LIST: „Jestem samotną mamą. Nie pracuję, bo mi się to zwyczajnie nie opłaca”

Aleksandrze wystarczą alimenty i 500+.
LIST: „Jestem samotną mamą. Nie pracuję, bo mi się to zwyczajnie nie opłaca”
fot. Unsplash
19.05.2019

To wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej. Chciałam się szczęśliwie zakochać, wziąć ślub, urodzić dziecko i mieć normalną rodzinę. Tak jak moi rodzice i znajomi. Nie udało się, ale to nie powód, żebym się załamała. Dla dziecka muszę się podnieść. Czy pojawiło się na świecie z wielkiej miłości? Nie. Czy w najlepszym momencie? Też nie. Czy byłam na to gotowa? Na pewno nie. Ale jest.

Zobacz również: „To najdroższe prostytutki w mieście”. Faceci wyznają, dlaczego NIGDY nie umówią się z samotną mamą

Źle ulokowałam uczucia, ale to przecież nic niezwykłego, kiedy jest się młodym. Zazwyczaj jednak ludzie się rozstają i mogą o sobie zapomnieć. W naszym przypadku to trochę trudniejsze, bo mając 19 lat zostaliśmy rodzicami. Myślałam wtedy, że to koniec świata. Tym bardziej, że zaledwie 2 miesiące po porodzie przestaliśmy udawać i rozeszliśmy się. Maleństwo nie sprawiło, że potrafiliśmy być razem.

Od tego czasu minęło już kilka lat. Mieszkam z rodzicami, wychowuję syna sama, a tatuś ogranicza swoją rolę do płacenia alimentów.

Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie też swoją karierę. O ile można to tak nazwać. Myślałam, że uda się skończyć jakieś studia i znaleźć fajną pracę. Może coś związanego z modą albo urodą, bo takie tematy mnie kręcą. Wykształcenia ostatecznie nie zdobyłam i do dziś nie przepracowałam ani jednego dnia. Niektórzy twierdzą, że to z lenistwa, bo przyzwyczaiłam się do siedzenia rodzicom na głowie.

To prawda, że cały czas z nimi mieszkam i nie zapowiada się na zmianę tej sytuacji. Ale tak na zdrowy rozum - gdzie miałabym pójść? Dziadkowie zawsze pomogą przy wnuku, a ja wielkiej miłości wciąż nie spotkałam. Mam tu swój pokój i chyba nikt z nas nie wyobraża sobie, by było inaczej. Nie czuję się wcale jak pasożyt. Mam przecież swoje pieniądze.

Nie jestem nigdzie zatrudniona, ale o siebie i dziecko dbam za własne pieniądze. Rodzice nie muszą się dokładać.

Zobacz również: Mężczyźni, którzy porzucili swoje dzieci szczerze wyznają, dlaczego to zrobili

Bardzo dużym wsparciem jest 500+, które z uwagi na trudną sytuację dostawałam od początku na pierwsze i jedyne dziecko. Teraz dochody mają już nie mieć znaczenia, ale nam i tak się należało. Są też oczywiście alimenty od ojca mojego syna. Nie za wysokie, ale na podstawowe sprawy wystarczają. Słyszałam, że ostatnio lepiej mu się powodzi, więc pewnie zwrócę się do sądu o podwyższenie.

Mój budżet jest skromny, ale własny. Nie muszę żebrać, nikt mi nie grozi odebraniem dziecka, a rodzice też specjalnie nie odczuwają dwóch dodatkowych osób w domu. Ktoś powie, że mogłoby być jeszcze lepiej, gdybym wreszcie poszła do uczciwej pracy. Bo na razie to tylko żeruję na państwie i innych.

Tak się składa, że to nie do końca rozsądne rozwiązanie. Przy kryteriach dochodowych mogliby odebrać 500+. A zmniejszenie alimentów to na 100 procent.

Nie wstydzę się powiedzieć, że praca w tym momencie po prostu mi się nie opłaca. Co innego, gdybym poznała nowego faceta i stworzyła z nim rodzinę. Jako samotna matka muszę doceniać to, co mam. Żyję skromnie, ale w miarę stabilnie. Rynek pracy nie jest tak spokojny i zawsze mogłoby się nam pogorszyć. Siedzenie w domu ma też inne zalety. Jestem na każde zawołanie mojego syna i sporo pomagam rodzicom.

Gdybym musiała ciężko harować, żeby przeżyć, to dziecko zapomniałoby jak mama wygląda. A na rodziców spadłoby jeszcze więcej obowiązków. Także sami widzicie, że dla nas wszystkich to jest najlepszy układ. Oczywiście czasem się zastanawiam, co będzie ze mną za kilka lat, ale nie ma co snuć czarnych wizji.

Na razie dobrze jest, jak jest. A piszę o tym, żebyście chociaż spróbowali zrozumieć sytuację takich osób, jak ja.

Aleksandra

Zobacz również: Młody ojciec ostrzega przed związkiem z samotną matką. „To studnia bez dna”

Jeszcze nikt nie pokazał macierzyństwa w tak brutalny sposób. Aż chce się płakać
Jeszcze nikt nie pokazał macierzyństwa w tak brutalny sposób. Aż chce się płakać - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (151)

Ocena: 4.53 / 5
gość (Ocena: 5) 24.05.2019 09:53
Japrd! A ja mam wykształcenie, doświadczenie, znam języki, mam kursy, duża chec do pracy i nie mogę znaleźć pracy w jednym z największych Polskich miast! A mówią że dla chcącego praca jest na każdym rogu!
odpowiedz
Hsdjj (Ocena: 5) 22.05.2019 17:57
Stabilne i bezpieczne życie za 1000 zł... Zazdroszczę optymizmu nadawcy tego listu. Wiem że to fake ale niestety sporo kobiet tak żyje. Wtydzilbym się być takim niedorozwojem życiowym, by siedzieć rodzicom na głowie z dzieciakiem i żebrać alimenty oraz darowizny od Państwa. Kiedyś ludzie się wstydzili bycia niezaradnym. Teraz każdy chce to usprawiedliwiać.
zobacz odpowiedzi (1)
Marekmarek (Ocena: 1) 22.05.2019 15:44
Masakra. Tyle umiem tylko napisać. Wiem, że to pewnie pasta jakaś, ale takich przypadków jest bardzo dużo. Albo jeszcze gorszych.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 21.05.2019 20:48
Jak wynika ze wskaźnika zatrudnienia, 65% kobiet w Polsce w wieku produkcyjnym jest aktywnych zawodowo (wlicza się w to również urlop macierzyński). Co z resztą???
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 21.05.2019 16:54
Dużo tu psów ogrodnika. Jak chcecie korzystać z dóbr jak pani z listu to trzeba mieć dziecko. Taki jest niestety warunek. Większość jest tu wykształconych z dobrą pracą, swoim kątem i mężem u boku więc do dzieła drogie panie. Co tak stoi na przeszkodzie ;) ?
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie