LIST: „Palacze nie powinni się rozmnażać. Przez nich dzieci chorują i zostają sierotami”

Wolą wydawać pieniądze na nałóg, niż na potomstwo - twierdzi Justyna.
LIST: „Palacze nie powinni się rozmnażać. Przez nich dzieci chorują i zostają sierotami”
Fot. Unsplash
17.02.2019

Dziękuję losowi, że urodziłam się w rodzinie, w której nie było papierosów. Z tego co wiem, to tata w młodości popalał, ale bardzo krótko i mu przeszło. Mama nigdy nie miała papierosa w ustach, więc dzięki temu jest w świetnej formie. Współczuję wszystkim, którzy przyszli na świat w oparach dymu tytoniowego. To ma na człowieka o wiele większy wpływ, niż się mówi.

Zobacz również: Polki chwalą się na Facebooku, że PALĄ W CIĄŻY. Cytujemy ich wstrząsające wypowiedzi

Widzę to doskonale po siostrze, która jakimś cudem zaczęła palić jeszcze w liceum. Obciążona genetycznie nie była, a tu takie coś. Do niedawna ukrywała to przed rodzicami, choć od lat jest dorosła. Czyli jest jej wstyd. I bardzo słusznie, bo to wyjątkowo podły i niszczycielski nałóg. Nie tylko dla palacza, ale wszystkich w najbliższym otoczeniu.

Zwłaszcza dla dzieci. Stąd moja dość radykalna opinia, według której uzależnieni raczej nie powinni się rozmnażać.

To są ludzie wyjątkowo nieodpowiedzialni. Trudno inaczej wytłumaczyć sytuację, gdy wydaje się naprawdę ogromne pieniądze na coś, co cię powoli zabija. A smród uznaje się za fajny. Pół biedy, gdy trują tylko siebie, ale zazwyczaj cierpią osoby postronne. Bierne palenie jest tak samo szkodliwe, dlatego u siostry bywam rzadko. Jeśli już, to z dala od jej cuchnącej popielniczki.

Po tylu latach nałogu z genami dzieje się coś niedobrego, dlatego mam wątpliwości czy powinno się je przekazywać dalej. To nie są moje wymysły, ale naukowe fakty. Dla nas mnie także rzeczywistość, którą mogę obserwować. Widzę przecież moją siostrzenicę i jej kolejne dolegliwości. Ona ma zaledwie kilka lat, a biegają z nią po lekarzach jak ze staruszką.

Oczywiście oburzają się, kiedy sugeruję, że to wszystko przez ich fajki. Tak, szwagier też pali.

Zobacz również: Co mówi o Tobie sposób trzymania papierosa?

U siostrzenicy stwierdzono już kilka alergii. Podejrzewa się astmę. Urodziła się z niedowagą i trochę przed terminem. Skórę ma bladą jak ściana. Nie jest to niestety okaz zdrowia, a muszę dodać, że w mojej rodzinie tego typu problemów zdrowotnych nigdy nie było. Kiedy słyszę o jej kolejnych problemach, to od razu przypominam siostrze o jej okropnym nałogu.

Zaszkodziła dziecku w czasie życia płodowego, więc chociaż teraz powinna przestać. Może nie pali w domu, ale córka zawsze gdzieś się tam przy niej kręci i wdycha te toksyczne opary. Lepiej na pewno nie będzie. Rodzice nałogowcy to niemal pewność, że i ona sięgnie kiedyś po papierosy. Jest na to 90 procent szans, co już dawno udowodnili naukowcy.

Nikotyna rujnuje zdrowie i relacje rodzinne. To nie jest niewinny nałóg, który czasem komuś zaszkodzi. Efekty zawsze są tragiczne.

Nie wspominając o tym, że później siostra się żali - wszystko takie drogie, nie stać mnie na remont, córka potrzebuje nową kurtkę i buty, powinniśmy ją wysłać na wakacje. Oczywiście ich nie stać, bo grube tysiące rocznie idą na śmiertelną przyjemność. Oboje wydają przynajmniej 600 zł miesięcznie na papierosy. Tacy ludzie nie mają prawa narzekać, że czegoś im brakuje.

Mam tylko nadzieję, że siostrzenica nie zostanie z dnia na dzień sierotą. A ryzyko jest niestety duże. Palacze żyją o wiele krócej, co jest kolejnym dowodem na to, że rodzicielstwo raczej nie jest im pisane. Oczywiście nie twierdzę, że trzeba im w takim razie odbierać dzieci. Ale niech tacy ludzie sami się zastanowią. Może jednak lepiej się nie rozmnażać.

Później twierdzą, że miłość jest najważniejsza. Jestem tego samego zdania, ale jeśli ktoś skazuje potomstwo na tyle komplikacji, to nie wiem czy je naprawdę kocha

Justyna

Zobacz również: Co dzieje się z Twoim ciałem po 20 minutach / 8 godzinach / 3 miesiącach / roku od rzucenia palenia?

Co mówi o Tobie sposób trzymania papierosa?
Co mówi o Tobie sposób trzymania papierosa? - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (23)

Ocena: 4.7 / 5
gość (Ocena: 5) 26.02.2019 19:42
Papieros dziś jest modny.Wszyscy znajomi palą.Ja nigdy nie poszłam za tłumem choć mi to nie raz wytykano.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.02.2019 13:49
Jasne, że przy dziecku nie powinno się palić, ale bez przesady. To też nie jest tak, że jak ktoś nie ma żadnych nałogów to jest zdrowy jak rybka. Osobiście znam osobę, która zmarła na raka płuc, chociaż unikała palaczy jak ognia i brzydziła się tym smrodem. Znam też takie, które są już w wieku emerytalnym, palą całe życie i cieszą się dobrym zdrowiem. Palenie papierosów szkodzi i zwiększa szanse na różne choroby, ale praktycznie wszystko szkodzi, nawet oddychanie powietrzem bez dymu nikotynowego czy jedzenie z marketu, więc lepiej nie dostawać paranoi na tym punkcie, szczególnie jeśli dotyczy to cudzego życia.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2019 23:51
Co z tego, że w twojej rodzinie nie było chorób? Przecież to dziecko ma "połowę" genów po ojcu. Znasz jego rodzinę od strony chorób? Wątpię. Co do papierosów zmieniających geny. Jakaś totalna bujda. Nie wiem skąd czerpiesz informacje, z Bravo Girl? A dzieciak może mieć niedobór żelaza. Alergie są teraz popularne niestety.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2019 19:49
większość rodzin rezygnuje z palenia, gdy na świat przychodzi dziecko. Ale i tak radziłabym raczej przyjrzec się tym, którzy nadużywają alkoholu. Nikotyna szkodzi, ale nie jest środkiem psychoaktywnym, jak alkohol. Z dwojga złego, wolałabym żyć wśród palaczy i nawet sama palić, niż w rodzinie alkoholików, którzy każdy grosz wydają na wódkę.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2019 12:18
Jako dziecko palacza muszę się z tym zgodzić. Jak pisała dziewczyna pode mną - ściany usyfione, wieczny smród dymu i narzekanie że wszystko drogie, ale brak chęci rzucenia fajek "bo jestem wolnym czlowiekiem i nikt mi nie będzie mówił że mam zrezygnować z palenia" (mama) i "z tego podlego życia to mi tylko palenie zostało" (tata). Różnica polegała tylko na tym, że mnie niczego nie brakowało (chociaż bez puszczania kasy z dymem mogło być o niebo lepiej). Skończyło się na tym, że rodzice osierocili mnie, jak miałam 27 lat. Prawie dokładnie w tym samym czasie, zmarli na raka płuc. Nikomu nie życzę tego, bo to tak, jakby popełnili samobójstwo, tylko pomału przez lata, a nie raz a radykalnie. W moim domu i samochodzie jest kategoryczny zakaz palenia.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie