Historia Janka: „Mam 160 cm wzrostu. Żadna dziewczyna mnie nie chce”

Janek skarży się na kobiety. Uważa, że nie doceniają niskich mężczyzn.
Historia Janka: „Mam 160 cm wzrostu. Żadna dziewczyna mnie nie chce”
Fot. iStock
25.01.2019

Są różne typy urody i każdemu podoba się co innego, ale generalnie przyjmuje się, że kobiety wolą wysokich mężczyzn. Niżsi raczej nie mają aż takiego powodzenia, jednak nie jest to stałą zasadą. Liczą się także inne cechy. Na przykład osobowość, dobry charakter czy umiejętności. Mądre kobiety potrafią docenić to, co jest najważniejsze, ale 23-letni Janek z Warszawy twierdzi, że takich jest coraz mniej. W każdym razie on jeszcze żadnej. W mailu do naszej redakcji opowiada o tym, jak jego wzrost wpływa na postrzeganie przez płeć przeciwną.

Chciała, żeby zapłacił za nią rachunek na randce. Odpowiedź chłopaka zwaliła ją z nóg

- Nie mam kompleksów z powodu swojego wzrostu, chociaż mierzę zaledwie 160 cm. Jestem wesołym facetem z pasjami i marzeniami. Interesuję się malarstwem współczesnym, piłką nożną i filmem. Staram się regularnie biegać i tańczyć. Studiuję inżynierię produkcji i pracuję dorywczo na stacji benzynowej. Kobiety mnie… nie doceniają.

Do tej pory miałem tylko jedną dziewczynę. Poznaliśmy się w liceum i chodziliśmy ze sobą dwa lata, ale nasz związek nie przetrwał. To była moja pierwsza miłość. Nadal mam do niej sentyment. Niestety potem na próżno szukałem dziewczyny. Żadna mnie nie chciała. Podejrzewam, że chodzi o wzrost.

Janek opowiada o swoich podbojach miłosnych.

- Nie jestem z tych facetów, którzy boją się zagadać do dziewczyny. Kiedy jakaś mi się podobała, rozpoczynałem rozmowę i po jakimś czasie zapraszałem ją na randkę. Na studiach poznałem dwie, które mi się podobały. Pierwsza miała na imię Kasia i była rok starsza. Udało mi się do niej dotrzeć przez znajomych. Na początku postanowiłem się z nią zaprzyjaźnić. Po pierwsze chciałem lepiej ją poznać, a po drugie zbliżyć od strony koleżeńskiej. Uważam, że moje szanse wzrastają w miarę poznawania się.

„Facet, w którym się zakochałam, zaleca się do mojej przyjaciółki”

Niestety znajomość z Kasią nie wypaliła. Odrzuciła mnie. Bardzo szybko przekonałem się, z jakiego powodu. Zobaczyłem ją, jak jedzie samochodem z chłopakiem z naszego wydziału. Jest wysoki i bardzo przystojny. Na pewno miał u niej większe szanse niż ja. Nie dziwię się w sumie, że się z nim zeszła.

Potem poznałem Alicję. Dawałem jej korepetycje i kilka razy zaprosiłem na kawę. Na początku jako kolega. Potem spróbowałem od innej strony. Niestety dostałem od niej kosza. Alicja jest ode mnie trochę wyższa, więc spodziewam się, że to z tego powodu. Ona powiedziała, że nikogo aktualnie nie szuka, ale kilka tygodni później zobaczyłem ją z jakimś facetem. Oczywiście wysokim.

Historia Karoliny: „Jestem przed 30-tką, a mój najdłuższy związek trwał tylko 2 miesiące...”

Po tych doświadczeniach Janek postanowił, że będzie próbował poderwać tylko niższe dziewczyny, ale również odniósł kilka porażek. Mężczyzna nie ma najlepszego zdania o polskich dziewczynach.

- One lubią wysokich, przystojnych chłopaków. Świetnie ubranych i jeżdżących drogimi samochodami. Ja nie mam z takimi szans. Nie jestem bogaty, przystojny i wysoki. To ostatnie jest chyba najgorsze. Kobiety lubią wysokich mężczyzn nie tylko dlatego, że lepiej wyglądają, ale również z takiego powodu, że czują się przy nich bezpieczniej. Wiem, że nie byłbym w stanie obronić swojej dziewczyny, gdyby zaszła taka potrzeba.

Wszyscy mówią mi, żebym nie przejmował się, bo kiedyś znajdę sobie dziewczynę. Być może, ale zanim tak się stanie, pewnie sparzę się jeszcze kilka razy. Dziewczyny, dlaczego tak szybko odrzucacie niskich facetów? My naprawdę jesteśmy wam w stanie wiele oferować.

Wszyscy są w szoku, że znalazła chłopaka. „Dziwne, że jeszcze nie uciekł”
Wszyscy są w szoku, że znalazła chłopaka. „Dziwne, że jeszcze nie uciekł” - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (55)

Ocena: 4.8 / 5
śmiechu warte (Ocena: 5) 04.03.2019 01:56
Te wstrętne kobiety nie chcą mnie więc są niemądre....ojej zaraz się popłaczę, jeżeli tak napisałeś to może wcale nie jesteś taki wartościowy tylko zarozumiały i rozkapryszony. Jeszcze nóżką tupnij... A zresztą jak faceci chcą tylko ładne kobiety to jest w porządku co ????
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.02.2019 02:56
Przeczytaj moją historię. Mam dokładnie taki sam wzrost jak ty. Dzisiaj mam cztery dziewczyny jednocześnie co oznacza, że z tygodnia mam w najlepszym razie trzy dni tylko dla siebie. Przez pozostałe cieszę się życiem razem z nimi. Nie byłoby to możliwe gdyby wiedziały, że nie są jedynymi, ale cóż - wartościowanie po wzroście uważam za nieuczciwość, więc jestem wobec kobiet dokładnie tak samo nieuczciwy jak kobiety wobec mnie. Krótko mówiąc bawię się z ich dziećmi, cieszę się życiem , daję im również trochę szczęścia, również w łóżku. Oprócz tego od czasu do czasu poznaję kolejną, która chce być trochę szczęśliwsza, ale muszę ostatnio przystopować bo muszę mieć też czas dla siebie i żeby zrobić coś dla tej głupiej ludzkiej cywilizacji, która tego pewnie i tak nie doceni. Z rzeczy prozaicznych nie mam żadnych nałogów, zawsze staram się pachnieć (bo im się wydaje, że to jest lepsze, więc po co mam się kopać z koniem?) w najgorszym razie mydłem. I ponieważ wychodzę z założenia, że to one mają mnie chcieć i kochać zawsze staram się sprawić im maksimum przyjemności, w tym rozkoszy w łóżku. Zresztą wiem, że mi się odwdzięczą i to działa. Czasem oczywiście poznaję kogoś i to się nie sprawdza bo albo ona chce więcej niż mogę dać (czyli wszystko, a tego już nie chcę), albo po prostu nie dba o siebie, ma jakieś uzależnienia lub inne ciężkie wady. Na miesiąc ustaliłem sobie 200 zł budżetu na wszystkie cztery, więc jak łatwo policzyć na każdą przypada jakieś 50 zł miesięcznie. To tak boleśnie mało, że większość kobiet powie, że realnie nie jest to możliwe. Być może nie jest, ale u mnie działa. Nie muszę prawie nic wydawać na jedzenie ponieważ przez co najmniej cztery dni w tygodniu jedzenie mam zapewnione, a przez pozostałe dni staram się robić post co w połączeniu z wyczerpującym seksem z każdą z nich służy utrzymaniu kondycji i ogólnego zdrowia. Jak to zrobiłem że żadna się nie domyśliła lub mają na to wyrąbane, to już moja tajemnica, której akurat nie mam zamiaru zdradzać. Na to co mogę dzisiaj napisać złożyło się całe moje życie w którym do 26 roku życia byłem chorobliwie zakompleksionym człowiekiem, który nigdy nie nauczył się dobrze pływać (to jedna z umiejętności, która imponuje kobietom), znać dobrze wielu języków (to imponuje jeszcze bardziej) ani tym bardziej wcale tańczyć (a to przekłada się na bezpośrednie lądowania w łóżku). Skąd to wszystko? Jak nauczyłem się postępować z kobietami mimo obiektywnie fatalnych warunków? Z życia. Jeszcze w szkole średniej poznałem jedną dziewczynę, której po prostu wpadłem w oko i zaimponowałem umiejętnościami i wiedzą, czego wtedy wcale nie doceniałem. No, ale to była tylko jedna. Ale to zapamiętałem - to ty musisz się jej spodobać. Ona Tobie ewentualnie też, ale w drugiej kolejności. Zapomnij więc o romantycznych miłościach. Tobie musi też wystarczyć, że ona Cię przynajmniej podnieca. Ale lepiej żeby niewiele ponad to bo inaczej rozkleisz się i popłyniesz. Życie da Ci za miłość po dupie. Bardzo boleśnie. No więc wracając do przerwanego wątku początek był w miarę ok. Była wystarczająco ładna, żeby mi się podobać, choć imponowałem jej tylko tym jaki byłem i choćby tym, że mój sposób bycia był tak absurdalny, że aż śmieszny, więc się śmiała i czuła się swobodnie. Zerwała ze mną. Gdy poszła na medycynę. Nie dostała się, a beze mnie nie miała wystarczająco tumiwisizmu i lekkości życia, żeby to olać i próbować oknem gdy drzwi zamknieto. Zaczęła życiową wegetację średniego personelu medycznego. A ja w tamtym czasie zacząłem karierę zawodową porzucając staranie się o względy kobiet. Zacząłem mieć na nie tak wyrąbane jak kobiety na mnie. I to całkiem dobrze działało. Rozwijałem się pod każdym względem. Tylko nie towarzysko. Nie będę się rozwlekał bo internetu by nie starczyło. W pewnym momencie jednak zaczęło mi trochę brakować towarzystwa kobiety, więc odezwałem się do niej. Zostaliśmy parą, przez sześć lat miała ze mną towarzyski raj, wycieczki, naprawdę niezły seks, mogła się chwalić koleżankom z pracy bo żadna nie miała tak dobrze jak ona. I nie zakładała zawiści koleżanek. Ani tym bardziej ja bo mam na cudze opinie wyrąbane odkąd wyleczyłem się z kompleksu niższości i wzrostu. Zanim urodził się syn wzięliśmy ślub. Nie było to planowane, ale cóż - tak źle zostałem wychowany przez rodziców, żeby się ożenić. Dzisiaj nigdy bym tego błędu nie popełnił. Co gorsze, wziąłem wtedy mieszkanie na wspólny kredyt bo coroczne, czasem podwójne wycieczki zagraniczne bardzo redukowały możliwości odkładania na mieszkanie. Po półtora roku pojawiła się córka. Wtedy moja ciocia powiedziała, że nam zazdrości bo po dwóch latach mieliśmy na dorobku to czego oni dorabiali się 20 lat. Dom, dzieci, dobrą pracę, wakacje. Normalne niezłe życie. Kłopoty zaczęły się jak straciłem pracę. Facet bez pracy staje się mniej warty. Niski facet bez pracy nie jest nic warty. W oczach kobiet oczywiście. Nie było ważne nawet to, że odkładałem na taki czas, że wziąłem kredyt hipoteczny tylko na 10 lat, że dwa lata opiekowałem się dziećmi w szkole, nawet dosłownie chodząc do niej z synem i pracując w przerwach na własny rachunek, że po ośmiu latach małżeństwa rozwaliłem 90% oszczędności i spłaciłem kredyt, że syna w końcu udało się orzec jako niepełnosprawnego, więc nie byłem już potrzebny jako opiekun. Byłem warty tyle co pieniądze, które teoretycznie można było ze mnie wyssać. Koleżanki namówiły ją do oskarżenia mnie o znęcanie się nad rodziną. Sama się zaskoczyła gdy z moją pomocą wsadziła mnie aresztu. Nie wiedziałem, że mówienie prawdy to pożywka dla kłamców i prawniczych psychopatów, a milczenie jest złotem - nawet jeżeli wydaje się, że prawdy nie da się sfałszować. Ale mniejsza z tym. Po areszcie zacząłem wracać do zdrowia i zacząłem się bronić, złożyłem pozew o rozwód, wyjechałem do stolicy, dostałem dobrą pracę. Po dwóch latach procesu samotna już żona popełniła samobójstwo. Mnie już wtedy tym nie skrzywdziła, choć też mną wstrząsnęło, ale nasze dzieci skrzywdziła okrutnie. Jednak przez dwa lata jej wychowywania naszych dzieci wraz ze swoją matką zrobiły ze mnie potwora, którego można się tylko bać, a tym bardziej przez kolejne dwa po jej śmierci, gdy swoją nienawiść wylała na mnie była już teściowa. Dlatego dzisiaj moje dzieci są pełnymi sierotami. Mało kto żywy może to powiedzieć o sobie. Odebrano mi więc szansę bycia normalnym mężem, odebrano mi szansę wychowania swoich dzieci. No cóż. Facetowi można to zrobić, tym bardziej niskiemu, z którego można zrobić bankomat. Przez te lata odcięcia od swojej rodziny zacząłem od nowa poznawać kobiety, wiedząc, że nie wiem nic. Ich mocne i słabe strony. A tych ostatnich mają mnóstwo. Zrozumiałem kobiety, ich lęki, potrzeby, pragnienia. Kiedy to wszystko doszło do mnie ogarnął mnie śmiech, który trwa do dziś. One są takie proste, tak przewidywalne i tak banalne, że aż się zdziwiłem. Może kiedyś napiszę o tym książkę? A może nie. Krótko mówiąc musisz poczekać na swój czas gdy Twoja wartość wzrośnie, a wartość Twoich rówieśniczek spadnie. W tym czasie rób swoje - to co lubisz. I tylko to. Rób co chcesz, pracuj gdzie chcesz, mieszkaj gdzie chcesz, nawet posuwaj tanie dziwki za kasę gdy już Cię mocniej przyciśnie brak seksu. Nie niszcz zdrowia uzależnieniami. Bądź egocentrykiem. Ale dawaj szansę na poznanie Ciebie przez mnóstwo kobiet. Dzisiaj jest łatwo - są witryny randkowe, a robiąc coś wartościowego zawsze prędzej czy później pojawią się jakieś kobiety w Twoim otoczeniu zawodowym. Czasem z powodu hobby. U mnie są to np. gry planszowe. Zawsze możesz też założyć sklep/knajpę z komputerami, damską bielizną i miejscami do posiedzenia na kawę i planszówki. Prędzej czy później nie tylko znajdzie się taka, która będzie Cię chciała, ale będzie ich nawet kilka lub kilkanaście. Tak więc spoko. Niski facet ma też zalety, które wynikają z kiepskiego wzrostu. Nikt Cię nie docenia, a jak już dostanie w szczękę, to jest nieprzytomny. Zwykle nie masz manii wielkości, ani nie jesteś narcyzem bo nigdy nie miałeś zbyt wysokiej samooceny, nie jesteś idiotą bo musiałeś sobie radzić z tymi, którzy mieli łatwiej od Ciebie. Ponieważ w młodości nie mogłeś pomiatać kobietami, to w łóżku zwykle jesteś lepszy od innych bo się starasz i w kwestii orgazmów nie jesteś egoistą. Możesz oczywiście zawsze skończyć jako alkoholik, narkoman lub samobójca, ale to Twój interes co zrobisz ze swoim życiem.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 29.01.2019 14:17
Nie wszystkie kobiety takie są. Ja sama jestem wyższa od mojego męża i mi to absolutnie nie przeszkadza jest wspaniałym czlowiekiem. Innym się to nie podobało ale już przywykli jak poznawałam teściów to jego tata skomentował że taka żyrafę sobie znalazl
odpowiedz
Facet (Ocena: 5) 28.01.2019 11:46
Chłopie chcesz czy nie tak jest skonstruowany ten świat. Musisz mieć super wygląd, wysoki standard życia albo dużego drąga. Inaczej czeka cię 100 razy więcej wysiłku w znalezieniu kobiety. Wiekszosc z nich jest interesowną i już, nie ma co z tym walczyć taki ich urok. W końcu znajdziesz bezinteresowną dziewczynę, która doceni twoje wnętrze, ale może to potrwać latami. Są też kobiety, które lubią niższych facetów. Przykład z show bizu to np. Charlize Theron. Pamiętaj ze zawsze tez zostaje emigracja w miejsca gdzie średnia wzrostu jest niższa niż u nas, tam będzie łatwiej. Świata nie zmienisz ewentualnie możesz próbować ułatwić sobie drogę. Ja mam 185 cm i krzywe plecy przez tempo w jakim urosłem. Nikt nie jest idealny. Buduj poczucie własnej wartości, nie mył go z arogancją, poprawiaj standard życia i będzie dobrze.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.01.2019 09:58
To nie jest tak,że te dziewczyny specjalnie wybierały sobie wyższych facetów. Po prostu jakieś 99% facetów jest wyższych od Ciebie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie