LIST: „Prawdziwy facet zaczyna się od 6000 zł na rękę”

Natalia wylicza, dlaczego to minimalna pensja dla prawdziwego mężczyzny.
LIST: „Prawdziwy facet zaczyna się od 6000 zł na rękę”
Fot. iStock
14.02.2018

Gdzieś ostatnio mignął mi tekst, w którym autorka stwierdziła, że prawdziwy mężczyzna zaczyna się od zarobków 6000 zł na rękę. Poniżej tego to jest śmiech na sali i raczej nie warto się interesować. Na początku pomyślałam sobie, że to marna prowokacja. Kobieta wypisuje głupoty, żeby wywołać emocje, chociaż sama tak nie myśli. Ale jak się tak zastanowić - ma sporo racji.

Żadna z nas głośno tego nie powie, ale kasa liczy się dla większości z nas. Zawsze lepiej mieć w domu dyrektora, który co miesiąc przynosi kilka czy kilkanaście tysięcy, niż jakiegoś prostego robotnika na minimalnej krajowej. Mężczyzna ma być tym silniejszym i bardziej zaradnym. Ja mam większy szacunek do tych, którzy potrafią zadbać o siebie i najbliższych.

6 tysięcy wydaje się dobrą kwotą. To jeszcze nie bogactwo, ale już można w miarę normalnie żyć. Sama zacznę chyba takiego szukać i wcale się tego nie wstydzę.

Zobacz również: LIST: „Wegetuję za 3000 zł miesięcznie. Czasami głoduję albo jem kaszę przez kilka dni...”

zarobki partnera

fot. Unsplash

Wiadomo, że na początku mało która z nas patrzy na pieniądze. Chyba, że się jest zawodową blacharą oceniającą facetów przez pryzmat samochodu czy zegarka. Ja się na tym nie znam. Najpierw poznaję człowieka, a dopiero później szczegóły z jego życia. Co prawda nigdy żadnego nie odtrąciłam, bo był biedny, ale wreszcie taka znajomość umierała śmiercią naturalną.

Nie ma się co oszukiwać. Żeby zaimponować kobiecie i pokazać jej zainteresowanie, to trzeba się trochę wykosztować. Byle biedaczek z 2000 zł pensji nie podoła. I chociaż wiem, jak bezwzględnie to brzmi i pewne się nie zgodzicie, to przecież tak to wygląda. W sumie dobrze. Trzeba się szanować i mierzyć wysoko, a nie zadowalać się byle czym.

Miłością się nie najesz, a jakoś funkcjonować trzeba. Oczywiście nie popieram utrzymanek, ale za dwie pensje to już można pożyć.

Zobacz również: LIST: „500+ to za mało! Dałam się nabrać i urodziłam, a pieniędzy nie starcza na nic”

zarobki partnera

fot. Unsplash

Fajnie to wszystko brzmi, żeby nie brać byle czego, ale chyba ja mam pecha. Przyciągam do siebie facetów raczej przeciętnych. Nie słyszałam, żeby któryś z nich brał więcej, niż 2500-3000 zł miesięcznie. Nawet jak byli wykształceni. Takie są niestety realia dla większości ludzi. Tym bardziej trzeba docenić tych zaradnych, którym się udało. Żeby dostawać dwa razy więcej, to trzeba być już sprytnym albo mieć znajomości. To się przecież ceni.

Nawet nie chodzi o to, że na pierwszej randce będę sprawdzała kolesiowi wyciąg z konta. Zarobki swoją drogą. One dają możliwości, ale też sporo mówią o człowieku - czy potrafi walczyć o swoje, czy zadba o rodzinę, jaka przyszłość czeka mnie u jego boku, czy ma ambicje. Jak kogoś zadowala byle jakie stanowisko za byle jakie pieniądze, to raczej niczym mnie nie zaskoczy. Chyba, że każe mi zapłacić za siebie na randce, bo jemu braknie…

Zawsze tak było, że u faceta liczył się portfel, a u nas uroda. Może to niesprawiedliwe, ale nagle całego świata się nie zmieni.

Zobacz również: Sekret wyższego wynagrodzenia? Seks dwa razy w tygodniu!

zarobki partnera

fot. Unsplash

W sumie, co to jest 6 tysięcy w dzisiejszych czasach? Opłacisz mieszkanie, rachunki, paliwo, zakupy, ciuchy, kosmetyki, rozrywkę i niewiele z tego zostaje. Ale przynajmniej można żyć na spokojnie. Jak ktoś zarabia 2,5 tysiąca i ma podobne wydatki, to już zdecydowanie gorzej. Sama nie chciałabym się pakować w związek, w którym ciągle trzeba liczyć kasę i denerwować się, że nie starczy. Czy tak dużo wymagam? Czy tylko dlatego zasłużę sobie na miano materialistki?

Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która naprawdę nie zwraca uwagi na pieniądze i nie interesuje jej to, ile będzie zarabiał towarzysz jej życia. Trudno będzie mi w to uwierzyć. Każda z nas lubi być rozpieszczana i czuć się bezpiecznie. Nasze zarobki to jedna strona medalu, ale facet to musi się wykazać. Kilka tysiaków na ręce to jeszcze nie milioner. Nie przesadzajmy.

Trochę się rozpisałam, ale otworzyło mi to oczy. Pieniądze są naprawdę ważne w związku. To afrodyzjak, któremu ulegamy. Wszystkie, bez wyjątku. Ty też, nawet jeśli się nie przyznasz.

Natalia

Polecane wideo

Komentarze (94)

Ocena: 4.1 / 5
Ten Gość (Ocena: 5) 25.11.2018 12:55
A na co ma wystarczyć 6.000,00 zł? Tyle tylko kosztują mnie samochody, mój i żony:) Uważam, że prawdziwy facet powinien stanąć na wysokości zadania i dać z siebie więcej. Zarabiać na dom i rodzinę, żeby czuła się bezpiecznie i komfortowo. Poznałem żonę gdy jeździłem rozpadającym się maluchem i doszliśmy do obecnego etapu razem, i nie uważam, że z tego powodu, że zarabiam więcej należy mi się specjalne traktowanie. A do wszystkich płaczków komentujących ten post, postarajcie się więcej. Kwiaty nie kupuje się tylko na urodziny i imieniny, a kolacja nie oznacza automatycznie kobiecej "warty" w kuchni przy garach, ale również zaproszenie jej na kolację w restauracji. Tylko sądząc po stylu wypowiedzi, wielu z was nie wiedziałoby jak się w niej zachować więc może sobie rzeczywiście darujcie.
zobacz odpowiedzi (1)
Mario van Petersen (Ocena: 1) 23.09.2018 08:58
To pani do towarzystwa z agencji taniej wyjdzie,zenada....
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.09.2018 23:24
Popieram
odpowiedz
az (Ocena: 4) 18.07.2018 14:26
Nie wiem droga Pani czy jesteś tego świadoma, ale czasy w których mężczyzni finansują styl życia swoim kobietkom bezpowrotnie mijają. Owszem, może nie dotyczy to nałogowych ruchaczy ktorzy lubią się powłóczyć po nocnych klubach i nie żal im na parę drinków po 30 zł żeby zamoczyć albo starszego pokolenia nieskalanego brakiem podziału ról, ale co do dzisiejszych 30+ nie masz co liczyć na to, że będzie Ci ktoś życie dotował tylko dlatego że jesteś kobietą. W moim środowisku młodych ludzi zarabiających od 6k na rączkę bardzo rzadko zdarzają się duże dysproporcje w zarobkach albo utrzymywanie kobiety przez mężczyznę. Także chcesz gościa który zarabia ponad 6k i nie jest starym dziadem to sama musisz tye zarabiać i nie licz na to że będzie Ci kupował biżuterie za 5 koła a Ty tylko będziesz i mu to wystarczy. Nie te czasy, na wszystko będziecie się składać razem w proporcji 50:50 max 60:40. Także jak zarabiasz 2-3k to dla takich gości jesteś tylko klikutygodniową przygodą
odpowiedz
AAA (Ocena: 3) 07.07.2018 12:05
Czyli wg autorki mamy sytuację, że ja wnoszę do związku pieniądze, a ona urodę. Tylko że w raz z upływem czasu ja nadal dobrze zarabiam, a jej uroda blednie (tzw. starość). Dla mnie kiepski układ.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie