„Jestem z facetem już 10 lat, ale nie chcemy ślubu. Rodzice nie potrafią tego zrozumieć”

Agnieszka lubi życie na kocią łapę, ale jej bliscy tego nie popierają.
„Jestem z facetem już 10 lat, ale nie chcemy ślubu. Rodzice nie potrafią tego zrozumieć”
Fot. pexels.com
22.04.2019

Coraz więcej par podejmuje decyzję o tym, żeby zamieszkać razem przed ślubem. Co istotne, nie ma na to większego wpływu, czy para jest wierząca czy nie. Większość osób jest zdania, że nie chce kupować kota w worku i musi sprawdzić, jak to będzie. Historie zakochanych par kończą się różnie. Niektóre rozstają się, inne stają na ślubnym kobiercu.

W przypadku Agnieszki jest trochę inaczej. Ona i jej partner są ze sobą od wielu lat, a od 4 mieszkają razem. Jest im ze sobą dobrze, ale… nie planują ślubu, bo oboje go nie chcą. Z ich decyzją nie może pogodzić się najbliższa rodzina.

Polecamy także: Historia Pawła: „Szukam kobiety, która nie chce i nigdy nie będzie chciała mieć dzieci”

- Za dwa tygodnie będę obchodzić 32 urodziny. Uważam, że jestem obecnie w najlepszym momencie swojego życia. Spełniam się zawodowo, nie narzekam na swoją pensję, mam własne mieszkanie i wspaniałego partnera. Jesteśmy razem już prawie od 10 lat, a Adrian to moja bratnia dusza. Rozumiemy się bez słów i mimo że od czasu do czasu przechodzimy drobne kryzysy, zawsze możemy na siebie liczyć.

4 lata temu podjęliśmy decyzję, że chcemy razem zamieszkać. Początkowo nie było cukierkowo, wiadomo jak to jest. Mnie wkurzały rozrzucone na podłodze skarpetki, jego moje zapędy do pedantyzmu. Posprzeczaliśmy się kilkakrotnie o drobiazgi, ale dzisiaj nie wyobrażamy już sobie, że mielibyśmy mieszkać osobno.

Układa się między nami wspaniale, więc nie chcemy niczego zmieniać. Mam na myśli ślub. Małżeństwo nie jest nam potrzebne do szczęścia, ponieważ oboje nie chcemy mieć dzieci. Papier z urzędu mógłby nam wręcz zaszkodzić, bo wtedy przestalibyśmy się o siebie nawzajem starać.

Tak było z kilkoma moimi koleżankami. Jedne wychodziły za mąż na studiach, inne tuż po obronie, a teraz większość z nich albo jest rozwódkami, albo zdradza swoich mężów i szuka wrażeń na boku. Te z nich, które jeszcze są mężatkami, zwierzają mi się czasem, że ślub to był błąd i że zazdroszczą mi tego życia na kocią łapę. Znam chyba tylko jedną koleżankę, która jest zadowolona ze swojego małżeństwa. No ale ona miała wesele zaledwie półtora roku temu, jeszcze pewnie pożałuje tego kroku. Choć oczywiście życzę jej jak najlepiej.

Zobacz także: LIST: „Nie podoba mi się ciało mojej żony po ciąży. Z ideału, za który ją uważałem, nic już nie zostało”

Odechciewa mi się ślubu i dzieci głównie po wizytach w domu mojej starszej siostry. Aneta ma 35 lat, a wygląda co najmniej na 40. Wyszła za mąż na pierwszym roku studiów. Ona i Jurek wpadli, więc nie było wyjścia. Potem przytrafiło im się jeszcze dwoje dzieci i teraz wychowują trójkę. Gnieżdżą się w trzypokojowym mieszkaniu, Aneta nie może znaleźć stałej pracy i tylko raz na jakiś czas sobie dorabia. Na głowie Jurka jest utrzymanie całej tej wesołej gromadki. Do późna siedzi w biurze, a jak wraca do domu, to nawet nie przytuli Anety. Warczą na siebie i co chwilę sobie dogryzają. Przykładnym małżeństwem są tylko od święta, jak z odwiedzinami wpadają rodzice lub teściowie.

Ja nie chciałabym takiego życia. Często rozmawiamy z Adrianem o tym, jakimi jesteśmy szczęściarzami. Żadnych pieluch, kłótni, zaciskania pasa. Pieniądze możemy bez wyrzutów sumienia wydawać wyłącznie na własne przyjemności. Uwielbiamy podróżować, chodzić na zakupy i jeść w modnych restauracjach. Póki co nie czuję instynktu macierzyńskiego. Być może nigdy go nie poczuję i wcale nie jest mi z tym faktem źle. Już dawno minęły czasy, kiedy kobiety w wieku 25 lat wychowywały dwójkę, czy nawet trójkę własnych dzieci.

Niestety, moi rodzice nie są w stanie zrozumieć, dlaczego do tej pory Adrian nie poprosił mnie o rękę. Ich zdaniem życie na kocią łapę to hańba i wstyd. Domagają się od nas, żebyśmy się pobrali i żebym zaszła w ciążę „póki jeszcze mogę”. Na nic zdają się tłumaczenia, że przecież mają już troje wnuków, a ja na matkę się nie nadaję. Oni i tak wiedzą swoje. Jak ostatnio u nich z Adrianem byliśmy, mój ojciec otworzył szafę i zaczął nam pokazywać nowy garnitur, który zamierza założyć na nasz ślub. Mojemu chłopakowi zrobiło się głupio, mnie tym bardziej. Powiedziałam tacie, że na darmo wydał pieniądze, bo nie zamierzamy się nigdy pobrać. Oczywiście skończyło się awanturą…

Poradźcie mi, jak mam rozmawiać z rodziną, bo jestem bezsilna. Przecież nie robię im na złość, żyjąc z Adrianem na kocią łapę. To moje życie i mój wybór. Chyba powinno się dla nich liczyć przede wszystkim to, że jestem szczęśliwa, a nie to, że sąsiedzi im dogryzają. Jedna upierdliwa sąsiadka na każdym kroku powtarza mojej mamie, że Adrian wpędzi mnie w lata, zostawi i zostanę starą panną. Nawet jeśli czeka mnie taka przyszłość, to przecież nie wyjdę za mąż ze strachu przed samotnością. Samotnym można być i w małżeństwie, o czym przekonały się moje znajome i moja siostra.
Niech każdy żyje tak, jak mu pasuje. Tylko jak wytłumaczyć to moim rodzicom?

Agnieszka

Zobacz także: Marina podzieliła się wzruszającym filmem z okazji urodzin Wojtka Szczęsnego – pokazała ujęcia ze ślubu i z sali porodowej

Te zodiakalne związki nie mają szansy na wspólną przyszłość. Nie przetrwają dłużej niż pół roku (CZĘŚĆ 2)
Te zodiakalne związki nie mają szansy na wspólną przyszłość. Nie przetrwają dłużej niż pół roku (CZĘŚĆ 2) - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (38)

Ocena: 4.87 / 5
gość (Ocena: 5) 22.04.2019 22:27
A ja pomimo,że chce małżeństwa ze swoim partnerem to wiem,że jest to niemalże niemożliwe.Dobiegajac trzydziestki,nie wiem czy dalej ciągnąć tę relację bez przyszłości.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 22.04.2019 20:18
Ale wy poruszacie temat DZIECI i jak dzieci zmieniają małżeństwo (czy związek), a nie ślub :D Jak ślub to od razu dzieci? :D Małżeństwo (pomijam osoby wierzące) to regulacja prawna. Po prostu w tym momencie dla państwa twój partner jest osobą obcą. Cokolwiek mu się stanie i masz problem. Tylko tyle.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.04.2019 14:08
Przecież jak wezmiecie nawet skromny ślub, to nie musicie mieć dzieci. Weźcie ten ślub i wszyscy będą zadowoleni, bo podobno wy jesteście szczesliwy
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 22.04.2019 12:57
jak znowu zaczną o tym gadać to stanowczo powiedz że koniec tematu bo nie chcesz o tym rozmawiać. Jak nie przestaną to po prostu wyjdź ze swoim partnerem. Kilka razy tak zrobisz i się skończy, bo rodzice zauważa ze to nie robi na Tobie wrażenia. Najlepsza metoda na takie psychiczne szantaże
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.04.2019 12:25
Też żyłam 11 lat n kocią łapę. Wzięliśmy ślub cywilny po tym jak mój partner miał wypadek i trafiłam na fatalny personel który nie chciał mnie do niego wpuścić. Poza tym żyjemy bez zmian :)
zobacz odpowiedzi (13)

Polecane dla Ciebie