„Moje dziecko jest bardziej przywiązane do niani niż do mnie…” (Historia Patrycji)

Młoda mama jest zazdrosna o relację swojej córeczki z opiekunką.
„Moje dziecko jest bardziej przywiązane do niani niż do mnie…” (Historia Patrycji)
Fot. pexels.com
19.04.2019

Pod względem powiększania rodziny, kobiety są w o wiele trudniejszej sytuacji niż mężczyźni. Kiedy zachodzą w ciążę, muszą iść na urlop macierzyński bez gwarancji na to, że będą miały dokąd wrócić po odchowaniu malucha. Jeśli mają umowę o pracę, sprawa jest prostsza, choć nie zawsze. Świeżo upieczone mamy muszą na przykład liczyć się z tym, że ich stanowisko pracy zostanie zlikwidowane.

Zobacz także: Nianie ujawniły najdziwniejsze zachcianki rodziców. Tak wygląda opieka nad dziećmi

Niektóre z nich chcą zatem jak najszybciej po porodzie wrócić do firmy. Powody są różne. Siedzenie w domu z małym dzieckiem jest poniżej ich ambicji lub po prostu są do tego zmuszone ze względów finansowych. Jeśli marzą o robieniu kariery, niezbędna jest pomoc opiekunki. A ta – jak pokazuje przykład Patrycji – może stać się dla dziecka ważniejsza od matki.

- Bardzo trudno było mi znaleźć dobrą nianię dla mojej córeczki. Opiekunki polecane przez moich znajomych albo były już tak obłożone pracą, że nie było szans się na nie załapać, albo zwyczajnie się nie nadawały. Nie wyobrażam sobie na przykład, żeby niania siedząca z Nadią paliła papierosy, a i takie kandydatki się zdarzały. Wolałam, żeby moja córka miała dobry przykład i nie przesiąkała od najmłodszych lat złymi nawykami.

W końcu udało mi się zatrudnić naprawdę miłą opiekunkę. Nikt mi jej nie polecał, po prostu znalazłam jej ofertę na forum. Zaprosiłam ją na rozmowę i złapałyśmy bardzo dobry kontakt już od pierwszych chwil. Kasia jest bardzo kulturalną dziewczyną z wykształceniem pedagogicznym. Wiedziała, jak zagadywać do Nadii i jak złapać z nią kontakt, żeby moja córka natychmiast przestała się jej wstydzić. W dodatku nie miała nic przeciwko, kiedy poinformowałam ją, że zamierzam umieścić kamerę w pokoiku Nadii i na bieżąco monitorować, czy z córką nie dzieje się nic złego. Kasia przyznała, że w pełni to rozumie i jak najbardziej popiera taką decyzję.

Przez pierwsze tygodnie byłam oczarowana Kasią. Widziałam, jak pieczołowicie zajmuje się moim dzieckiem i ile ciepła mu daje. Zawsze cierpliwa, spokojna, chętna do zabawy, śpiewów, tańców. Trochę nawet zaczęłam jej zazdrościć, że potrafi w mig uspokoić płaczącą Nadię i tak zorganizować jej czas, żeby córka była wniebowzięta. Przyznam szczerze, że poczułam się złą matką, bo ja nie mam ani takich kreatywnych pomysłów, ani takich pokładów cierpliwości.

Zobacz także: Historia Pawła: „Szukam kobiety, która nie chce i nigdy nie będzie chciała mieć dzieci”

Podejście Kasi do Nadii w szybkim czasie zaowocowało tym, że moja córka woli teraz spędzać czas z opiekunką niż ze mną. W weekendy rozgrywa się prawdziwy koszmar, bo Nadia tęskni za Kasią. W tygodniu w ogóle nie płacze, gdy ja wychodzę do pracy. Ma to gdzieś, bo najważniejsze, że Nadia jest w domu. Uśmiechnięta, chętna do zabawy i przytulania. Boli mnie ten widok. Nadia nie tuli się do mnie tak chętnie i nie reaguje na mnie tak żywiołowo, gdy pojawiam się w progu.

Nie ma w tym winy Kasi, ale podświadomie czuję do niej niechęć i jestem zazdrosna o ich relację. Nie chcę jej zwalniać, bo dzięki jej pomocy mogłam wrócić do pracy i zarabiać na dom. Poza tym Nadia chyba już do reszty by mnie znienawidziła, gdybym pozbawiła ją kontaktu z nianią.

Jestem w kropce, nie wiem, co powinnam zrobić. W weekendy staram się dawać z siebie wszystko i zajmować córką jak najlepiej, ale to w ogóle nie przynosi rezultatu. Zresztą po całym tygodniu pracy nie mam w sobie tyle pary co Kasia. Jestem tylko człowiekiem, nie jestem w stanie bawić się przez kilka godzin, ugotować obiadu i przygotować sprawozdań dla szefa na poniedziałek.

Co mam robić? Jak odzyskać miłość własnej córki?

Patrycja*

*Wszystkie imiona bohaterów zostały zmienione.

Zobacz także: LIST: „Kupiłam mieszkanie z widokiem na plac zabaw. Jazgot dzieci nie daje mi żyć”

Te znaki zodiaku są wyjątkowo toksyczne. Przytłoczą cię swoimi negatywnymi emocjami
Te znaki zodiaku są wyjątkowo toksyczne. Przytłoczą cię swoimi negatywnymi emocjami - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (16)

Ocena: 4.75 / 5
gość (Ocena: 5) 26.04.2019 08:58
Hehehe, Kogel-Mogel :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.04.2019 20:15
Sama miałam myślenie by wrócić do pracy jak synek skończy rok, posłać go do żłobka. Tak się złożyło, że synek nie może chodzić do żłobka więc zostaję z nim do czasu pójścia do przedszkola. Na początku strasznie "cierpiałam" z tego powodu, całą ciążę przesiedziałam na l4 więc po połączeniu tego z okresem macierzyńskim była to już dla mnie katorga, takie przywiązanie do domu, czterech ścian. Jednak teraz jak patrzę na to, z biegiem tych kilku miesięcy co minęły odkąd synek został wypisany ze żłobka uważam, że dobrze zrobiłam. On potrzebuje mamy, nie cioci tylko mamy. Mogę codziennie patrzeć jak uczy się czegoś nowego.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.04.2019 21:37
Takie matki do dupy teraz są. Nie wiem po co im dzieci, chyba tylko po to rzeźby wrzucić zdjęcie na fejsbuka
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 19.04.2019 18:00
Nie rozumiem takich kobiet, ledwo urodzą, a już wracają do pracy żeby "zarabiać pieniądze" i większą część swojej wypłaty oddawać niani. To przecież urlop macierzyński się bardziej opłaca finansowo i dla dziecka też jest wtedy lepiej. Po urlopie macierzyńskim lepiej dziecko posłać do żłobka niż zatrudniać nianie. Nawet za prywatny żłobek płaci się mniej niż za nianie, w żłobkach często są kamery i rodzic może widzieć co robi dziecko, a poza tym są też tam inne dzieci i dzięki temu opiekunki zajmują się nimi wszystkimi bardziej jak "ciocie", a nie "rodzice", tzn.wszystko jest dobrze, ale jednak mama dalej jest najważniejsza. Zatrudnianie niani tylko i wyłącznie opłaca sie wtedy kiedy dziecko dużo choruje i zwyczajnie nie może mieć kontaktu z innymi dziećmi w żłobku. A jak ktoś wymyślił, że zaraz po porodzie odda dziecko pod czyjąś opiekę to niech sie później nie dziwi, że niania jest "mamą".
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 19.04.2019 10:04
Ten może akurat to fejk, ale znam osobiście historię, gdzie dziecko zaczęło mówić na nianię 'mamo', a własną wyganiać z domu i rycząc, gdy niani nie było. Mama mojej koleżanki zajmowała się chłopczykiem - od pierwszych tygodni zycia, dosłownie. Mamunia miała CC, niby jej sie rozeszła rana i nie mogła zajmować się dzieckiem - a jej mąż, Bułgar, był zajęty zarabianiem pieniędzy. Zdecydowali, że do tygodniowego chłopczyka przyjdzie własnie ta mama kolezanki. Ona tam nieraz nocowała, robiła wszystko przy nim! Co lepsze - mama była w domu. Ale ona musiała mieć czas na SPA, zakupy, wyjścia z koleżankami czy na drzemkę. W efekcie roczne dziecko nie chciało widzieć swojej matki i wyganiało ją, bo ''mama'' już przy nim jest - i zrobił się problem. Próbowali to przerwać, sama matka koleżanki zaproponowała, że może dadzą sobie spokój - dziecko najpierw wpadło w histerię, a potem miało objawy porzucenia i choroby sierocej. Więc jestem w stanie w historię z artykułu uwierzyć - kobiety, zastanówcie sie, czy stać Was na utrzymanie dziecka, skoro musicie wracać do pracy, gdy ono jest jeszcze małe. Bo może się taka rozłąka źle skończyć.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie