Zakochałam się w moim sponsorze

„Oto historia moich relacji z facetami” – pisze nasza Czytelniczka.
Zakochałam się w moim sponsorze
Fot. Unsplash
18.01.2019

Przez całe życie śmiałam się z zauroczonych dziewczyn, które miesiącami zastanawiały się czy podobają się jakiemuś chłopakowi, czy mają u niego szanse, czy spogląda gdy przechodzą obok niego. Pierwsze miłości moich koleżanek zaczęły się w podstawówce. Musiałam godzinami prowadzić rozmowy o wybrankach serca koleżanek. Zastanawiałyśmy się wspólnie czy patrzy na nie, czy kilka zamienionych z nim zdań oznacza, że mu się podobają, czy ten związek ma sens i przyszłość. Czasem zdarzało się, że chłopak próbował coś zagadać, moim zdaniem zupełnie koleżeńsko, ale oczywiście dla moich zauroczonych koleżanek było to najważniejsze w życiu wydarzenie. Ze stresu najczęściej nie potrafiły się wysłowić i wychodziły na idiotki, co potem przeżywały przez kilka miesięcy.

Zobacz także: „Kilka lat temu wyszłam za bogatego 60-latka. Teraz bardzo żałuję, że jestem jego żoną”

Mi praktycznie przez całą podstawówkę podobał się jeden chłopak. Był jednym z najgorszych uczniów i nieodpowiednio się zachowywał. Zupełnie nie pasował do mnie, wzorowej uczennicy. Doskonale o tym wiedziałam i nigdy nikomu się nie przyznałam, że coś do niego czuję. Zdawałam sobie sprawę, że on nie jest dla mnie odpowiedni i że nie zwróciłby uwagi na taką grzeczną, szarą myszkę jak ja. Dla wszystkich było jasne, że podoba mu się inna dziewczyna z klasy. Zresztą nawet nie chciałam, żebyśmy kiedyś byli razem, czy coś w tym stylu. Miałam naukę, na której się skupiałam, żeby kiedyś mieć lepsze życie i koleżanki, z którymi spędzałam trochę czasu. W tamtym czasie bardzo często zagłębiałam się w świat marzeń. Wyobrażałam sobie, że np. pomagam mu w nauce i dzięki temu się do siebie zbliżamy i zostajemy parą. Traktowałam to jako rodzaj rozrywki, taka godzina dziennie marzeń dla rozluźnienia. Nigdy jakoś specjalnie nie przeżywałam tego zauroczenia, bo od początku uznałam, że to nie ma sensu. Nie chciałam się zachowywać jak moje koleżanki i wariować na punkcie chłopaka. I raczej nie wariowałam, może troszeczkę. Czasem z nim rozmawiałam, ale starałam się traktować te rozmowy jako nic nieznaczący incydent. Kiedy koleżanki pytały mnie, który chłopak mi się podoba kłamałam, że jakiś inny z klasy, albo ktoś kogo nie znają. Chyba mi wierzyły. W tamtym czasie oglądałam z babcią dużo meksykańskich telenowel, w których główną bohaterką była piękna, dobra, uczciwa, zazwyczaj uboga dziewczyna, która poznawała bogatego mężczyznę i po wielu trudnych przejściach jej życie odmieniało się na lepsze i żyli długo i szczęśliwie. Wtedy wierzyłam, że mnie kiedyś też to spotka. Poznam kogoś wyjątkowego, on zobaczy jaka jestem wspaniała i będziemy żyć długo i szczęśliwie.

W tamtym okresie zaczęłam sobie coraz bardziej uświadamiać jak wiele wyrzeczeń czeka kobietę w małżeństwie. Musi prać, gotować, sprzątać, zmywać, zajmować się dziećmi i jeszcze pracować zawodowo, podczas gdy mężczyzna po powrocie z pracy najczęściej odpoczywa. Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale chyba pod koniec gimnazjum albo na początku liceum postanowiłam, że będę kobieta niezależną, to znaczy, że będę w stanie sama się utrzymać zanim zwiążę się z jakimś mężczyzną. Głównie dlatego żebym mogła go w każdej chwili zostawić jak okaże się nieodpowiedni, zacznie pić albo stosować przemoc. Po prostu nie chciałam się męczyć z kimś, z kim nie chcę być tylko dlatego, że po odejściu od niego nie będę miała gdzie mieszkać i za co żyć.

Zobacz także: „Podoba mi się pewna dziewczyna, ale wiecznie nie ma pracy”

W liceum nadal nie przywiązywałam do relacji damsko-męskich wielkiej wagi. Zawsze byłam osobą skrytą i opanowaną, nigdy nie rozumiałam, jak można szaleć z miłości. Oczywiście podobał mi się pewien chłopak, był jeszcze bardziej nieśmiały ode mnie, cichy spokojny, bardzo inteligentny. Bardzo mało mówił, więc nie wiedziałam o nim zbyt wiele. Chciałam z nim chociaż porozmawiać, ale chyba mi się to nie udało i przez 3 lata nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. W liceum koleżanki zaczęły przeżywać coraz więcej miłosnych historii. Miały chłopaków, spotykały się z nimi, całowały, niektóre nawet sypiały i opowiadały o tym. Jedna nawet popadła w anoreksję po rozstaniu z chłopakiem. Dla mnie było to nie do pomyślenia, żeby się przed kimś rozebrać i pozwolić dotykać. Czasem zdarzało mi się o tym marzyć i wyobrażać sobie jak to będzie. Wtedy nadal bardzo lubiłam marzyć, ale nauka i inne zmartwienia spowodowały, że nie miałam na to zbyt dużo czasu. Chyba byłam ładna, szczupła, miałam niezłą figurę, ale czułam się bardzo nieatrakcyjna. Byłam biedna, nie miałam pieniędzy na modne ciuchy, czy kosmetyki, wydawało mi się, że jestem bardzo zaniedbana i do tego nieśmiała.

Po liceum poszłam od razu do pracy i rozpoczęłam studia zaoczne. Dojazd do Warszawy zajmował mi dużo czasu, nie miałam znajomych, z którymi mogłabym się spotykać, więc czułam się bardzo samotna. Założyłam fikcyjne konto na jednym z portali randkowych, żeby jakoś uprzyjemnić sobie czas wieczorem. Wszystko co napisałam o sobie było zmyślone, traktowałam to jako rozrywkę. Opisałam siebie w taki sposób, jaka chciałabym być. Kłamałam, bo wiedziałam, że jeśli napiszę prawdę, nikt nie będzie chciał mieć ze mną nic wspólnego. Zdjęcie też wstawiłam nieswoje. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że mogłabym poznać tam kogoś wartościowego i chcieć się z nim choćby spotkać w realu, nie mówiąc o związku. I stało się coś nieoczekiwanego, poznałam tam naprawdę fajnego faceta. Przez cały czas kłamałam i udało mi się go sobą zainteresować. Z czasem jak ze sobą pisaliśmy zaczął mi się coraz bardziej podobać. Po kilku tygodniach dotarło do mnie, że bardzo chciałabym się z nim spotkać, on też pisał, że mu się podobam. Niestety ja wiedziałam, że to nierealne, bo jemu tak naprawdę podoba się zmyślona przeze mnie postać, a nie ja. Po kilku dniach byłam nim bardzo zauroczona, był normalnym, porządnym, uczciwym chłopakiem. Przez kilka tygodni codziennie do siebie pisaliśmy i naprawdę go polubiłam. Wiedziałam, że kiedyś będę musiała mu napisać prawdę lub zerwać kontakt.

Po kilku tygodniach on bardzo chciał się ze mną spotkać, napisałam mu wcześniej, że mieszkam w Warszawie. Zaczynały mi się już kończyć wymówki dlaczego nie mogę się z nim spotkać, ale nie mogłam się zdobyć na napisanie mu prawdy. Przez ten czas naszej znajomości wydawało mi się wreszcie, ze mam kogoś bliskiego. To była tylko pozorna bliskość, bo przez cały czas go okłamywałam, ale dla mnie to była najbliższa relacja z mężczyzną w życiu. W końcu z wielkim bólem napisałam mu prawdę, że nie jestem osobą za jaką się podawałam i większość z tego co mu pisałam to kłamstwa. On odpisał, że i tak chciałby mnie poznać, bo muszę mieć coś wspólnego z dziewczyną, za którą się podawałam. Nie zgodziłam się na spotkanie. Znajomość się urwała. Przez kilka tygodni bardzo przez to cierpiałam. Zdawałam sobie sprawę, że cierpię z własnej winy. Po jakimś czasie, mniej więcej miesiącu, ból minął i życie toczyło się dalej.

Przez cały drugi rok studiów dużo czasu spędzałam w pracy, z dojazdami ok 12-13 godzin dziennie. W weekendy studiowałam, czasem dorabiałam w innej pracy. Wieczorami się uczyłam. Zarabiałam niewiele, nie było mnie na nic stać, mieszkałam z rodzicami. Nie miałam czasu żeby się zastanawiać nad życiem. Niewiele pamiętam z tamtego okresu, głównie to, że postanowiłam kiedyś znaleźć sponsora, który odmieni moje życie. Czytałam o tym w Internecie i wydawało mi się, że jest to świetny sposób. Strasznie się bałam, bo byłam jeszcze dziewicą, ale uznałam, że skoro nie chcę być z facetem w związku to nie mam nic do stracenia. Zamieściłam ogłoszenie w Internecie, chyba nawet kilka razy.

W końcu spotkałam się z jednym mężczyzną dwa razy. W innym poście opiszę to dokładnie. Później nie chciałam już się z nim spotykać i zerwałam kontakt.

Później przeprowadziłam się do Warszawy, ale poza tym niewiele się w moim życiu zmieniło. Pracowałam, studiowałam, czasem mogłam sobie pozwolić na jakieś wyjście z koleżanką. Żyłam skromnie, nie miałam pieniędzy. Kilka razy próbowałam znaleźć nowego sponsora, ale nikogo ciekawego nie poznałam. Chłopaków raczej unikałam. Po skończeniu studiów poczułam się bardzo samotna, moja współlokatorka miała wtedy chłopaka i zaczęłam jej zazdrościć. Zamieściłam ogłoszenie, że szukam sponsora, dostałam mnóstwo odpowiedzi i zdecydowałam się na spotkanie z Panem W. Na pierwszym spotkaniu w ogóle mi się nie spodobał. Z wyglądu nie mój typ, charakter też niekoniecznie zgodny z moimi oczekiwaniami. Po przeanalizowaniu okazał się najlepszym kandydatem spośród tych z którymi się spotkałam. Na pierwszym spotkaniu było normalnie, prawie jak na randce, a nie spotkaniu z potencjalnym sponsorem. Później pisząc do mnie, spotykając się zanim pójdziemy do łóżka sprawił, że go polubiłam. Na drugim spotkaniu przyjrzałam mu się dokładniej i stwierdziłam, że w jego wyglądzie jest coś interesującego. Gdy dotarło do mnie, że zaczynam go lubić, strasznie się stresowałam w jego obecności. W innych postach opiszę jak ta krótka znajomość przebiegała.

Kilka miesięcy od poznania Pana W. spotkałam się kilka razy z Panem A., też na zasadach sponsoringu. Niby był miły, starał się, dobrze mnie traktował, ale jakoś nie przypadł mi do gustu. Spotkania z nim były dla mnie męczące. Nie lubiłam jak mnie całował i dotykał. Jakiś czas temu zerwałam znajomość, bo nie miałam zamiaru się dłużej męczyć.

Od dłuższego czasu nie mam kontaktu z Panem W. Na ostatnim spotkaniu powiedział niby: „do zobaczenia”. Wymieniliśmy też kilka maili, a ja nie mogę przestać o nim myśleć. Wiem, że ta znajomość nie ma żadnych szans, że byłam dla niego tylko kolejną panną do łóżka. Pewnie się nie sprawdziłam i mnie odstawił albo znalazł lepszą. Nie umiem być na niego zła i przestać czekać na wiadomość od niego. Zachowuję się jak głupia zakochana idiotka. Zastanawiam się czy to dlatego, że on mi się naprawdę podoba, czy może dlatego, że był pierwszym i jedynym mężczyzną do tej pory, który skończył znajomość ze mną. Zwykle to ja zrywałam kontakt. Nie wiem czy powinnam spróbować do niego napisać, czy skupić się na zapominaniu. Próbuję zapomnieć, ale mi nie wychodzi. Może byłoby łatwiej gdyby wprost powiedział, że nie chce mnie więcej widzieć, a on się po prostu przestał odzywać. Nie potrafię przestać o nim myśleć. Teraz już wiem, że muszę za wszelką cenę unikać facetów, którzy mogliby mi się podobać, bo nie chcę więcej tak cierpieć.

Zobacz także: „Mąż rzucił pracę, aby realizować swoje marzenia. Kredyty są na mojej głowie”

„Nie zawsze byłam idealna”. Ślicznotka pokazała zdjęcia sprzed 10 lat
„Nie zawsze byłam idealna”. Ślicznotka pokazała zdjęcia sprzed 10 lat - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (18)

Ocena: 4.11 / 5
gość (Ocena: 5) 19.01.2019 15:44
Zapomnij o nim
odpowiedz
Em (Ocena: 1) 18.01.2019 23:06
Kretyński artykuł. Mega ustawiany. Papilot schodzi na psy.
odpowiedz
Julka (Ocena: 3) 18.01.2019 17:19
Sama jesteś sobie winna... Puszczasz się i co oczekujesz księcia na białym koniu? W takich kobietach faceci się nie zakochują. Zejdź na ziemię a nie bujasz w obłokach
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 18.01.2019 17:00
Z kasiastymi facetami i spinsoringiem tak jest. On może mieć większość kobiet, a co ty jesteś mu w stanie zaproponować, by poprzestał na tobie? Potraktował cię jak każdą inną ladną, ale zaniedbaną dziewczynę z małego miasteczka. Dość dobra do łóżka, ale zbyt prostacka, by przedstawić znajomym. Chciałabym powiedzieć jeszcze, że sponsoring to ciężka fizyczna i psychiczna „praca” i jeśli zależy ci na facecie z kasą i klasą, to najpierw zadbaj o to, żeby wyglądać i zachowywać się jak dziewczyna z wyższych sfer i nie chodź z nimi do łóżka za pieniądze albo prezenty, bo tak robią prostytutki.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.01.2019 16:38
Jak cała kasę że sponsoringu będzie musiała wydać na leczenie syfa i spłukana wróci na matki garnuszek z opinią wora na spermę to szybko się odkocha. Może trafi na swojego krewnego z fałszywymi zdjęciami to już w ogóle będzie mieć przyszłość zapewnioną. Dlatego ludzie zakładają związki bo jak będą za starzy na łapanie sponsora to we dwoje łatwiej wybrnąć z każdej sytuacji a dla przyjemności rzucić groszem naiwnym idiotkom darmo oddającym co bezcenne.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie