LIST: „Myślałam, że zabawa w SŁONECZKO to głupia legenda. Bardzo się myliłam”

Wiktoria twierdzi, że gimnazjaliści naprawdę to robili. Ma dowody.
LIST: „Myślałam, że zabawa w SŁONECZKO to głupia legenda. Bardzo się myliłam”
Fot. Unsplash
17.10.2018

Swego czasu bardzo dużo mówiło się o tym, co wyprawiają gimnazjaliści po lekcjach. Niektórzy twierdzili, że w ten sposób bawią się już w podstawówce. Wymiękasz, tęcza, pociąg - brzmiało bardzo niewinnie, ale tak naprawdę chodziło o coś szokującego. Największą karierę zrobiło słynne „słoneczko”, o którym słyszy się do dziś.

Zobacz również: Nastolatki grają w „WYMIĘKASZ” – to gorsze niż „SŁONECZKO”!

Pamiętam, co sobie pomyślałam, gdy ten temat wypłynął: ale bzdura. Ktoś koniecznie chce skompromitować młodych ludzi. Kolejna idiotyczna miejska legenda, w której nie ma nawet ziarna prawdy. Chyba, że chodzi o butelkę - sama grałam w to na koloniach i moi rodzice pewnie też.

Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że jakikolwiek nastolatek jest w stanie rozebrać się przy innych i robić TO na ich oczach. Przecież sama niedawno byłam w ich wieku.

Lata mijały, a ja żyłam w przekonaniu, że to okropna mistyfikacja. Wytwór chorej wyobraźni. O słoneczku słyszał chyba każdy, ale tak naprawdę nikt nie wie, jak wygląda to w praktyce. Co chwilę zmieniały się wersje, na czym to wszystko polega. Nie dziwiło mnie to - kłamstwo łatwo ewoluuje. Można dopisać coś od siebie, bo nikt tego nie sprawdzi.

I pewnie nadal bym tak myślała, gdyby nie moja koleżanka z czasów szkolnych, z którą ostatnio odnowiłam kontakt. Od niej wiem, że to wszystko działo się pod moim nosem. Prawie na moich oczach. Nasi wspólni znajomi eksperymentowali w ten sposób. Udało im się zachować tajemnicę aż do teraz.

Pomyślicie sobie - ona może sobie gadać. Widocznie poniosła ją fantazja, bo chce się przede mną popisać. Też tak na początku myślałam.

Zobacz również: Szokujące zabawy gimnazjalistów: Słoneczko, pociąg, tęcza i…

Na słowach jednak się nie skończyło. Kiedy zaczęłam drążyć temat, a ona wyczuła mój sceptycyzm, wtedy pokazała mi zdjęcie. Po zobaczeniu tego już nikt mi nie wmówi, że to legenda wymyślona przez żądnych sensacji dziennikarzy. Coś takiego działo się naprawdę i ja to widziałam. Trudno mi nawet opisać ten widok.

Ona sama nie jest do końca pewna, kiedy i gdzie wykonano tę fotografię. Nie przedstawia kolegów z klasy, choć jedną dziewczynę niemal na 100 procent rozpoznałam. Była z naszej szkoły, chyba o rok starsza. W sumie leżało ich tam 11. Wszystkie rozebrane jak do rosołu.

Działo się to w jakimś dużym pokoju. Wygląda na dom jednorodzinny. Pewnie jakaś impreza wymknęła się spod kontroli.

Zdjęcie dotarło do niej wiele lat temu. Dostała je od kolegi, tamten niby od kogoś, kto je zrobił. Gdyby się uprzeć, to można rozpoznać prawie wszystkie twarze. Te dziewczyny nie mają więcej, niż kilkanaście lat. Nie widziałam tam żadnego chłopaka, ale to nic nie zmienia. One tam leżały. Dokładnie tak, jak opisuje się zabawę w słoneczko. Bez powodu się nie rozebrały.

Podobno to zdjęcie krążyło po szkole jeszcze za naszych czasów, ale jakoś do mnie nie dotarło. I całe szczęście, bo już zupełnie straciłabym szacunek do moich rówieśników. Wspominam o tym, żeby wreszcie prawda ujrzała światło dzienne. Wtedy wyśmiewano podobne historie, a okazały się prawdą.

Nikt nie może wykluczyć, że coś takiego nie dzieje się nadal. Dlatego warto przyjrzeć się swoim dzieciom albo młodszemu rodzeństwu. Do teraz mam dreszcze, jak to sobie przypomnę.

Wiktoria

Zobacz również: Grałam w „słoneczko”

Najdziwniejsze ilustracje z książek do edukacji seksualnej. Na to muszą patrzeć dzieci
Najdziwniejsze ilustracje z książek do edukacji seksualnej. Na to muszą patrzeć dzieci - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (8)

Ocena: 4.5 / 5
gość (Ocena: 5) 17.10.2018 23:30
Moja ciotka jest położną. Często wspomina przypadek, kiedy młoda dziewczyna wpisała "gwiazda" w rubryczkę o ojcu. Myślała, że chodzi o kogoś popularnego, dopiero od lekarzy dowiedziała się, że to takie słoneczko ich pokolenia.
odpowiedz
kiedyś młody (Ocena: 1) 17.10.2018 13:36
"Za moich czasów" ... znam przypadek jak nauczyciel "trafił" późnym wieczorem(po 22:00) na dziewczynę która zaproponowała ma sex za pieniądze - było to bardziej oględnie ubrane w słowa - ale chodzi o sam sens zdarzenia. Pech że trafiła na swojego nauczyciela ... chodziła wtedy do 6 klasy szkoły podstawowej. Nauczyciel zrobił z tego wielką aferę, wzywani rodzice dziewczyny, wielka akcja "uświadamiająca" w szkole ... To było ok 40 lat temu ... Przez cały ten czas (mojego dorastania) NORMĄ był sex "na dyskotekach" czy koloniach/obozach. OWSZEM - poza seksem dyskoteki "służyły" do zabaw tanecznych czy poznawania ludzi, obozy/kolonie były "normalnymi" obozami/koloniami, ale kto chciał - ten miał praktycznie 100% szans na "zaliczenie" ... Jak słyszę te "ahy" i "ochy" jak to ludzie są zbulwersowani słoneczkiem ... ludzie ... trzeba było patrzeć i myśleć co się wokół was dzieje - widocznie jedyne co was interesowało to ... istnieje coś takiego jak mechanizm wyparcia... Najbardziej klasycznym przykładem są starsze panie które są "świętsze od papieża" - podczas gdy w młodości to ho ho ho ... ani byś ich nie przepił, ani nie przetańczył, ani nie onieśmielił największym swoim marzeniem seksualnym... Nie róbcie z siebie pruderyjnych idiotów - ...
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 17.10.2018 08:22
za naszych czasow nie bylo takich zabaw.w butelkę grało sie z wypiekami na twarzy i nie bylo lizania sie z kim popadnie a niesmialy buziak w policzek i to w locie dodalabym jeszcze....
odpowiedz
kociara (Ocena: 5) 17.10.2018 07:05
Będąc w gimnazjum słyszałam o różnych tego typu wybrykach znajomych a zwłaszcza dziewczyn, nigdy nie mogłam pojąć jak można się tak poniżać... Dla mnie nawet gra w butelkę była obrzydliwa, lizać się z kim popadnie, fuj. Na szczęście nie musiałam tego widzieć bo zadawałam się z normalnymi osobami, nie byliśmy święci ale w życiu nie robiliśmy takich rzeczy a w butelkę graliśmy ale na różne zadania np. zaśpiewaj coś, opowiedz dowcip itp
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.10.2018 01:58
Ja będąc w gimnazjum zbuntowałam się delikatnie mówiąc. Miałam towarzystwo, którego lepiej nie naśladować. Ogólnie trochę patologia, robiliśmy przeróżne dziwne rzeczy, które były dosyć niemoralne. Alkohol lał się jak szalony, były też narkotyki, dopalacze i masa domówek, na których nie raz ktoś uprawiał seks, ale takich zabaw nikt nie praktykował i nikt o tym nie słyszał, no może nie licząc informacji z internetu i telewizji..
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie