LIST: „Ekspedientka mnie upokorzyła. Powiedziała przy wszystkich, że nie ma tak dużego rozmiaru”

Patrycja jest zszokowana zachowaniem pracownicy sieciówki. Napisała skargę.
LIST: „Ekspedientka mnie upokorzyła. Powiedziała przy wszystkich, że nie ma tak dużego rozmiaru”
Fot. Unsplash
12.09.2018

Chyba do tej pory miałam szczęście, bo nigdy wcześniej coś takiego mi się nie przydarzyło. Wiadomo, że w handlu pracują różne osoby i nie zawsze są miłe. Czym innym jest jednak naburmuszona mina czy brak pomocy, a czym innym jawne kpienie z klienta. I później jeszcze udawanie, że niczego złego nie miało się na myśli.

Zobacz również: H&M znowu musi tłumaczyć się z rozmiarówki. Blogerka plus size nie zmieściła się w spodnie

Niestety, trafiła kosa na kamień i teraz ta dziewczyna będzie musiała się srogo tłumaczyć. Jeśli szefostwo zdecyduje, żeby ją zwolnić, to nie będę miała żalu. Uważam, że tacy ludzie nie powinni mieć bezpośredniego kontaktu z innymi. Niech sobie tam siedzi na zapleczu albo magazynie. Kupujących tylko odstrasza.

Ja zraziłam się do tego stopnia, że teraz dostaję gęsiej skórki przechodząc obok feralnego sklepu. Lubiłam ich ciuchy, ale już raczej niczego tam nie kupię.

Nie wyglądam jak miss świata o wymiarach 90-60-90. Czasami faktycznie w danej sieciówce nie ma rozmiaru na mnie. Nie obrażam się o to, ale o nieludzkie traktowanie. Można powiedzieć to dyskretnie, z uśmiechem i bez robienia sensacji, a można - tak jak tym razem - upajać się tym, że grubej babie coś nie wyszło.

Zaczęło się niewinnie, bo weszłam do sklepu, wypatrzyłam spodnie i wzięłam je do przymierzalni. W pasie byłyby jeszcze całkiem dobre, ale zatrzymały się na łydkach. Poprosiłam ekspedientkę o trochę szersze. Stwierdziła, że różnica nie będzie duża i raczej też się nie uda. Miała stać obok i ewentualnie podać jeszcze większe.

Faktycznie, tym razem też się nie udało, więc wychylam głowę i szukam tej dziewczyny, a jej nie ma. Przysięgam, że nie spędziłam za kotarą dłużej, niż 2 minuty.

Zobacz również: Sieciówka doprowadziła klientkę do łez. Poszło o rozmiarówkę spodni

Musiałam wszystko z siebie ściągnąć, założyć swoje ciuchy i wrócić na środek sklepu. Tam ją dorwałam. Krzątała się bez sensu między klientami, którzy niczego od niej nie chcieli. Już nie chciałam wracać do tego, że obiecała mi pomoc, a zwiała, jak tylko stanęłam za zasłoną. Zamiast tego najgrzeczniej jak potrafię poprosiłam o jeszcze jedną parę w największym rozmiarze.

I co ona zrobiła? Nie powiedziała „dobrze, już przynoszę”. Rozejrzała się, czy jest wokół niej dużo ludzi i wszyscy ją usłyszą. A wtedy donośnym tonem upomniała mnie jak uczniaka. „Ile razy mam mówić, że się pani w to nie zmieści? Nie mamy tak wielkich rozmiarów”. Wzięła spodnie, które trzymałam w ręce i gdzieś sobie poszła.

Ja zostałam na środku, a wszyscy na mnie patrzyli. Zostałam upokorzona. Niektórzy się śmiali. Z grubaski ubaw zawsze jest najlepszy.

Wyleciałam stamtąd jak poparzona. Byle zniknąć im wszystkim z oczu. Wyszłam z centrum handlowego, żeby nie spotkać po drodze żadnego świadka tego zdarzenia. Czułam się głupio i było mi strasznie przykro. Tak nie wygląda profesjonalna obsługa. Wieczorem, już na spokojnie, stwierdziłam, że nie odpuszczę.

Znalazłam adres mailowy do odpowiedniej osoby, która zajmuje się tym w sieciówce i opisałam sytuację. Niczego nie żądam w zamian. Jedynie sprawiedliwości. Dostałam już wstępną odpowiedź, że przeprowadzą wewnętrzne dochodzenie i poinformują mnie o efektach. Niech sprawdzą monitoring, to zobaczą wredną minę tej dziewczyny.

Uważam, że za coś takiego powinna stracić pracę. Dość pomiatania ludźmi, w których coś nam się nie podoba. Gdzie, jak gdzie, ale w sklepie z ciuchami powinnam móc swobodnie prosić o pomoc.

Patrycja

Zobacz również: Zamówiła sukienkę z H&M. Kiedy przymierzyła ją w domu, wpadła w szał! (Słuszne pretensje?)

Zrozpaczone klientki pokazują, co kupiły w Internecie. To nie tak miało wyglądać
Zrozpaczone klientki pokazują, co kupiły w Internecie. To nie tak miało wyglądać - zdjęcie 1

Komentarze (49)

Ocena: 4.51 / 5
gość (Ocena: 5) wczoraj 23:13
Jestem szczupła osobą, ale uważam, ze ekspedientka powinna zostać zwolniona. Powiedziała to w bardzo niemiły sposób. Ekspedientka nie ma prawa oceniać czyjegoś wyglądu, powinna grzecznie powiedzieć, ze dobrze zaraz pani sprawdzę jaki mamy dostępny rozmiar i poinformować. Widocznie nie nadaje sie do tej pracy. Nie obchodzi mnie, ze jej sie nie chce przynieść z magazynu, to jej praca, albo wykonuje albo wynocha. Gdyby mi cos powiedziała, nie wyszłabym stamtąd póki nie przeprosiłaby i nie dostała nagany w akta.
odpowiedz
best comment (Ocena: 5) 12.09.2018 23:26
"Nie widzę tu żadnej winy ekspedientki. Miała ci te spodnie wyczarować, czy co? 😂Przecież nie powiedziała ani nic obraźliwego, ani niezgodnego z prawdą, tylko ty tak to odebrałaś, bo najwyraźniej masz kompleksy. Sama jestem drobna i zdarza się, że też nie ma na mnie rozmiaru, nie robię z tego afery, tylko idę na dział dziecięcy i jest oki. 😉"
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.09.2018 15:17
Nie widzę tu żadnej winy ekspedientki. Miała ci te spodnie wyczarować, czy co? 😂Przecież nie powiedziała ani nic obraźliwego, ani niezgodnego z prawdą, tylko ty tak to odebrałaś, bo najwyraźniej masz kompleksy. Sama jestem drobna i zdarza się, że też nie ma na mnie rozmiaru, nie robię z tego afery, tylko idę na dział dziecięcy i jest oki. 😉
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 12.09.2018 15:07
Nie ogarniam. Przecież nie zaczęła wyzywać cię tam od grubych loch tylko powiedziała, że nie ma takich dużych rozmiarów, co w tym złego? Poza tym ekspedientka nie jest od tego, żeby stać pod przymierzalnią i usługiwać tylko jednej klientce. Sama mogłaś wziąć sobie kilka sztuk spodni do przymiarki jak nie byłas pewna rozmiaru. Schudnij jeśli masz taki problem ze swoją tuszą, bo jakbyś go nie miała to nie czułabyś się upokorzona tym, że ktoś poinformował cię, że w danym sklepie nie ma twojej rozmiarówki.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 12.09.2018 12:36
Ahahahaha tak na pewno dogryzła jak się upewniła, że wszyscy słyszą. :D A tak po za tym dziewczyn w sklepach jest za mało. Nie mają kompletnie czasu na stanie jak słupy pod przymierzalniami i przynoszenie jaśnie pani kolejnych rzeczy do przymiarki. Wystarczy, że takich klientek byłoby 3 i już nawet na kasie nie ma kto stanąć.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo