„Dostałam wiadomość od mojego eks. Co mam mu odpisać?”

Wydawało się, że zamknęła już ten rozdział w swoim życiu. A wtedy napisał on…
„Dostałam wiadomość od mojego eks. Co mam mu odpisać?”
Fot. Unsplash
01.01.2019

Rozstania nie są niczym nietypowym - każdy człowiek ich doświadcza. Czasami to my rzucamy partnera, innym razem to on odchodzi od nas. Mimo to zerwanie zawsze pozostawia to samo przykre uczucie pustki. Miłość miała trwać wiecznie, ale z różnych przyczyn wyszło inaczej.

Aga i Marcin byli razem trzy lata. Podczas gdy ona planowała wspólną przyszłość, jej partner pewnego dnia postanowił od niej odejść. Wyjaśnił, że poznał kogoś innego i że chce z tą dziewczyną spróbować. W jednej chwili poukładany świat Agi rozpadł się na milion drobnych kawałków. I kiedy po roku wreszcie udało jej się o Marcinie zapomnieć, on wysłał do niej list.

Zobacz także: 6 pytań, na które musi sobie odpowiedzieć każda kobieta będąca w stałym związku

Jak powinna na niego odpisać? Przeczytajcie maila, którego wysłała do nas Agnieszka.

Potrzebuję porady od kogoś, kto nie zna ani mnie, ani mojego byłego chłopaka. Siostra i przyjaciółka nie są obiektywne. Ze złości na mojego eks i na to, co mi zrobił, od razu odradziły mi kontaktowanie się z nim. A ja nie jestem pewna, czy powinnam milczeć.

Postaram się wszystko opisać chronologicznie, żebyście miały pełny obraz mojej sytuacji. Liczę na pomocne komentarze.

Mam 27 lat i dokładnie od roku jestem singielką. Po trzech latach związku rzucił mnie chłopak, z którym planowałam założyć rodzinę. Marcin. Nasza relacja nie była idealna, różniliśmy się pod wieloma względami, ale mimo to wychodziliśmy z założenia, że „przeciwieństwa się przyciągają”. Ja słucham rocka, on hip-hopu. Ja jestem pedantką, on bałaganiarzem. Ja uwielbiam czytać książki, a on woli komiksy. Codziennie spieraliśmy się o milion różnych drobnostek, ale chyba to właśnie było w naszym związku najfajniejsze. Wzajemnie się uzupełnialiśmy i próbowaliśmy przekonać do swoich racji.

Poznaliśmy się przez Internet. Jemu spodobało się moje zdjęcie profilowe, więc napisał wiadomość: „Chyba zakochałem się od pierwszego wejrzenia”. Wiem, tandetny tekst, ale w tamtym momencie rozbawił mnie do tego stopnia, że mu odpisałam. I tak jakoś od słowa do słowa, od rozmowy do rozmowy, umówiliśmy się na randkę.

Myślę, że wyglądaliśmy tamtego dnia komicznie. Ja wystroiłam się na spotkanie, bo założyłam sukienkę i szpilki, a on ubrał się w szerokie spodnie dresowe i luźny T-shirt, który w dodatku miał jakąś plamę na rękawie. Marcin wyjaśnił mi, że to jego szczęśliwa koszulka, a plamy nie da się sprać. Dopiero po jakimś czasie przyznał mi się, że to było kłamstwo, a tę bluzkę założył tylko dlatego, że była w lepszym stanie od jego pozostałych ciuchów. Tak jak wspomniałam wcześniej – był bałaganiarzem.

Na tym pierwszym spotkaniu rozmawiało nam się nadzwyczaj dobrze. On ma takie poczucie humoru, że natychmiast przełamaliśmy lody. Na pożegnanie pocałowaliśmy się po raz pierwszy i od tamtego momentu tak naprawdę rozpoczął się nasz związek.

Zobacz także: 7 rzeczy, z którymi lepiej nie spieszyć się w związku

Nie było kolorowo. Często były spory i kłótnie, ale coś nas do siebie przyciągało do tego stopnia, że po 6 miesiącach postanowiliśmy zamieszkać razem. Marcin wprowadził się do mojego mieszkania, które odziedziczyłam po babci.

Początkowo myślałam, że nasz związek rozpadnie się już po tygodniu od wspólnego zamieszkania. Nie mogłam znieść, że mój chłopak po sobie nie zmywa, że wszędzie leżą jego spodnie, że nie chowa swoich butów do szafki tylko zostawia je na podłodze w korytarzu. Nie będę ukrywać – kilka awantur kończyło się tym, że pakował walizki i chciał się wyprowadzać. Za każdym razem dochodziliśmy jednak do porozumienia.

Docieraliśmy się tak przez kilka miesięcy. W końcu nauczyliśmy się jednak ze sobą żyć. Ja przestałam obsesyjnie po nim sprzątać, a on starał się już tak bardzo nie bałaganić. W tamtym okresie byłam naprawdę szczęśliwa.

Po trzech latach naszego związku, Marcin zaczął się jakoś dziwnie zachowywać. Coraz mniej przebywał w domu, był nieobecny myślami, często prowokował jakieś sprzeczki. Sądziłam, że ma nerwowy okres w pracy i że to minie. Ale było coraz gorzej.

Po jednej z awantur rozpłakałam się, choć nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Zapytałam wtedy Marcina wprost, o co chodzi. Uważałam, że zasługuję na prawdę. Zbierał się w sobie długo, ale w końcu przyznał się, że poznał inną dziewczynę, która jest chyba jego bratnią duszą. Mają podobne zainteresowania, doskonale się rozumieją. Jednym słowem zakochał się i chciałby z nią spróbować.

Nie chcę opisywać, co wtedy czułam. W jednej chwili runął cały mój świat. Wydawało mi się, że się duszę, że umrę za chwilę. Zdołałam jednak tylko wyszeptać, żeby zabierał swoje rzeczy i się wynosił. Nie musiałam dwa razy powtarzać. Ulżyło mu, że może się ode mnie uwolnić.

Przez rok nie mieliśmy zupełnie żadnego kontaktu. Wykasowałam jego numer telefonu, usunęłam go ze znajomych na Facebooku, przestałam go obserwować na Instagramie. Moja siostra i przyjaciółka najlepiej wiedzą, jak bardzo przez ten cały czas cierpiałam. Na okrągło słuchały mojego płaczu i moich depresyjnych gadek.

I kiedy wreszcie udało mi się wyjść na prostą, kiedy znowu zaczęłam się uśmiechać i przestałam nienawidzić facetów, Marcin napisał do mnie list na Facebooku. Nie krótką wiadomość, tylko długi list. Zacytuję kilka fragmentów:

„Wiem, że nie powinienem do ciebie pisać po tym, co ci zrobiłem, ale jeśli tego nie zrobię, będę żałował. Zachowałem się jak kretyn. Nie wiem, co mi odbiło. Byłem z tobą szczęśliwy, a mimo to postanowiłem odejść. Sam siebie nie rozumiem i sam na siebie jestem zły.

Z tamtą dziewczyną nie jestem już od kilku miesięcy, ale dopiero teraz zebrałem się na odwagę, żeby do ciebie napisać. Zrozumiem, jeśli mnie olejesz, choć tak naprawdę liczę, że mi odpiszesz.

Chciałbym się z tobą spotkać, porozmawiać, spróbować odbudować to, co kiedyś nas łączyło. Nadal cię kocham. Tamta dziewczyna nie dorasta ci do pięt, o czym przekonałem się zbyt późno. Nie powinienem był rozwalać naszego związku dla kogoś takiego. Proszę, daj mi drugą szansę. Jestem idiotą, ale kocham cię jak nigdy nikogo”.

List od Marcina był dużo, dużo dłuższy, ale ciągle przewijało się w nim zdanie, że mnie kocha i chce do mnie wrócić za wszelką cenę.

I teraz moje pytanie: czy powinnam mu odpisać, a jeśli tak, to co dokładnie? Jakieś propozycje? Siostra i przyjaciółka uważają, że powinnam wykasować tę wiadomość i o nim zapomnieć. Wydaje mi się jednak, że Marcin zasłużył na odpowiedź, choćby miała brzmieć: „Daj mi spokój idioto. Już dawno spotykam się z kimś innym”.

Co radzicie? Odpisywać mu? Zgodzić się na spotkanie czy dać kosza?

Aga”

Polecane wideo

Wielki horoskop na 2019 rok
Wielki horoskop na 2019 rok - zdjęcie 1
Komentarze (26)
Ocena: 3.88 / 5
PG (Ocena: 5) 08.01.2019 00:04
absolutnie nie wracaj do tego faceta. i pisze to z perspektywy doświadczeń dłuższych niż Twoje życie. Popełniłam błąd zostając z facetem z którym niewiele mnie łączyło, który nie był wierny itp. Spędziłam tak bezsensownych ponad 20 lat. Główna różnica to taka że my się nie kłóciliśmy. Dość szybko zaczęliśmy żyć obok siebie, co ułatwiało obciążenie pracą zawodową. Przez ponad połowę tego związku nie istniała już pomiędzy nami więź fizyczna, ot mieszkaliśmy ze sobą jak para dobrych znajomych. rozstaliśmy się po 23 latach. Oboje popełniliśmy straszny błąd zostając ze sobą, zmarnowaliśmy sobie wzajemnie najlepsze lata. Ty masz rozstanie już za sobą, przebolałaś to więc NIE WRACAJ. gdybym mogła się cofnąć w czasie odeszłabym i poszłabym na terapię żeby nie wchodzić w związki o niezdrowych relacjach. Dziś jestem sama, mimo że jestem nadal atrakcyjną kobietą. zaakceptowałam że najprawdopodobniej jestem niezdolna do wejścia w normalne relacje, no bo kto przy zdrowych zmysłach zmarnowałby połowę życia.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.01.2019 08:55
Daj sobie spokój. Facet bez kręgosłupa. Lichy skoczek. Zostawił cię raz, zostawi też drugi raz.
odpowiedz
Barbara (Ocena: 5) 04.01.2019 10:06
Daj sobie spokój z tym gościem. Nic was nie łączy, a dzieli wszystko. Z czasem byłoby tylko gorzej. Poszukaj innego mężczyzny, który ma podobne do ciebie zainteresowania (chociaż), a przede wszystkim da ci poczucie bezpieczeństwa, szacunku, miłości i co najważniejsze...wierności, na którym będziesz mogła polegać. Jeśli chcesz możesz mu odpisać, ale to tylko zaogni twoją ranę w sercu. Daj sobie spokój z nim dziewczyno. On jest zwyczajnym pasożytem, który szuka ciepłego domku z gosposią...i przy pierwszej nadarzającej się okazji znów cię zostawi. Pozdrawiam.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.01.2019 10:05
Moja koleżanka miała podobną sytuację do ciebie. Chłopak zostawił ją tuż przed ślubem, również dla innej dziewczyny. I również jak twój chłopak sparzył się na tej drugiej i chciał do niej wrócić. Po wielu próbach nakłaniania, żeby wrócili do siebie, dała mu drugą szansę. Teraz, po przeszło roku ponownego spotykania się i odbudowywaniu związku, pobrali się. Myślę, że każdy zasługuje na drugą szansę. Zobacz, przekonaj się sama, może faktycznie będziecie w stanie znowu być razem.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.01.2019 12:03
zapchaj dziura
odpowiedz

Polecane dla Ciebie