LIST: „Robię zakupy z dziećmi i jeszcze NIKT nie przepuścił mnie w kolejce do kasy”

Aneta uważa, że pierwszeństwo należy się nie tylko ciężarnym. Dzieciatym również.
LIST: „Robię zakupy z dziećmi i jeszcze NIKT nie przepuścił mnie w kolejce do kasy”
fot. Unsplash
12.08.2018

Ostatnio zrobiła się afera, bo ktoś przepuścił ciężarną w sklepie, a ludziom w kolejce to się nie spodobało. Zaczęły się jakieś szepty i głupie komentarze w stylu „ja też kiedyś nosiłam dziecko w brzuchu i tak się ze sobą nie pieściłam”. Jestem w stanie to sobie wyobrazić, bo sama doświadczyłam takiego chamstwa wielokrotnie. Polska to katolicki naród, ale w teorii.

Zobacz również: Starszy pan przepuścił ciężarną w kolejce. Inni klienci zmieszali ją z błotem

W innych zakątkach świata matki są szanowane i wszyscy chcą im ułatwić życie. Jak tylko wchodzi do miejsca publicznego, to może liczyć na pomoc. I na pewno nikt jej nie każe długo czekać na swoją kolej. Każdy wie, że w stanie błogosławionym lekko nie jest. Jasne, ciąża to nie choroba, ale szczególna przyjemność też nie. Zdecydowanie lepiej znosi się ją leżąc na kanapie, niż pocąc się w kolejce do kasy.

Jak dziecko się pojawi, to też nie ma sielanki. Warto byłoby o tym pamiętać, bo wobec dzieciatych panuje szczególna znieczulica.

Jestem podwójną mamą. Starsza córka ma już 6 lat, a synek 2,5 roczku. Niewielka różnica w wieku jest, a w mentalności Polaków żadna. Mam wręcz wrażenie, że jest pod tym względem coraz gorzej. Żadnej sympatii, ani pomocnej dłoni. Nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby jakoś ulżyć. Chociażby przepuszczając w tej nieszczęsnej kolejce.

Często sytuacja wygląda tak, że stoję z pociechami w długim ogonku. Córkę roznosi. Już by gdzieś czmychnęła, zaczepia ludzi, głośno śpiewa, marudzi. Próbuję ją uciszyć, ale niewiele to daje. Syn jest jeszcze bardziej niecierpliwy. Chce na ręce, po chwili na ziemię, płacze, jęczy, krzyczy. Zupełnie normalne zachowanie.

Zobacz również: Matka z wózkiem wyrzucona z autobusu przez kierowcę. Internauci stanęli w jego obronie

Ale odzew rodaków już do końca normalny nie jest. Nikt się nie zlituje, żebym mogła szybciej załatwić sprawę i nie męczyć dłużej dzieci. Jak stałam, tak stoję.

Moim zdaniem w sklepach, bankach czy urzędach powinno być to jakoś rozwiązane. W niektórych ciężarna z automatu podchodzi pierwsza do kasy czy okienka. Matka z dzieckiem też powinna. Pozostałych ta chwila nie zbawi, a jej bardzo pomoże. W ten sposób społeczeństwo mogłoby oddać szacunek osobie, która urodziła nowego obywatela.

Bo Polacy to są mocni, ale w gębie. Wielcy patrioci z matką Polką na ustach. Ale taką zwykłą, która stoi za nimi w kolejce, to już mają za nic. Jej się specjalne traktowanie nie należy. Jest taką samą obywatelką, więc niech sterczy. A razem z nią te rozwydrzone bachory. Tak to mniej więcej wygląda.

Czy kiedyś to się zmieni? Mam nadzieję, ale szczerze wątpię.

Aneta

Zobacz również: Opowieść Emilii: „Przeżyłam koszmar w samolocie. Niemowlę wrzeszczało całą drogę”

Jeszcze nikt nie pokazał macierzyństwa w tak brutalny sposób. Aż chce się płakać
Jeszcze nikt nie pokazał macierzyństwa w tak brutalny sposób. Aż chce się płakać - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (82)

Ocena: 4.29 / 5
gość (Ocena: 1) 03.02.2019 18:28
Kwestia wychowania, kiedy moja córka miała 6 lat mogłam ją wszędzie zabierać. Nie wyła, nie roznosiło jej. Wiedziała, że trzeba poczekać i czekała, choć z trudem, bo była i jest energiczna. Dzieci należy wychowywać, a nie hodować.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.08.2018 10:27
Szlag mnie trafi, ja bezdzietna pracująca na siebie i wiem że nie mogę pozowlić sobie na dziecko w tym czasie mam a) u lekarza ustępować starszym na emeryturze które i tak mają czas b) matkom siedzącym w domu bo mają dzieci.... no ludzie
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 17.08.2018 08:01
To może warto dzieciaki czymś zając a nie stać w kolejce i myśleć o niebieskich migdałach. Wychowanie dzieci kosztuje trochę wysiłku. Mnie wielokrotnie przepuszczano w kolejkach zarówno wtedy jak byłam w ciąży i teraz jak jeżdżę na zakupy z dzieckiem i zawsze grzecznie odmawiam.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.08.2018 09:48
A wiecie co mi się kiedyś przydarzyło. Jechałam tramwajem, Sobota więc nie było jakoś specjalnie pełno. Byłam po 9 godzinach pracy i miałam gorączkę. Ledwo przeżyłam ten dzień i siedziałam na miejscu dla niepełnosprawnych, rowerów i wózków dla dzieci. Podchodzi do mnie babka, matka przed 30 i jakiś rozlatany bachor i się mnie pyta czy ustapię im trojgu miejsca a ja na to, że nie, a matka na to, że jest z nimi dziecko a ja dalej, że nie bo jestem chora i po pracy a po za tym to jest mnóstwo innych miejsc do siedzenia. Koło mnie było jedno miejsce siedzące. Mogła sobie usiąść babka i wziąć gówniaka na kolana. Matka nie musi siedzieć tylko dlatego że 100 lat temu urodziła dzieciaka. Kobiety oczywiście na utrzymaniu państwa, więc spracowane nie były.
zobacz odpowiedzi (3)
Angela (Ocena: 5) 14.08.2018 09:37
Nawet nie dam rady tych bzdur do końca doczytać. Płacz i jakieś pyskówki w sklepie to NIE JEST NORMALNE ZACHOWANIE. Normalne zachowanie to takie, że dziecko potrafi postać przy matce 10 minut bez wielkiego cyrku, a jak nie potrafi to może nie należy się go zabierać do sklepu. Sama pracowałam w sklepie przez 3 lata i nie wytrzymałabym tak ani minuty dłużej, w 80% przez te straszne i niewychowane dzieci. Latają, wrzeszczą, wszystko otwierają, przestawiają, brudzą i nierzadko kradną. Myślisz, że jak klient przychodzi do sklepu po całym dniu pracy (nie wspomne o pracownikach damego sklepu) to ma ochotę wysłuchiwać wrzasków Waszych niewychowanych bachorów? Z jakiej okazji mają Cię ludzie w sklepie przepuszczać? Tylko dlatego, że nie radzisz sobie z własnymi dziećmi? A co to ich wina?
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie