LIST: „Mąż chce przesunąć chrzciny dziecka. Najpierw mam schudnąć po porodzie”

Nie chce, żeby Wioletta pokazywała się rodzinie „w takim stanie”.
LIST: „Mąż chce przesunąć chrzciny dziecka. Najpierw mam schudnąć po porodzie”
Fot. pexels.com
12.05.2019

Zawsze trochę śmieszyły mnie teksty w stylu „boję się ciąży, bo szkoda mi zgrabnej figury”. Strasznie samolubne myślenie. Zupełnie tak, jak gdyby rozmnażanie się przynosiło wyłącznie przykre skutki uboczne, a dziecko to tylko szczegół. Sama wychodziłam z założenia, że nie będzie tak źle. A nawet jeśli, to przecież zostanę mamą i to da mi większe szczęście, niż płaski brzuch.

Zobacz również: 23-latka pokazała brzuch po urodzeniu 4 dzieci. Internauci: „Trzeba było się tak nie rozmnażać!”

Przyznam się, że trochę naiwnie patrzyłam na ten problem. Kiedy koleżanki tyły w zastraszającym tempie i długo po porodzie nie potrafiły dojść do siebie, to na pewno wynikało z ich lenistwa i zaniedbania. Ja jestem inna. Myślę zadaniowo i mam głowę na karku. Na pewno nie doprowadzę się do takiego stanu.

Dziś, kilka miesięcy po tym jak na świecie pojawił się mój synek, musiałam to wszystko zweryfikować. Jednak nie zostałam fit mamą, chociaż dbałam o siebie. A zmiana, która we mnie zaszła, wcale nie jest mi obojętna. Głównie za sprawą męża.

W każdej innej kwestii zawsze mogłam liczyć na jego wsparcie. Czasami wręcz mnie denerwował, że na wszystko się zgadza i ciągle mi przytakuje. Teraz dopiero pokazał swój charakter. Wcześniej nie pisnął nawet słówka. Wystarczyło, że wybrałam termin chrzcin naszego dziecka i wyszło szydło z worka. Zaczął nalegać, żeby jednak trochę to opóźnić. Wciąż powtarza, że powinnam „dać sobie czas”.

Tylko na co? Żeby dziecko dorosło i samo podeszło do ołtarza? Czy ja mam się zestarzeć i być mylona z jego babcią? A może przerosła go finansowa strona tej uroczystości? Nie, miał na myśli coś zupełnie innego. Według niego nie doszłam jeszcze do siebie. Widocznie potrzebuję więcej czasu, niż inne kobiety. Chodzi oczywiście o moje ciało po ciąży.

Nie spodziewałam się po nim takich słów. Wcześniej zapewniał mnie, że wszystko jest super, a w głębi duszy wstydzi się mnie przed dalszą rodziną.

Zobacz również: LIST: „Nie podoba mi się ciało mojej żony po ciąży. Z ideału, za który ją uważałem, nic już nie zostało”

Dokładnie to usłyszałam. „A po co oni mają cię oglądać w takim stanie?” - niby zapytał, a jednak stwierdził fakt. No i wreszcie wszystko rozumiem. Nie podobam mu się w nowej, nieco większej wersji. W ciąży przytyłam kilkanaście kilogramów i po rozwiązaniu kilka miesięcy temu nadal jestem sporo na plusie. Brzuch odstaje i trzęsie się jak galareta. Przepraszam, że nie poszłam na siłownię od razu z porodówki.

To straszne uczucie wiedzieć, że ukochany facet tak naprawdę cię nie akceptuje. Dał wyraźnie do zrozumienia, że muszę coś ze sobą zrobić i nie może być tak jak jest. Wspaniałomyślne zaoferował nawet, że po pracy zajmie się chwilę dzieckiem, żebym mogła poćwiczyć. Nie pytając mnie o zdanie, czy w ogóle mam na to ochotę, bo dla niego to oczywiste.

Zamiast mnie naprawdę wspierać i okazać zrozumienie - on bardziej przejmuje się tym, co powie na mój temat ciotka, której nie widział od kilku lat.

Chrzciny miały odbyć się w czerwcu. Ciepło, jeszcze przed wakacjami, idealny moment. Taki był plan, a teraz już nie wiem na czym stoimy. Do kościoła wreszcie nie poszłam, żeby ostatecznie potwierdzić. On wspomina coś o grudniu. Najlepiej w święta, bo będzie tak pięknie i uroczyście. W domyśle: moja gruba żona będzie miała jeszcze ponad pół roku na doprowadzenie się do porządku.

W akcie desperacji powiedziałam mu, że jak coś nie pasuje, to niech mnie zostawi. Oczekiwałam odpowiedzi typu: „daj spokój, kocham cię i zawsze będziesz dla mnie ideałem”. Zamiast tego usłyszałam: „jeszcze będziesz dawną Wiolą”. Bezczelnie znowu wytknął mi, że wyglądam gorzej, niż kiedyś i nie mam wyboru - muszę się wziąć za siebie. Szczerze? Im dłużej tego słucham, tym mniej mi się chce.

Przerosło mnie to wszystko. Chrzcin na razie nie będzie, męża chyba też wreszcie stracę. A wszystko przez kilka dodatkowych kilogramów. Faceci są jednak okropni. Żeby wstydzić się własnej żony przed ludźmi, których widuje tak rzadko

Wioletta

Zobacz również: Pokazały, jak naprawdę wygląda ciało po porodzie. To nie jest łatwy widok

One już NIE SĄ w ciąży. Tak NAPRAWDĘ wygląda brzuch matki chwilę po urodzeniu dziecka
One już NIE SĄ w ciąży. Tak NAPRAWDĘ wygląda brzuch matki chwilę po urodzeniu dziecka - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (72)

Ocena: 4.78 / 5
ania (Ocena: 3) 17.05.2019 22:52
Bezwarunkowa miłość jest możliwa ale tylko wobec rodziców, dzieci czy psa. fakt jest taki, że aby w związku się układało oprócz fascynacji emocjonalnej musi też być fascynacja fizyczna. Facet autorki związał się z kobietą o określonym typie urody bo widocznie takie mu się podobają. fakt urodzenia się dzieci nie spowodował, że teraz podobają mu się kobiety kilka rozmiarów większe. dlatego wg mnie autorka powinna (w miarę możliwości) zadbać o siebie i choć częściowo wrócić do formy sprzed ciąży. Myślę, że zamiast siedzieć i narzekać lepiej poświęcić kilka godzin w tygodniu na siłownię/fitness co w połączeniu z dietą na pewno przyniesie zadowalający efekt.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.05.2019 14:18
Wiem, że to bolesne, ale mu się nie dziwię. Sama kiedyś szukałam wymówek, a to ciąża, a to po ciąży, a to tarczyca, geny i inne, a tak naprawdę przy wsparciu lekarza (dziewczyny, badajcie hormony!), można wypracować idealne ciało. Nie jest to łatwe, rok mi zajęło zrzucenie 10 kg, pozbycie się cellulitu, który nakolekcjonowałam przez ostatnie lata i doprowadzenie mojej skóry do normalności. Przez 2 godziny dziennie, codziennie, nie ważne czy musiałam wstać wcześniej, czy położyć się spać później ćwiczyłam, masowałam ciało, peelingowałam, nawilżałam i w końcu jestem zadowolona. Nie robiłam tego dla męża, chociaż on najbardziej podziwia efekty, ale dla siebie, żeby udowodnić sobie, że mogę.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 14.05.2019 14:27
Omg to co czytam w komentarzach to niekiedy hejt. Sama urodziłam synka. Mam nadwagę i jestem na diecie cukrzycowej a przyjmuje sterydy bo muszę i moja waga stoi w miejscu po prostu jestem większa I wiecie co ? Mój mąż mnie kocha Jest ze mną i ciągle mówi mi to tak samo jak mówi że jestem piękna Czy kłamie na pewno nie bo seks jest super.
zobacz odpowiedzi (1)
Malwina (Ocena: 5) 14.05.2019 12:21
Straszne to jest to ze kobietą może trak źle mówić o innej kobiecie ! Matka i matce! Jedyne co to mogę współczuć Twoim dzieciom ze wychowa je tak wyrachowana i pozbawiona jakiejkolwiek empati osoba ! Kobieto, to ze Ty jesteś szczupła to nie znaczy ze inn3 też beda. Jedna przytyje w czasie ciazy 10kg a inna 25! ile tych kg by nie zostało to mąż powinien być dumny z żony ze przez 9 miesięcy nosiła ich dziecko a później w wielkich bólach wydała je na świat. Małżeństwo = wsparcie, na dobre i nie zle (czy nie tak to leciało?) Ja też mam to szczęście ze w ciąży przytulam tylko 11kg a po 3 miesiącach od porodu byłam chudsza niż przed ciążą ale nie każda kobieta przechodzi ten stan tak samo i trzeba to uszanować. A to jak wygląda to tylko i wyłącznie jej sprawa. Jeżeli dobrz3 się czuje w swoim ciele to jej sprawa a nie wszystkich dookoła. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze własny mąż podkopal jej poczucie własnej wartości
zobacz odpowiedzi (1)
Livia (Ocena: 5) 14.05.2019 11:27
Powinnaś się cieszyć,że facet chce ci dać czas na zadbanie o siebie i cię wspiera a nie ulegać tym durnym babom, które jak mantrę powtarzają ,"urodziłam dziecko, jestem silna, moje ciało jest po bitwie!" I efekt,że facet idzie do innej. Każdy jest wzrokowcem. Ja mam dwójkę dzieci, mały odstęp czasowy i jestem szczupła, mam fajną figurę, jestem zadbaną kobietą. Lubię się pomalować, dobrze ubrać, rozwijać swoje pasje i znajduję na to czas a mój mąż chętnie mi pomaga i gdy tylko jest pogoda bierze dzieci na spacer bym mogła odpocząć i zrobić coś dla siebie albo i ciasto upiec w spokoju. Chętnie słucha komplementów od zazdroszczących mu kolegów, bo ich żony są takie jak ty - grube i leniwe, w wiecznie brudnych dresach i bez perspektyw, wiecznie narzekające i użalające się nad sobą. To straszne jak bardzo matki są zaniedbane z własnej winy nawet mając wsparcie od mężów i rodziny.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie