List: „Moja córka zmarnowała sobie życie. Od wielu lat żyje w konkubinacie, bez ślubu, bez dzieci...”

Matka pragnie, aby jej córka zmieniła zdanie.
List: „Moja córka zmarnowała sobie życie. Od wielu lat żyje w konkubinacie, bez ślubu, bez dzieci...”
Fot. Unsplash
03.09.2018

Centrum Warszawy, godzina 15.00. Siedzę w popularnym lokalu i czekam na moją towarzyszkę – panią Bożenę. Umówiłam się z nią, ponieważ chciała porozmawiać o... swojej córce.

Wasze Listy: „Moja córka to pasożyt!”

Niespiesznie popijam kawę i patrzę przez okno, gdy nagle ktoś z zewnątrz zwraca moją uwagę. To piękna kobieta. Elegancka i zadbana, z włosami ułożonymi według najnowszej mody. Po chwili wchodzi do środka i wita się ze mną. Oto pani Bożena.

W niczym nie przypomina wyobrażenia, dotyczącego jej osoby, jakie zdążyło wcześniej powstać w mojej głowie. Na pewno nie robi wrażenia kobiety złej na swoją córkę za mieszkanie z mężczyzną na kocią łapę i niechęć do posiadania potomstwa. Myślałam o przygarbionej, zmęczonej życiem pani, która powita mnie w niezbyt modnej spódnicy i z reklamówką z dyskontu w ręku. Co za zaskoczenie. Tym większe, że okazuje się prawnikiem z wykształcenia i z dziada pradziada mieszka w Warszawie – mieście, gdzie synonimem nowoczesności jest bycie singlem i stawianie bardziej na karierę niż na zakładanie rodziny.

Witamy się. Pani Bożena składa zamówienie i rozpoczyna swoją opowieść.

- Nie tak wychowałam swoją córkę. Zawsze chciałam, aby była niezależną, silną kobietą, ale ona postrzega to zupełnie na opak. Bycie niezależną, silną kobietą to dla niej życie pod jednym dachem z mężczyzną, który nie jest jej mężem. Wciela się w rolę żony, nie otrzymując nic w zamian, a myśli, że jest taka nowoczesna. Próbowałam z nią rozmawiać, ale ona nie chce mnie słuchać...

Jak pomyślę sobie o tym, że Agata jest kochanką, kucharką, sprzątaczką i praczką faceta, z którym nie łączy jej nic formalnego, przechodzą mnie dreszcze. To głupota, a nie nowoczesność. Ja wiem, że zalegalizowanie związku nie gwarantuje tego, że przetrwa. Mimo wszystko daje kobiecie jakieś poczucie bezpieczeństwa oraz szacunek. Zalegalizowany związek ułatwia wiele spraw i nie tak łatwo go zerwać. Poza tym kobieta nie jest już konkubiną, a żoną. Ja wiem, że teraz wiele par nie myśli o swoich luźnych związkach w kategorii konkubinatu, ale partnerstwa. Jednak konkubinat to konkubinat. Mnie kojarzy się tylko z patologią... Zamiana określenia typu relacji niczego dla mnie nie zmienia. Ot taki eufemizm.

Facet, który nie chce zalegalizować związku, to zwykły bawidamek, któremu jest wygodnie. Żeby nie było, jestem za równouprawnieniem, ale związki partnerskie to dla mnie grube nieporozumienie, a nie równouprawnienie. Kobieta jest w nim niewolnicą, tylko nie zdaje sobie z tego sprawy. Ja, wykształcona kobieta, która wychowała czworo dzieci, nie mogę uwierzyć, że moja córka tak nisko upadła. Na nic się zdało wychowanie, zajęcia pozalekcyjne, studia, różnego rodzaju warsztaty. Agata jest kobietą upadłą i niewolnicą.

Opowiem Wam, jak odkryłam, że moja córka jest prostytutką...

Przez chwilę rozmawiamy o rosnącym przyzwoleniu społeczeństwa na luźne związki. W tym kontekście Pani Bożena wspomina z nostalgią własną młodość. Twierdzi, że za jej czasów to byłoby nie do pomyślenia. Jeszcze raz podkreśla, że owa rosnąca akceptacja – jej zdaniem – nie ma nic wspólnego z nowoczesnością. Raczej z totalnym upadkiem obyczajów. Po chwili pani Bożena porusza kolejny wątek – posiadanie dzieci.

- Nie jestem matką-wariatką, która zmusza dziecko do urodzenia wnuków. Ja już je mam. Gdybym miała w ogóle ich nie mieć, byłoby mi bardzo przykro, ale pogodziłabym się z tym. Przyznaję jednak, że wolałabym, aby Agata miało dziecko. Choćby jedno. Już wyjaśniam dlaczego.

Z mężczyznami bywa różnie, ale dziecko byłoby tylko jej. Gdyby je wychowała na porządnego człowieka, miałaby kogoś do kochania, do towarzystwa. Znajomi oraz rodzeństwo i ich pociechy to nie to samo, a mnie i męża kiedyś zabraknie. Agata miałaby w życiu jakąś podporę.

Uważam, że warto się poświęcić, żeby urodzić jedno dziecko. Mówi to kobieta, która wydała na świat gromadkę. Mnie wychowanie dzieci w niczym nie przeszkodziło. Raczej nadało mojemu życiu jeszcze większy sens, chociaż trud był ogromny. Teraz widzę, że poświecenie opłaciło się. Nie jestem zgorzkniałą, starą kobietą, której najlepsze lata minęły. Kariera przepadła, to coś ulotnego. Zostały dzieci, a nimi również mogę się szczycić.

To prawda, że nie można zmuszać ludzi do podjęcia tak ważnych kroków. Tylko, że moja Agata kiedyś pragnęła dzieci. To pod wpływem tego mężczyzny – Jakuba postawiła na próżniacze życie pozbawione wyższych wartości. Pławienie się w luksusach i dążenie za wszelką cenę do zrobienia jak największej kariery nie ma sensu na dłuższą metę, a właśnie tak wygląda życie mojej córki. Jestem dumna z jej osiągnięć, ale to nie jest najważniejsze. Ona kiedyś się obudzi i będzie żałowała. Skąd to wiem? Znam ją. I pamiętam, co mówiła kiedyś o dzieciach i małżeństwie. Porównuję to z tym, co mówi teraz. Przez Jakuba zmieniła się na gorsze. A wcześniej miała takich fajnych chłopaków. Jeden nawet się jej oświadczył.

Pani Bożena uważa, że Agatę goni czas. Prosi was o sposób na nakłonienie córki do poważnej rozmowy. Jak na razie, kobieta nie chce o tym słyszeć.

- Agata ma już 32 lata. Jeżeli w ciągu czterech, maksymalnie pięciu czegoś nie zrobi ze swoim życiem, obawiam się, że zostanie na lodzie. Zostanie jedną z singielek, które wcześniej były w wieloletnich związkach i znudziły się mężczyznom. Bo tak zazwyczaj bywa. Facet jest z kobietą przez wiele lat bez ślubu, a potem zrywa z nią, bo poznaje młodszą. Następnie jego ślub z nową partnerką odbywa się niczym na zawołanie.

70 procent ludzi ŹLE odpowiada na to pytanie! Która z kobiet jest matką dziecka?

Kobieta liczy na wasze zrozumienie oraz rady. Na koniec jeszcze raz podkreśla, że nie chce stosować przymusu, a tylko nakłonić córkę do rozmowy i głębszej refleksji nad swoim życiem.

Zapomnij o rumianych bobasach. Tak NAPRAWDĘ wyglądają dzieci chwilę po narodzinach
Zapomnij o rumianych bobasach. Tak NAPRAWDĘ wyglądają dzieci chwilę po narodzinach - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (21)

Ocena: 4.81 / 5
gość (Ocena: 5) 03.09.2018 21:08
Znam bardzo mało przeciwników instytucji małżeństwa. Większości mężczyzn idea ślubu nie podoba się głównie z lenistwa i oszczędności. Znam wiele długoletnich związków, które się rozpadały, a pół roku później jedna z osób stała już na ślubnym kobiercu. Nie mówię, że to reguła, ale wśród moich znajomych kobiety zostawiały długoletnich partnerów, bo oczekiwały zobowiązań, a te nie następowały. Z kolei panowie odchodzili, bo byli znudzeni... Szybki ślub z nową partnerką miał być dowodem, że poprzedni związek nie był aż tak ważny. Wchodząc w związek z kimś, kto niedawno rozszedł się z wieloletnim partnerem życiowym musimy mieć świadomość, że nie zostaje nam dużo pierwszych razów, wielkich gestów itp.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.09.2018 14:05
Co to w ogóle za tekst, że dziecko jest tylko kobiety?
odpowiedz
polej grazynka (Ocena: 5) 03.09.2018 13:52
Facet, który nie chce zalegalizować związku, to Facet, który nie chce zalegalizować związku , koniec kropka , co nie znaczy ze kolejna grazynka nie dorobi do tego wlasnej ideologii , finalnie oskarzajac faceta o rozpetanie II wojny swiatowej
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.09.2018 13:50
chora baba z kupa kompleksow narzuca innym wlasna alternatywna wizje swiata
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.09.2018 12:44
Ma pani rację pod każdym względem. Jednak proszę się nie zadręczać. Dla niej istnieje tylko facet, ma klapki na oczch. Szkoda tylko że kiedyś może obudzić się w zupełności sama.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie