LIST: „Jem tylko to, co pozwala mi chłopak. Ostrzegł, że mnie zostawi, jeśli znowu się roztyję”

Katarzyna zastanawia się, czy to zdrowy układ. Dzięki niemu schudła, ale...
LIST: „Jem tylko to, co pozwala mi chłopak. Ostrzegł, że mnie zostawi, jeśli znowu się roztyję”
Fot. iStock
19.09.2018

Tyle się słyszy o tym, że wygląd nie jest najważniejszy, w miłości liczy się coś innego, partnerzy muszą siebie bezgranicznie akceptować. Wszystko to pięknie brzmi, ale tak się zastanawiam - ile ma wspólnego z rzeczywistością? Najpierw oceniamy człowieka oczami i raczej nie dajemy mu szans, jeśli nam się fizycznie nie podoba. Na niektóre wady przymykamy oczy, ale to nie oznacza, że jesteśmy w stanie przełknąć wszystko.

Zobacz również: Tylko tak sprawdzisz, czy masz nadwagę. Zapomnij o wyliczaniu BMI

Słowa mojego chłopaka sprzed kilku miesięcy wydają się straszne, ale ja doceniłam jego szczerość. On bardzo dba o siebie i wyznał, że tego samego oczekuje od drugiej połowy. Zdawał sobie sprawę, że u mnie różnie z tym bywa, więc zaoferował pomoc i wsparcie. Na razie to działa, dlatego nie powinnam mieć mu tego za złe. Wiedziałam na co się piszę i świadomie w to weszłam.

On praktycznie przejął kontrolę nad tym, jak się odżywiam. Jest ekspertem w tej dziedzinie i wie, jak dieta wpływa na człowieka. Efekty są niesamowite, ale…

To typ sportowca. Kiedyś taki nie był, ale kilka lat temu wybrał się pierwszy raz na siłownię i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Teraz trenuje ok. 3 razy w tygodniu. Zawsze mierzy i waży to, co je. Białka, węglowodany, tłuszcze i tak dalej. Dzięki temu ma wspaniałe ciało, które naprawdę mnie pociąga. Poza tym potrafi też logicznie myśleć i mnie kocha, więc sielanka.

Czy powinnam się obrazić, kiedy zasugerował, że mam ze sobą problem? Chyba nie. Przez lata nie potrafiłam zapanować nad sylwetką. Na każdy zrzucony kilogram przypadały nawet 3 dodatkowe. Miałam ciągły efekt jo-jo i nie lubiłam siebie. Dzięki niemu wiem, co robić i jeść, żeby było dobrze. Dziś patrzę w lustro z przyjemnością.

Oczywiście coś za coś. Obowiązuje mnie dość surowy reżim. Żadnego przetworzonego jedzenia, same proste składniki, odpowiednie połączenia. On mówi co, a ja to zjadam.

Zobacz również: Urodzeni w tych miesiącach są grubsi. Mają wrodzoną skłonność do tycia

Kiedyś niby dla żartu stwierdził, że jeśli pomimo to się roztyję, to on mnie zostawi. Traktuje mnie jak podopieczną. Jeśli będę trzymała się jego wskazówek, to nic takiego mi nie grozi. Ale jak zacznę po kryjomu się objadać - prawda wyjdzie na jaw. A on brzydzi się oszukiwaniem. Dla kogoś z zewnątrz może to zabrzmieć strasznie, ale sama zgodziłam się na taki układ. Ktoś powie, że on zachowuje się jak tyran. Ja tu widzę przede wszystkim troskę.

Zawsze lubiłam jeść na mieście. Nie potrafiłam przejść obojętnie obok cukierni albo pizzerii. A i tak ze słodyczy najbardziej lubiłam kebaby. Czasami pojawia się myśl, żeby przestać go słuchać i zrobić sobie wreszcie przyjemność. Ale wtedy ogarnia mnie podwójny strach - stracę figurę o jakiej zawsze marzyłam. I jego też.

Dlatego zastanawiam się, ile w tym wszystkim jest zdrowego stylu życia i wspierania się, a ile szantażu emocjonalnego.

Jestem z nim szczęśliwa i uwielbiam swoje nowe ciało. Ale to nie takie proste. Z tyłu głowy jest coś jeszcze: on mnie tresuje poprzez groźbę. Gdyby nie mówił o rozstaniu i swoich wymaganiach, to czy na pewno słuchałabym go w tej kwestii? Nie wiem. Całkiem możliwe, że nadal żyłabym po swojemu. A on musiałby zdecydować, czy kocha mnie, czy tylko moją fizyczną powłokę. W końcu zakochany człowiek zaakceptuje wszystko. Nawet wałeczki na brzuchu.

Postanowiłam opisać to wszystko, żeby poprosić Was o trzeźwą ocenę sytuacji. Ja w tym tkwię po uszy i już nie potrafię. Czy taki układ wydaje Wam się do końca zdrowy? On o mnie dba, ja zmieniłam życie na lepsze, więc teoretycznie wszystko gra. Ale chyba nie muszę dodawać, że do sielanki wciąż daleko…

Katarzyna

Zobacz również: Ważą tyle samo, ale mają zupełnie inne ciała. Zobacz zdjęcia, które wprawiają w osłupienie

Wszyscy się dziwią, że ta para jest razem. Ona waży 100 KG więcej od niego
Wszyscy się dziwią, że ta para jest razem. Ona waży 100 KG więcej od niego - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (50)

Ocena: 4.76 / 5
Melancholia (Ocena: 4) 04.10.2018 08:59
To nie prawda, że wygląd się nie liczy! Jestem dużą kobietą, ale przy tym atrakcyjną i inteligentną. Zawsze w parterze liczył sie dla mnie intelekt, mózg, fantazja. Jeszcze 3 miesiące temu byłam zakochana ze wzajemnością. Moj chłopak twierdził że kocha mnie taką jaką jestem. Do czasu! Jego babci nie spodobał a sie moja tusza! On sie wystaraszył! Zostawił mnie w ciągu chwili, twierdząc że miał jednak wątpliwości! Dodał na koniec, ze nie akceptuje moich nóg! Czuję się oszukana. Mówił że mnie kocha ale nie wie czy chce ze mną być! Wiem ze z nim nie będę. Ale nigdy juz nie pozwolę, aby ktoś mnie tak upokorzył! Juz jestem 5kg do tyłu 😉
odpowiedz
G.L (Ocena: 5) 25.09.2018 13:54
ja myślę że trochę przesadzacie w komentarzach, on kontroluję bo kiedyś ona mu niechcący na to pozwoliła i on wziął na siebie tą odpowiedzialność, jeśli by ona pokazała że sama może o siebie zadbać jedząc ten kebab czy czekoladę to myślę że i kontroli by takiej nie było, w artykule zrozumiałam że ona sobie się podoba to nie widzę problemu, wystarczy pokazać że jesteś osobą niezależną i sama o siebie zadbasz a jeśli przytyjesz i on cię żuci to nie zawsze znaczy z przyczyn otyłości a tylko to że jesteś słaba duchem która nie potrafi z czegoś zrezygnować, on akurat może lubi kobiet z silnym charakterem:) ale z artykułu ciężko dowiedzieć kto ma tu rację jeśli nie czujesz się komfortowo z nim to znaczy coś nie tak.
odpowiedz
Szczupły Adam (Ocena: 5) 24.09.2018 13:27
No niestety w Polsce jest coraz więcej tłustych kobiet, a co ciekawe zamiast krytykować taką postawę, czyli obżarstwo, jedzenie fast foodów czy brak aktywności fizycznej to coraz częściej słyszy się głosy pochwalające takie postawy. Rosną nam takie hipopotamy i mamy darmowe safari na ulicach:) Już nie będę wspominał że to, i brzydkie i się poci, ale z moich podatków na opiekę zdrowotną na taką jednostkę idzie o wiele więcej pieniędzy niż na normalnego człowieka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.09.2018 19:44
Koleś to tyran. Dalsza koleżanka jest w takiej sytuacji z tym że teraz jest jego żoną. Szantaże zerwaniem, koleżanka rzuciła szkole i pojechała za nim za granicę. Na każdym kroku znęcał się nad nią psychicznie , stosował różne zagrywki, szantaże. Była zawsze z tych szczupłych ale jak przytyła kilka kg to koleś zmieszał ją z błotem nazywał grubą mimo że dalej nosiła 36 rozmiar. Koleżanka oczywiście schudła zapewne głodząc się. Nastawiał stopniowo ją przeciwko koleżankom które do samego końca próbowały jej przemówić do rozsądku, jej stara paczka nie ma z nią żadnego kontaktu. Dziwnym trafem on pozwala jej na znajomości tylko z żonami/dziewczynami swoich kumpli. Chora relacja. Teraz mają dziecko, pewnie też to jego pomysł. Koleżankę widziałam jakiś czas temu i wyglądała okropnie, chuda jak anorektyczka (widać taki jest typ jej męża) zmizerowana, smutna . Strasznie toksyczny związek...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.09.2018 19:03
A co jeśli przytyjesz przez problemy hormonalne? O tym pomyślałaś? Nie musisz oczywiście ale możesz. Wiadomo ze o ciało trzeba dbać ale rzuciłabym tego frajera, bo nigdy nie wiadomo czy nie zachorujesz czy to przez leki czy jakąś chorobę.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie