LIST: „Poprosiłam o miejsce, a pasażerowie się na mnie rzucili. Zostałam upokorzona”

Choroby Kamili nie widać na pierwszy rzut oka.
LIST: „Poprosiłam o miejsce, a pasażerowie się na mnie rzucili. Zostałam upokorzona”
fot. Unsplash
24.02.2019

Przyznam szczerze, że zawsze śmieszył mnie ten temat. Walka o miejsce siedzące w komunikacji miejskiej wydawała mi się czymś upokarzającym i absurdalnym. Nigdy nie jest tak źle, żeby człowiek nie mógł chwilę postać. Poza tym, ludzie nie są wcale tacy straszni. Wielu ustępuje, a niektórych wystarczy grzecznie poprosić. Jaka ja byłam naiwna…

Zobacz również: LIST: „Dlaczego mam ustępować miejsca brzuchatym? Przecież ciąża to nie choroba!”

Myślałam tak głównie dlatego, że sama nie musiałam podróżować w ten sposób. Z autobusu czy tramwaju korzystałam naprawdę od święta. Samochód nie odpalił albo jechałam na jakąś imprezę. Dla świętego spokoju zawsze stałam i w nosie miałam, co dzieje się wokół mnie. Widziałam za to młodych ludzi, którzy oferowali pomoc starszym.

Wiecie co? Dopiero teraz zobaczyłam, że w kraju jednak panuje znieczulica i każdy myśli tylko o sobie.

Od kilku tygodni nie jeżdżę autem, bo go nie mam. Jeszcze nie wiem, czy odważę się znowu wsiąść za kółko. W grudniu miałam bardzo poważnie wyglądający wypadek, a samochód nadawał się tylko do kasacji. To mogło się dla mnie skończyć bardzo źle, ale żyję, jakoś funkcjonuję i nie jest najgorzej. Co nie oznacza, że nie odniosłam żadnych obrażeń.

Najbardziej ucierpiał mój kręgosłup. Jest cały, ale trochę mniej sprawny, niż wcześniej. Często boli, dlatego jestem w trakcie rehabilitacji. 2-3 razy w tygodniu przez godzinę ćwiczę i wykonują na mnie różne zabiegi. Z oczywistych względów do kliniki docieram komunikacją miejską. Siedzenie w samochodzie mnie męczy i mam też uraz psychiczny.

Przesiadłam się do autobusu i zrozumiałam, o co chodzi tym wszystkim ludziom narzekającym na brak wrażliwości Polaków.

Zobacz również: Pasażer autobusu nie ustąpił miejsca kobiecie w 8. miesiącu ciąży. Zemściła się w najlepszy możliwy sposób

Nie mam siwej głowy i zmarszczek, ani wielkiego ciążowego brzucha. Normalnie chodzę, a moje dolegliwości nie są widoczne gołym okiem. Dlatego nawet nie marzę o tym, by ktoś ustąpił mi miejsca. Jeśli go potrzebuję, a naprawdę nie mam wyjścia, to muszę poprosić. Ale coraz bardziej się tego boję. Niektórzy reagują histerycznie, gdy chcę zająć ich miejsce.

Większość kręci nosem, niektórzy udają, że nie słyszą, zdarzają się też głupie odzywki. Albo awantury na cały autobus, tak jak ostatnio. Godziny szczytu, pojazd wypełniony po brzegi, wchodzę i szukam „ofiary”. Padło na dziewczynę - pewnie ledwo po trzydziestce. Błagalnym tonem tłumaczę jej, że jestem po wypadku i bardzo prosiłabym o miejsce.

No i się zaczęło. Zrobiła z tego aferę, do której dołączyli się inni pasażerowie.

Ona nazwała mnie bezczelną, bo na pewno symuluję. Jakaś starsza pani mówiła coś o roszczeniowości młodych i naszym wygodnictwie. „Ja też jeż jestem zmęczona i jakoś się nie proszę!” - dodała inna kobieta. Skoro dałam radę tam wejść, to postać też mogę. Zrobił się z tego niesamowity jazgot, a wszystkie złe emocje skumulowały się na mnie.

Jednej z tych osób odpowiedziałam, że niektórych dolegliwości nie widać. Jeśli ktoś prosi o pomoc, to widocznie ma taką potrzebę. No to usłyszałam, że cwaniara ze mnie. Wysiadłam na najbliższym przystanku, bo nie mogłam znieść już tego upokarzania i oskarżania mnie o wszystko co najgorsze.

Doznałam wypadku, jadę na rehabilitację i po prostu chciałam usiąść. Dla Polaków jestem bezczelną oszustką. Ręce opadają.

Kamila

Zobacz również: „W autobusie kobieta kazała mi się przesiąść na miejsce dla osób puszystych”

Najmocniejsze zdjęcia, jakie kiedykolwiek wykonano na porodówce
Najmocniejsze zdjęcia, jakie kiedykolwiek wykonano na porodówce - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (37)

Ocena: 4.89 / 5
gość (Ocena: 5) 27.03.2019 20:58
no niestety, prawda jest taka , że mlodzież zasiądzie wygodnie , komorki i tyle, a obok staja starsi , ale nikt miejsca nie ustapi
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.03.2019 19:57
Nasze społeczeństwo w dużej części nadal tkwi w średniowieczu
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.02.2019 21:32
Kiedyś śmiano się ze starszych pań, że urządzają wyścigi po miejsca w komunikacji miejskiej, teraz jak się jeździ komunikacją można zobaczyć jeszcze smutniejszą rzecz- bitwy/ gonitwy o miejsce ludzi młodych, tak potwornie zmęczonych 8 godzinami siedzenia w korpo.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.02.2019 16:09
3-4 razy prosilam o miejsce w komunikacji miejskiej, dwa razy byl to bol menstruacyjny, innym razem zrobilo nam sie slabo. Bez problemu ustapiono mi miejsca.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.02.2019 15:13
Mam problemy z sercem i nie mogę długo stać w jednym miejscu, nie ważne czy to kolejka do kasy czy pociąg czy autobus. Do sklepów nigdy nie chodzę sama właśnie z tego powodu - jak jestem z kimś to mogę wyjść i gdzieś przycupnąć lub kręcić się po sklepie (jak chodzę jest wszystko ok, tylko stanie/klęczenie prowadzi do omdleń... Ciężko by wyjaśniać dokładny mechanizm). Z tego powodu mam samochód. Ale czasem muszę się przemieścić pociągiem i w tedy zaczynają się problemy. Jednak gdy nikt nie chce mi ustąpić to rozkladam reklamówkę (zawsze noszę w torebce) i siadam na ziemi nawet jeśli miejsce jest tylko w przejściu. Nie chcą pomóc. Łaski bez, ja muszę usiąść... choćby i na ziemi. Lekarze bagatelizują sprawę "bo ekg w porządku a pani przecież nie mdleje od lat" tylko nie biorą pod uwagę, że nie mdleję, bo siadam nawet jeśli bym miała usiąść na ziemi... Pewnie powinnam zemleć, najlepiej w miejscu publicznym, ale nie mdleję tak "od razu" tylko się męczę - jest mi słabo, mam mdłości, zwrotu głowy, etc. Ogólnie koszmar, który skutecznie zniechęca do omdlenia. Też kiedyś miałam wypadek samochodowy (koleś walnął w mój bok i wpadłam do rowu. Auto przewrocilo się na dach) Cud, że wyszłam z tego tylko z drobnym urazem kręgosłupa), ale rodzice kupili mi identyczne auto (nic drogiego... Wiecie, coś s stylu starego tico itp. kosztowało cale 1,5 tys) i po 3 miesiącach siłą i szantażem kazali jechać. Obecnie mam już inny samochód (przy wyborze najważniejsze były gwiazdki, poduszki, etc) i jeżdżę normalnie, ale zawsze na skrzyżowaniach, gdzie może ktoś jechać z prawej strony, przechodzi mi nieprzyjemny dreszcz po plecach... Jak zakończy dziewczyna rehabilitację to powinna wsiąść za kółko, jeśli ma taką możliwość. Im później tym ciężej.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie