LIST: „Od roku jesteśmy zaręczeni, ale ja odkładam ślub na później. Przez jego BRZYDKIE NAZWISKO”

Karolina nie wyobraża sobie, by miała je przyjąć.
LIST: „Od roku jesteśmy zaręczeni, ale ja odkładam ślub na później. Przez jego BRZYDKIE NAZWISKO”
Fot. Unsplash
15.04.2018

Wiele dziewczyn narzeka na to, że nie mogą znaleźć tego jedynego. Szukają, próbują i na razie nic nie zapowiada związku do grobowej deski. Tym bardziej jestem wdzięczna losowi, że ja kogoś takiego spotkałam. Jesteśmy ze sobą od trzech lat, a rok temu on się oświadczył. Cudowne uczucie, kiedy kogoś bardzo kochasz i uważasz go za ideał, a on pada na kolana i mówi, że chce spędzić z tobą resztę życia. Pod tym względem uważam siebie za szczęściarę.

Zobacz również: LIST: „Mam problem ze znalezieniem świadkowej. Żadna koleżanka nie jest już dziewicą”

Mało tego - uważam, że wybrał na to najlepszy moment, bo od dawna marzę o małżeństwie i założeniu rodziny. Nawet pierścionek zaręczynowy bardzo mi się spodobał, co podobno też nie jest regułą. Wygląda to wszystko na sielankę. I teraz pewnie uznacie, że szukam dziury w całym, bo doszukuję się problemu nie tam, gdzie trzeba. Ale przed złożeniem najważniejszej przysięgi w życiu naprawdę powstrzymuje mnie tylko jedna rzecz.

Chodzi o jego nazwisko. Nigdy mi się nie podobało, ale jego przyjęcie było dla mnie abstrakcją. Aż do teraz. Przecież mu nie powiem, że chcę zachować swoje…

zmiana nazwiska po ślubie

fot. Unsplash

Nie wyglądam i nie zachowuję się jak jakaś nawiedzona feministka. Uważam, że faceci są super i małżeństwo też. Wolałabym nie robić w tej kwestii problemów. Tak ogólnie to jestem za tym, żeby kobieta przyjmowała nazwisko mężczyzny. To tradycja, a na dodatek spore ułatwienie. Przez setki lat przyjęło się, że małżonkowie nazywają się tak samo, więc ja nagle nie mam zamiaru tego zmieniać. A może jednak zachować swoje albo przynajmniej przyjąć dwuczłonowe?

Pierwsze rozwiązanie zupełnie odpada, bo jestem przeciwko temu, żeby dwie kochające się osoby w formalnym związku nazywały się inaczej. Małżeństwo łączy nie tylko miłość, ale też nazwisko. Podwójne niewiele zmienia, bo jak sama nazwa wskazuje - składa się z dwóch. W tym jego, które po prostu mi się nie podoba.

Może nie byłabym taka wybredna, gdybym sama miała zwyczajne dane osobowe. Ale jest inaczej. Przyszłam na świat z nazwiskiem szlacheckim i jestem z tego bardzo dumna.

Zobacz również: LIST: „Czy każdy facet noszący TO IMIĘ jest tak samo beznadziejny? Poznałam już 4 i mam dość!”

zmiana nazwiska po ślubie

fot. Unsplash

Kiedy się przedstawiam - od razu widzę w oczach ludzi pewnego rodzaju podziw. Ona pochodzi z tej rodziny i to na pewno nie jest byle kto. Szlachta akurat ze mnie żadna, ale nazwisko znane w Polsce, pięknie brzmiące, tradycyjne i z bogatą historią. Takie z wyższych sfer. Słabo byłoby z niego rezygnować. Tym bardziej, że już przynajmniej kilka razy bardzo mi w życiu pomogło. Jak jest jakiś interes do załatwienia albo coś w urzędzie - od razu patrzy się na mnie łaskawszym okiem. Śmiesznie brzmi, ale to prawda.

I teraz co? Nagle mam się nazywać zupełnie inaczej i stracić to wszystkie. Bo chyba nikt mi nie powie, że Łopata brzmi świetnie i otwiera wszystkie drzwi. Z całym szacunkiem dla wszystkich, którzy tak się nazywają - nikogo nie wyśmiewam i nie obrażam. Po prostu wolę swoje. To jest do bólu proste, nawiązuje do pospolitego rzeczownika i kojarzy się trochę z parobkiem. Tak, jakby nagle jakaś Czartoryska miała się przedstawiać jako Grabie.

No i właśnie to mnie powstrzymuje. Mija rok od zaręczyn, narzeczony chce juz wreszcie coś ustalić, a ja ciągle mówię to samo: jeszcze mamy czas.

Zobacz również: Czy twoje nazwisko jest skazane na sukces?

zmiana nazwiska po ślubie

fot. Unsplash

Nie powiem mu przecież wprost, że chodzi o nazwisko i ja nie chcę przyjąć jego. Obrazi się na bank, bo jest do niego przywiązany. Jego rodzina tym bardziej tego nie zrozumie. Wypowiadając się negatywnie urażę ich wszystkich. Łącznie z przodkami. No i jestem w takiej trudnej sytuacji, nie widzę żadnego pola manewru i czekam na moment, aż to się wszystko samo rozwiąże. A niestety wiem, że to się nie stanie. To ja muszę podjąć decyzję i ją obronić. Tylko jak, żeby nikogo nie urazić?

Ja jestem szlachcianka i nie będzie mi nikt wciskał plebejskiego nazwiska - tak to mniej więcej musi wyglądać z boku. Ale ja naprawdę nie chcę gwiazdorzyć i szukać problemu tam, gdzie go nie ma. Po prostu takie mam odczucia. Moje dane są ładne, tamte mi nie pasują i tyle. Kocham mojego narzeczonego, ale nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby mnie tak nazywać. W dokumentach też wolałbym nic nie zmieniać.

No to pozostań przy swoim - ktoś powie. Ale to wcale nie takie proste i też trzeba się będzie tłumaczyć. Nie wspominając o tym, że według mnie to wbrew tradycji.

Karolina

Komentarze (38)

Ocena: 4.89 / 5
aga (Ocena: 5) 07.08.2018 15:28
ja zostałam przy swoim mąż przy swoim, jego nazwisko było nieładne każdy kto słychy pierwszy raz trochę się z niego śmieje, moje jest zwyczajne z niczym się nie kojarzące.. nie chciałam zmieniać na jego i nie zmieniłam..a dzieci będą mieć podwójne.. i co?? i żyjemy owszem czasem trzeba akt małżeństwa pokazać np w banku przy kredycie.. ale wole to niż nosić nazwisko, którego się wstydzę.. nie wiem co za problem mieć różne nazwiska.. na codzień wogóle sie o tym nie pamięta..a jesli Ty masz problem niech mąż weżmie podwójne skoro Twoje jest ładne.. nie rozumiem jak może się rodzina obrazić, że chcesz zachować swoje naziwsko? to dla nich ujma, że chcesz korzystać z prawa, które Ci przysługuje??
odpowiedz
ezto (Ocena: 5) 17.04.2018 17:16
Hahaha rzeczywiście żadna z Ciebie szlachcianka, malo tego, odwaze sie powiedzieć ciut przytepawa - ia na domiar złego, to tak żeby cię jeszcze dobic na koniec: Łopata to herbowne nazwisko polskiego herbu Szaława. Proszę, gdybyś nie wierzyła. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/SzaC582awa ... A teraz zbieraj szczękę z podłogi.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.04.2018 10:35
Miałam podobny problem. Nie chciałam rezygnować z swojego nazwiska,które jest zwyczajnie dużo ładniejsze i również ma pochodzenie szlacheckie. Powiedziałam o tym przyszłemu mężowi a on powiedzial,że to mój wybór i nie będzie przeszkadzać jeśli zostawie swoje. Najważniejsza jest komunikacja i sposób w jaki mu o tym powiesz. Ja zdecydowałam się ostatecznie na dwa nazwiska i jestem zadowolona z wyboru chociaż podpisuję sie na pół strony.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.04.2018 10:25
Nie wierze, po prostu nie wierze... Nazwisko Łopata jak kazde inne tylko zwyczajne, ale wielka dama ze średniowiecza się urwała i nagle jej nazwisko nie pasuje. Nie poznalaś jego nazwiska wczoraj, wiec wiedzialas co robisz. Najlepiej bedzie dla chłopa jak z nim zerwiesz, przeciez to zwykły plebs ;)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 16.04.2018 01:15
Faktycznie, szlachcianka z Ciebie żadna, a przy okazji "Tak, jakby nagle jakaś Czartoryska miała się przedstawiać jako Grabie." Grabie, to także szlacheckie nazwisko. Na Podlasiu żyją chłopskie od pokoleń rodziny o nazwisku Radziwiłł, może wywodzisz się z jednej z nich? Może rodzina Twojego narzeczonego jest bardziej szlachetna od Twojej? To śmieszne epatować samym nazwiskiem, z którego, oprócz Twojej nieuzasadnionej dumy, nic nie wynka
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo