LIST: „Sąsiadom przeszkadza moje płaczące dziecko. Mszczą się w perfidny sposób”

Kilka dni temu znalazła na wycieraczce... prezerwatywę. Z chamskim dopiskiem.
LIST: „Sąsiadom przeszkadza moje płaczące dziecko. Mszczą się w perfidny sposób”
Fot. iStock
13.01.2019

Mówi się, że Polska to bardzo rodzinny kraj. Kobiety w ciąży obdarzane są wyjątkowym szacunkiem, matki zawsze mogą liczyć na pomoc, na widok dużego brzucha lub małego dziecka każdy ustępuje miejsce, nawet państwo wspiera nas finansowo. Miałam cichą nadzieję, że też tego doświadczę, ale chyba się przeliczyłam. Okazuje się, że niektórzy mają ze mną poważny problem.

Zobacz również: LIST: „Denerwują mnie ludzie mieszkający na blokowiskach. Z nimi jest coś nie tak”

Oficjalnie nikt mi tego nie powie, jako młoda mama na szacunek i święty spokój jednak nie mogę liczyć. Zwłaszcza w miejscu zamieszkania, o czym przekonałam się chwilę po porodzie. Kiedy wychodzę z wózkiem i mijam sąsiadów - każdy mnie zagaduje, komplementuje dziecko, dodaje otuchy. A później mają pretensje o coś tak naturalnego, jak płacz niemowlaka.

Mieszkając w bloku czuję się jak wróg publiczny numer jeden. Większość lokatorów ma mi chyba za złe, że nie potrafię uciszyć malucha. Pewnie powinnam go faszerować lekami uspokajającymi.

Tak się jakoś złożyło, że już dawno nie było w naszej klatce małego dziecka. Mieszkają tu albo bardzo młodzi ludzie, którzy odziedziczyli mieszkania po dziadkach albo właśnie staruszkowie. Przyzwyczaili się do ciszy. Aż tu nagle przyszła taka Gosia i psuje im nerwy. Mam na myśli siebie, a może bardziej konkretnie - mojego synka. To nie jest potulny maluch, jak z reklamy. Zdarza mu się bez powodu uronić łzę albo pokrzyczeć.

Wydaje się to zupełnie normalne, ale nie dla moich sąsiadów. Zupełnie tak, jak gdyby zawodzący po nocach niemowlak przeszkadzał tylko im. Przecież ja też się nie wysypiam. A na dodatek chodzę znerwicowana, że komuś uprzykrzam życie. Doszło do absurdalnej sytuacji, w której zaczynam się wstydzić, że mam dziecko. Do takiego stanu mnie doprowadzili.

Aż trudno uwierzyć, co oni wyprawiają, żeby nas uciszyć. W efekcie jest jeszcze gorzej, bo niemowlak raczej nie rozumie tych sugestii.

Zobacz również: Sąsiedzka wojna o wózki dziecięce na klatce schodowej. Kto ma rację?

Za dnia jeszcze udają, że tego nie słyszą, ale po zmroku jest gorzej. Co moje dziecko zapłacze, to ktoś nad lub pode mną zaczyna walić w rury grzewcze. Huk jest straszny i wtedy synek tym bardziej się nie uspokoi. Wiem też, że została złożona na mnie skarga do wspólnoty mieszkaniowej. Była u mnie pani w tej sprawie, ale sama stwierdziła, że to absurd. Kilka razy ktoś mścił się dzwoniąc do drzwi w środku nocy, żeby mi pokazać, jak to jest.

Kilka dni temu wydarzyło się coś jeszcze gorszego. Z jednej strony chce mi się płakać, ale z drugiej - trochę śmiać i nawet doceniam poczucie humoru autora. Próbuję uspokoić synka, było około 22.00, a tu ktoś puka. Kiedy otworzyłam, to już nikogo nie było, ale na wycieraczce zostawił prezent z dedykacją. Prezerwatywę z dopiskiem „naucz się tego używać”. W domyśle, żebym chyba się więcej nie rozmnażała.

To byłoby całkiem zabawne, gdyby nie dotyczyło mnie. W tym momencie jakoś nie potrafiłam się śmiać.

Powinnam to zignorować i cierpliwie czekać na spokojniejsze czasy, a zamiast tego cały czas zastanawiam się, kto to zrobił. I czy nie wymyśli czegoś jeszcze gorszego. Ja tylko urodziłam dziecko, a stałam się dla tych ludzi problemem. Najgorzej, że nie mam na to zupełnie żadnego wpływu. Moje dziecko naprawdę nie płacze więcej, niż inne. Już nawet konsultowałam to z pediatrą.

Usłyszałam od niego: proszę pani, to nie z dzieckiem jest problem - to pani sąsiedzi są nie do końca normalni. Żart z prezerwatywą przelał czarę goryczy. Nie jestem jakąś patologią, która nie sprawdza się jako rodzic. Myślałam, że Polacy są bardziej wyrozumiali. Wczoraj na klatce pojawiła się kartka z przypomnieniem o ciszy nocnej. Ma być bezwzględna cisza od 22.00 do 6.00. Autor mógł dopisać, że chodzi o niemowlaka, bo jakoś wcześniej podobne ogłoszenia się nie pojawiały.

Mam pytanie do osób, którym tak przeszkadza małe dziecko w bloku. Co jego rodzice powinni zrobić, żeby było wam dobrze? Kneblować?

Małgorzata

Zobacz również: W blokach powinien być zakaz posiadania psów. Cuchną i hałasują

Twój znak zodiaku zdradza, ile będziesz miała dzieci!
Twój znak zodiaku zdradza, ile będziesz miała dzieci! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (289)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 5) 22.03.2019 20:07
Nie no, ja rozumiem, że ludzi bardzo denerwuje płacz małych dzieci, ale Twoi sąsiedzi przesadzaj. Płacz u dziecka to coś NORMALNEGO. Każde dziecko płacze. Nie mogą kupić zatyczek do uszu, albo coś?
odpowiedz
Magda (Ocena: 5) 20.03.2019 22:15
No to widac jaka ty wychowana jesteś skoro używasz takich określeń. Nie trzeba lubić dzieci żeby być kulturalnym
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.02.2019 15:35
Hm,każdy medal ma dwie strony.Z jednej,jest zrozumiałe,że niemowlaki wrzeszczą,a z drugiej,niespanie w nocy to naprawdę nic fajnego.Tu się powinny opanować obie strony-sąsiedzi nie biorą pod uwagę,że niemowlak to niemowlak,a autorka tekstu,że niekoniecznie musi wstawać i biec na każdy wrzask niemowlaka.Jak się tak biega,to dzieciak się nauczy,że zawsze jak wrzeszczy,to mama już się stawia,więc będzie wrzeszczał więcej niż ustawa przewiduje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.01.2019 21:05
Nie dziwie się sąsiadom. Też bym pewnie waliła w te rury, gdyby krzyki były długoczasowe i przeraźliwie głośne. Ze mną naprawdę można wiele, ale nie zdzierżyłabym płaczu dzieciaka dłużej niż kilka/kilkanaście minut i tak codziennie. Moja cierpliwość też ma granice i tak pamiętam jak mieszkałam z rodzicami w bloku i nad nami mieszkała przygłuchawa babcia, która codziennie RM słuchała na cały regulator po kilka razy dziennie. I tak zaczynała po 6 nad ranem i kończyła o 20. Raz dałam jej tak popalić, że od razu pokapowała się o co chodzi, bo walenie w sufit miotłą nie dawało rezultatów. Zaj*bałam jej takim hard metalem na całą petę, że od razu ściszyła, i grałam tak głośno dobrą godzinę a miałam bardzo dobry sprzęt do tego. Myśle, że tej madce też bym tak zrobiła. No sorry ale jeśli ktoś nie potrafi żyć wśród ludzi, to powinien wypitalać do domku jednorodzinnego i tam sobie robić co mu się podoba, a nie w bloku, czy kamienicy gdzie ściany są z pergaminu.
odpowiedz
koza (Ocena: 5) 16.01.2019 14:29
to chyba normalne, że KAŻDY chce sie wyspać i nie ma ochoty wysłuchiwać płaczu? ludzie chodzie pracują, uczą się w ciągu dnia i chcą w nocy po prostu SPAĆ
zobacz odpowiedzi (6)

Polecane dla Ciebie