„Mam dość matek posyłających do żłobka chore dzieci. Narażacie inne maluchy!”

Aneta spędziła 2 tygodnie na zwolnieniu, które wzięła z uwagi na chorego syna.
„Mam dość matek posyłających do żłobka chore dzieci. Narażacie inne maluchy!”
fot. Unsplash
30.11.2018

Nie wszyscy rodzice chcą i mają możliwość, aby przebywać z dzieckiem w domu do 3-go roku życia. W związku z tym wysyłają swoje pociechy do żłobków i liczą na profesjonalną opiekę. Mają bardzo duże oczekiwania co do placówki, ale często zapominają o tym, że pobyt malca w żłobku wiąże się z pewnymi wymaganiami, które ich dotyczą. Jednym z nich jest pilnowanie tego, aby nie posyłać chorego dziecka do żłobka, ponieważ będą w nim inne dzieci. W takim przypadku pojawia się duże ryzyko, że zarazi resztę.

Pokazała córkę urodzoną w 22. tygodniu ciąży. „Lekarze skazali ją na śmierć”

Na ten temat napisała do nas 28-letnia Aneta. Jej 15-miesięczny syn niedawno przechodził poważną infekcję. Gdy pierwszego dnia po 2-tygodniowym pobycie w domu zaprowadziła go do żłobka, okazało się, że mnóstwo dzieci jest przeziębionych. Aneta obawia się, że wkrótce mały Franek znowu coś złapie. Jest zła na innych rodziców oraz dyrekcję żłobka, że dopuszczają do takiego stanu. Właśnie dlatego zdecydowała się opisać sprawę na naszym portalu. Chciałaby się przekonać, czy w innych żłobkach występuje podobny problem i zapytać o radę, co może zrobić.

- Niedawno wróciłam do pracy po 2-tygodniowym zwolnieniu. Wzięłam je ze względu na chorobę Franka. Byliśmy u lekarza dwa razy. Druga wizyta miała na celu skontrolowanie tego, czy jego stan jest wystarczająco dobry, aby posłąć go do przedszkola. Chodziło mi też o to, czy nie narażę w ten sposób innych dzieci. Dopiero po zgodzie lekarza zdecydowałam się posłać Franka do żłobka. Na miejscu przekonałam się po raz kolejny, że inne mamy nie dbają o cudze dzieci. Co drugie dziecko okropnie kaszlało i było zasmarkane. Nie przesadzam. Na moje oko to coś więcej niż zwykłe przeziębienie. Poza tym te dzieciaki były blade i poruszały się smętnie. Połowa powinna była zostać w domu. Kiedy to zobaczyłam, poczułam autentyczną wściekłość na rodziców tych malców.

Ja wiem, że są różne sytuacje życiowe i rodzic nie zawsze ma co zrobić z dzieckiem. Dlatego zrozumiałabym sporadyczne przypadki, ale widok chorych dzieci w przedszkolu syna to niemalże codzienność. Dla mnie przebywanie przez 2 tygodnie na zwolnieniu nie było komfortowym rozwiązaniem. Pracodawca nie skakał ze szczęścia. Mimo to wzięłam pod uwagę dobro syna i innych dzieci. Chciałabym, żeby pozostali rodzice, których dzieci uczęszczają do żłobka wraz z moim dzieckiem, również mieli je na uwadze. Niestety, to chyba marzenie ściętej głowy.

„Moja córka ma 7 lat i się masturbuje”

Aneta myślała o tym, co może zrobić.

- Dyrektorka żłobka widzi te dzieci i najwyraźniej nic z tym nie robi. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to skarga do sanepidu, ale wydałoby się, że to ja ją napisałam. Nie chciałabym, żeby moje dziecko było przez to napiętnowane, a takie ryzyko istnieje. Ewentualnie mogę go przenieść do innego żłobka, ale kto mi zagwarantuje, że tam nie będzie podobnie.

Naprawdę mam tego dość. Od września moje dziecko było chore już trzy razy. Teraz żyję w napięciu, że znowu coś złapie. Rozmawiałam z kilkoma matkami na ten temat, ale one mają to w nosie. Pewnie trafiłam na matki tych zasmarkanych i kaszlących dzieci. Jedna szybko mnie zbyła. Druga powiedziała, że przesadzam, bo dla mojego dziecka to okazja do uodpornienia się. Trzecia stwierdziła, że ona nie może sobie pozwolić na siedzenie w domu z dzieckiem. I to by było na tyle.

2-latka położyła się na chodniku i nie chciała wejść do domu. Tata znalazł na nią sposób

Czuję się bezradna. Chyba jedynym wyjściem będzie ta skarga, jeżeli nie znajdę innego żłobka. Czy są tu inne mamy, które mają ten sam problem? Jak sobie poradziłyście?

Polecane wideo

Tak wygląda dziecko urodzone w 22. tygodniu ciąży
Tak wygląda dziecko urodzone w 22. tygodniu ciąży - zdjęcie 1
Komentarze (26)
Ocena: 4.85 / 5
gość (Ocena: 5) 03.12.2018 14:37
Gdybym mogła sobie pozwolić na spędzenie z dzieckiem czasu w domu zrobiłabym to. Ale kredyt się sam nie spłaci i z jednej pensji się nie da wyżyć. Dlatego też posłałam synka do żłobka. Niestety pracodawca mnie zwolnił po macierzyńskim więc szukam pracy. I rodzice mogli by nie posyłać chorych dzieci... To zagrozenie dla innych maluchów. Wiem że w ten sposób dziecko nabiera odporności zbiorowej..Ale bez przesady. W całym miesiącu mój synek był tylko 4 dni w żłobku bo pozostałe był chory... Nie wyobrażam sobie by tak miało być dalej... Jak tylko widzę katar u młodego to już wiem że się coś szykuje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 01.12.2018 07:59
Moja córka ma atopowe zapalenie skóry i alergie. Wystarczy że ma trochę czerwone oczy lub lekki wykwit na ciele a panie z przedszkola dzwonią żeby zabrać dziwcko. Przyniosłam zaświadczenie od pediatry, dermatologa....nic nie pomaga. To jest jakaś masakra. Ona już tak ma. Bierze leki ale może się zdarzyć że czasami jest trochę gorzej zwlasza wiosna. Panie są niereformowalne. Nie da im się wytłumaczyć że alergią się nie zaraza. Za każdym razem muszę mieć zaświadczenie od pediatry że dziecko jest zdrowe. Nasza lekarka stwierdziła że ta panie są "tępe". To są jej slowa bo każdemu mogą puścić nerwy gdy przynajmniej raz w miesiącu idę ze zdrowym dzieckiem po zaświadczenie. Sama mam alergię i jak chodziłam do szkoły nikt mi nie robił takich problemów ze mam czerwony nos albo oczy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2018 23:36
U mnie na jeden miesiąc w żłobku srednio przypada tydzień choroby. Gdybym miała nie posyłać dziecka z powodu kataru - w jednym miesiącu zdarzył się katar prawie trzytygodniowy. Nie wyobrażam sobie brać l4 podczas gdy syn nie wymiotował, nie goraczkował i nic go nie bolało.
odpowiedz
Stara baba (Ocena: 5) 30.11.2018 14:41
Córka znajomej pracuje w żłobku i mówiła, że przyprowadzanie chorych dzieci to norma. Najgorsze są matki, które nie pracują, a i tak posulaja chore potomstwo do żłobka i później nawet nie odbierają telefonów od pracownic...
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 30.11.2018 13:34
Pracując w żłobku mogę potwierdzić niesubordynacje rodziców. Wiele jest takich sytuacji i tak na prawdę dyrekcja też za dużo nie może. Autorka ma rację ze to rodzicom powinno zależeć a często w pracy słyszę że to przez zęby bo rosną i tyle....szkoda tylko tych maluszków......bo do pracy nikt nie lubi chory chodzić a dziecko można podrzucić bo Pani gile wytrze eh szkoda gadać. Moim zdaniem to wg kobieta powinna siedzieć z dzieckiem w domu dodam że okres do 3 roku życia to najważniejszy okres w życiu dziecka z matką az szkoda kiedy matki przeprowadzają niespełna roczne dzieci bo chcą do pracy dla mnie bez sensu bo do emerytury jeszcze się narobia a jak się robi dzieci to trzeba się nim zająć.....Pracując w żłobku wiem jak to wygląda i sama nie oddam dziecka do 3 roku nigdzie.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie