„Mój narzeczony chce mieć zespół disco polo na naszym weselu. Ja wolałabym DJ-a i inny rodzaj muzyki”

Ktoś będzie musiał pójść na kompromis.
„Mój narzeczony chce mieć zespół disco polo na naszym weselu. Ja wolałabym DJ-a i inny rodzaj muzyki”
Fot. Unsplash
08.11.2018

Organizacja wesela jest jedną z prób, które przechodzą narzeczeni. Stres, duży wydatek, konieczność załatwienia ważnych spraw i dogadania się w wielu kwestiach pokazują wady przyszłych małżonków. Uwypuklają też wszystkie słabe punkty ich relacji. To, jak przebiegnie ten ważny czas i w jaki sposób zostaną podjęte kompromisy, stanowi jeden z sygnałów wskazujących, czy ludzie do siebie pasują. O ile w ogóle dojdzie do kompromisów.

Na moim weselu nie było mięsa. Zostałam skrytykowana przez gości

Malwina i jej narzeczony są w trakcie rozmów dotyczących oprawy muzycznej wesela. Kobieta i mężczyzna nie mogą porozumieć się w tej sprawie. Krzysztof wolałby, aby uroczystość uświetnił wodzirej i tradycyjne disco polo, natomiast Malwina preferuje wynajęcie DJ-a i inny rodzaj muzyki. Jak na razie żadne z nich nie chce ustąpić. Malwina martwi się, bo czas goni.

- W końcu musimy podjąć jakąś decyzję, bo najlepsze zespoły, wodzirejowie i DJ-e są zamawiani z dużym wyprzedzeniem. Jeżeli szybko czegoś nie postanowimy, zostaną sami najgorsi. A wiadomo, że muzyka na weselu jest bardzo ważna. To od niej zależy zabawa. Ktoś lub coś musi rozkręcić gości.
Mój narzeczony, Krzysiek, upiera się na disco polo. Niestety poparli go moi i jego rodzice. Wszyscy zgodnie twierdzą, że przy takiej muzyce ludzie na pewno będą się bawić, a z inną nigdy nie wiadomo. Dają mi do zrozumienia, że jeżeli ja postawię na swoim, naszą uroczystość czeka klapa. Ogólnie oni słuchają takiej muzyki. Poza tym twierdzą, że powinnam się poświęcić dla dobra sprawy. Podobno na początku wiele par narzeczonych nie chce disco polo i nawet tworzy listy utworów zakazanych, a w trakcie imprezy zmienia zdanie, bo goście siedzą sztywno. Wierzę w to, bo słyszałam już od moich znajomych, jak było u nich. Mimo to nie potrafię się przemóc.

Malwina nie wyobraża sobie zabawy do utworu „Ruda tańczy jak szalona”.

- Może i jestem egoistką, ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie siebie tańczącej do utworu „Ruda tańczy jak szalona”, „Wesele trwa”, „Żono moja”, „Przez te oczy zielone” i innych. Ciarki przechodzą mnie na samą myśl. A przecież jako panna młoda będę musiała dawać innym przykład i tańczyć. Nie wypada, abym siedziała smutna przy stole.

To prawda, że disco polo jest wesołe, skoczne, żywe i tak dalej. To prawda, że dla wielu osób nie ma lepszej muzyki do tańca. To prawda, że niektórym od razu podrygują nogi... Ale nie mnie. Mogłabym iść na wiele kompromisów, ale ten mnie przerasta. Przynajmniej w tej chwili. I jeszcze ten wodzirej...
Uważam obecność wodzireja za zupełnie zbędną. Poza tym według mnie całowanie się przy stole, podnoszenie się, opadanie, falowanie i inne cuda na kiju, do których wodzirej zachęca, są żenujące. Po prostu słabe. Wieś tańczy i śpiewa. Ja chciałabym, żeby moje wesele było eleganckie.

EXCLUSIVE: Czarna lista gości weselnych. Kto nie jest mile widziany na ślubie?

Malwina zdradza, jaką ma wizję.

- Najbardziej chciałabym wynająć DJ-a. Jeżeli chodzi o muzykę, postawiłabym na muzykę z lat 80. i 90. plus jakieś współczesne hity. Obecność DJ-a jest o tyle dobra, że gdyby ktoś tak bardzo zażyczył sobie disco polo, mógłby puścić kilka piosenek. Przebolałabym to jakoś. Jeżeli natomiast zdecydujemy się na zespół, będzie tylko disco polo. Albo w większości. Już nie mówiąc o tym, że naprawdę trudno trafić na dobry zespół i wodzireja. Sugerowanie się poleceniem znajomych nie ma dla mnie sensu, bo każdy ma inny gust. Także na tę chwilę opadają mi ręce.

Mogłabym ustąpić, ale wtedy chyba stracę resztki zapału do organizacji wesela. Disco polo oznacza dla mnie kompletną klapę. Nie poprawi mi humoru dekoracja, piękna suknia i wykwintne jedzenie. Już nie mówiąc o tym, że disco polo nie pasuje do stylu, który wymyśliliśmy. Wesele będzie w stylu rustykalnym. Moim zdaniem to się gryzie.

Jeżeli Krzysiek i inni będą na mnie naciskać, zgodzę się na disco polo, ale nie będę w stanie się przy nim bawić. Zatańczę kilka tańców, a potem ze smętną miną usiądę przy stole. Już to widzę. Nie znoszę tych szarpanych tańców i mężczyzn, którzy nie potrafią delikatnie i z wyczuciem poprowadzić kobiety w tańcu. Wszystkie dobrze wiemy, jak to wygląda w praktyce.

Jeżeli jednak Malwina i Krzysiek zdecydują się na opcję z DJ-em i muzyką z lat 80. i 90., wtedy mężczyzna będzie poszkodowany, a goście faktycznie mogą się źle bawić.

PRAWDZIWE HISTORIE: „Dziecko zniszczyło moje wesele”

- Mam wrażenie, że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Jestem jednak pewna, że przede mną były osoby z podobnym dylematem. Bardzo mnie ciekawi, jak poradziły sobie inne kobiety. Czy któraś z was ma pomysł, co zrobić w takiej sytuacji? Żeby wilk był syty i owca cała?

 

Ta dziewczyna wyszła za mąż w IDEALNEJ sukni ślubnej
Ta dziewczyna wyszła za mąż w IDEALNEJ sukni ślubnej - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (14)

Ocena: 4.71 / 5
Edyta (Ocena: 5) 08.11.2018 19:20
Weźcie zespół. Muzyka na żywo ma swój klimat. Poszukajcie zespołu który gra różna muzykę i ustalcie konkretne piosenki które mają grac i piosenki których absolutnie sobie nie życzysz. W międzyczasie, tj. pomiędzy kawałkami do tańczenia możecie puszczać muzykę, która Tobie odpowiada. Z wodzireja bym zrezygnowała zupelnie, chyba że też ustalacie dokładnie jaka ma być jego rola. Poza tym w trakcie wesela samo wyjdzie przy jakiej muzyce goście lepiej się bawią i już będzie po problemie. Ustalcie również jak mają wyglądać oczepiny i czy w ogóle mają być jakieś zabawy weselne. U mnie na oczepinach było jedynie rzucanie bukietem i musznikiem a z zabaw były jedynie miesiące. Wyszło rewelacyjnie 😁 i pamiętaj "jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził" 😉
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.11.2018 16:27
Ostatnio znajomi byli na weselu i stwierdzili, ze NIKOMU sie nie podobalo bo nie bylo disco polo I wodka byla ciepla. Dodam, ze to normalni ludzie, ktorzy na co dzien sluchaja roznego rodzaju muzyki
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.11.2018 16:13
Wesele robi się dla gości. Goście to są żywi ludzie, a nie kukiełki w teatrzyku Malwiny. To ona i jej przyszły mąż wiedzą kogo zapraszają i co tym ludziom będzie odpowiadało. Moje doświadczenie w temacie wesel podpowiada mi że najgorsze co może być, to jak dwoje ludzi przeprowadza się z jakiejś wioski do Warszawy, tam się poznają, zakochują, w międzyczasie stają się bardziej warszawscy (w ich rozumieniu) niż rodowici Warszawiacy i postanawiają zorganizować wesele eleganckie, wykwintne jedzenie, dobre wino, kwartet jazzowy itd. i zapraszają gości, a tam wujek Czesiek rozgląda się za wódką, ciocię Zosię uszy bolą od tego jazzowego rzępolenia, na stół wjeżdżają jakieś dziwne potrawy, nikt nie wie co to i jak to jeść, wujek Kaziek ze szwagrem polewają wino, ale dochodzą do wniosku że tego nie da się pić bo mordę wykrzywia, szukają śledzika żeby zagryźć, a tu śledzika nie ma, jest za to jakieś ciapatelle z kminem rzymskim i nie wiadomo co to, ani jak to jeść, wódki nie ma, gości już zaczynają zęby boleć od tego jazzu, wszyscy siedzą przy tych eleganckich stołach i czują się obco, bo to nie ich klimaty. Za to para młoda zadowolona z siebie, bo pokazała właśnie swoją wielkomiejskość. Nie idź Malwinko tą drogą. Bierz zespół i niech grają przeboje od lat 60tych do współczesnych plus disco polo. Wtedy każdy coś będzie miał dla siebie. Wykwintne jedzenie może być, ale tylko wtedy gdy i goście będą wykwintni. Jak nie są, to ma być rosół, flaki, schabowe, kurczak, ten taki niby stragan z wędlinami, wódka, jakieś wino półsłodkie i półwytrawne i tego się trzymaj. Ludzie wolą jeść to co znają niż się skompromitować nieudaną próbą konsumpcji jakiejś wykwintnej potrawy, którą widzą pierwszy raz w życiu. Wolą się bawić przy muzyce, którą znają, a nie wchodzić w jakieś obce im klimaty. Miej to na uwadze.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.11.2018 15:22
Mamy hity z lat 90,80,70 czy 60. Mamy folk (przaśne i z przytupem), mamy nawet eurodance (to te lata 90 w sumie). Mamy elektronike, mamy miliony gattunków do zabawy.... ale nie, wsiory bez disco polo nie czują, że zaliczyły wesele. Ograniczone ameby.
odpowiedz
milka (Ocena: 5) 08.11.2018 10:32
Miałam podobny problem...rodzina męża bawi się głównie przy disco polo, ja z kolei nie przepadam za tym gatunkiem.. Zdecydowaliśmy się na zespół, który raczej nie gra disco polo, ale zgodzili się grać co jakiś czas piosenkę disco, żeby wszyscy byli zadowoleni. Z mojej perspektywy wyszło fajnie, dla każdego coś, jednak rodzina męża niezadowolona i narzeka do dziś (ślub był w marcu), że muzyka nie była taka jak trzeba i że nie było zabaw typu kareta o północy... także chyba nie ma złotego środka :)
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie