„Rodzina i znajomi uważają, że przegrałam życie, bo skończyłam 34 lata i nie mam męża”

„Miarę sukcesu stanowi dla nich wyjście za mąż i urodzenie dziecka” – pisze Emilia o swoich bliskich.
„Rodzina i znajomi  uważają, że przegrałam życie, bo skończyłam 34 lata i nie mam męża”
Fot. Unsplash
03.01.2019

Niektóre zmiany w społeczeństwie zachodzą powoli. Mowa o tych, które dotyczą poglądów na życie, a zwłaszcza postrzegania samotnych kobiet po 30-tce. Pomimo tego, że w wielu przypadkach same wybierają taki stan, są utożsamiane z życiową porażką i traktowane jak wyrzutki społeczne. Zwłaszcza wtedy, gdy nie mogą pochwalić się dobrą pracą oraz innymi osiągnięciami. Taki pogląd spotyka się nie tylko w małych miejscowościach, ale także dużych miastach.

LIST: „Bratowa zorganizowała koszmarną Wigilię. Barszcz z kartonu, stare opłatki i ciasto z dyskontu”

Święta oraz Sylwester uświadomiły Emilii, że przegrała życie i już zawsze będzie musiała trzymać się na uboczu podczas rodzinnych spotkań. Brak męża i dzieci automatycznie degraduje ją na niższą pozycję społeczną. Dali jej to odczuć krewni i znajomi. „Życie to nie bajka czy film, więc nie mam co liczyć na pojawienie się w moim życiu odpowiednika Marka Darcy’ego z Bridget Jones” – pisze Emilia w mailu do naszej redakcji. Daje w nim wyraz swojemu smutkowi oraz wspomina o niesprawiedliwym, poniżającym traktowaniu samotnych kobiet po 30-tce, którego dopuszczają się zwłaszcza najbliżsi.

- Większość osób czeka na Święta i Sylwestra z utęsknieniem. Cieszą się na możliwość odpoczynku od pracy i spędzania czasu z bliskimi. Jak dla mnie w ogóle mogłoby ich nie być. Oznaczają dla mnie dodatkowe okazje, podczas których znoszę upokarzające traktowanie i słyszę nieprzyjemne komentarze na swój temat, dobre rady oraz aluzje. Najgorsze jest to, że doświadczam ich od osób, które powinny okazywać mi wsparcie.

Emilia wspomina Wigilię.

- Trudno mi w to uwierzyć, ale krewni zapomnieli o mojej obecności i zaczęli dzielić się opłatkiem, zanim zeszłam do salonu. Kiedy się w nim pojawiłam, w najlepsze składali sobie życzenia i nawet nie zauważyli mojej obecności. Było mi bardzo przykro, ale co miałam zrobić. Wtopiłam się w tłum. Wszyscy życzyli mi, abym wreszcie spotkała mężczyznę, za którego wyjdę za mąż i żebym zdążyła urodzić dzieci. Jakoś to przełknęłam.

Na szczęście nie zapomniano o mnie podczas nakrywania stołu. Ktoś uznał za zabawne, aby posadzić mnie w samym rogu, bo „przecież i tak jestem już starą panną”. Temu stwierdzeniu towarzyszył wybuch śmiechu. Ale to był jedyny komentarz odnośnie mojej osoby tamtego wieczoru. Rodzina skupiła się na dzieciach i ich rodzicach, przyszłych rodzicach i zaręczonych. Ja nie należę do żadnej z tych grup, więc się nie liczę. Tak przynajmniej dano mi do zrozumienia swoim zachowaniem. Odkąd skończyłam 28 lat, zaczęłam być ignorowana podczas rodzinnych spotkań, a jedyne uwagi, jakie do mnie kierowano dotyczyły posiadania chłopaka i planów matrymonialnych. Ponieważ niedawno skończyłam 34 lata, zdążyłam się przyzwyczaić, chociaż podobne aluzje zawsze wiążą się z bólem.

Całe Święta upłynęły w podobnej atmosferze. Spędziłam je w cieniu mężatek, ciężarnych i dzieci. Nie mogłam się nawet pochwalić świetną pracą ani szczególnymi osiągnięciami. Jestem przeciętną kobietą z przeciętnym życiem i dochodami.

„Chłopak nie chce wynająć ze mną mieszkania”

Drugiego dnia Bożego Narodzenia doszło do nieprzyjemnej rozmowy z moją matką. Wzięła mnie na stronę i zaczęła wypytywać szczegółowo o moje życie uczuciowe. Popłakała się, gdy powiedziałam, że nikt się o mnie nie stara i sama nie mam nikogo na oku. „Pierwsza stara panna w rodzinie” – powtarzała co chwilę.

Gdy odjeżdżałam z domu rodzinnego swoim wysłużonym autkiem, nikt nawet nie zauważył. Podczas pożegnania tylko kilka osób raczyło zwrócić uwagę i odpowiedzieć na moje „Do widzenia”.

W Sylwestra nie było lepiej. Emilia po raz kolejny odczuła swoją samotność i wyobcowanie w społeczeństwie.

- Sylwestra spędziłam w samotności. Co prawda otrzymałam dwa zaproszenia, ale to chyba tylko z litości. Poza tym doskonale wiem, jakbym się czuła w towarzystwie samych par.

Jedna ze znajomych, z którą pisałam przed Sylwestrem, zapytała, jakie mam plany. Gdy odpisałam, że żadne, zaproponowała, abym wpadła do niej. Razem z mężem zaprosiła kilka znajomych par. W wyobraźni od razu ujrzałam, jak siedzę przy stole pośród obejmujących się, zakochanych ludzi, którzy opowiadają o swoich dzieciach.

Przed 31 grudnia spotkałam w sklepie drugą koleżankę, która również zapytała o Sylwestra. Tak samo jak Kamila zaproponowała wieczór w swoim domu. Miała być tylko ona i jej mąż. Niczego konkretnego nie zaplanowali, bo niedawno urodziło im się dziecko. Koleżanka, mrugnąwszy okiem, powiedziała, że pomyśli o jakimś samotnym znajomym albo krewnym, którego mogłaby zaprosić, aby mi towarzyszył. Podziękowałam jej.

Tym samym po raz kolejny spędziłam Sylwestra samotnie. Nie mam znajomych singli. Wszyscy są w związkach, jak nie małżeńskich to partnerskich. Nie chciałam też iść na Sylwestra dla singli, bo kiedyś w takim uczestniczyłam i nie spodobało mi się. W tym roku spędziłam go na oglądaniu filmu i jedzeniu włoskich przysmaków.

LIST: „Wróciłam do kraju na Święta. Przez cały lot wrzeszczało mi nad głową polskie dziecko”

Emilia podsumowuje ostatnie dni.

- Zrozumiałam, jak bardzo Polacy są okrutni w stosunku do niezamężnych kobiet po 30. Przy takich okazjach jak Święta czy Sylwester jeszcze bardziej dają do zrozumienia, że są wyrzutkami, osobami przegranymi. Miarę sukcesu stanowi dla nich wyjście za mąż i urodzenie dziecka. Uratować może je tylko wysokie stanowisko i wybitne osiągnięcia.

Macie podobne spostrzeżenia czy nie zgadzacie się z Emilią?

Miała ładną buzię, ale sporą nadwagę. Teraz schudła 25 kg: "Dziękuję za motywację mojemu byłemu, który mnie zdradził"
Miała ładną buzię, ale sporą nadwagę. Teraz schudła 25 kg: "Dziękuję za motywację mojemu byłemu, który mnie zdradził" - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (77)

Ocena: 4.58 / 5
gość (Ocena: 5) 15.01.2019 20:47
Nacisk od pieprzonej rodzinki. Jak się mówi wszystko w swoim czasie. Ignoruj rodzinę
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.01.2019 21:09
Witaj w klubie. Ja mam 30 lat i odkąd skończyłam 20 ciągle słyszę pytania czy kogoś mam i kiedy wyjdę za mąż. A potem wykład bo ja w twoim wieku to już miałam męża i trójkę dzieci. Kiedyś z grzeczności siedziałam i słuchałam jak na tureckim kazaniu. Niedawno jak znowu usłyszałam bo ja w twoim wieku, to zapytałam się a ciocia to jest szczęśliwa? Chociaż wiem doskonale, że jej mąż to typowy Janusz i nałogowy alkoholik. Ciotka aż się czerwona zrobiła. Jestem ładna i inteligentna. Skończyłam studia. Czytam książki. Raz byłam w poważnym związku, gdy miałam 25 lat. Myślałam, wtedy, że to ten jedyny, książę z bajki. On jednak był że mną tylko dlatego że mam swoje mieszkanie, odziedziczone po mojej mamie. Potem chodziłam na randki, ale nic z tego nie wyszło. Nie wierzę już w romantyczną miłość.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.01.2019 18:36
Moja siostra ma identycznie, tyle że ma już 36 lat i nasza dalsza rodzina tak samo ją męczy z pytaniami kiedy sobie kogoś znajdzie i założy rodzinę... Szczerze jej współczuję, bo ma za sobą 2 długoletnie i nieudane związki, nie znalazła szczęścia w miłości, a jest naprawdę inteligentną i zaradną dziewczyną. Prawda jest taka, że większość facetów w tych czasach to lewe do wszystkiego tępe ciule, którzy myślą, że będą mieli wszystko na tacy podane przez swoją kobietę, nie muszą się o nic starać, o rodzinie i stabilizacji nie myślą. Same j*bane Piotrusie pany, którzy myślą, że życie to jedna wielka zabawa, i to nie jest wina kobiet, że są same i muszą sobie radzić same. Moja siostra ma dom na utrzymaniu, super auto i mieszka sama, tak sama. My jej pomagamy, tzn. ja i mój brat i zawsze będzie miała wsparcie od nas i od rodziców. Sylwestra i święta spędza z nami. Chciałaby mieć to wszystko, ale na prawdę to nie od niej zależy. Zresztą ja tak samo. Mam już 28 lat , jestem w długoletnim związku i myślę, że czas się ustabilizować, wyjść za mąż i założyć rodzinę. O niczym innym nie marzę, bo resztę już mam, ale mam nieudolnego faceta, który jak się okazało ma inne priorytety w życiu jak ja, i szczerze myślę coraz częściej o rozstaniu, bo to nie ma sensu.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.01.2019 17:48
To ich olej za rok, uznieraj sie na podroz akurat jak bedzie to wolne na swieta i nowy rok, jak im oznajmisz ze Cie nie bedzie bo wybierasz sie wtedy na Malediwy to im szczeny opadna ;)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.01.2019 14:37
A ja Ci w głębi duszy zazdroszczę... Mam 27 lat, mieszkanie i stałego partnera. Uważam, że trafiłam na zaje*** faceta, ale nie o tym. Wszystko pięknie, tylko im więcej mam lat tym lepiej widzę, że życie rodzinne nie jest dla mnie... Nie chodzi o to, że nie kocham swojego mężczyzny, ale kiedy on zachwyca się dziećmi, które rodzą się w rodzinie ja mam ochotę uciec... Z wiekiem pragnę, żeby nasze życie wyglądało: dom, praca i podróże. A najlepiej się czuję sama... Gdybym mogła cofnąć czas ucieklabym do większego miasta i żyła sama...
zobacz odpowiedzi (5)

Polecane dla Ciebie