„Mam 18 lat, mój facet 55. W przyszłym roku zostanę jego żoną”

Wiktoria jest pewna swojej decyzji.
„Mam 18 lat, mój facet 55. W przyszłym roku zostanę jego żoną”
Fot. iStock
14.02.2019

Związki, w których między partnerami występuje bardzo duża różnica wieku, nikogo już dzisiaj nie szokują. Widok starszego mężczyzny z młodszą kobietą jest bardzo powszechny. Dla osób postronnych taka relacja od razu kojarzy się z układem. On ma pieniądze, ona urodę. Jemu zależy na młodej, namiętnej kochance, jej na znalezieniu kogoś, kto otoczy ją opieką i zapewni stabilizację finansową. Generalizowanie takich związków jest jednak bardzo krzywdzące. Bardzo często zdarza się bowiem tak, że osoby, które dzieli ogromna różnica lat, naprawdę się w sobie zakochują.

Nie zawsze taki związek jest kolorowy. Partnerzy mają przecież różne doświadczenie życiowe, różne poglądy, zainteresowania, zwyczaje, a nawet znajomych. Trudno pogodzić te wszystkie sprawy, dlatego zakochane osoby, które dzieli przepaść wiekowa, stoją przed prawdziwym wyzwaniem. Nie każdej parze udaje się utrzymać relację.

Mimo to 18-letnia Wiktoria jest dobrej myśli. Jej ukochany ma 55 lat, a ona nie marzy o niczym innym, jak tylko o tym, by zostać jego żoną. Ślub planują na przyszły rok.

Oto jej historia. Oby potoczyła się inaczej niż w przypadku Julii. Przypomnijmy: „Kilka lat temu wyszłam za bogatego 60-latka. Teraz bardzo żałuję, że jestem jego żoną”

„Mam na imię Wiktoria i mam 18 lat. Pewnie niektórzy pomyślą, że jestem jeszcze małolatą, ale ja od zawsze byłam poważniejsza od moich rówieśników. Nigdy nie robiłam żadnych głupstw. Jestem rozsądna. Piszę to nie bez powodu, bo skoro spotykam się z 55-latkiem, to pewnie niektórzy mogliby mnie wziąć za wariatkę. Nic z tych rzeczy. Wiem, czego chcę. Nigdy dotąd nikogo tak nie kochałam jak Tadeusza i marzę o tym, żeby zostać jego żoną.

Kiedy patrzę na swój pierścionek zaręczynowy, ogarnia mnie radość. Chcę jak najszybciej zdać maturę w przyszłym roku i wyjść za mąż. Tadeusz też o niczym innym nie marzy.

Poznaliśmy się przypadkiem, w sklepie. Szalik wypadł mu z koszyka, więc go podniosłam i mu oddałam. Zaczęliśmy rozmawiać i chyba nie będzie przesady w tym, że już wtedy między nami zaiskrzyło. Od razu mi się spodobał, bo bardzo lubię szpakowatych, wysokich mężczyzn. Był też nie najgorzej ubrany. Zapytał, czy w ramach podziękowania mógłby mnie zaprosić na kawę. Zerknęłam na jego rękę, czy nie ma obrączki, a kiedy zobaczyłam, że żaden złoty krążek się na niej nie świeci, zgodziłam się. Wymieniliśmy się numerami telefonu i tak jakoś się to potoczyło, że zostaliśmy parą.

Zobacz także: „Mam 40 lat, a moja dziewczyna 21. Czuję się królem życia” (Historia Mariusza)

Tadeusz nie jest ani wdowcem, ani rozwodnikiem. Nie ma też dzieci, o których zawsze marzył. Po prostu jego życie potoczyło się tak, że do tej pory nie spotkał odpowiedniej kobiety. Był co prawda w kilku poważnych związkach, ale finalnie nic z nich nie wyszło. Jak widać, na swoją wymarzoną partnerkę musiał czekać aż 55 lat. To ze mną stworzy rodzinę, bo ja również marzę o dzieciach. Silny instynkt macierzyński odczuwałam już w wieku 16 lat, a od kiedy jestem pełnoletnia, ta potrzeba tylko się nasiliła. Plan jest zatem taki, że zdam maturę, wyjdę za Tadeusza, a potem będziemy żyli długo i szczęśliwie, razem z kilkoma maluchami, bo nasza rodzina będzie na pewno duża i wesoła.

Pewnie się zastanawiacie, jak do tego wszystkiego podchodzą moi rodzice. Nie wiem, bo nie mam z nimi kontaktu. Od zawsze wychowywali mnie dziadkowie. Nie miałam łatwego dzieciństwa i pewnie dlatego jestem w młodym wieku tak dojrzała. Dziadkom zawdzięczam wszystko. Od zawsze byli dla mnie największym wsparciem, więc jak tylko zaczęłam spotykać się z Tadeuszem, od razu go im przedstawiłam. Bardzo się polubili. I babcia i dziadek cieszą się, że jesteśmy zaręczeni i że znalazłam kogoś, kto się mną zaopiekuje.

W mojej szkole nikt nie wie, ile lat ma mój ukochany. To banda małolatów, którzy nie zrozumieją tego, co nas łączy. Wolę nic im nie mówić, zdać maturę, skończyć szkołę i na spokojnie wyjść za mąż. Jak już będzie po fakcie, będą sobie mogli mówić na mój temat wszystko, co tylko chcą. Dla mnie liczy się tylko jedno. Znalazłam miłość swojego życia, a przede mną cudowna przyszłość. Trzymajcie kciuki!

Wiktoria”

Zobacz także: Edyta Pazura GORZKO o różnicy wieku między nią a Czarkiem

Najbardziej zapierające dech w piersiach zdjęcia ślubne z 2018 roku. Wśród nich piękna fotografia z Polski!
Najbardziej zapierające dech w piersiach zdjęcia ślubne z 2018 roku. Wśród nich piękna fotografia z Polski! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (51)

Ocena: 4.59 / 5
gość (Ocena: 2) wczoraj 00:55
Przemyśl to dziewczyno, człowiek dojrzewa z doświadczeniem (co za tym idzie, po części też w wiekiem), sama jestem w podobnym wieku (trochę młodsza) i też myślałam, jaka to ja dojrzała itp., a jak przypominam sobie co robiłam, co pisałam chodźby miesiąc temu to myślę, że no kurde, jeszcze ze mnie dziecko. Takie decyzje najlepiej podejmować koło 30, wtedy człowiek jest o wiele mądrzejszy. Mój ojciec sam powiedział, że wiele rzeczy jako nastolatek chciał zrobić, które miałyby wpływ na jego życie, ale poczekał do trzydziestki i siebie potem wyśmiał. Inny przykład: Mój kuzyn, 25 lat i narzeczona 19- mieli wziąść w tym roku ślub. I co? Pare miesięcy przed minęło im, ślub odwołany, rozeszli się. Mimo, że byli ze sobą długo. Gdyby poczekali, nie byłoby zamieszania i tak wielkiego bólu po roztaniu. Przemyśl to, poczekaj. Dobrze Ci radzę.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 14.02.2019 21:30
Ja się pytam bogaty?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2019 20:51
Nie wiem co przyniesie Ci przyszlosc , z perspektywy czasu wiele kobiet zaluje takiej decyzji ale.. zycze Ci szczescia i trzymam kciuki
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 14.02.2019 18:16
Nigdy więcej już bym tego nie zrobiła.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2019 17:37
Mnie ten temat dotyczy, bo sama jestem w podobnym związku, więc się wypowiem. Jak miałam 20 lat związałam się z mężczyzną starszym ode mnie o 20 lat. Na początku on nie był przekonany, wiedział, że związki z tak dużą różnicą wieku nie są łatwe. Ale go przekonałam. Byłam zakochana i w głowie miałam filmy o wspólnej rodzinie. Zapewniałam go, że mi ta różnica nie przeszkadza. Uwierzył. I upłynęło 8 lat. Teraz, z perspektywy czasu dopiero zdaję sobie sprawę, ze nie miałam pojęcia na co się piszę. W moich wyobrażeniach mieliśmy już nastoletnie dzieci, ja byłam starsza, a on nadal miał 40 lat. Jesteśmy razem i jest nam dobrze, ale są też ograniczenia. On zmienił się fizycznie, postarzał. ja jeszcze długo będę atrakcyjną kobietą, a on staje się powoli dziadkiem. Jako jeszcze młoda osoba chcę się bawić, wychodzić. On nie. Nawet na koncerty muszę jeździć sama, bo on takiej muzyki słuchał nie będzie. Może to i kwestia gustu, ale wychował się w nieco innej kulturze niż ja. Ok, bawię się, ale bez niego. Niby to też jest fajne, ale czasem chciałoby się wyjść potańczyć z własnym facetem a nie tylko obcymi kolesiami. Za kilka lat może obudzi się we mnie instynkt macierzyński, ja mam na to czas. Ale dla niego za kilka lat będzie już za późno. Nie chcę skazywać dziecka na patrzenie w młodym wieku jak jego rodzic umiera. I ja też będę musiała na to patrzeć. On umrze a przede mną będzie jeszcze przynajmniej kilkanaście lat życia w samotności. Pomyśl o tym wszystkim realnie, zdejmij na chwilę różowe okulary. Teraz jesteś młoda i naiwna, myślisz, że jesteś dojrzała i samoświadoma. Za kilka lat jednak zrozumiesz, że wcale taka nie byłaś. Poczekaj z tym ślubem trochę, nie pali się. Ale pewnie nie posłuchasz, bo jesteś zaślepiona miłością. Chociaż jestem raczej szczęśliwa z moim facetem i fajnie nam się układa to gdzieś tam jest żal, smutek i strach.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie