„Facet porzucił mnie przed ołtarzem i zostawił z długami. Co zrobić?”

„10 wspólnych lat skończyło się w 10 minut” - pisze Maja.
„Facet porzucił mnie przed ołtarzem i zostawił z długami. Co zrobić?”
Fot. iStock
17.10.2018

Janek i ja powinniśmy właśnie wypoczywać i cieszyć się naszym miesiącem miodowym na pięknej greckiej wyspie. Nawet w najgorszym koszmarze nie wyobrażałam sobie, że stanie się inaczej - a jednak się stało. Janek oszukał mnie tak, jak jeszcze nikt. Moje życie zupełnie się zawaliło.

Zobacz również: „Za tydzień mieliśmy brać ślub. Wtedy przyłapałam go na…” (Wstrząsająca historia Doroty)

Poznałam Janka na studiach, podczas jednej z imprez. Przedstawili nas sobie wspólni znajomi. Od razu się sobie spodobaliśmy, ale dopiero po jakimś czasie zostaliśmy parą. Nasz związek zawsze był bardzo udany. W przeciwieństwie do relacji moich koleżanek, które co chwilę przeżywały różne dramaty oraz rozstania i powroty ze swoimi chłopakami, mój związek z Jankiem był bardzo spokojny i ułożony. Był troskliwy, opiekuńczy i zawsze mogłam na niego polegać. Byłam dumna, że w porównaniu z innymi facetami zawsze zachowywał się tak dojrzale.

Było dla mnie jasne, że nasz związek zmierza w stronę wspólnej przyszłości. I faktycznie tak się stało. Pięć lat po studiach Janek oświadczył mi się - byłam przeszczęśliwa! Planowaliśmy duże wesele, na które zaprosiliśmy całą rodzinę, a także sporą grupę znajomych. Tego dnia chcieliśmy się bawić i cieszyć swoim szczęściem z wszystkimi. Pochodzimy z różnych miejscowości, więc ustaliliśmy, że ślub weźmiemy w górach, w które tak często się wybieraliśmy. Uznaliśmy, że tak będzie sprawiedliwie - obie nasze rodziny będą musiały pokonać mniej więcej taką samą odległość na nasz ślub.

Fot. iStock

Chcieliśmy, żeby nasze spotkanie przy ołtarzu było wyjątkową i magiczną chwilą, dlatego postanowiliśmy, że ostatni tydzień przed ślubem spędzimy osobno. Mieliśmy zobaczyć się dopiero rankiem w dniu ślubu. Tego dnia od rana byłam w ferworze szykowania się. Moje przyjaciółki pomagały mi się ubierać, fryzjer układał włosy, makijażystka pracowała nad makijażem. Działo się tyle rzeczy na raz, że szczerze mówiąc nawet nie dotarło do mnie, że Janek już dawno powinien dać znać, że jest na miejscu. Dopiero gdy wraz z moimi druhnami wyszłyśmy przed hotel okazało się, że Janka wciąż nie ma. Nie przyjechał. Czekaliśmy, dzwoniliśmy, wysyłaliśmy SMS-y. Przepadł. W końcu, tuż przed 15:00, czyli godziną, w której mieliśmy powiedzieć sobie “tak”, dostałam od niego wiadomość: “Przepraszam, ale nie potrafiłem…” - napisał tylko, po czym ewidentnie wyłączył telefon, bo gdy próbowałam do niego zadzwonić, odzywała się tylko poczta głosowa.

Zobacz również: LIST: "Za dwa tygodnie ślub, a do PL wróciła moja dawna miłość - mam mętlik w głowie!"

To, co wydarzyło się potem, pamiętam jak przez mgłę. Ktoś odprowadził mnie do pokoju, ktoś pomógł zdjąć suknię i wszystkie ozdoby, ktoś podał coś na uspokojenie. Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Chyba po prostu byłam w szoku. 10 wspólnych lat skończyło się w 10 minut. Nie chcę nawet pisać o tym, co działo się przez następny tydzień. Nigdy nie czułam się tak skrajnie upokorzona, na oczach setki gości. Chciałam po prostu zniknąć z powierzchni ziemi. Ale gdy emocje trochę opadły, trzeba było zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Ślub, wesele, tort, kapela, hotel - wszystko to kosztowało nas naprawdę dużo pieniędzy. Pisząc “nas” mam na myśli głównie mnie i moich rodziców. Rodzina Janka jest o wiele mniej zamożna od mojej. Moi rodzice stanęli na wysokości zadania i powiedzieli, że zapłacą za wszystko. Ja postanowiłam, że sama sprawię sobie wymarzoną suknię, buty, opłacę fryzjera i makijaż - oszczędzałam z myślą o tym od paru lat. Ponadto chciałam zaskoczyć Janka i wykupiłam dla nas romantyczną wycieczkę w Grecji. On nic o tym nie wiedział. Temat podróży poślubnej był dla niego trudny. Powtarzał, że bardzo chciałby zabrać mnie w wyjątkowe miejsce, ale będzie to możliwe dopiero za parę lat, gdy uzbiera na to pieniądze. Wobec tego to ja postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Gdybym tylko wiedziała, jak mnie urządził…

Fot. iStock

Dodam tylko, że na suknię ślubną wydałam 3 tys. zł + dodatki. Wycieczka do Grecji kosztowała mnie 8 tys. zł. Kapeli zapłaciliśmy 4 tys. zł, a fotografowi - 2 tys. zł. Talerzyk za osobę kosztował 150 zł - na wesele zaprosiliśmy nieco ponad 100 osób. W sumie wydaliśmy ponad 30 tys. zł - ja i moi rodzice. Janek nie przyłożył ręki do wydatków.

Nie mam pojęcia, co teraz zrobić. Janek wciąż jest nieuchwytny - wyjechał z miasta i ukrywa się u jakichś znajomych. Jestem wściekła i rozżalona. Nie dość, że mnie publicznie ośmieszył, to jeszcze nie ma zamiaru zachować się jak mężczyzna i stawić czoła konsekwencjom swoich czynów. Myślałam o tym, żeby go pozwać albo nasłać na niego komornika, ale nie wiem, czy to przyniesie jakikolwiek skutek? Co zrobić?

Maja

Zobacz również: MĘSKIM OKIEM: Porzuciłem ciężarną dziewczynę. Zasłużyła na to!

Internautki krytykują swoje pierścionki zaręczynowe. Te uznały za NAJBRZYDSZE
Internautki krytykują swoje pierścionki zaręczynowe. Te uznały za NAJBRZYDSZE - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (43)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 1) 18.10.2018 20:36
Hmmm ... ten artykuł to jakiś kiepski żart? Jeśli wesele organizuje i finansuje panna młoda wraz z rodzicami, to jaką rolę odgrywał w tym wszystkim pan młody? Miał tam w ogóle coś do powiedzenia, czy decydowali wszyscy poza nim? Dobrze że w porę się chłop zorientował:]
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 18.10.2018 18:15
Sama źle bym się czuła gdyby ktos chcial za wszystko płacić. Coś mi się wydaje że chodzi o jego dumę. Coś dużo tu mowy o pieniądzach. Może było mu wstyd że był biedniejszy albo to wszystko go osaczalo. Coś mi się nie wydaje że nie albo on jej nie mówił albo ona nie chciała słuchać... Co niebieski zmiana faktu że nie powinien się tak zachować na ostatnią chwilę. Jeśli sama ci ciała pokryć koszty to nie widzę powodu dla którego miałaby otrzymać zwrot.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 18.10.2018 12:26
Zaraz, zaraz. Nie dołożył się ani grosza? Co to za fujara? Pozwać go i niech oddaje kasę.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.10.2018 12:25
Pozwać i niech oddaje połowę za ślub. Wycieczka trudno, stało się, ale za resztę powinien właświe w całości oddać, ale to raczej nie przejdzie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.10.2018 11:38
Idź do adwokata może on Ci coś doradzi. Niech spłaca też ten palant te koszty a nie myśli że się zawinął i po sprawie. Sam chcial ślubu, oszust jeden ! Co to w ogóle za narzeczony co grosza na wesele nie dał ?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie