„Nowy rok - jeszcze głupsza ja”

Eliza gorzko opisuje wejście w nowy rok.
„Nowy rok - jeszcze głupsza ja”
Fot. Unsplash
03.01.2019

1 stycznia 2019. F*ck, nie tylko nowy rok, ale i coraz bardziej chylę się ku upadkowi. Za kilka dni kończę 25 lat, ćwierćwiecze, ważna liczba, wymaga przemyśleń i podsumowań.

Jestem Eliza, mam 25 lat, żyję w dużym mieście i pracuję w korpo. Czyli taki schemat - młoda, wykształcona, samodzielna, dobrze zarabiająca, zadbana i chyba niebrzydka. Użytkowniczka Tindera. Urozmaicam sobie życie raz na 2-3 miesiące na średnio jeden-dwa dni, bo zazwyczaj po tym czasie, za przeproszeniem, c... mnie strzela.

Umawiam się na spotkanie, wracam z niego i przysięgam sobie, za każdym razem, że już nigdy tam nie wejdę i nie spotkam się z żadnym reprezentantem męskiego gatunku. Przyciągam frajerów, cwaniaków, prostaków, długo mogę wymieniać, kto chodzi, ten wie o czym mówię.

Zobacz także: „Dostałam wiadomość od mojego eks. Co mam mu odpisać?”

I dziś znowu zastanawiam się, co zrobiłam nie tak. Jakiś czas temu znowu zainstalowałem to badziejstwo, zrobiłam szybki przegląd. Small talk bullshit i ustawiamy się na spotkanie. Niedziela 10:00, idziemy na kawę - zapowiada się dobrze, bo nie jak zazwyczaj wieczorem na piwo w zatłoczonym lokalu pełnym pijanych studentów i turystów. Pijemy to latte, gadka się klei, jest miło, on prowadzi rozmowę, nadaje rytm - kolejny dobry znak, że nie muszę się zastanawiać nad tematami. Mieszka w stolicy, a do mojego miasta przyjeżdża od czasu do czasu do znajomych. Pojawiła się mała żółta lampka - kolega okazuje się być nieco zbyt pewny siebie, w rozmowie skupiony na sobie, nie interesujący się moim zdaniem i tym, co mam do powiedzenia. OF KORS - ja naiwnie myślę - no przecież na to wszystko zapracował, ma super pracę, kupuje mieszkanie, więc ma powody żeby się tym chwalić - i dalej popijałam latte słodko się uśmiechając. Minutę po wyjściu ze spotkania dostaję wiadomość - jesteś niesamowita. Musimy to powtórzyć jak najszybciej. I wiesz, co się wtedy dzieje z kobietą… ucisk w żołądku, srylki motylki itede itepe….

Mijał czas, rozmowy na messengerze, follow na insta, bla bla bla. Miał przyjechać w weekend - ja zrezygnowałam z wyjazdu w góry, żeby się z nim spotkać. sobota godzina 16 on pisze - jestem chory i nie przyjadę (37stopni to już przecież śmierć!!). Żółta lampka świeci się coraz mocniej. Ale nadal naiwna myślę okej, następnym razem. Mijały tygodnie, słodkie słówka padały, wciąż miałam nadzieję. Padły nieśmiałe pytania o sylwestra. Ja bez planów, on tak samo. Rzuciłam propozycje, że zbiorę koleżanki, on kolegów i połączymy towarzystwa na domówce. W normalnej relacji by się udało. ALE :) Mieliśmy się spotkać w niedzielę, zrobiłam kolację, wystroiłam się jak Beyonce i czekam. czekam. czekam. Jedna, druga, trzecia lampka wina.

Miał być o 19, „złe warunki na drodze” i po 21:00 dojechał do znajomych. Zapytał o mój adres i okazało się, że mieszkam za daleko i nie przyjedzie, bo to AŻ 9 km i znajomi nie chcą go wypuścić (dorosłego faceta). Coś we mnie pękło. Zadzwoniłam do dwójki przyjaciół. Szybka akcja - Pijemy? - Będziemy za godzinę.

Następnego dnia Sylwester i kac do godziny 17:00. On się nie odzywa, poszłam na domówke hasztag #allthesingleladies i wszystko było fajnie do czasu. O 24:00 dostałam życzenia. Od niego i ex. Świat oszalał. Byłego odprawiłam ucinając see you never. A Bohater historii zaproponował przeniesienie imprezy do nas. Zaśmiałam się tak, jak jeszcze chyba nigdy. Okazało się, że jednak te kilometry nie są tak dalekie i znudzeni napici chłopcy mogą wziąć taksę i zapłacić 10 razy więcej w sylwestrową noc, byleby były laski i a nuż komuś się uda zaru….. Nie udało się. Wracałam do domu z butelką szampana w ręce i pijąc na smutno. Dlaczego on się tak zachował? Nic nie zrobiłam. Może byłam za dobra i za cierpliwa. Mam kaca, ale moralnego. I pytam siebie i Was - dlaczego tacy jesteśmy?

Zobacz także:  „Po roku usłyszałam, że nie jestem jego prawdziwą żoną. Bo ślub był cywilny”

Z tymi znakami zodiaku nigdy nic nie wiadomo. Zawsze ukrywają swoje prawdziwe emocje
Z tymi znakami zodiaku nigdy nic nie wiadomo. Zawsze ukrywają swoje prawdziwe emocje - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (19)

Ocena: 4.37 / 5
gość (Ocena: 5) 04.01.2019 01:57
Ja bym sie nie przyjmowała,jesteś młodziutką kobietą,odpuśc sobie gnoji i coesz młodością która masz babo
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.01.2019 23:58
Co za bełkot!!! Bez ładu i składu i te angielskie słówka wplatane w tekst
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 03.01.2019 15:50
Czytając te wypociny fałdy w mózgu mi się wyprostowały. Czy naprawde ludzie się tak wyrażają?
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 03.01.2019 14:54
A ja znalazlam milosc w internecie, w sierpniu jest nasz ślub ;) Proponuje autorce zeby podchodzila do internetowych znajomosci z dystansem. Jak ma cos byc to bedzie, nie ma co sie spinac I zmieniac swoich planow ze wzgledu na obcego faceta.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.01.2019 11:33
Kto normalny odwołuje wcześniej zaplanowany wyjazd w góry, żeby spędzić weekend z kolesiem poznanym w Internecie z którym się widziało JEDEN RAZ? Pachnie desperacją....
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie