LIST: „Przy płaceniu rachunku zabrakło mu pieniędzy. Kolejnej randki już nie będzie!”

Sylwia musiała biec do bankomatu, żeby ratować sytuację.
LIST: „Przy płaceniu rachunku zabrakło mu pieniędzy. Kolejnej randki już nie będzie!”
Fot. iStock
30.01.2019

To miał być zupełnie nowy etap w moim życiu. Nowy rok, nowa ja i do tego jeszcze nowy chłopak. Do tej pory jakoś szczęścia nie miałam. Jestem singielką od ponad roku, kiedy okazało się, że poprzedni nie był w stosunku do mnie fair. Wreszcie jednak odważyłam się z kimś spotkać. Facet sprawdzony, z polecenia i na pierwszy rzut oka idealny.

Zobacz również: Chciała, żeby zapłacił za nią rachunek na randce. Odpowiedź chłopaka zwaliła ją z nóg

Umówiła nas ze sobą wspólna znajoma. Moja przyjaciółka, a jego bardzo daleka kuzynka. Ten sam wiek, podobne zainteresowania, wizualnie od razu przypadł mi do gustu. Podobno był już nawet kiedyś zaręczony, ale była dorabiała mu rogi. Skrzywdzony przez los, więc powinien mnie doskonale rozumieć.

Widziałam jego zdjęcia na Facebooku, on podobno moje, a przed randką zamieniliśmy tylko kilka słów przez telefon. Pytał, kiedy po mnie przyjechać i na jaką kuchnię mam ochotę. To było słodkie.

Często bywa tak, że oczekiwania nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Okazuje się, że typek ze zdjęcia wcale nie jest taki przystojny. A zamiast fajnej rozmowy - szybko zapada niezręczna cisza. Tu tak nie było. Siedziałam obok w aucie i nie mogłam się powstrzymać, żeby na niego nie zerkać. Wizualnie mój ideał.

Szybko okazało się, że też bardzo zabawny. W kilka minut tak mnie rozśmieszył, że przed restaurację dotarłam z rozmazanym makijażem. Nie miał nic przeciwko, kiedy próbowałam go poprawić w lusterku. Nawet mi w tym pomagał, co było strasznie słodkie. Zamówiliśmy to samo, co tylko potwierdziło wspólny gust.

Rozmowa kleiła się tak dobrze, że żal było wychodzić do toalety. Nie chciałam przerywać i tracić ani minuty. Gdzieś tak w połowie spotkania poczułam: to jest to. Znalazłam kogoś, w kim mogłabym się zakochać.

Zobacz również: Aneta od roku jest w związku. Obliczyła, ile na tym ZAROBIŁA

Już wtedy byłam mocno zauroczona i to wcale nie kwestia wypitego wina. Oszczędzałam się bardzo, żeby nie palnąć jakiegoś głupstwa. Wychodząc z lokalu jeszcze nie wiedziałam, jak potoczy się ten wieczór, ale myślałam o zaproszeniu go do siebie. I tak pewnie by się stało, gdyby nie jeden z najbardziej kłopotliwych momentów w moim życiu. Przy płaceniu rachunku okazało się, że nie ma wystarczająco dużo pieniędzy.

Spojrzał na kwotę i zdębiał. Przez chwilę szperał w portfelu i atmosfera powoli siadała. Wreszcie przyznał, że „przez pomyłkę wziął tylko 100 zł, a kartę zostawił w domu”. Do zapłaty było ok. 200 zł. Prosił, żebym go poratowała, a jeszcze dziś się ze mną rozliczy. Ale tu kolejny problem, bo ja nie miałam przy sobie żadnej gotówki. Do kopertówki wsadziłam tylko kartę.

I co teraz? On powinien biec do bankomatu, ale przecież nie dam mu swojego PIN-u na pierwszej randce. Potworna sytuacja. Dla mnie strasznie upokarzająca, bo kelner dopytywał co z tym rachunkiem, a ludzie wokół na nas patrzyli.

Wreszcie zerwałam się na równe nogi i poleciałam. Nie znałam okolicy, więc błądziłam dobre 15 minut po ciemnych uliczkach. Prawie szpilki sobie połamałam. Udało się pobrać 150, żeby było z napiwkiem. Wracając do lokalu myślałam o tym, żeby wręczyć kasę kelnerowi i zniknąć z oczu mojego nowego kolegi. Zmusiłam się jednak i podeszłam do stolika. Wreszcie mogliśmy się rozliczyć, ale z mojego zapału już nic nie zostało.

Odwiózł mnie do domu. Podziękowałam, podałam mu dłoń i tyle. A gdyby nie ta idiotyczna wpadka, to pewnie byłoby zupełnie inaczej. Tylko, że dla mnie to coś więcej, niż roztargnienie i zapominalstwo. Facet powinien być przygotowany na każdą okazję i nie narażać swojej kobiety na śmieszność. Mnie ta sytuacja upokorzyła. Od kilku dni wypisuje, czy się spotkamy, bo musi mi zwrócić dług. A to mnie jeszcze bardziej dobija, bo przypomina o tej katastrofie.

Ja już nie chcę się z nim widzieć. W moich oczach stracił całą swoją męskość. Zachował się jak licealista, któremu nie wystarczyło kieszonkowego na frytki w fast foodzie. Jeśli znajomość tak się zaczyna, to moim zdaniem nic dobrego z tego nie wyniknie.

Sylwia

Zobacz również: Szymon obliczył, ile kosztuje go związek. „Lekką ręką 2000 zł miesięcznie”

Wszyscy są w szoku, że znalazła chłopaka. „Dziwne, że jeszcze nie uciekł”
Wszyscy są w szoku, że znalazła chłopaka. „Dziwne, że jeszcze nie uciekł” - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (79)

Ocena: 4.41 / 5
Andrzej (Ocena: 1) 05.02.2019 03:56
Wpadka faceta faktycznie fatalna ale - wybaczcie - jest niczym w porównaniu do reakcji tej głupiej dziewczyny.
odpowiedz
kobieta (Ocena: 1) 31.01.2019 19:51
i te baby chcą równouprawnienia a jak trzeba rachunek zapłacić to facet
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2019 13:13
dla mnie cala ta sytuacja - 200 zlotych na pierwszej randce za kolacje, autorka wolala biegac i szukac bankomatu niz zaplacic karta a potem sama na to narzeka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2019 12:12
moze byl pewien ze ma wiecej gotowki i naprawde jej nie wzial przez pomylke
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2019 11:16
skoro miała kartę, to po jakiego cuiula biegła do bankomatu, zamiast nią zapłacić?
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie