„Ciężarna partnerka mnie ogranicza! Zabrania mi nawet wychodzić z domu...” (Historia Przemka)

Mężczyzna twierdzi, że czuje się więźniem swojej partnerki. Ona traktuje ciążę jak chorobę.
„Ciężarna partnerka mnie ogranicza! Zabrania mi nawet wychodzić z domu...” (Historia Przemka)
Fot. Unsplash.com
05.05.2018

Ciąża wywraca życie kobiety do góry nogami. Rosnące pod sercem nowe życie sprawia, że przyszła mama jest skłonna do wielu wyrzeczeń. Z dnia na dzień rezygnuje z używek i rozrywkowego trybu życia. Rozsądniej podchodzi do diety, dbając w ten sposób nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o dzidziusia. Przez 9 miesięcy ciąży oczekuje również od partnera ciągłego zainteresowania, troski i opiekuńczości. Czy coś w tym dziwnego? Przemek twierdzi, że nie, pod warunkiem, że... naleganie na atencję nie jest zbyt przesadne. Tymczasem jego partnerka, która spodziewa się właśnie pierwszego dziecka, podobno w ciąży zachowuje się nieznośnie.

„Mam czworo dzieci, każde z innym ojcem. Jestem napiętnowana w swojej miejscowości” (Historia Marioli)

Oceńcie, czy mężczyzna przesadza.

- Gdybym posłuchał tego, co radzą mi koledzy, to by się mogło źle skończyć... Sprawa wygląda tak, że moja dziewczyna jest w ciąży i oczekujemy przyjścia na świat naszego pierwszego dziecka. Ślub odłożyliśmy na bardziej dogodny moment, żeby zrobić to już na spokojnie. Na pewno potomek może liczyć na naszą miłość. Do niego i do siebie nawzajem.

Z tym, że już na wstępie popełniłem błąd. To nie dziewczyna jest w ciąży, ale my razem jesteśmy. Ona to ciągle powtarza, ale jeszcze się nie przestawiłem na takie myślenie. Uważam, że terminologia jest tu drugorzędna, bo ja naprawdę poczuwam się do odpowiedzialności. Ale czy to oznacza, że przez najbliższe miesiące sam mam się zachowywać jak ciężarna? Tego ode mnie oczekuje.

Partnerka niczego mi nie sugeruje. Mówi wprost, jak mam się zachowywać i dziwi mnie to trochę.

Zastanawiam się, ile w tym jest jej rzeczywistej potrzeby, a na ile chce mi zrobić na złość. W sensie, że skoro ona musi dużo spać, zdrowo jeść, żyć spokojnie, to ja też powinienem robić to samo. Żeby było sprawiedliwie. Według niej moje dotychczasowe życie już się skończyło i już teraz mam odgrywać rolę troskliwego ojca. Dziecka jeszcze nie ma, więc mam się opiekować chyba nią.

Nie jestem nieodpowiedzialnym człowiekiem i ja naprawdę znam swoje miejsce. Mógłbym dziewczynie nieba uchylić. Kocham ją i jestem dumny, że nosi nasze dziecko, ale chciałbym jeszcze trochę skorzystać z życia. Tymczasem ona sugeruje, prosi, błaga, nakazuje i robi mi wyrzuty sumienia, jak tylko mam inne plany, niż ona. Najgorzej jest wieczorami.

Robi z siebie chorą i mnie wciąga w to samo. Spodziewałem się po ciąży wszystkiego, ale nie takiego przewrażliwienia.

ciąża

Fot. Unsplash.com

Wiadomość o tym, że będziemy mieli dziecko wywróciła w jej życiu wszystko. Z dnia na dzień przestała palić (nie robiła tego nałogowo, raczej popalała od czasu do czasu), zaczęła się zdrowo odżywiać, dużo spać, ograniczyła stresujące sytuacje. To jest naprawdę godne podziwu i wielki szacunek jej się za to należy. Byłoby już całkiem idealnie, gdyby udźwignęła to sama, zamiast wciągać jeszcze mnie. To moim zdaniem mija się z celem.

Prawda jest taka, że od kiedy ona jest w ciąży, ja też zacząłem żyć jak ciężarna kobieta. Takie ustaliła zasady, a jak próbuję się przeciwstawić, to natychmiast jest atak histerii. Niby jej nie kocham, nie chcę dziecka, będę złym ojcem, jestem nieodpowiedzialny i cała litania innych zarzutów.

W czym problem? Chociażby wyjście do znajomych wieczorem. Od wielkiego święta. Jej to nie pasuje.

Naprawdę bardzo się zmieniłem i skaczę wokół niej, jak jakiś głupi. Ale czy to powód, żeby już w ogóle odciąć się od świata, przyjaciół, jakichkolwiek przyjemności? Dla niej wymarzony scenariusz to wieczór we dwoje. Ona sobie drzemie, ja jestem obok i na nią patrzę. Cokolwiek innego wydaje jej się nieodpowiedzialne, bo jakim prawem ja gdzieś wychodzę, jak ona musi leżeć. Problem w tym, że wcale nie musi. Tak sobie wymyśliła i teraz mnie terroryzuje.

Nie mówię, że chcę ostro imprezować, jak kiedyś, wracać nad ranem pijany i niepokoić ciężarną dziewczynę. Sam dobrze wiem, na co mogę sobie pozwolić. Po prostu chciałbym przynajmniej raz w tygodniu wyjść z domu, oderwać się od wszystkiego, także od niej. Posiedzieć z kumplami, wypić dosłownie jedno piwo, pogadać. Potrzebuję takiego kontaktu, a ona mi zabrania...

Zdarzyło mi się to bez jej zezwolenia i do dzisiaj żałuję. Potem przez kilka dni chodziła ze skwaszoną miną i prawie w ogóle się nie odzywała.

ciąża

Fot. Unsplash.com

Czy ja naprawdę jestem aż tak złym człowiekiem, bo idę do kolegi i zostawiam ją samą w domu? Na zdrowy rozum to jest zupełnie normalna sytuacja, ale ona oczywiście dramatyzuje. Tym bardziej, że mogłaby zrobić dokładnie to samo. Nie przesadzajmy, bo to nie jest jeszcze zaawansowana ciąża, wszystko z nią w porządku i sam słyszałem lekarza, który powiedział, żeby starała się żyć normalnie.

Jeśli już się z kimś widuje, to sytuacja wygląda tak, że ja mam być i tak obok. Przychodzi koleżanka jedna z drugą, ja wychodzę do drugiego pokoju, one sobie siedzą i gadają, potem ja przejmuję nad nią opiekę. Ciągle musi mieć kogoś przy sobie. A żeby sama gdzieś wyszła, to nie, bo przecież jest w ciąży. To jest wytłumaczenie na wszystko.

Dlaczego ona robi z siebie ciężko chorą kobietę? Nie mówię, że ma podnosić ciężary i skakać na bungee, ale jest w tym trochę przesady.

Kiedyś w naszym związku było trochę niezależności. Oczywiście bardzo się kochaliśmy, ale to nikomu nie przeszkadzało, żeby czasem się rozerwać osobno. Ona z koleżankami, ja z kolegami, potem często te „imprezy” się łączyły i było fajnie. Teraz dla niej istnieje tylko kanapa w naszym mieszkaniu. Mam siedzieć nad nią, patrzeć, wzruszać się rosnącym brzuchem i czekać na to, aż słodko zaśnie. Nie mówię, że mam coś przeciwko, ale dzień w dzień?!

 Zobaczcie, co napisał do mnie odrzucony adorator

Czuję, że ona niepotrzebnie ogranicza siebie i mnie przy okazji. Kompletnie nic jej się nie dzieje, ale wystarczyło powiedzieć, że jest w ciąży i nagle zupełnie inna osoba. Poszła na zwolenienie w pracy, nic w domu nie robi, ode mnie wymaga. To chyba nie jest normalne...

Tylko jak jej to powiedzieć, żeby się na śmierć nie obraziła?

Przemek

Komentarze (50)

Ocena: 4.94 / 5
gość (Ocena: 5) 20.05.2018 12:21
no chłopie, kobieta sama nie zachodzi w ciąże. Nie zwalaj ciąży i porodu a potem wychowania dziecka tylko na nia.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.05.2018 17:40
Nie daj jej sie szantazowac psychicznie! Jak sie obrazi i bedzie lazic ze skwaszona mina to to zignoruj i ciesz sie swietym spokojem, wkoncu zrozumie ze nic tym nie wskura i troche wyluzuje, nie badz takim pantoflem, sam jej na to pozwalasz, co z ciebie za facet. Napisala kobieta i to na dodatek dzieciata ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.05.2018 21:16
Pierwszą ciążę przeszłam sama bo partner był zagranicą. Teraz jestem w drugiej ciąży i jest dokładnie to samo. Jak oczywiście przyjeżdża to oczekuję, że ten czas spędza ze mną i dzieckiem. Ale mimo tego, że kolejne dziecko w drodze, to nie siedzimy ciągle w domu. Wręcz się cieszę, że mam możliwość gdzieś wyjść. A że nasza córka ma zaledwie 10 miesięcy to ja wracam do domu a on raz na jakiś czas spędza czas sam z kumplami. Także ważne jest zdrowe podejście do całej sytuacji. Ja rozumiem, że partnerka potrebbe obecności faceta ale nie może go na siłę trzymać w domu. Choć raz na tydzień mu się należy wolny wieczór, a przecież i tak zapewne będzie pod telefonem wiec jakiś w ogóle nie rozumiem czemu facet nie może spędzić kilku godzin w tygodniu ze znajomymi
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.05.2018 19:57
Jestem koniec 9 miesiąca. Siedzę w domu od 4 miesiąca,A mój facet chodzi do pracy,siłownię itd.Akurat do kolegów nie chodzi bo woli w domku wypić piwko.Nawet mu drinka lub dwa zrobię.To że ja teraz nie pije nie znaczy,że on nie może.Cala ciążę byłam sama bo on wracał około 23 z pracy.Od 8 miesiąca ma poprostu ciągle telefon przy sobie w razie W.Czasami kobiety z ciąży robią chorobę i zamiast znaleźć sobie zajęcie poprostu się czepiają.
odpowiedz
Anonim56 (Ocena: 5) 05.05.2018 19:39
Rowniez jestem w ciąży i rozumiem twoja partnerkę . Kobieta w tym okresie potrzebuje wsparcia i zrozumienia. Przynajmniej ja tak mam. wiadomo każdy jest inny każdy ma inny charakter i każda kobieta inaczej przechodzi ciążę. Niektóre kobiety od początku czują się dobrze nie czują żadnych dolegliwości i mogą korzystać z uroków życia są też panie które czują ciągle zmęczenie ,nudności, wymioty i nie wydaje mi się że w takim stanie ktokolwiek, gdziekolwiek miałby ochotę wychodzić . Ja należę do tej drugiej grupy. Od początku źle się czułam oprócz tego dochodziły obawy związane z ciąża czy wszystko będzie wporzadku czy podolamy nowej roli. I jedyne czego w tym ciężkim dla mnie okresie potrzebowałam to wsparcie partnera i jego obecność. Wydaje mi się że w takiej sytuacji powinieneś być wsparciem dla swojej partnerki jeżeli się o to upomina to znaczy że jej tego brakuje i potrzebuje ciebie . I chyba o tym chodzi w związku prawda ? Żeby się wspierać . Może ona się martwi że jeżeli teraz wychodzisz z kolegami i inprezujesz to tak samo będzie jak pojawi się dziecko na swiecie ? Że zostanie sama z tym wszystkim ? Musisz zaakceptować fakt że zostaniesz niedługo ojcem . Rodzicielstwo wymaga poświęceń nie tylko od kobiet ale od panów również .
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo