LIST: „500 zł na każde dziecko działa! Wszystkie moje koleżanki chcą zajść w ciążę”

Patrycja też nie wyklucza powiększenia rodziny.
LIST: „500 zł na każde dziecko działa! Wszystkie moje koleżanki chcą zajść w ciążę”
Fot. Unsplash
24.03.2019

Wiele złego mówi się o „rozdawnictwie” państwa. Że to niesprawiedliwe, patologia się rozmnaża, a uczciwie pracujący nic nie dostają. Polski na to nie stać, to kupowanie głosów, a rosnące długi trzeba będzie kiedyś spłacić. No i tak naprawdę całe to 500+ nic nie daje, bo jak ktoś chce mieć dzieci, to będzie je miał. Niezdecydowanych nic nie przekona.

Zobacz również: LIST: „500+ to za mało! Dałam się nabrać i urodziłam, a pieniędzy nie starcza na nic”

Też mi się tak wydawało. Na początku istnienia tego programu nie zauważyłam jakiejś wielkiej różnicy. Wokół mnie rodziło się tyle samo maluchów, co wcześniej - raczej rzadko. Koleżanki, kuzynki czy współpracownice nie zaczęły nagle się rozmnażać dla pieniędzy. Jeszcze żadnej pociechy nie miały, więc nie dostałyby ani grosza.

Niedawno ogłosili wypłatę tych środków na każde dziecko i bez kryterium dochodowego. Teraz naprawdę widzę różnicę.

Moje koleżanki nie rozmawiają o niczym, tylko o macierzyństwie. Praktycznie wszystkie planują zajść w ciążę w najbliższym czasie (to jest towarzystwo w wieku 25-35 lat). Jednej już się udało, inne mocno się starają. Za chwilę będzie wysyp dzieci, które powstały dzięki tej obietnicy rządu. Od razu uprzedzam - nie jestem fanką tej ekipy. Po prostu umiem docenić, kiedy coś działa.

A 500 zł na każde dziecko naprawdę przynosi efekty. Może nie wszyscy to dostrzegają, ale poczekajmy 9 miesięcy. A najlepiej rok. Nagle się okaże, że nasz naród jednak nie wymiera. Jestem niemal pewna, że wskaźnik dzietności drastycznie wzrośnie. Już nie będzie mniej, niż 1,5, ale przynajmniej 2 dzieci na rodzinę.

Zawzięci krytycy nigdy nie przyznają, że coś w tym jest. Już słyszę, że to biedota się rozmnaża i zaczną się rozruchy, jak kiedyś kasy od rządu zabraknie.

Zobacz również: LIST: „500 zł to zdecydowanie za mało. Ja i moje dzieci czekamy na program Rodzina 1000+!”

Ja rozumiem, że są różne formy wsparcia. Można było obniżyć podatki lub wprowadzić nowe ulgi. Zamiast żywej gotówki rozdawać bony i tak dalej. Ale czy wtedy byłby taki efekt? Raczej wątpię. Sama poważnie się zastanawiam, czy nie zmienić trochę planów. Chciałam jeszcze kilka lat się pouczyć, ale może lepiej nie zwlekać z powiększeniem rodziny…

Nie ma nic dziwnego w tym, że ludzie chętniej się rozmnażają, kiedy mogą liczyć na wsparcie. Rodzicielstwo to ogromna odpowiedzialność i spora inwestycja. Kiedy wiesz, że co miesiąc dostaniesz kilka stówek na ubranka i jedzenie, to jakoś łatwiej się zdecydować na taki krok.

Wcześniej władza tylko zabierała, a teraz trochę oddaje. Trzeba być naprawdę zaślepionym człowiekiem, żeby nie uznać tego za dobrą zmianę.

Nie twierdzę, że jak cię nie stać, to 500 zł wystarczy. Ale w sytuacji, kiedy czasami brakuje do pierwszego i ogólnie w domu się nie przelewa - to już konkretny zastrzyk gotówki. Wtedy dodatkowa osoba do wykarmienia nie jest aż takim poświęceniem. Jeśli małżeństwo zarabia razem np. 4000 zł, to dla nich ogromna różnica. 1/8 ich dochodów.

Denerwują mnie ludzie, którzy nazywają to rozdawnictwem. Państwo w ten sposób inwestuje w rozwój. Im więcej obywateli pracujących i płacących podatki, tym lepiej nam w przyszłości będzie. Teraz dziecko dostanie 6000 zł rocznie, ale kiedyś przyniesie budżetowi kilka razy więcej. Prosta matematyka.

Polki pierwszy raz od dawna tak optymistycznie patrzą w przyszłość i nie boja się macierzyństwa. Trzeba się z tego cieszyć!

Patrycja

Zobacz również: LIST: „Jestem 30-letnią panną i nie dostaję od państwa nic. W czym dzieciate są lepsze?”

Pokazała, w jakich warunkach mieszkają jej wnuki. Chce odebrać córce dzieci
Pokazała, w jakich warunkach mieszkają jej wnuki. Chce odebrać córce dzieci - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (80)

Ocena: 4.11 / 5
Gamon' (Ocena: 1) 14.05.2019 14:20
Pati, głupia byłaś, głupia jesteś i głupia pozostaniesz. Kwestia rozdawania wybranej grupie pieniędzy wypracowanych przez wszystkich podatników i promowanie postawy roszczeniowej oraz bezradności (tak, tym jest uczenie ludzi, że nie muszą samodzielnie zapracować na rodzinę) niczego dobrego w przyszłości nie przyniesienie naszemu społeczeństwu. Jednak żeby to zrozumieć, trzeba ogarniać, że to nie jest "czysta matematyka", ale złożone zagadnienia z ekonomii i socjologii. Może zanim zaczniesz się "rozmnażać", skończ jednak jakaś szkołę - jest szansa, że współczynnik durnoty trochę Ci spadnie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.05.2019 11:44
PiSowska propaganda:D kobiety chcą mieć dzieci bo dostaną na nie 500+ buahahahaha takie rzeczy to tylko w patologi żeby na flaszkę było, bo żadna zdrowa para nie zdecyduje się na dziecko przez 500+
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.03.2019 17:57
Nie korzystałam z 500+. Ale synek ma dwa lata i musiałam zrezygnować z pracy bo synek choruje. Przyznali nam 500+ i w tym wypadku będzie to ratunek na leki dla synka. Utrzymanie dziecka jest drogie. I na pewno nie zdecyduje się na drugie dziecko. A dlaczego ? Bo mnie nie stać.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.03.2019 00:10
Dzieci się rodziły, rodzą i będą się rodzić bez względu na programy rządu lub ich brak. Pieniądze to nie wszystko
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.03.2019 10:56
Rząd da Ci 500 a zabierze w podatkach dużo więcej, pieniądze nie biorą się z powietrza. Niestety nasze społeczeństwo jest ułomne i tego nie rozumie. Nie wiem czy rząd wspiera dzietność, skoro ja jako kobieta która zaraz rodzi i która przez ostatnie x lat odprowadzała zus z umowy o pracę a przez ostatnie lata z działalności dostanie 1000 zł macierzyńskiego (tyle co kobieta która nigdy nic nie odprowadziła). Szczerze to trzeba być szurniętym żeby 500 plus decydowało o podjęciu starań o dziecko.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie