„Zarabiam ponad 2 razy więcej niż mój facet. Ciągle kłócimy się o kasę”

Dominika zarabia 2 razy więcej niż jej facet. Różnica w zarobkach jest przyczyną ciągłych kłótni między nimi.
„Zarabiam ponad 2 razy więcej niż mój facet. Ciągle kłócimy się o kasę”
Fot. iStock
15.10.2018

Pieniądze od zawsze były przyczyną konfliktów w związkach. Można wymienić dwa najpopularniejsze. Jeden polega na tym, że środków finansowych brakuje i zakochani obwiniają się nawzajem o ten stan rzeczy, a drugi na dużej różnicy w zarobkach kobiety i mężczyzny. Przeważnie on ma większe dochody niż ona, ale zdarzają się też sytuacje odwrotne. Kobieta zarabia więcej. Żadna z nich nie jest komfortowa, jednak znacznie częściej to mężczyźni cierpią z powodu mniejszych dochodów.

Wyznanie Ani: „Mąż zarabia kilka razy więcej niż ja. Ma do mnie pretensje, że wydaję jego pieniądze”

Dominika zarabia ponad 5 tys. zł. Jej facet, Marcin, tylko 2 tys. zł. Para niedawno zamieszkała razem. Niestety bardzo szybko pojawił się konflikt na tle finansowym. Dominika wyczuła, że Marcin ma kompleksy związane ze swoimi zarobkami. Kilka dni temu napisała maila do naszej redakcji z prośbą, jak można zaradzić temu problemowi. Liczy, że znajdą się tu kobiety, które przeszły albo przechodzą coś podobnego.

- Nie ma co ukrywać, że ja jestem zaradniejsza niż on. Może wynika to z tego, że jak przyjechałam na studia do większego miasta, musiałam utrzymać się sama. Stopniowo awansowałam. Obecnie jestem jednym z kierowników firmy. Marcinowi pomagali rodzice, chociaż w trakcie studiów też sobie dorabiał. Mało tego, również awansował. Zarabiał w pewnym momencie prawie 3 tys. zł netto. Potem zaczęliśmy rozmawiać o tym, żeby zamieszkać wspólnie i on zrezygnował z tamtej pracy. Obecnie uczy w szkole. Twierdzi, że zawsze o tym marzył. Poprzednia praca go nie satysfakcjonowała i była stresująca. Szczerze powiedziawszy nie byłam zachwycona, ale przyznaję mu rację, że nie zawsze kasa jest najważniejsza w pracy. Poza tym ja zarabiam nieźle. Poradzimy sobie.

Dominika i Marcin mieszkają razem od dwóch miesięcy. Od tamtego czasu kłócą się więcej niż zazwyczaj, a każda sprzeczka dotyczy kwestii finansowych.

- Mam wrażenie, że Marcin próbuje na siłę wejść w rolę pana domu, osoby, która go utrzymuje. Tak się zachowuje i czasami jest to aż śmieszne. Na początku ustaliliśmy, że on opłaca połowę czynszu za wynajem, rachunki i daje 3/4 kasy na jedzenie. Protestowałam, ale uparł się, więc odpuściłam. Pomyślałam, że zobaczymy. Tak jak przewidziałam, pod koniec miesiąca prawie nic mu nie zostało.

Marcin ma też na utrzymaniu samochód, więc to kolejny wydatek. Kilkaset złotych miesięcznie. Doszły do tego jeszcze wydatki na atrakcje. Na przykład kino, pizzę i raz na restaurację. Marcin uparł się, że za wszystko zapłaci. Pod koniec miesiąca żalił mi się, że nie ma pieniędzy... Jakiś dramat, pomyślałam. Przecież sam tego chciał...

Dlaczego kobiety zarabiają mniej od mężczyzn?

Po pierwszym miesiącu para wymyśliła inne rozwiązanie. Wszystkie wydatki dzielą na pół.

- Teraz jest trochę lepiej, ale i tak pojawiają się zgrzyty. Mnie stać na lepsze rzeczy, zarówno jeśli chodzi o jedzenie, jak i żywność. Nie żałuję pieniędzy na krewetki, dobre ryby, egzotyczne owoce, soki oraz inne przysmaki. Stać mnie. A Marcina już nie. Wczoraj zrobiłam zakupy, na które wydałam ponad 200 zł. W sumie jedzenia nie było dużo. Starczy na kilka dni. Marcin był wściekły i uznał, że jestem rozrzutna. Jego zdaniem powinnam kupować najtańsze mięso, marchewkę, buraki, kaszę jaglaną i ziemniaki. Kiedy on zrobił zakupy przez tydzień jedliśmy tylko to. Co prawda są to zdrowe produkty, pomijając mięso słabej jakości, ale każdy potrzebuje jakiejś odmiany raz na jakiś czas.

Jest też problem z takimi przyjemnościami jak kawa. Dwa razy w tygodniu chodzę do mojej ulubionej kawiarni i kupuję dużą kawę. Kilka razy zaproponowałam Marcinowi, żebyśmy zaszli w trakcie spaceru, a on zaczął narzekać, że go nie stać, musi oszczędzać, i tak dalej. Wcześniej tak nie było, bo zarabiał te 3 tys. i mógł sobie pozwolić na kawę. Już nie mówiąc o tym, że jeszcze do niedawna pomagali mu rodzice.

Dominika przyznaje, że jest rozdrażniona.

- Irytujące jest dla mnie to, że przy tym swoim narzekaniu zachowuje się tak, jakby to on był głównym żywicielem. Jak tylko przychodzą znajomi, zaczyna swoje popisy. Wydaje mi się, że on ma kompleksy. Wcześniej tego nie zauważyłam. A może nie miał powodu, aby je mieć. Trudno powiedzieć.

Po tym, jak ustaliliśmy, że jednak wszystkie wydatki dzielimy na pół, on zażądał, abym dostosowała swoj styl życia do jego. To znaczy mam nie kupować drogiej żywności, nie proponować mu pójścia do restauracji czy kawiarni, a już o jakimś zagranicznym wyjeździe nie ma co wspominać. Przyznam, że bardzo się zdenerwowałam i pokłóciliśmy się. Zarzuciłam mu, że zrezygnował z lepszej pracy dla własnej wygody, a ja haruję jak wół, mam odpowiedzialne stanowisko i jeszcze nie mogę korzystać ze swoich pieniędzy tak, jakbym chciała, bo jego nie stać na podobne przyjemności. On z kolei mówi, że nie ma nic przeciwko, ale mam sama jeść swoje morszczuki, dorsze, łososie i sushi, bo on jest prawdziwym facetem i nie będzie okradał kobiety.

Jego argumenty w pewnym momencie stały się już absurdalne. Nie jestem w stanie przytoczyć ich wszystkich. Obecnie mamy ciche dni.

Dominika przyznaje, że nie wie, jak poradzić sobie w tej sytuacji.

- Coraz częściej łapię się na myśleniu, że mam dość Marcina i wcale nie jest prawdziwym facetem. Gdy zapędzam się za bardzo, przypominają mi się te chwile, kiedy kupował mi słodycze, gdy dostawałam okresu oraz jak gotował mi posiłki podczas choroby. Nie było wówczas nikogo innego obok mnie. Tylko on.

Facet z taką pensją zdobędzie każdą kobietę. Znamy konkretne stawki

Jaki by nie był, kocham go. Nie chcę odchodzić od mężczyzny, z którym jestem kilka lat. Zwłaszcza, że dopiero teraz przeżywamy poważniejszy kryzys. Z drugiej strony nie mogę zaprzeczyć, że wyszły na jaw wady Marcina, o których nie miałam pojęcia. Nie wydaje mi się już tak wspaniały, jak kiedyś.
Jak mogę rozwiązać ten problem? Jak dzielicie się wydatkami ze swoimi mężczyznami? Czy są tu kobiety, które zarabiają kilka razy więcej od swojego faceta?

Polecane wideo

Ma 15 lat i jest najbogatszym nastolatkiem w Dubaju. Tak wygląda jego ekstrawaganckie życie
Ma 15 lat i jest najbogatszym nastolatkiem w Dubaju. Tak wygląda jego ekstrawaganckie życie - zdjęcie 1
Komentarze (30)
Ocena: 4.5 / 5
Julka (Ocena: 5) 21.01.2020 12:26
Każdy ma jakieś problemy w związku. Nikt wcale nie mówi, że jeżeli on zarabia mniej, nie możesz np. postawić mu kawy albo zaprosić do restauracji. Ja zarabiam mniej od swojego faceta, który non stop chce gdzieś jeździć, ale on rozumie i np. jak go proszę to wykłada, a ja mu zwracam, jak mam więcej zleceń i mam z czego. Bez sensu natomiast, kiedy mężczyzna zaczyna Cię ograniczać, bo jego nie stać. Rozumiem, że głupio się czuje, ale nie powinien. Nie chodzi o to, żeby zaniżać standard swojego życia. Ja myślę, że on powinien spotkać się z terapeutą. Pogadać z kimś. Przeprocesować swój problem. Mi też nie było łatwo za pierwszym razem przyznać, kiedy posypało mi się w działalności, że mnie na coś nie stać i potrzebuję pomocy. Chodziłam na spotkania z Markiem Gajewskim z Psychologgii. Podczas terapii przekonałam się, że najważniejsza jest szczerość. Jeżeli facet np. rzuciłby mnie dlatego, że nie stać mnie na coś, musiałby mieć coś nie tak z głową. On chce być zaradny i męski. Dobry terapeuta pomoże mu zrozumieć, że nie tylko pieniądze świadczą o męskości. Pan Gajewski przyjmuje w Psychologgii na Chmielnej. :) Może być ciężko, ale podrzuć swojemu ten pomysł.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.12.2018 05:54
Zarabiam 4x więcej od mojego faceta. Jestem skazana na takich mężczyzn bo nie spotkałam nigdy nikogo kto zarabia tyle co ja więc muszę znaleźć jakieś rozwiązanie i na pewno nie jest nim zaniżenie swoich zarobków lub odmawianie sobie wszystkiego. Wydawało mi się kiedyś, że pewnym wyjściem jest utrzymywanie faceta wzamian za prowadzenie domu, ale oni oczywiście nie chcą żyć w ten sposób bo to dla nich utrata godności (mówiąc "oni" mam na myśli każdego z którym do tej pory byłam). Każdy chciał być "niezależny" -to w sumie fajna postawa tylko, że im ta ich niezależność wychodzi bokiem (i mi też). Największym problemem są wyjazdy. Nigdzie nie mogę z nim wyjechać na wakacje, mogę pojechać sama, ze znajomymi ale nie z nim. Z jedzeniem też jest problem, każdy facet z którym byłam zadowalał się bylejakim jedzeniem, na obiad kanapki lub pitrasił sobie jakąś breję. Nie widział też nic złego w tym żeby czasem nie zjeść nic. Ja z kolei jestem skrajnie wybredna i chcę jeść wyłącznie jedzenie z restauracji (nie tylko obiady, ale również śniadania i kolacje), do tego koszt podnosi fakt że często szkoda mi czasu na dojazd więc płacę za dowóz. Nie ma szans żeby on jadł to co ja i pokrył połowę kosztu. Proponowałam nieraz uczciwy układ "kupię Ci lepsze jedzenie, nie musisz oddawać, możesz zamiast pomiędzy pomóc mi w czymś czego ja potrzebuję -np. przywiercić półki do ściany" to się obrażali i każdy wyjeżdżał z tym samym tekstem "nie jestem niewolnikiem/ służącym/ murzynem" -mieli na to różne określenia, ale sens ten sam. Mój ulubiony tekst to "myślisz, że za pieniądze będę ci usługiwał? nie kupisz mnie, nie jestem na sprzedaż" lol, obraza majestatu i jakieś kompleksy wyłażą. A ja tylko zaproponowałam żeby każdy się podzielił tym co ma -ja pieniędzmi, on siłą/ sprawnością aby każdy dostał to czego mu brakuje.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 16.10.2018 07:43
Wspólne konto rozwiąże problemy finansowe. Wydaje się ze wspólnego wora i do wspólnego się wrzuca. Możecie wrzucać wszystko lub w udziale procentowym. I po problemie.
odpowiedz
best comment (Ocena: 5) 15.10.2018 23:17
"K (Ocena: 5) dzisiaj 20:41 Ja zarabiam nieco ponad 2 razy więcej niż mój mąż i zero problemów na tym tle. Mamy wspólne konto, razem wydajemy, razem oszczędzamy. Nie widzę w tym problemu, może kiedyś w życiu będzie na odwrót i co ja mam mu teraz coś wyliczać czy może on w przyszłości kiedyś mi? To byłoby śmieszne, brałam ślub z mężczyzną, a nie z jego pieniędzmi i vice versa."
odpowiedz
K (Ocena: 5) 15.10.2018 20:41
Ja zarabiam nieco ponad 2 razy więcej niż mój mąż i zero problemów na tym tle. Mamy wspólne konto, razem wydajemy, razem oszczędzamy. Nie widzę w tym problemu, może kiedyś w życiu będzie na odwrót i co ja mam mu teraz coś wyliczać czy może on w przyszłości kiedyś mi? To byłoby śmieszne, brałam ślub z mężczyzną, a nie z jego pieniędzmi i vice versa.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie