LIST: „Na randce chciał podzielić rachunek na pół. Kobieta nie jest w związku od płacenia!”

W emocjonalnym liście Paulina tłumaczy, dlaczego nie chce go już znać.
LIST: „Na randce chciał podzielić rachunek na pół. Kobieta nie jest w związku od płacenia!”
Fot. Unsplash
16.09.2018

Coraz częściej myślę, że nie pasuję do dzisiejszych czasów. Jestem za równością i cieszę się, że kobiety mogą coraz więcej. Ale z drugiej strony - doceniam jasny podział ról przypisanych do płci. Nie mam zamiaru na siłę z czegoś rezygnować, żeby tylko pokazać facetom swoją niezależność, a nawet wyższość.

Zobacz również: Dylemat Karola: „Czy związek bogatego informatyka z biedną kasjerką ma sens?”

Dotyczy to zwłaszcza związku, w którym chcę czuć się jak delikatna kobietka. Partner powinien być wsparciem i o mnie dbać. Na różne sposoby i aspekt finansowy też się do tego zalicza. Nie ma co zaklinać rzeczywistości. Panowie nadal więcej zarabiają, a dżentelmena poznaje się po tym, czy potrafi się dzielić.

Mentalnie jestem chyba dziewczyną starej daty. Dla mnie oczywiste jest, że jak ktoś zaprasza mnie za randkę, to chce i może za nią zapłacić.

Być może innym dziewczynom nie przeszkadza zrzutka na rachunek, ale moim zdaniem tak się nie robi. Zaraz pewnie usłyszę, że szukam sponsora, a nie chłopaka. Nie chodzi mi jednak o pieniądze, ale zasady, które rządzą tym światem od wielu lat. Co innego, gdybym to ja go gdzieś zaprosiła. Wtedy płacę ja albo razem, jeśli on się uprze. Choć też powinien stanąć na wysokości zadania i mnie z tego wyręczyć.

Mam na myśli konkretną sytuację, która mnie spotkała. Chłopak poznany przez koleżankę, z którym zostałam w pewnym sensie zeswatana. Rozmowa się kleiła, było fajnie, więc ktoś ze znajomych rzucił pomysł - wybierzcie się gdzieś razem. Wtedy mnie zaprosił do lokalu. Przynajmniej tyle, że to nie ja musiałam jego prosić.

I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie ten jeden szczegół, który dla mnie nie jest drobnostką. Przy płaceniu pojawił się zgrzyt.

Zobacz również: Historia Karola: „Współczesne kobiety to roszczeniowe księżniczki. Żadna mnie nie chce”

Przyznam uczciwie, że w ogóle się tego nie spodziewałam i na randkę poszłam bez pieniędzy. Miałam przy sobie malutką torebkę, w której zmieścił się tylko telefon i na wszelki wypadek 20 zł na taksówkę. Możecie sobie wyobrazić moją minę, kiedy na koniec spotkania padło pytanie: to jak płacimy?

Aż mnie korciło, żeby mu wygarnąć: tak, jak robią to wszyscy cywilizowani ludzie - ty zapraszasz, więc ty finansujesz. No, ale wciąż byłam nim trochę oszołomiona, więc rzuciłam cały mój majątek na stół i powiedziałam, że zapomniałam portfela. Resztę rozliczymy później. Co on zrobił? Wziął ten banknot i wykorzystał.

Teraz tylko czekam, aż upomni się o resztę, bo kolacja kosztowała coś ok. 130 zł.

Ręce i wszystko inne mi opadło, mina zrzedła, a serce zaczęło bić jak szalone. Ten idealny koleś okazał się zwykłym burakiem. Być może chciał w ten sposób wprowadzić w życie ideę równości, ale nie na tym to polega. Są jeszcze dobre maniery, a te wymagają czegoś innego. On pełnił tego wieczoru rolę gospodarza, więc nie powinien wyciągać ręki po moje drobne.

Spotkanie zakończyło się przed lokalem, chociaż wcześniej byłam pewna, że zaproszę go do siebie. On poszedł w swoją stronę, a ja w swoją. W niewygodnych butach i bez jakichkolwiek pieniędzy. Nie miałam nawet na bilet autobusowy, więc wracałam do domu pieszo. Odciski mam do dzisiaj. Niesmak też pozostał.

Gdyby nie to, pewnie chciałabym się spotkać jeszcze raz i kolejny… Na szczęście spadły mi klapki z oczu. Co z tego, że przystojny, wygadany i inteligentny, skoro tak się zachował.

Przepraszam, że mówię to głośno, ale dla mnie jest jasne: na randce kobieta nie jest od płacenia rachunków. I to bez względu na okoliczności. To nie są jakieś wielkie sumy, żeby facet nie był w stanie udźwignąć. Ja zawsze mogę się odwdzięczyć zapraszając go na ciasto i wino do siebie albo kupując mu jakiś drobiazg. Tym razem nic z tego, bo romans zakończył się równie szybko, co się zaczął.

Nie dam się tak pomiatać i Wam też to radzę.

Paulina

Zobacz również: "Nie podejrzewałam go o takie skąpstwo!". Dostała pierścionek zaręczynowy za 6 tys. zł i narzeka

Najgorętsi faceci z Tindera. Nie mogą się opędzić od kobiet
Najgorętsi faceci z Tindera. Nie mogą się opędzić od kobiet - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (63)

Ocena: 4.49 / 5
gość (Ocena: 5) 02.10.2018 14:43
Równouprawnienie ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 4) 23.09.2018 13:13
Beznadziejny gostek,zwykły burak i sknera,z daleka od takich prostaków
odpowiedz
dva (Ocena: 5) 23.09.2018 11:19
Zgodnie z podręcznikiem i zasadami savoir vivre'u płaci strona zapraszająca, bez względu na płeć. W dobrym tonie jest później zrewanżować się innym wydatkiem, np. on zaprasza do restauracji i płaci, następnym razem ona funduje bilety na koncert. Albo odwrotnie. Jeśli chcemy się podzielić wydatkami, należy to ustalić już w momencie zaproszenia, aby zapraszany mógł się przygotować (lub zrezygnować na tym etapie).
odpowiedz
gość (Ocena: 2) 23.09.2018 10:43
No nie...
odpowiedz
Henry (Ocena: 3) 21.09.2018 15:28
Kobiety w Polsce to niestety pasożyty społeczne, nic nie maja do zaoferowania. Trzeba to utrzymywać, a pożytku żadnego.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie