LIST: „Koleżanka siedzi na kasie i śmieje mi się w twarz. Zarabia 2 razy więcej niż ja w szkole”

Ilona pracuje jako nauczycielka, a jej pensja to tylko 1,5 tys. zł. Opłacało się studiować?
LIST: „Koleżanka siedzi na kasie i śmieje mi się w twarz. Zarabia 2 razy więcej niż ja w szkole”
Fot. Unsplash
02.09.2018

Nie tylko uczniowie są przerażeni nowym rokiem szkolnym. Tak między nami, to nikomu nie chce się tam wracać. Zwłaszcza nauczycielom. Nawet jeśli to twoja największa pasja, a kontakt z młodzieżą daje ogromną satysfakcję. Bo z jednej strony to praca, którą się kocha, ale zdecydowanie częściej nienawidzi. Z jednego prostego powodu i mam na myśli finanse. Jak ktoś się chce dorobić, to pedagogiki raczej nie polecam.

Zobacz również: Mam 25 lat, wykształcenie, męża, mieszkanie i dziecko w drodze. Moje koleżanki nie osiągnęły nic

Różne mity krążą na ten temat. Najczęściej nam się zazdrości. Pieniądze całkiem przyzwoite, 2 miesiące wakacji, stałe dodatki i ogólnie sielanka. Przecież inni mają zdecydowanie gorzej. Szczerze? Nie znam nikogo takiego. W dzisiejszych czasach lepiej zarabia każdy inny. Nawet jak nie skończysz żadnej szkoły, to dostaniesz więcej na kasie w dyskoncie.

I chyba nic tak bardzo mnie w tym zawodzie nie boli. Męczysz się przez lata, robisz dodatkowe kursy, poświęcasz mnóstwo wolnego czasu, a nikt ci za to nie podziękuje. I nie zapłaci.

Kiedy spotykam się ze znajomymi, którzy zawodowo robią bardzo różne rzeczy, to przy nich czuję się jak jakaś żebraczka. Nawet osoby bez jakiegokolwiek wykształcenia radzą sobie lepiej ode mnie. Świetnym przykładem jest właśnie praca na kasie. Mam taką koleżankę i ona wręcz śmieje mi się w twarz. Widzisz, jaka głupia byłaś, że poszłaś na te studia. Mnie się nie chciało, a pieniążków nie brakuje.

Ok, może ja wykonuję zawód zaufania publicznego, mam misję do wykonania i magistra przed nazwiskiem, ale to przestaje mieć znaczenie, kiedy trzeba płacić. Regulując rachunki czy robiąc zakupy wcale sobie nie myślę: ej, nie martw się, jesteś przecież panią nauczycielką, a ona nikim. Raczej: na czym by tu zaoszczędzić.

Jestem 2 lata po studiach, więc może kiedyś będzie lepiej, ale niewiele. Teraz zarabiam zdecydowanie mniej, niż panie, które obsługują cię w sklepie.

Zobacz również: Ile trzeba zarabiać, by godnie żyć? Polakowi na przeżycie wystarczy 1467 zł

Żeby nie wyszło na to, że tylko się żalę i nie mówię o konkretach - na moje konto co miesiąc trafia niecałe 1500 zł. Będzie więcej, jak zrobię awans zawodowy i jakimś cudem dostanę pełny etat, a nie np. 0,7. Tymczasem w dyskoncie na start masz 1800-1900, chwilę później pewnie ze 2,5 tys. Coś poszło bardzo nie tak, skoro wykształcony i szanowany nauczyciel zarabia mniej od pracownika fizycznego.

Nie chodzi o moją frustrację. Raczej sprawiedliwość i zdrowy rozsądek. To od nauczycieli zależy, co wyrośnie z młodego pokolenia. Trudno, żebyśmy się jakoś strasznie starali za takie psie pieniądze. A najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że nie możemy nawet liczyć na społeczne poparcie. Kiedy mówi się o podwyżkach dla nas, to od razu jest sprzeciw. Jakoś na 500+ środki się znalazły…

Lepiej nie będzie, bo dziś na studia pedagogiczne mało kto chce iść. I trudno się dziwić w takich realiach. Nasze dzieci będą uczyli tylko ci, którym w życiu nie wyszło.

Szczególnie boli mnie myślenie tych, którym nie chciało się uczyć, a teraz uważają siebie za lepszych. Ta moja zaprzyjaźniona kasjerka powiedziała mi niedawno, że sama jestem sobie winna. Trzeba było się tak nie starać. Według niej takie dysproporcje w płacach wcale nie są niesprawiedliwe. Praca w sklepie jest cięższa i bardziej odpowiedzialna. No tak, handlowanie badziewiem okazuje się istotniejsze od tego, co twoje dziecko będzie miało w głowie.

Ktoś powie - sama tego chciałaś. Zarobki nauczycieli nie są tajemnicą, a mimo wszystko wybrałaś ten zawód. No tak, byłam naiwna sądząc, że nasza sytuacja wreszcie się polepszy. W Polsce wszyscy mają nas gdzieś. Politycy, uczniowie, a tym bardziej ich rodzice.

Ilona

Zobacz również: Jestem nauczycielką i żal mi moich uczniów. Rodzice skrzywdzili ich imionami

10 ślicznych plecaków do szkoły
10 ślicznych plecaków do szkoły - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (31)

Ocena: 4.77 / 5
P (Ocena: 5) 12.09.2018 16:56
Najgorzej to jest z pielęgniarstwem, praca tragedia, zarobki marne i świątek piątek trzeba pracować, święta, nocki, Wigilia, Sylwester, wiecznie w pracy, praca fizyczno umysłowa bo to i dźwiganie często grubych pacjentów, mycie ich z kału i moczu, zmienianie pampersów, często są agresywni poza tym poważne rzeczy jak wykonywanie zleceń lekarskich, kroplówki, zastrzyki, obsługa skomplikowanej aparatury medycznej. A i tak jesteśmy niedoceniane, lekceważone przez wszystkich, przemęczone, wypalone zawodowo, obciążone psychicznie i fizycznie. Zainwestowałam sporo czasu, wysiłku i pieniędzy w wykształcenie, kursy itd... wszystko na nic... Szkoda gadać. W tym kraju nie ma przyszłości dla tzw. "zwykłych" obywateli.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.09.2018 08:33
Z lekarzami nie jest lepiej podstawowa pensja lekarska - 2 stopień specjalizacji anestezjologii i intensywnej terapii z około 20 letnim doświadczeniem na rękę to mniej niż 3 tysiące. Jest więcej przy dyżurach, zapewniam lekarze chętnie nie pracowali by tyle, ale inaczej nie ma jak pokryć dyżurów. Z jednej strony to jest straszne bo ile zbędnych urzędasów dostaje sporą kasę na rękę za nic.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 03.09.2018 18:50
mam ukończone 3 kierunki studiów. Poszłam pracować po studiach w zawodzie- w budżetówce w sądzie w jednym z największych miast w Polsce i zarabiam tylko 100 zł więcej na rękę niż wynosi najniższa krajowa. Tutaj wysokość wypłaty nie zmieniła się od około 20 lat, a niedługo najniższa krajowa będę narzucała obowiązek poniesienia kwoty wynagrodzenia. Max ile można na rękę wyciągnąc to około 2700zł po 15 latach pracy. Wyżej nie ma nic. Koszty życia przewyższają moje zarobki, a mówie tu o zapłaceniu za stancję, bilet miesięczny, kupienie najtańszych składników na posiłki do pracy i jedzenie... Jakie to jest żałosne, że w budżetówkach ludzie wykształceni zarabiają baaardzo źle. I potem płacz i gdziew, że w ciągu 8 miesięcy odeszło 6 pracowników. Bo w tej wypaty nie da się żyć, a co dopiero odkładać na coś swojego.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.09.2018 13:50
Moi rodzice uczyli w szkołach całe życie - niskie zarobki to temat aktualny od 30 lat. Większość zawodów w budżetóce jest żałośnie opłacana, kasjerki pracują dla zagranicznych firm. Nie wiem ile płacą nauczielom w szkołach prywatnych, ale może warto wyrwać się z budżetówki. I może faktycznie warto wszystko sprywatyzować, skoro rząd nie potrafi nic sensownego zaproponować ludziom, a spaślaki z rządu od lat - nieważne kto u władzy - rozwalają publiczną kasę na swoje obrzydliwie wysokie wypłaty.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.09.2018 22:28
wreszcie jakiś mądry list. nie dlugo nie będzie miał kto uczyć może wtedy w szkolnictwie coś się zmieni.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie