LIST: „Wolę kupić psa, niż rodzić dziecko. Bardziej rozczula mnie słodki mops niż zapłakany bobas”

Edyta jest świeżo upieczoną żoną, która nie planuje powiększenia rodziny.
LIST: „Wolę kupić psa, niż rodzić dziecko. Bardziej rozczula mnie słodki mops niż zapłakany bobas”
Fot. Unsplash
13.05.2018

Podobno Polacy coraz później biorą śluby. Jak ktoś zdecyduje się na to w młodym wieku, to od razu wiadomo, że stoi za tym wpadka. Jeśli nie zaszłaś przez przypadek w ciążę, to nie ma powodu, żeby się tak spieszyć. Ale jak już masz męża, to zaraz wszyscy zaczynają wciskać ci do brzucha dziecko. Coś o tym wiem, bo pobraliśmy się kilka miesięcy temu i od tego czasu pytają, kiedy będzie dzidziuś. Nikt nie bierze pod uwagę, czy tego chcemy, bo to niby oczywiste, ale interesuje ich termin.

Zobacz również: Tak zbrzydniesz po urodzeniu dziecka. Młode mamy pokazały smutną prawdę

Dla większości to norma, że jak jest mąż i żona, to szybko musi pojawić się potomstwo. Przecież nikt nie chce żyć w takim jałowym związku. Trzeba się postarać, bo kto nam poda na starość szklankę wody… No i tak od ubiegłego roku muszę się tłumaczyć, że jeszcze się na to nie zdecydowaliśmy. Wtedy zaczynają szeptać, że pewnie jest między nami źle albo jesteśmy bezpłodni i ogólnie dramat. Gdyby było OK, to od dawna chodziłabym z brzuchem.

Mam już tego serdecznie dość i czasami chciałabym wykrzyczeć, że co ich to obchodzi. Żadnego bobaska nie będzie, bo żadne z nas go nie chce. Dobrze nam razem i dziecka do szczęścia nie potrzebujemy.

bezdzietne małżeństwo

fot. Unsplash

Żyjąc w naszym kraju chyba nie można sobie pozwolić na gorsze wyznanie. Już łatwiej przyznać się do morderstwa, niż do tego, że młoda, płodna para chce zmarnować swoje geny. Od razu wyszlibyśmy na chorych egoistów. Przecież tyle małżeństw stara się o maluszka i nie dają rady, a my nawet nie próbujemy. Jak tak można, kto to widział, co za bezmyślność… Czasami chciałabym to wykrzyczeć: zajmijcie się sobą i dajcie mi spokój. Jego plemniki i moje jajeczka to wyłącznie nasza sprawa.

Trudno liczyć na czyjeś zrozumienie. Wszystkie koleżanki mają obsesję na punkcie dzieci i każda bez wyjątku chciałaby kiedyś urodzić. Znajomi faceci też są bardzo tradycyjni i uważają, że prawdziwy mężczyzna musi spłodzić potomka. Na naszych rodziców też raczej liczyć nie można. Obie strony przebierają nogami w oczekiwaniu na wnuki. Zwłaszcza, że ja jestem jedynaczką.

Czujemy ogromną presję, która zaczyna nas już dobijać. Zdania oczywiście nie zmienimy, ale te ciągłe uniki i tłumaczenie się, to na pewno nic fajnego. Potrzebny nam święty spokój, a nie pieluchy, gryzaki i warzywne papki.

Zobacz również: „Macierzyństwo to dla mnie koszmar”

bezdzietne małżeństwo

fot. Unsplash

To nie jest tak, że mąż nie chce, a ja mu uległam. Ani na odwrót - że to ja postawiłam sprawę na ostrzu noża, a on udaje, że rozumie. Może jesteśmy młodzi, ale dojrzali. Przegadaliśmy tę kwestię wiele razy i oboje doszliśmy do wniosku, że chcemy być małżeństwem, a rodzicami to tak nie bardzo. Na pewno nie w najbliższych 5-10 latach, więc może nawet nigdy. Cenimy sobie niezależność i mobilność. To, że możemy z dnia na dzień się spakować i zwiedzać świat. Wysypiać się, bawić, cieszyć sobą. Takie życie nam się podoba.

Ostatnio pojawiła się myśl, żeby dać rodzicom wnuka, ale trochę innego, niż się spodziewają. Kupimy pieska, przelejemy na niego resztki naszego instynktu rodzicielskiego i będzie dobrze. Przestaną gadać, że boimy się odpowiedzialności, bo zwierzak to też poważna sprawa. Szczerze? O wiele bardziej cieszy mnie myśl o słodkim mopsie, niż płaczącym bobasie.

Może nie jestem z tego powodu 100-procentową kobietą, która powinna mieć instynkt, ale trudno. Mogę być 50-procentową, ale szczęśliwą i żyjącą w zgodzie ze sobą. Mężowi na pewno nic nie brakuje. Można być męskim facetem bez dziecka.

Zobacz również: Te gwiazdy usunęły ciążę

bezdzietne małżeństwo

fot. Unsplash

Pewnie zaraz usłyszę, że jesteśmy niepoważni. Boimy się prawdziwej odpowiedzialności, jesteśmy samolubni, nie potrafimy patrzeć w przyszłość. Przecież pies nam szklanki wody na starość nie poda, a co najwyżej załatwi się na środku dywanu. Ludzie, którzy nie doświadczą miłości do dziecka to dramat. Szybko tego pożałujemy, a wtedy będzie już za późno… Same czarne wizje i odbieranie nam czci, bo mieliśmy czelność przeciwstawić się ogólnie przyjętym normom.

Coś mi się wydaje, że nie tylko my tak myślimy. Z tą różnicą, że większość ulega presji. Uważają za normalne, żeby się rozmnażać. Nawet pomimo braku instynktu i ochoty. Chcą się dopasować i spełnić oczekiwania, a później chyba jednak bardziej cierpią, niż się cieszą. Właśnie z tym walczę. Wolę się rozczarować tym, czego nie zrobiłam, niż spróbować i bardzo tego żałować. Jak już powiększysz rodzinę, to musisz się męczyć do samego końca. Tu nie ma okresu próbnego i możliwości zwrotu.

I taki już chyba nasz los. Będziemy małżeństwem, które ma psa zamiast dziecka i wszyscy będą patrzeć na nas jak na wariatów. Nikt nam nie uwierzy, że jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Wiecie co? Coraz mniej mnie to obchodzi.

Edyta

Komentarze (184)

Ocena: 4.95 / 5
gość (Ocena: 5) 30.05.2018 10:23
Jestem już parę lat po ślubie.Niestety moi rodzice,jak i teściowa ,ciągle wiercą nam dziurę w brzuchu o dziecko.Nie mogą w to uwierzyć,że my nie chcemy mieć dzieci.Mamy dwa zwierzaki i to nam wystarczy.Mamy swoje pasje np.podróże.Rodzina myśli ,że albo jesteśmy bezpłodni albo boimy się,że urodzę chore dziecko ( w rodzinie jest dziecko autystyczne).Dziecko,to nie jest zabawka,którą można oddać,to decyzja na całe ,życie!
odpowiedz
psia mama (Ocena: 5) 18.05.2018 18:30
Ja doskonale rozumiem. Sami nie wiemy jeszcze, czy będziemy mieć dzieci. Psa za to mamy i jest nam cudownie :) Polecam jedynie adoptować, nie kupić - warto przy okazji uratować jakieś życie :)
odpowiedz
karla (Ocena: 5) 16.05.2018 23:36
ja mam tak samo!!pozdrawiam!!nic na sile
odpowiedz
L. (Ocena: 5) 16.05.2018 17:46
A mnie zastanawia co innym przeszkadza w byciu egoistą i hedonistą? Nie mam ŻADNEGO obowiązku pomagać innym czy przejmować się kimkolwiek innym. Tak samo jak nie muszę płodzić dziecka dla społeczeństwa, które kompletnie mnie nie obchodzi. Jako egoistka żyje mi się bardzo dobrze, bo to ja zawsze mam być szczęśliwa. Zajmijmy się wszyscy sobą i swoim życiem a wszyscy na tym zyskają. Moim zdaniem święty spokój i możliwość wyboru to najważniejsze co możemy w życiu mieć. Pozdrawiam.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 15.05.2018 09:18
Szkoda, że tak nie pomyśleli rodzice bohaterki reportażu.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo