„Chciałbym się oświadczyć dziewczynie, ale nie mam pieniędzy i nie zapewnię jej godnego życia”

Marcin obawia się, że nie jest w stanie zapewnić Julii takiego życia, na jakie dziewczyna zasługuje.
„Chciałbym się oświadczyć dziewczynie, ale nie mam pieniędzy i nie zapewnię jej godnego życia”
Fot. Unsplash
05.02.2019

Wiele kobiet będących w kilkuletnich związkach wyczekuje z niecierpliwością oświadczyn ukochanego. Gdy one nie następują, zastanawiają się nad przyczyną. Czasami podejrzewają partnera o niecne występki: wykorzystywanie, igranie z uczuciami, romanse i tym podobne rzeczy. Zdarza się jednak, że przyczyna jest znacznie bardziej prozaiczna. O jednej z nich opowiada Marcin.

„Wstyd mi za córkę, bo ciągle zmienia chłopaków. Ludzie gadają, że jest łatwa”

Mężczyzna jest ze swoją dziewczyną, Julią, od 7 lat. Zdaje sobie sprawę, że ona chciałaby zalegalizować ich związek i on też tego pragnie. Problem w tym, że Marcin nie ma pieniędzy. Obawia się, że nie jest w stanie zapewnić ukochanej godnego życia. Ona sama również nie zarabia dużo i nic nie wskazuje na to, że coś się wkrótce zmieni w tej materii. Poza tym mężczyzna ma dość staroświeckie podejście do związku. Uważa, że to facet powinien zapewnić kobiecie dom albo przynajmniej mieszkanie.

- Nigdy nie byłem zbyt zaradnym facetem. Pracuję w banku i nie zarabiam dużo. Co prawda nie jest to najniższa krajowa, ale zbyt mało, aby myśleć o wzięciu kredytu. Większość mojej wypłaty pochłania wynajęcie kawalerki, opłaty i utrzymanie samochodu. Staram się żyć bardzo skromnie, ale będę musiał czekać jeszcze wiele lat, zanim uzbieram na wkład własny. Moi rodzice nie mogą mi pomóc, a dziewczyna, Julia, zarabia najniższą krajową. Ona na szczęście mieszka z rodzicami, więc wydaje mniej. Nie wiem dokładnie, ile ma oszczędności, ale raczej niezbyt dużo, bo ona też się martwi naszymi finansami.

Julia nie domyśla się jednak, że to przez brak pieniędzy nie chcę jej się oświadczyć. Przede wszystkim sama nie uważa tego za przeszkodę. Kilka razy sugerowała mi, że po ślubie na jakiś czas moglibyśmy zamieszkać u jej rodziców, dopóki nie staniemy na nogi. Dla mnie to nie wchodzi w grę. Spaliłbym się ze wstydu, gdybym miał zamieszkać po ślubie w małym pokoiku w mieszkaniu teściów. Co za ujma na honorze! Zawłaszcza w wieku 30 lat. Powiedziałem jej, że to nie wchodzi w grę, bo wolę żebyśmy sami zapracowali na mieszkanie sami. Posmutniała i zaczęła mnie podejrzewać o to, że jest inny powód mojej opieszałości w zalegalizowaniu naszego związku. Nic jej nie wyjaśniłem, bo wstydzę się przed nią, że mam tak mało kasy. Raz nawet skłamałem i powiedziałem, ze zgromadziłem więcej oszczędności, chociaż tak naprawdę są żałosne.

„Mam 34 lata i chciałabym mieć dziecko, ale... nie chce mi się go wychowywać”

Marcin nie ma co liczyć na awans czy podwyżkę w pracy.

- Nie mam cech charakteru przywódcy. Jestem raczej nieśmiały. Na dodatek ta moja niezaradność i niezręczność w kontaktach z ludźmi sprawiają, że nikt nie bierze mnie pod uwagę, gdy zwalnia się wyższe stanowisko. Wiem, bo pracuję w tym banku od lat.

Nie mam świetnego wykształcenia ani specjalnych zdolności. Dlatego nie mogę liczyć na lepszą pracę. Po pracy jestem bardzo zmęczony, więc dodatkowe kursy czy studia odpadają. Poza tym z moim charakterem i tak będzie trudno. Czuję się bezradny i zniechęcony, bo ta sytuacja trwa od lat.

Bardzo bym chciał założyć rodzinę, ale jedynym wyjściem wydaje mi się wspólne wynajmowanie mieszkania z Julią jako małżeństwo. Mam bardzo duże wątpliwości, czy to dobre rozwiązanie. Co będzie, gdy pojawi się dziecko? Taka przyszłość wydaje się bardzo niepewna. Z drugiej strona jest Julia, która naciska, abyśmy wreszcie podjęli jakąś decyzję. Trudno mi znieść jej ciągłe podejrzenia i marudzenie. Ale jeżeli wyznam jej prawdziwy powód mojej zwłoki, będzie naciskała, żebyśmy zamieszkali u jej rodziców. Wtedy poczuję się zmuszony do wynajęcia z nią mieszkania, bo gnieżdżenia się u teściów nie zniosę.

Zupełnie nie wiem, co robić. Podziwiam facetów, którzy radzą sobie w Polsce. Mnie godne życie tutaj wydaje mi się nierealne.

Dla nas to przedmioty codziennego użytku. Ale dla dzisiejszych nastolatków to czarna magia!
Dla nas to przedmioty codziennego użytku. Ale dla dzisiejszych nastolatków to czarna magia! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (46)

Ocena: 4.91 / 5
WOJAK (Ocena: 5) 10.02.2019 08:02
STS MIESZKANIA- MIESZKANIE NA DZIAŁCE - W PRZYCZEPIE WYJAZ ZA GRANICE -- OKRASC BANK - DAJ SPOKOJ TEJ DZIEWCZYNIE ZAJMIJ SIE SEXEM WIRTUALNYM- WIELE MOZLIWOSCI
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.02.2019 12:26
Wiele małżenst mieszka na wynajętym mieszkaniu i żyją. Nie każdego stać na własne mieszkanie, ale to w niczym nie przeszkadza. Moi rodzice 20 lat w,ynajmowali z dwójką dzieci i się w końcu dorobili na własne. Myślę że i wy sobie poradzić ie bo to żadna hańba.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 05.02.2019 23:37
Kto chce znajdzie sposób, a kto nie chce znajdzie powód. Pytanie co robisz po pracy i w weekendy. Może masz jakieś hobby, pasję, którą można byłoby zamienić na bardziej dochodową pracę? Są różne kursy zawodowe - kilka weekendów i masz kwalifikacje. Czy to aż takie męczące?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.02.2019 22:29
Ehhh najłatwiej chyba będzie postawić sprawę jasno. Mieszkanie u teściów odradzam serdecznie. Zaproponuj wynajęcie mieszkania, powiedz jak to widzisz. Bądź stanowczy, pokaż że wiesz czego chcesz. Zaręczyny to jeszcze nie ślub, będzie trochę czasu na ogarnięcie wszystkiego. Może jakiś kurs asertywności czy coś w tym rodzaju?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.02.2019 22:14
Niektóre moje koleżanki głoszą takie nowiny, że " biednie, ale razem". No i spoko, jest to jakaś filozofia życia Aczkolwiek ja np jestem zdania, że bieda i towarzyszące jej problemy zabiją największą miłość. Nie mówię, by koniecznością było opływanie w luksusy, ale jednak fajnie by bylo żyć na godnym poziomie. Więc teksty o tym, że dziewczyna byłaby materialistką, gdyby rzucila go przez niezaradnosc co oznacza małe pieniądze (biedę) , sa dosyc dyskusyjne.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie