LIST: „Sąsiedzi zostawili mi na wycieraczce list z obelgami. Przeczytajcie”

Przepraszam, że nie siedzę jak mysz pod miotłą. Tak jest w każdym bloku.
LIST: „Sąsiedzi zostawili mi na wycieraczce list z obelgami. Przeczytajcie”
fot. Unsplash
11.02.2018

Kilka miesięcy wprowadziłam się z mężem do wymarzonego mieszkania. Jest nasze. Nowe, własne i nikt nam go nie zabierze. Kupione na kredyt i z pomocą rodziców, ale trudno dziś inaczej założyć rodzinę. Myślałam, że w nowym budownictwie żyją przede wszystkim ludzie podobni do nas - młodzi, a nie starcy, którym wszystko przeszkadza. Okazało się, że wiek niczego nie zmienia. Niektórzy i tak zachowują się gorzej od emerytów.

Mieszkam na drugim piętrze. Z każdej strony jest inne mieszkanie. Pod nami, nad, z prawej, z lewej. To siedmiopiętrowy blok, żyją tu różni ludzie, więc trudno oczekiwać zupełnej ciszy. To nie domek jednorodzinny na wsi zabitej dechami. Ale widzę, że oczekiwania niektórych są mniej więcej takie. Ma być cisza jak makiem zasiał, bo inaczej wyjdziesz na chama, który nie potrafi się zachować i uprzykrza życie innym. O mnie już tak myślą.

Niedawno wróciłam z pracy do domu i znalazłam na wycieraczce list. Myślałam, że to ulotka i prawie wyrzuciłam, ale był na nim numer naszego mieszkania.

Zobacz również: Za co sąsiedzi Cię znienawidzą? Mieszkając w bloku NIGDY tego nie rób!

problem z sąsiadami

fot. Unsplash

Pomyślałam, że to jakieś pismo z administracji lub wspólnoty mieszkaniowej. Ale oni przecież wrzucają wszystko do skrzynek. Jednak nie. Kartka A4, treść napisana odręcznie i z nagłówkiem „Do wieśniaków spod 127". To numer naszego mieszkania. Podpisano - „Sąsiedzi”. Zamarłam. Miałam nadzieję, że to jakiś głupi żart, ale treść wyprowadziła mnie z błędu. Autorem jest ktoś mieszkający bardzo blisko. Być może codziennie mówię mu „dzień dobry” na klatce.

Ogólnie całość napisana jest bardzo agresywnym tonem. Sporo tu obelg i przykładów naszego „niedostosowania do życia między ludźmi”. Chodzi o nasze skandaliczne zachowanie, które sprowadza się mniej więcej do tego, że terroryzujemy cały blok przeraźliwym hałasem. Od rana do nocy. To całkiem ciekawe, bo jeszcze żadnej imprezy nie robiliśmy. Nawet z parapetówką czekaliśmy na lepszy moment, a tak, to chyba zrezygnujemy.

Jakiś miły donosiciel wyliczył nasze przewinienia i twierdzi, że podobne pismo zostało przekazane do administratora budynku. Ten zrobi z nami porządek i „wreszcie ludzie zaznają spokoju w mieszkaniach, na które tak ciężko pracują”.

Zobacz również: Młodzi rodzice otrzymali anonim od sąsiadów, którzy mają dość płaczącego dziecka. Co odpowiedzieli?

 

problem z sąsiadami

fot. Unsplash

Nie bardzo wiadomo z treści, jakiej płci jest autor, wiek też odgadnąć i lokalizację niestety też. Wszystko co wymienił może być słyszalne zarówno pod, nad, jak i obok nas. Bo ja nie twierdzę, że siedzę jak mysz pod miotłą. Zdarzy mi się przesunąć krzesło albo przebiec z pokoju do łazienki. Ale po kolei…

1. Wstaję przed 6 i słychać, jak trzaskam drzwiami łazienki.

2. Zdarza mi się odkurzać przedpokój o 6 rano albo po 21.

3. Często chodzę na obcasach w tą i z powrotem.

4. Krzyczę do męża z jednego pokoju do drugiego.

5. Stoję na balkonie i rozmawiam głośno przez telefon po 22.

6. Trzaskam drzwiami wejściowymi do mieszkania.

7. Słucham głośno muzyki w weekend.

8. W późnych godzinach przesuwam meble w pokoju.

9. Głośno mówię na korytarzu i schodząc schodami na dół.

10. Zdarza mi się krzyknąć do męża, kiedy stoję na zewnątrz, a on na balkonie.

Przyznaję się do tego wszystkiego, ale nadal nie uważam, że robię coś strasznego.

Zobacz również: 20 sytuacji bliskich wszystkim, którzy mieszkają z rodzicami

problem z sąsiadami

fot. Unsplash

Drzwiami wcale nie trzaskam, tylko one są źle osadzone. Te w środku, jak i zewnętrzne. Wystarczy ledwo dotknąć i słychać uderzenie. Czasami nie mam wyjścia i muszę odkurzyć przynajmniej przedpokój i wtedy nie patrzę na godzinę. To trwa kilka minut. Obcasy noszę, ale tylko na trasie przedpokój-łazienka-kuchnia. Na parkiet nie wchodzę. Zdarza mi się rozmawiać przez telefon na balkonie i włączyć sobie radio, jak w weekend sprzątam.

To przesuwanie mebli to nic innego, ale ścielenie przez nas łóżka. Najpierw musimy odsunąć trochę sofę od ściany, żeby ją rozłożyć. A potem stół i krzesła, które zajmują miejsce. Mam specyficzny głos, który jest donośny, więc ktoś może mnie słyszeć. Więcej grzechów nie pamiętam…

Na litość boską - mieszkamy w bloku i to normalne. Ja nie przejmuję się trzaskami, krzykami i brzęczeniem za ścianą. Przykro mi, że trafiłam na tak beznadziejnych sąsiadów. Sami powiedzcie - kto tu ma rację?

Joanna

Polecane wideo

Komentarze (93)

Ocena: 4.83 / 5
Sąsiad (Ocena: 1) 24.03.2019 19:24
Według mnie artykuł napisany na podpuchę bo chyba nie ma tak głupich ludzi, żeby nie widzieli niczego złego w swoim zachowaniu. Chociaż nie, są - jedni mieszkają nade mną. Poszedłem raz zwrócić uwage raz takiej pani co mieszka nade mną kiedy jej dwie wnusie na oko 10 lat, robiły małe trzesienie ziemi. Dowiedziałem się, że powinienem leczyć głowę i jak raz jeszcze przyjdę to zadzwoni na policję. A byłem naprawde uprzejmy. Podobno upadła im kulka z papieru. Za ścianą za to mam trzy psy ktore ujadaja bez przerwy a jak zwróciłem uwage właścicielce to później jej mąż groził mojej żonie, że mnie pobije. Ktoś powiedział, że łatwo wyjść ze wsi, za to trudno żeby wieś wyszła z nas. Na to trzeba pokoleń.
odpowiedz
anka (Ocena: 5) 18.02.2019 23:32
Jest jedna prosta zasada - twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka. Jakby każdy szanował czyjeś prawo do odpoczynku, czy pracy byłoby inaczej. Wyobraźmy sobie, że każdy wydziera się do domowników, biega na obcasach po płytkach, czy panelach, słucha muzyki i zmusza do słuchania innych to byłby jeden dom wariatów. Trochę empatii i wyobraźni. Blok to nie dom jednorodzinny, więc szanujmy się nawzajem i zachowujmy tak, aby sąsiad mógł odpocząć, spokojnie chorować, czy położyć dziecko do snu. A niektórym się wydaje, że w bloku można więcej, niż w domu, a tymczasem jest odwrotnie. Czym innym jest pogłos dobiegający z innego mieszkania, a czym innym krzyki, walenie obcasami, itp. Jeszcze dodatkowo dochodzą gadki na balkonach bez względu na porę dnia, czy palenie papierosów na balkonach, gdy te balkony są obok okien sąsiada. Kultura nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 27.12.2018 10:30
Mam za ścianą sąsiadów, którzy chyba nie pracują bo wiecznie są w domu, potrafią z wielkim hukiem wracać o 12 w nocy do mieszkania, trzaskając drzwiami i krzycząc do siebie i na siebie. Później zasiadają w pokoju, który graniczy z moją sypialnią i w dalszym ciągu prowadzać głośne "konwersacje", przeklinają i wyzywają się. Lub "godzą" o 3:00 czy 5:00, wydając z siebie okrzyki jak wściekłe orangutany lub soliści w ariach operowych. W weekend staram się przymykać na to oko, ale dzisiaj od 12 w nocy kiedy wrócili, położyli się spać dopiero, kiedy ja wychodziłam do pracy. Nie wiem co z nimi zrobić, nie chcę dzwonić na policję czy straż miejską, bo też jestem człowiekiem i rozumiem, że są dni kiedy można posiedzieć dłużej...ale dłużej to nie od północy do rana i bez wrzasków jak obdzierani ze skóry. Próbowaliśmy kiedyś z sąsiadką, która mieszka pod nimi iść i porozmawiać, żeby chociaż trochę spuścili z tonu, sąsiadka poprosiła też pana z administracji, aby zwrócił im uwagę, ale oni wówczas po prostu nie otwierają drzwi., więc nie ma możliwości normalnie z nimi porozmawiać na ten temat. Z właścicielem mieszkania nie ma jak się skontaktować, ponieważ jest za granicą, a oni widocznie przynajmniej płacą na czas za wynajem, skoro nadal w tym mieszkaniu przebywają. Co z nimi zrobić i w jaki sposób wpłynąć żeby chociaż w tygodniu zachowywali pozory normalności...
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 27.11.2018 14:16
Kobieto trochę wyobraźni o 6 rano się nie odkurza itd a gdyby twój sąsiad grał o 6 albo o 23 na trąbce ???
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.09.2018 02:06
Ty Kobieto i tak powinnaś podziękować sąsiadom, że nie dzwonią non stop na Policje. W nocy się mebli nie przesuwa, nie odkurza, nie yrzaska drzwiami,nie żujesz na odludziu, nie jesteś pępkiem świata. Trochę zrozumienia. Niektórzy ludzie szczególnie dzieci małe w bloku chcą poprostu spać, a nie słuchać Twoich trzaskań, buciorów i darcia mordy po nocach,bo mają do tego ludzkie prawo. Sami dwoje nie mieszkacie, trzeba było sobie za te pieniądze kupić dom na odludziu i hałasować do bólu a nie zatruwać ludziom życie w bloku. Powinniście mieszkać z Rodzicami ciekawe co Oni na te hałasy Wasze i dlatego, że jesteśnie niedojrzali skoro nie potraficie zrozumieć potrzeb innych ludzi a mieszkacie we wspólnocie. Powinni dzwonić na Policję non stop.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie