„Nie wiem, jak matki mogą nosić dzieci w chustach. Robią w ten sposób krzywdę zarówno sobie, jak i maluchowi”

Kinga jest zagorzałą przeciwniczką chustonoszenia.
„Nie wiem, jak matki mogą nosić dzieci w chustach. Robią w ten sposób krzywdę zarówno sobie, jak i maluchowi”
Fot. Unsplash
02.04.2019

Niektóre mamy twierdzą, że w ostatnich latach pada pod ich adresem wiele krzywdzących opinii budujących podziały w tej grupie społecznej. Przykładowo dotyczą one karmienia piersią. Pod wpływem komentarzy kobiety posiadające dzieci stają po jednej bądź po drugiej stronie. Jednak chociaż to prawda, że krytyczne wypowiedzi sieją niezgodę pomiędzy matkami, bardzo często one same wznoszą mury, wyśmiewając się wzajemnie.

Kobieta upomniała mamę karmiącą piersią w parku. Bardzo szybko tego pożałowała

Powody bywają bardzo błahe, a zaczyna się już od porodu. Potem przychodzi czas na karmienie, spanie z dzieckiem, częstotliwość wychodzenia z nim na spacery, a wreszcie na… chustonoszenie. Tę metodę pokochało wiele mam, ale nie brakuje również ich przeciwniczek. Najwyraźniej w Sieci rozgorzał kolejny spór, gdyż fora internetowe są przepełnione wypowiedziami na ten temat. W niektórych czytamy o zaletach chustonoszenia, a w innych o wadach. Jedne wypowiedzi są sensowne i kulturalne, a inne przepełnione jadem i frustracją.

Na ten temat postanowiła wypowiedzieć się Kinga. Kobieta jest młodą, 28-letnią mamą kilkumiesięcznego Jasia, a jednocześnie przeciwniczką noszenia dzieci w chustach. Co takiego ma do powiedzenia?

- Kobiety od dawna nosiły dzieci w chustach, ale od pewnego czasu zapanowała moda na chustonoszenie. Zupełnie jakby odkryto jakąś nową, wspaniałą metodę, która ma ułatwić życie mamom i podnieść komfort życie ich dzieci. Mnie chusty w ogóle nie przekonują. Tym bardziej z tego powodu, że kiedyś kobiety nosiły dzieci w chustach, bo nie miały wózków…

Próbowałam, naprawdę próbowałam, ale to nie spodobało się ani mnie, ani Jasiowi. Kupiłam porządną chustę i poszłam na warsztat z chustowania. Tam nauczyłam się zakładać chustę poprawnie. Zrobiłam trzy podejścia. Najdłużej wytrzymałam godzinę.

Jeżeli chodzi o moje spostrzeżenia, są następujące: jest mi ciężko, boli mnie kręgosłup, muszę się ostrożnie poruszać z obawy, aby dziecko się nie obudziło i ogólnie jestem ograniczona. Co z tego, że mam dwie ręce wolne? Równie dobrze mogę włożyć Jasia do koszyka albo na matę. A co najważniejsze, on sam nie jest ograniczony motorycznie. Jeżeli rodzic chce zadbać o rozwój dziecka, musi mu pozwolić na swobodę. Trochę na ten temat czytałam, więc wiem.

Kinga podaje kolejne argumenty.

Imiona wymyślone przez pisarzy. Wcześniej nikt o nich nie słyszał, a dziś są popularne

- Pozwolę sobie przytoczyć opinię mojej mamy, która zobaczyła mnie paradującą w chuście z Jasiem. „Dziecko, czy ty nie masz pieniędzy na wózek? Jeżeli potrzebujesz, to powiedz, bo w tej chuście kojarzysz mi się z biednymi kobietami z krajów trzeciego świata”. Wyjaśniłam jej, że pieniądze na wózek są, ale chcę spróbować tego chustonoszenia, które jest tak bardzo chwalone. Wtedy moja mama powiedziała coś, czego nigdy nie zapomnę. „Nie po to się rozwijamy i wzbogacamy jako społeczeństwo, żeby wracać do rozwiązań sprzed wielu lat”.

Wzięłam sobie jej słowa do serca. Rozmawiałam też na ten temat z jedną koleżanką, która również jest przeciwniczką noszenia dziecka w chustach. Ona powiedziała, że dziecko przyzwyczaja się wtedy do matki. Wymusza płaczem, aby ciągle nosić je na rękach, w związku z czym matka jest bardziej umordowana. Z czasem pojawią się też problemy, aby dziecko nauczyło się większej samodzielności.

Nie powiem, są pewne zalety. Na przykład taka, że z wózkiem nie wszędzie wejdziesz, a z dzieckiem w chuście już tak. Niestety to jedyna pozytywna strona chustonoszenia, jaką dostrzegam.

Kobieta wspomina o pozostałych koleżankach.

- One ciągle noszą dzieci w chustach, a te są już spore. Powtarzam im, że za kilka lat tego pożałują, bo będą miały problem z kręgosłupem. No i z dziećmi, które non stop będą chciały do mamy. Nic do nich nie trafia.

„Chcę mieć dziecko” - wyślij to facetowi i zaczekaj na reakcję. One się odważyły

A czy wy nosicie swoje pociechy w chustach?

16-letni youtuberzy zostali rodzicami. Fani są zachwyceni niepełnoletnią rodziną
16-letni youtuberzy zostali rodzicami. Fani są zachwyceni niepełnoletnią rodziną - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (20)

Ocena: 4.7 / 5
gość (Ocena: 5) 13.04.2019 19:39
Chustonoszenie to swiadome i dobrowolne zniewolenie sie bachorem
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.04.2019 09:15
Ja też nie polecam. Mimo szczupłej sylwetki urodziłam sporo ważąca córeczkę,ponad 4 kg. I w moim przypadku ból kręgosłupa po noszeniu małej w chuście nie do opisania.Skończyło się wizytami u fizjoterapeuty który polecił mi nosidło ergonomiczne. Delikatnie usztywnianie na pasie i łopatkach. Co najważniejsze mała miała wygodną pozycję nie obciążająca jej kręgosłupa.
odpowiedz
Sceptyczna (Ocena: 5) 02.04.2019 22:22
Czy ja dobrze widzę, jakieś wypociny domoroslej eksperti stają sie źródłem artykułu? Śmiem wątpić w prawdziwość całej sytuacji.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.04.2019 22:06
Ja akurat chusty nie polecam. Dla mnie zupelnie niewygodna sprawa, ja spocona, dziecko spocone... Poza tym dziecko potrzebuje się poruszać, a chusta zupelnie krępuje jego ruchy. Co więcej pionizowanie dziecka tak wcześnie źle wpływa na jego kręgosłup. A nosząc w chuście na fasolkę dziecko może się udusić, ile bylo takich przypadków... Do mnie specjalisci od chustonoszenia nie przemawiają, natomiast opinia neurologa jak najbardziej. Każdy mi odradzał noszenie w chuście i sama widziałam przy kilku próbach, że mojemu dziecku w tym skrępowaniu kest najzwyczajniej źle i niewygodnie. Także nie polecam, odradzam, ale nie krytykuję tych co chust używają. Sorawa indywidualna
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.04.2019 17:34
Każdy ma swój punkt widzenia - i z tego co tu widać raban podnoszą cyckoholiczki, uzależnione od sych bombelkow w chustach :D jak dla mnie argumentacja nieco bez sensu ale co do samej idei chustonoszenia - mnie również nie przekonuje (pożyczyłam chustę jak urodził się mój syn, spróbowałam - masakra). Jeśli ktoś spędza z dzieckiem 24h na dobę - jestem w stanie to zrozumieć. Ale jeśli mowa o 1-2 spacerach dziennie to chusta jest bez sensu. Na kolki pomagają czopki i kropelki a nie noszenie godzinami, przynajmniej u mojego dziecka ;) jeśli ktoś chce odkurzyć - to nie ma po co wkładać dziecka w chustę, niech w tym czasie poćwiczy na macie, poogląda karuzele czy coś. Nie musi wisieć ciagle na matce czy ojcu. Stawiajmy na niezależność dzieci a nie na uwiązanie na matce non stop. Idziecie do kawiarni, restauracji, galeriii - i jak siadacie w tej chuście z dzieckiem na brzuchu? Super wygodnie? No nie, trzymacie potem dziecko w rękach. Moda jak każda inna - odwidzi się to przejdzie. Ps. Koleżanki syn noszony w chuście, obecnie 3 lata i jest tragedia - nie pójdzie na spacer inaczej niż na ręku, śpi z nią, bez niej nawet nie zaśnie. O żłobku nie ma mowy.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie