LIST: „Panicznie bałam się samotności, więc pojechałam… w samotną podróż. To była najlepsza rzecz, jaką dla siebie zrobiłam”

„Na myśl, że przez parę dni za towarzystwo mam mieć tylko i wyłącznie siebie, ogarniała mnie panika” - pisze Basia.
LIST: „Panicznie bałam się samotności, więc pojechałam… w samotną podróż. To była najlepsza rzecz, jaką dla siebie zrobiłam”
Fot. Unsplash
08.10.2018

Od 3 lat jestem singielką. Zakończyłam dwuletni związek, w którym nie byłam szczęśliwa. Potem serce złamał mi facet, o którym myślałam, że jest miłością mojego życia. Długo nie mogłam się pozbierać. Potrzebowałam na to wielu godzin spędzonych na terapii, wypłakiwania się przyjaciółkom, ale przede wszystkim - czasu. Od tamtej pory w moim życiu pojawiali się faceci, którzy wykazywali mną zainteresowanie, ale żaden nie był „tym jedynym”.

Zobacz również: Nie potrafię żyć bez faceta. Nie ma nic gorszego niż bycie singielką

Samotność to stan, do którego się przyzwyczaiłam. Nie mogę powiedzieć, że jestem z nią pogodzona, ale mimo to staram się żyć tak, aby cieszyć się życiem. Zbyt dużo czasu zmarnowałam czekając na to, aż u mojego boku pojawi się ktoś, z kim będę mogła dzielić życie. Nie wyobrażałam sobie, żeby w pojedynkę wybrać się do kina, na spacer, na wesele czy na wakacje. Wydawało mi się to smutne i zwyczajnie żałosne. Wystarczyło, że szłam sama ulicą, mijając zakochane pary, a już łapałam doła i obsesyjnie myślałam tylko o tym, że ja wciąż jestem sama, nie mam nawet z kim wyjść z domu.

Fot. Unsplash

Przełom nastąpił, gdy razem z przyjaciółką postanowiłyśmy wybrać się na parę dni do Londynu. A konkretniej, gdy na dzień przed wylotem oznajmiła mi, że nie da rady mi towarzyszyć. Musiałam podjąć decyzję - zostać w domu albo lecieć sama. Nie ukrywam, że byłam zła i rozgoryczona. Londyn był moim marzeniem, a myśl o zmarnowanych pieniądzach budziła irytację. Z drugiej strony nie wyobrażałam sobie jechać tam sama. Nie chodziło o to, że bałam się, że sobie nie poradzę - znam język, potrafię się dogadać, poruszać po mieście. Tym, co najbardziej mnie przerażało, była perspektywa spędzania czasu tylko ze sobą. Na myśl, że przez parę dni za swoje jedyne towarzystwo mam mieć tylko i wyłącznie swoją osobę, ogarniała mnie panika. Już widziałam się oczami wyobraźni - błąkająca się bez celu londyńskimi ulicami, zamiast ciesząc się chwilą zamartwiając się tym, że nie mam z kim dzielić tych doświadczeń.  Ale pojechałam. I stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Gdy tylko wysiadłam z samolotu, włączył się we mnie „tryb przygody”. Byłam skazana tylko na siebie, ja sama musiałam wszystko ogarnąć, zorganizować sobie czas i zajęcia. Kolejnych parę dni spędziłam na nogach od rana do nocy. Byłam panią własnego losu i czasu - szłam tam, dokąd miałam ochotę, nie musiałam z nikim konsultować swoich planów ani iść na kompromis, bo nie miałam towarzysza, który chciałby pójść w inne miejsca, niż ja. I nie nudziłam się ze sobą ani przez minutę! Do Polski wróciłam nabuzowana energią, z podniesioną samooceną, i już planowałam kolejną - samotną! - wyprawę. We wrześniu zapadła decyzja - jadę sama na tydzień do Rumunii.

Zobacz również: Jestem samotna i... szczęśliwa. To naprawdę możliwe! Zosia

Gdy powiedziałam o tym rodzicom, byli przekonani, że żartuję. Mina im zrzedła, gdy parę dni później pokazałam im zakupione bilety lotnicze do Bukaresztu. Stwierdzili, że zwariowałam, by udać się sama „do takiego kraju”. Przyznam, że mną także targały sprzeczne emocje. Raz nie mogłam doczekać się wyjazdu i przygody, która na mnie czekała. Innym razem zastanawiałam się, co ja najlepszego zrobiłam. Tym bardziej, że zamierzałam przemieszczać się sama po kraju, spać praktycznie codziennie w innym mieście, wiele godzin spędzić w rumuńskich pociągach. Ale pragnienie podróżowania było silniejsze. Podczas mojego tygodnia spędzonego w Rumunii dowiedziałam się o sobie wiele nowych rzeczy. Po pierwsze, że potrafię być zorganizowana, przełamać swoje lęki, zaplanować sobie czas. Po drugie - i o wiele ważniejsze - że potrafię spędzać go także sama ze sobą i ani się tym nie nudzić, ani nie dołować z tego powodu. Owszem, podczas moich rumuńskich podróży poznałam wielu ludzi. Razem z innymi obcokrajowcami chodziłam na free walking toury po miastach, spotykałam podróżników z całego świata w hostelach, w których nocowałam. Lokalsi byli bardzo zainteresowani moją historią, życzliwi, pomocni, zapraszali mnie na wspólne wyjścia. Przeżyłam nawet szaloną, kilkugodzinną wyprawę BlaBlaCarem, gdy okazało się, że to moja jedyna opcja na to, by wrócić do Bukaresztu i zdążyć na samolot do Polski.

Fot. Unsplash

Zarówno przed moim wyjazdem, jak i po powrocie wielu ludzi - rodzina, znajomi - powtarzali głównie jedno zdanie: „Ale ty jesteś dzielna!”. Czy rzeczywiście? Tego nie wiem. Wydaje mi się, że nie patrzę na moją wyprawę w ten sposób. Tym bardziej, że kobiety podróżują samotnie w o wiele bardziej odległe, egzotyczne i - powiedzmy wprost - niebezpieczne miejsca na świecie. W porównaniu z nimi mój wyjazd wymagał mniej więcej tyle odwagi, co weekendowy wypad do Ciechocinka. Myślę jednak, że dzięki niemu nabrałam odwagi w innym, osobistym znaczeniu tego słowa: odważyłam się być sama ze sobą, przestać uciekać od siebie, starać się za wszelką cenę odwracać uwagę od mojej osoby. Wcześniej wynajdywałam sobie całą masę zajęć, dzięki którym miałam być na tyle zajęta, żeby zagłuszyć myśli o swoim życiu, o tym, że wciąż nie pojawiła się w nim TA osoba, dzięki której będzie ono pełne. Nie będę kłamać - czasami zdarza mi się smucić z tego powodu, zazdrościć koleżankom, które są w związkach (starych i nowych), zastanawiać się, czy już zawsze będę sama. Ale dzięki takim doświadczeniom, jak samotna wyprawa wiem, że mogę cieszyć się tym, co mnie otacza mając za życiową partnerkę samą siebie. Nauczyłam się, że w życiu nie ma nic - ani nikogo - na zawsze. Jedyną osobą, która zawsze będzie ci towarzyszyć, jesteś ty sama. Dlatego dbaj o tę relację, a żadna samotność nie będzie ci straszna.

Basia

Zobacz również: Globtroterką być... Jak podróżować ZA GROSZE?

Polecane wideo

Najprzystojniejsi pasażerowie metra
Najprzystojniejsi pasażerowie metra - zdjęcie 1
Komentarze (12)
Ocena: 4.83 / 5
Amelia (Ocena: 5) 10.06.2019 14:23
Mega inspirujący tekst. Jestem z niej dumna . Sama jadę po raz pierwszy na wakcje ale ja wybrałam bardzo bezpieczną opcję. to wyjazd zorganizowany w biurze podróży dla studentów (https://partycamp.pl/) Mimo wszystko, liczę, że poczuję klimat i wszystko się uda.
odpowiedz
Skunksik (Ocena: 5) 09.10.2018 20:02
Serio? Przelamalas kiedyś swój lęk? Jakikolwiek? Wiesz co to za wyczyn? Najwyraźniej nie... Każdy ma swoje granice i opory. Nawet jeżeli boisz się samemu iść do sklepu i w końcu się przełamujesz to już jest wyczyn. Bo przełamujesz własne lęki i idziesz na przód. Nie ważne skąd zaczynasz... Ważne że zaczynasz - ŻYĆ
odpowiedz
Lol (Ocena: 3) 09.10.2018 09:23
No nie ma to jak szalona podroz blablacarem xd czasem jak widzę co ludzie uznają za szalone to śmiech mnie zbiera. Albo uważanie, że podroze to jakieś hobby. Nie mam znajomego, który by nie podróżował, więc tak serio to nic specjalnego xd
zobacz odpowiedzi (1)
M (Ocena: 5) 08.10.2018 09:35
podróżowałam sama po bliskim wschodzie, omijając tylko miejsca uznawane za niebezpieczne. jedyny problem jaki miałam to na lotnisku przyznanie wizy - bo przecież samotna blondynka to na pewno zaraz prostytutka itp. miałam dosyć turystycznych kierunków, gdzie wszystko było ustawione pod europejski styl. podróżowałam sama, ale nie dlatego, że to lubię - wręcz przeciwnie. jeśli ktoś kiedykolwiek miał styczność z depresją, wie, że jeśli pojawi się jakakolwiek iskierka motywacji trzeba nią podążać. ja tak miałam. i tak jak ktoś napisał niżej, też nabrałam pewności siebie, polubiłam sama siebie i postanowiłam zmienić swoje życie. wyprowadziłam się z polski, zamieszkałam w kraju mimo wszystko w najbardziej zachodnim stylu i nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa.
odpowiedz
Stara baba (Ocena: 5) 08.10.2018 08:54
W końcu coś ciekawego! Miło przeczytać list dziewczyny, która czymś się interesuje. ? A propos, czasem oglądam na YT kanał dziewczyny, która też podróżuje sama do mniej popularnych krajów, jak np. Kirgistan czy właśnie Rumunia.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie