„Mąż zdradza mnie w każdy weekend” (Historia Magdaleny)

Kobieta wie, że jej mąż nie jest jej wierny. Dlaczego jeszcze się z nim nie rozwiodła?
„Mąż zdradza mnie w każdy weekend” (Historia Magdaleny)
Fot. Unsplash
08.11.2018

Gdybyś dowiedziała się, że mąż cię zdradza, próbowałabyś mu wybaczyć, czy natychmiast wniosłabyś pozew o rozwód? Każda z nas odpowiedziałaby na to pytanie inaczej. Bo choć niewierność zawsze boli tak samo, to nierzadko to, co dzieje się ze związkiem dalej, zależy od różnych okoliczności. Kobieta, która ma dzieci, prawdopodobnie będzie próbowała ratować małżeństwo i wybaczyć niewiernemu mężowi w imię dobra całej rodziny. Nie jest jednak powiedziane, że bezdzietna zdradzona żona natychmiast spakuje ubrania małżonka i wystawi jego walizkę za drzwi. Wszystko zależy od tego, czy skok w bok był wynikiem chwilowej słabości; zdarzył się raz, a mężczyzna szczerze żałuje tego, co zrobił.

Zobacz także: „Prawdziwa kobieta kończy się na 50 kg” (Odpowiedź Łukasza na list Eweliny)

U Magdaleny jest inaczej. Kobieta od co najmniej kilku tygodni wie, że mąż ma kochankę. Mimo to nadal z nim jest i póki co nic nie zapowiada tego, że miałaby się rozwieść.

Oto jej historia.

Ja i Radek poznaliśmy się na studiach. Chodziliśmy co prawda na różne uczelnie, ale na jednej ze studenckich imprez wpadliśmy sobie w oko. Dość szybko zostaliśmy parą. Trudno to opisać, ale od razu wiedziałam, że on będzie moim mężem. On mi zresztą mówił, że też od razu wiedział, że jestem materiałem na żonę. Pobraliśmy się po trzech latach, wkrótce na świecie pojawiła się Martynka, nasza pierwsza córka.

W tamtym czasie żyliśmy skromnie, ale byliśmy szczęśliwi. Radek znalazł jakąś pracę, ale wiadomo, że nie zarabiał kokosów. Ja siedziałam w domu i zajmowałam się dzieckiem.

Plan był taki, że po odchowaniu Martynki postaram się znaleźć jakąś pracę, ale wtedy zaszłam w drugą ciążę. Radek w tym czasie awansował w swojej firmie, więc był w stanie utrzymać całą naszą czwórkę. Nie czułam się dla niego żadnym balastem, nigdy też mi nie wypominał w tamtym okresie, że nie dokładam się do rachunków. Dla niego liczyło się to, że tworzę mu ciepły dom, że zawsze jest czysto, obiad podany na stole, a dzieci ogarnięte.

Kiedy Maciuś skończył 4 lata, stwierdziłam, że może czas rozejrzeć się za jakimś płatnym zajęciem. Niestety nie było to takie proste, jak sądziłam. Miałam co prawda skończone studia, ale żadnego doświadczenia zawodowego. Sytuację komplikował fakt, że nadal miałam małe dzieci, więc nie mogłam być w pełni dyspozycyjna. Na rynku pracy, na którym trzeba być na każde skinienie szefa i pracować na okrągło, byłam praktycznie bez szans.

I tak mijały kolejne lata, w czasie których mój mąż robił karierę, a ja tkwiłam w miejscu. Nie doskwierało mi to tak bardzo, bo Radek bardzo o nas wszystkich dbał i nigdy nam niczego nie brakowało. Mogłam kupować to, na co miałam ochotę dla siebie i dzieci. Na wakacje też zawsze starczały oszczędności.

Niestety to, że utrzymywał nas głównie mój mąż, wiązało się z tym, że coraz dłużej zostawał w pracy. Miał też pracujące niemal wszystkie weekendy. Nie robiłam mu wyrzutów, bo przecież sama nie dokładałam się do domowego budżetu. Nie miałam prawa wymagać, żeby więcej czasu spędzał ze mną i dziećmi.

Niestety kilka tygodni temu okazało się, że Radek wcale nie jest taki zapracowany, jak twierdził. Któregoś wieczoru zapomniał wylogować się z Facebooka, a ja z ciekawości zajrzałam do jego skrzynki odbiorczej. Już kilka wiadomości, wymienionych przez niego z Pauliną, koleżanką z firmy, utwierdziło mnie w przekonaniu, że regularnie ze sobą sypiają.

Rozpłakałam się i zapytałam go od razu, co to wszystko ma znaczyć. Najpierw się wściekł, że grzebię w jego prywatnych rozmowach, a potem spakował do torby kilka ubrań i bez słowa wyszedł. Nawet nie pożegnał się z dziećmi i nic nie robił sobie z tego, że płaczę i proszę go, żeby został.

Wrócił do domu po trzech dniach, bo nie dawałam za wygraną i wydzwaniałam do niego nie tylko na komórkę, ale też do firmy. W końcu się ugiął i postanowił wrócić.

Początkowo sądziłam, że będzie żałował tego, co nam zrobił i że przeprosi, ukorzy się, poprosi o wybaczenie. Nic z tego. Stwierdził, że jeśli chcę odejść z dziećmi, to droga wolna, ale mieszkanie należy do jego ojca i poza alimentami nie dostanę od niego ani grosza. Nie dość, że musiałabym znaleźć pracę (kto mnie zatrudni bez żadnego doświadczenia? Nikt), to w dodatku znaleźć nowe mieszkanie, pewnie dużo mniejsze od tego, w którym mieszkamy teraz. Nie chcę fundować takiego koszmaru swoim dzieciom. Zgodziłam się więc na to, żeby Radek kontynuował swój romans.

Wiem, że zdradza mnie niemal w każdy weekend. Na co dzień uchodzi za przykładnego męża i ojca, a od piątku do niedzieli wiedzie beztroskie życie u boku kochanki. Najgorsze jest to, że nadal mi na nim zależy. Łudzę się, że on w końcu oprzytomnieje i będzie chciał naprawić nasze relacje. Przecież kocha dzieci. Ale czy kocha mnie? Nie wiem, chcę wierzyć, że jeszcze nie wszystko stracone.

Czasem mam do siebie żal, że tak się od niego uzależniłam i że nie mam nic swojego. Z drugiej strony jednak chyba już za późno na takie wyrzuty… Co, mam przenieść się do obskurnej kawalerki z dwójką dzieci i zatrudnić się na kasie? Nie chcę tego.

Pewnie w komentarzach posypią się obraźliwe opinie pod moim adresem i w pełni to rozumiem. Napisałam jednak ten mail z ważnego powodu. Chcę was prosić dziewczyny, żebyście nie uzależniały się nigdy od żadnego mężczyzny. Nawet jak na początku zapewnia o swojej dozgonnej miłości, to potem różnie bywa. Dlatego pracujcie, odkładajcie pieniądze na czarną godzinę i bądźcie niezależne. Inaczej będziecie tkwiły w związku ze zdradzającym mężem, na z góry przegranej pozycji.

Magdalena

Zobacz także: „Przyłapałam męża na czymś wstrętnym. Nasze małżeństwo już nigdy nie będzie takie samo”

Te 4 znaki zodiaku mają największe szanse na trwałe związki
Te 4 znaki zodiaku mają największe szanse na trwałe związki - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (97)

Ocena: 4.91 / 5
gość (Ocena: 5) 17.11.2018 12:48
Nie rozumiem kobiet, które pomimo tego że wiedzą o zdradach zostają... Ja jak pani detektyw Skrzypek przyniosła mi dowody od razu poszłam do adwokata i poszła sprawa rozwodowa z jego winy...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.11.2018 14:52
Kochanie, lepsza kawalerka niż życie z facetem, który nic sięTobą nie przejmuje. Uciekaj póki dzieci są małe i nie rozumieją. potem twoja tragedia będzie narastać w postępie geometrycznym. Jeśli tak się ustawił życiowo, nic już po nim. Znam to z autopsji.
odpowiedz
szilkret (Ocena: 5) 16.11.2018 11:57
Będzie ciężko ale szanuj się. Poszukaj lokum, dzieci do przedszkola /aby się uodporniły/, poszukaj pracy na 1/2 i do przodu. Wyprowadz się, złóż sprawę o rozwód i alimenty. Nie kochasz go tylko cykor jesteś i tyle. Jeśli chodzi o małżeństwo to z tej maki chleba nie będzie. Jak pokażesz mu że umiesz sobie radzić bez niego to "rura mu zmięknie".
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.11.2018 23:50
Szkoda że zamiast z dziećmi posiedzieć w wolne to ugania sie za latawicami :(
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.11.2018 19:59
Bohaterce artykulu poradziłabym aby złozyła wniosek do sądu o alimenty nie tylko na dzieci ale i na siebie.Tak - tak mozna,gdy zona zajmuje się domem i nie pracuje,a maz utrzymuje rodzinę. Szacunek jest najwazniejszy,a dopoki kobieta będzie sobie pozwalać na jego brak to dla męza będzie nikim.Czasami warto się trochę pomęczyć w obskurnej kawalerce - tylko na poczatku.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie