Nie chcę, żeby mój chłopak mi się oświadczył

Czy istnieje jakiś sposób na to, by odrzucić oświadczyny, nie kończąc przy tym związku?
Nie chcę, żeby mój chłopak mi się oświadczył
Fot. Unsplash
29.03.2019

Czy każda kobieta pragnie ślubu? Nie. Już dawno minęły czasy, kiedy samotne 20-latki uznawano za stare panny. Dzisiaj nawet kobiety po 30-tce nie spieszą się do zamążpójścia. Stawiają na karierę, rozwój swoich pasji, ale także miłość. Niekoniecznie sformalizowaną. Dobrze czują się w wolnych związkach, bo wiedzą, że złota obrączka na palcu wcale nie stanowi o ich wartości.

Polecamy także: „Zdradziłam męża, a on się o tym dowiedział…”

Marta jest co prawda jeszcze studentką, ale czuje, że na ślub w jej przypadku jest jeszcze za wcześnie. Niedawno zamieszkała z partnerem, którego bardzo kocha. Przeczuwa, że ten wkrótce się jej oświadczy.

Czy istnieje jakiś dobry sposób na to, by nie przyjąć pierścionka, a jednocześnie nie kończyć udanego związku?

- Od stycznia mieszkam ze swoim chłopakiem i jest nam całkiem dobrze. Jestem zdrowa, pozytywnie nastawiona i mogę też powiedzieć, że szczęśliwa. Nie wszyscy mogą to o sobie powiedzieć, więc chyba coś mi się w życiu udało. Ale jest jedna sprawa, która cały czas nade mną wisi i nie daje mi spokoju...

Nasz związek jest udany i nie mam żadnych wątpliwości, że ma przed sobą przyszłość. Jeszcze się docieramy w tym wspólnym mieszkaniu, ale sprawa jest jak najbardziej poważna. Tylko dla mnie jest jeszcze za wcześnie na ostateczne deklaracje. Nie wyobrażam sobie ślubu w najbliższym czasie. Jak mam zakładać rodzinę, skoro nasze życie nie jest jeszcze do końca stabilne?

Najpierw chciałabym znaleźć stałą pracę, coś osiągnąć, a dopiero potem myśleć o reszcie. Boję się, że mój chłopak nie będzie czekał i postawi mnie w trudnej sytuacji już za chwilę...

Tak, jestem dziwna i moim największym zmartwieniem jest teraz to, czy mój chłopak się oświadczy. Jestem przerażona, bo wszystko wskazuje na to, że naprawdę ma takie plany. I to nie kiedyś, ale raczej w najbliższych dniach. Dosłownie WSZYSTKO układa mi się w logiczną całość, która mówi o tym, że za chwilę wręczy mi pierścionek zaręczynowy.

Wiem z zaufanego źródła, że wypytywał moją znajomą, ile powinna kosztować taka błyskotka. Ona się oczywiście wygadała.

Nakryłam go, kiedy obrysowywał kształt mojego pierścionka na kartce. Na szczęście się nie zdradziłam, bo chyba dostałby zawału.

Namawiałam go na wymianę telewizora w mieszkaniu, ale stwierdził, że aktualnie ma napięty budżet i muszę chwilę poczekać. O żadnych większych wydatkach nie słyszałam.

Dla mnie sprawa jest ewidentna i boję się tego...

Teraz codziennie wracam do domu z duszą na ramieniu. Tylko czekam, aż on wreszcie wyskoczy z tym pytaniem, a ja nie będę wiedziała, co mam zrobić. To jest chyba najgorszy moment na takie deklaracje, a im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej czuję, że zaczekać wypadałoby nie tylko ze ślubem, ale także z zaręczynami. Dla mnie pierścionek to nie jest byle co, że potem można odkładać małżeństwo w nieskończoność.

A na to zdecydowanie nie jesteśmy gotowi. Przynajmniej ja. Moje życie tak się poukładało, że dopiero rozwijam skrzydła. Będę miała wymarzony dyplom, jakieś tam doświadczenie i teraz czas na karierę. Trochę mi zajmie, zanim poczuję się stabilnie. On nie zarabia najgorzej, ale też niczego nie może być pewny. Ja dostaję grosze za staż w firmie, rodzice dalej mi pomagają.

To ma być materiał na udane małżeństwo? Nie wierzę w takie romantyczne historie. Jak się nie ustawimy, to nic dobrego z tego nie wyniknie.

Pieniądze nie są najważniejsze, ale nie tylko o to chodzi. Znamy się od kilkunastu miesięcy, razem jesteśmy od roku. Przelotna znajomość to nie jest, ale czy mogę być pewna, że nam się nie odwidzi? Jeszcze trochę trzeba się dotrzeć. Powiem szczerze – chciałabym być z nim na zawsze, ale to jeszcze nie jest dla mnie takie oczywiste. Zwyczajnie potrzebuję czasu. Kocham go, ale już w jednym przypadku tak mówiłam i skończyło się bardzo źle.

Może jestem niedojrzała i boję się tak wielkiej odpowiedzialności? Pewnie tak. Ale na siłę nie mam zamiaru się zaręczać. Gdyby on dzisiaj padł przede mną na kolana, to najchętniej powiedziałabym mu wprost – jeszcze nie teraz, zaczekaj trochę, nabierzmy pewności i spróbuj za jakiś czas. Fajnie się snuje takie scenariusze, ale w razie czego pewnie mnie sparaliżuję, powiem coś głupiego i normalnie go stracę.

To jest chyba największe wyzwanie w moim życiu. Odrzucić zaręczyny, ale przekonać go, że naprawdę go kocham. Czy facet może to w ogóle zrozumieć?

NIE CHCĘ SIĘ TERAZ ZARĘCZYĆ, ale nie chcę go też stracić. Niestety, wiem jak faceci są przewrażliwieni na swoim punkcie i on może poczuć się bardzo zraniony. Już widzę jak pakuje walizki i mnie zostawia...

Ktoś powie, że co to za problem. Przyjąć pierścionek, odłożyć ślub na dalszą przyszłość i po sprawie. Dla mnie to nie jest takie proste. Nie jestem gotowa na bycie narzeczoną. Takie decyzje podejmuje się ze 100-procentową pewnością, a nie z przymusu. A teraz czuję, że on wywiera na mnie presję. Na to się nigdy nie godzę. Muszę zmądrzeć, dojrzeć i wiedzieć, czego tak naprawdę chcę. Teraz jest jeszcze za wcześnie.

Tylko czy on będzie w stanie to zrozumieć?

Boję się, że tym jednym „nie teraz” zepsuję wszystko, co nas łączy. A innego scenariusza na ten moment niestety nie widzę!

Marta

Polecamy także: „Jestem w związku bez przyszłości. W łóżku jest super, ale nie mamy o czym rozmawiać…”

Faceci spod tych znaków zodiaku to najgorsi mężowie. Nie nadają się do małżeństwa
Faceci spod tych znaków zodiaku to najgorsi mężowie. Nie nadają się do małżeństwa - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (20)

Ocena: 4.6 / 5
gość (Ocena: 5) 28.04.2019 18:25
Docieranie się może trwać długo. Również problemy z pieniędzmi, pracą, karierą, czy różne inne mogą długo cię powstrzymywać przed podjęciem decyzji - a potem może być już za późno. Jeśli ci na nim zależy to porozmawiaj z nim szczerze. Powiedz o swoich wątpliwościach i pragnieniach. Jeśli i jemu na tobie zależy to zrozumie i zaakceptuje. Dla niego zaręczyny to może nie być chęć brania ślubu tylko dowód na to, że mu na tobie zależy, a to jak najbardziej powinnaś docenić. Porozmawiajcie szczerze.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.03.2019 19:47
W jednym masz całkowitą rację: musisz jeszcze zmadrządrzeć i dojrzeć. Problem jest taki, że może to prędko nie nastąpić lub może być już wtedy za późno. Nie bój się podejmowania trudnych decyzji, najgorzej to ze strachu odkładać życie na później.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 29.03.2019 18:40
Autorka podświadomie nie chce być ze swoim partnerem. Najlepiej nie dopuścić do oświadczyn i zerwać z nim. Poczekać na tego właściwego, a facetowi pozwolić znaleźć dziewczynę, która będzie chciała być jego żoną.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.03.2019 17:19
Ja wzięłam ślub 2.5 roku po zaręczynach. W dniu oswiadczyn miałam 21 lat i byliśmy razem 7 miesięcy. Nie mieszkaliśmy też ze sobą przed ślubem. Po prostu była pewność i tyle.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.03.2019 15:47
Albo się coś wie, albo nie. Mam alergię na takich ludzi. Życie nie działa na zasadzie: "chcę kiedyś, ale nie teraz". Jesteś dorosła i już powinnaś mieć świadomość, ze życie na Ciebie nie poczeka. Skoro wiesz, że czegoś nie chcesz, to powiedz to głośno. Ze strachu przed samotnością wolisz wejść w stan zawieszenia, bo "może Ci się odmieni". Marnujesz życie swoje i jego. Nawet jak on poczeka i kiedyś ten ślub weźmiecie, to zrobicie to z przyzwyczajenia i braku innych opcji, a nie z miłości. Nie szkoda Ci życia na to? Nie poznałaś go wczoraj, to nie jest nowy związek. Gdyby on był tym jedynym, to już byś to wiedziała. Oszukujesz sama siebie, bo boisz się rzeczywistości.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie