„Przegrałam swoje życie. Mam troje dzieci – każde z innym facetem” (Historia Sylwii)

Kobieta uważa, że nie ponosi odpowiedzialności za obecny stan.
„Przegrałam swoje życie. Mam troje dzieci – każde z innym facetem” (Historia Sylwii)
Fot. iStock
13.02.2018

Nie wszyscy zgadzają się ze stwierdzeniem, że jesteśmy kowalami swojego losu. Są w życiu takie okoliczności, na które nie mamy wpływu, jednak w pewnych przypadkach trudno zaprzeczyć, że sami zgotowaliśmy sobie piekło bądź zapracowaliśmy na coś fajnego. Klasycznym przykładem są pod tym względem kobiety mające dzieci z różnymi partnerami. Można bowiem zrozumieć jeden życiowy błąd, ale ciągle powielanie tych samych zakrawa już o bezmyślność.

Sylwia, mimo wszystko, nie zgadza się ze stwierdzeniem, że sama ponosi odpowiedzialność za posiadanie dzieci, które mają różnych ojców. Kobieta uważa, że ma w życiu pecha. Najgorsze jest to, że chciałaby zrobić coś i zmienić swój los, ale już prawie się poddała. „Nie chce mi się żyć i nie wiem, jak mogę wygrzebać się z tego dołka” – napisała w mailu do naszej redakcji.

Czy Sylwia faktycznie ma pecha? A może jednak ponosi odpowiedzialność albo przynajmniej część odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w jej życiu? Poznajcie jej historię.

Zobacz także:

każde dziecko z innym ojcem

Fot. unsplash.com

- Moje życie zostało zniszczone już w wieku 17 latzaczyna swoją opowieść Sylwia. - Wtedy poznałam Łukasza. Przeżyłam swoje pierwsze zauroczenie. Niestety źle trafiłam. Łukasz był niegrzecznym chłopcem. Pewnego dnia poprosił mnie o dowód miłości, a ja się zgodziłam. To stało się w moim domu i pod obecność moich rodziców, którzy nie mieli nic przeciwko, aby Łukasz nocował w jednym pokoju z ich córką. Zaszłam w ciążę i urodziła się Oliwia. Rodzice zmusili mnie do ślubu kościelnego, bo co ludzie powiedzą. Do dziś mam do nich o to żal. Pół roku po ślubie Łukasz okradł jakąś kobietę w szpitalu, gdzie pracował jako portier. Tak trafił za kratki. Potem wrócił do mnie, ale na chwilę. Poznał inną kobietę i związał się z nią. Jej także zrobił dziecko. Zostałam sama.

Dalszy ciąg historii Sylwii jest nie mniej szokujący.

- Jako 22-letnia kobieta miałam na koncie rozbite małżeństwo, małe dziecko i brak matury. Postanowiłam wziąć swoje życie w garść i zapisałam się do liceum wieczorowego. Udało mi się zrobić maturę. Niestety nie było mnie stać na wyprowadzkę do dużego miasta, gdzie – nie ukrywajmy – są większe perspektywy, a rodzice nie mogli mi pomóc. Podjęłam więc pracę u lokalnego przedsiębiorcy. W pracy poznałam Marka. Marek pochodził z wielodzietnej rodziny, w której panował pociąg do alkoholu, ale nie przeszkadzało mi to. Marek był dla mie dobry, nie miał zobowiązań i pracował. Zakochałam się w nim i wkrótce zamieszkaliśmy razem. Z naszego związku urodziła się kolejna dziewczynka – Amelka. Przez ok. 2 lata byliśmy szczęśliwi. Bardzo się cieszyłam, że Marek zaakceptował mnie i moje dziecko z poprzedniego związku. Uwierzyłam, że i do mnie uśmiechnął się los. Niestety byłam bardzo naiwna.

każde dziecko z innym ojcem

Fot. unsplash.com

Marek zaczął pić. Zrezygnował z pracy i utrzymanie rodziny zostało na głowie Sylwii. Kobieta po pewnym czasie uznała, że to bez sensu. Wróciła z dwojgiem dzieci do rodziców.

- Nie czekało mnie miłe przyjęcie, ale zawsze to jakieś odciążenie finansowe. Mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem, pracowałam, nie musiałam oddawać dziecka do przedszkola albo szukać mu niańki. Cierpiałam i było mi bardzo ciężko, ale uważałam, że mam szczęście w nieszczęściu. Na dodatek po roku w moim życiu pojawił się Piotr.

Piotr był lokalnym starym kawalerem, mieszkającym w jednym domu z matką. Kiedy ta zmarła, postanowił ułożyć sobie życie z kobietą. Ponieważ nie był zbyt atrakcyjną partią, wiedział, że nie każda się nim zaintersuje. Postanowił zalecać się do Sylwii.

- Na początku w ogóle nie chciałam żadnego związku. Zawiodłam się dwa razy, a myśl o kolejnej porażce przerażała mnie. Poza tym Piotr był ode mnie starszy o 15 lat i co tu ukrywać – niezbyt atrakcyjny, zniewieściały, zdominowany przez mamusię. Podejrzewałam, że w ogóle nie potrafi obchodzić się z kobietami.

Po kilku miesiącach jego wytrwałych podchodów zmieniłam zdanie. Nie będę kłamać, że zakochałam się w nim, ale dostrzegłam pewne zalety bycia razem. Piotr miał duży dom, pochodził z dobrej rodziny i stałe dochody. Do tego chciał mnie – dziewczynę związaną z innym mężczyzną ślubem kościelnym i posiadającą dwójkę dzieci. Rodzice mówili, żebym chwytała okazję, bo druga taka się nie pojawi. Nie chciałam być dla nich dłużej obciążeniem i zamieszkałam z Piotrem.

Życie z nowym partnerem nie okazało się łatwe. Piotr miał dziwne nawyki wynikające z życia z mamą pod jednym dachem przez wiele lat. Poza tym, tak, jak podejrzewała Sylwia, nie potrafił obchodzić się z kobietami.

każde dziecko z innym ojcem

Fot. unsplash.com

- W łóżku były bardzo duże problemy. Nie czułam też do niego pociągu. Zmuszałam się do współżycia z nim. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Do tego nasza nieudana relacja zaczęła odbijać się na dzieciach. Piotr ignorował je, a po pewnym czasie zaczął mi wypominać, jakie mam szczęście, że się ze mną związał. Nie mogłam tego znieść i po raz kolejny, w poczuciu klęski, wróciłam do rodzciów. Tym razem nie z dwojgiem dzieci, ale z trojgiem... Piotr i ja doczekaliśmy się syna – Pawełka.

Rodzice tak jak za pierwszym razem nie przyjęli mnie z otwartymi ramionami, ale łaskawie pozwolili ze sobą zamieszkać. Ten stan trwa do dziś. Obecnie nasze relacje nie są zbyt przyjazne, ale przynajmniej mam dach nad głową dzięki nim. Mieszkam na piętrze z dziećmi, a oni na parterze.

Mam zmarnowane życie. W mojej miejscowości jestem wytykana palcami. Dzieci wstydzą się mnie, bo co nieco już rozumieją. Praktycznie nie ma dnia, żebym nie płakała. Mam gdzie mieszkać, mam pracę i dzieci, ale nie oszukujmy się – przegrałam życie. Mam żal do rodziców, że nie przypilnowali mnie, gdy byłam nastolatką. To od nastoletniej ciąży wszystko się zaczęło. Potem doradzili mi Piotra. Zawdzięczam więc dwie życiowe porażki najbliższym.

Moje życie mogłoby wyglądać inaczej. Mam też pretensje do losu za to, że wychowałam się w takiej, a nie innej rodzinie, w takiej, a nie innej miejscowości. Dzieci podobne do mnie mają małe szanse na udane życie, a dzieci prawników czy lekarzy od razu mają dobry start. Nie mówcie mi, że życie jest sprawiedliwe, bo reześmieję się wam w twarz.

Sylwia prosi na koniec o radę, czy może coś zrobić ze swoim życiem.

Zobacz także: Ideał kobiety: Oto cechy charakteru, które przyciągają facetów jak magnes

 

Komentarze (37)

Ocena: 4.89 / 5
gość (Ocena: 5) 15.02.2018 14:58
Kobieto, a to 3 dziecko Ci po co? Dwójka z różnymi Ci nie wystarczyła? Nie wiesz co to antykoncepcja?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.02.2018 08:14
Z obserwacji wynika że samotne matki są łatwe, biorą co jest aby nie być samą
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.02.2018 17:22
Zmarnowałaś sobie szansę na życie w typowym układzie = mąż, żona, wspólne dzieci, wspólne mieszkanie. Taki model jest najbardziej typowy, społeczeństwo go "oczekuje" i uważa za pełnię szczęścia (z czym też rożnie bywa). Ale to że się w ten model nie wpisujesz nie oznacza jeszcze, że zmarnowałaś całe życie. Nie szukaj kolejnego faceta tylko po to żeby go mieć i jakiekolwiek przypominać typową rodzinę. Skup się na sobie i dzieciach. Może uda ci się znaleźć lepszą pracę, wynieść kiedyś od rodziców. Staraj się o to. A póki tak nie jest po prostu żyj w domu rodzinnym i czerp z tego tyle radości ile możesz, dbając o relacje z bliskimi. Nie skazuj się na granie roli trędowatej. Ludzie będą gadać, ale możesz być perfidnie uśmiechnięta gdy ich mijasz na ulicy ;) trudno, książkowe życie ci nie wyszło, spróbuj tworzyć dom z tego co masz.
odpowiedz
belcia (Ocena: 2) 14.02.2018 15:21
Przynajmniej jest 1000 +
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.02.2018 13:38
Nie zwalaj winy na rodziców bo powinnaś się cieszyć ze ci pomagają i możesz z nimi mieszkać i po każdej twojej porażce pozwolili ci wracać . Bo inni nie maja tak kolorowo i dają sobie radę . Wiesz co chyba masz za dużo w dupie bo wiesz ze mama z tata ci pomogą i robisz dziecko po dziecko . Jak byś nie miała pomocy to od razu byś biegła do lekarza i nie dała byś sobie zrobić dziecka . Nie chciałaś się zabezpieczać mogłaś liczyć kiedy masz dni płodne albo prosić o to partnere żeby używał gumki
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo