LIST: „Rozstaliśmy się w czasie wizyty księdza po kolędzie! On zaczął rozmowę o ślubie i dzieciach...”

Justyna twierdzi, że duchowny otworzył jej oczy.
LIST: „Rozstaliśmy się w czasie wizyty księdza po kolędzie! On zaczął rozmowę o ślubie i dzieciach...”
Fot. Unsplash
07.01.2018

W wakacje przeprowadziłam się z chłopakiem do nowego mieszkania. W Polsce. Wcześniej przez 3 lata mieszkaliśmy za granicą, ale postanowiliśmy wrócić. Tam też się poznaliśmy. Byliśmy ze sobą dość długo, ale bez konkretnych planów na przyszłość. Przynajmniej z jego strony, bo ja chciałabym wreszcie wziąć ślub i powiększyć rodzinę. Na razie tematu nie było, bo przecież mamy jeszcze czas.

Kilka dni temu pierwszy raz oficjalnie przyjęliśmy księdza po kolędzie jako para. Bałam się tego, że nazwie nas konkubentami i zacznie straszyć piekłem. Wiadomo, co niektórzy duchowni myślą o związkach niesakramentalnych. Było inaczej. Akurat w tej kwestii okazał się dość wyrozumiały, choć trudnych tematów w rozmowie nie unikał.

Dał nam do myślenia i sprowokował do zweryfikowania kilku spraw. Nagle puściły hamulce, bo on naprawdę miał rację. Od tego czasu nie odzywamy się do siebie z chłopakiem. Chyba nawet się rozstaliśmy.

Zobacz również: LIST: „Ksiądz odmówił siostrze chrztu nieślubnego dziecka. Dobrze zrobił! Mogła myśleć, zanim rozłożyła nogi...”

plany na przyszłość

fot. Unsplash

Ksiądz pytał oczywiście, co nas łączy. Opowiedziałam mu naszą historię - poznaliśmy się za granicą, tam żyliśmy i pracowaliśmy, kochamy się. Dlaczego jeszcze się nie pobraliśmy? No właśnie, bardzo dobre pytanie. Poprosiłam, żeby chłopak na nie odpowiedział. To przecież on tyle zwleka i nie pomyślał jeszcze o pierścionku. Zaczął się gubić w zeznaniach.

W pewnym momencie razem z księdzem trochę na nim usiedliśmy. Miałam wsparcie, więc liczyłam, że wreszcie mi wytłumaczy, czego on tak naprawdę chce. Zrobił się bardzo nerwowy. Wyszło na to, że może nawet moglibyśmy wziąć ślub, ale on nie jest gotowy. Nie ma też pewności, czy sprawdzę się jako żona. Po tylu latach ma takie dylematy!

Pojawił się też wątek dzieci. Dlaczego jeszcze o nich nie myślimy, skoro niby się kochamy i mamy warunki? No właśnie. Tego to nawet ja nie wiem.

Zobacz również: LIST: „Nie zostanę chrzestną, bo ksiądz nie wydał mi zaświadczenia! Zachował się podle...”

plany na przyszłość

fot. Unsplash

Chłopak znowu poczuł, że jest pod ścianą i zaczął się głupio bronić. A ja wtedy zrozumiałam, że to wszystko do niczego nie prowadzi. Niby jesteśmy szczęśliwi i znamy się na wylot, ale nie planujemy wspólnej przyszłości. Jemu jest na rękę, że ma mnie, ale najlepiej bez zobowiązań. Żeby w razie czego zwinąć manatki i poszukać miłości gdzie indziej? Nie wiem, ale tak to wygląda.

Ta rozmowa otworzyła mi oczy. Ksiądz mówił naprawdę spokojnie i czułam, że jest po mojej stronie. Próbował mu delikatnie wytłumaczyć, że to on jest mężczyzną i powinien wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Skutkiem nie są jednak oświadczyny i plany na powiększenie rodziny, ale rozstanie. Wybuchła z tego niezła awantura.

Kiedy zostaliśmy sami, on tylko stwierdził, że bardzo go zawiodłam. Odpowiedziałam, że on zawodzi mnie od dłuższego czasu tym brakiem decyzyjności. Spakował kilka rzeczy i wyszedł ochłonąć.

Zobacz również: Papież Franciszek zezwala na rozgrzeszenie aborcji

 

plany na przyszłość

fot. Unsplash

Nie widzieliśmy się od tych kilku dni. Wiem tylko, że nocuje u brata. A ja coraz odważniej myślę, żeby postawić mu ultimatum - albo powiesz mi, czego oczekujesz po tym związku, albo rozstańmy się. Mamy jeszcze czas, żeby poszukać szczęścia gdzie indziej. Szczerze mówiąc, mam wątpliwości, czy on cokolwiek zrozumiał z tej rozmowy. Poczuł się zaszczuty, ale meritum sprawy go nie obchodzi. A to jest takie, że on prawdziwą rodziną raczej zainteresowany nie jest.

Dziwnie to wszystko wyszło. Nie przypuszczałam, że ksiądz tak otworzy mi oczy. Ta kolęda sporo zmieniła w moim myśleniu. Ale widocznie tak miało być, że dopiero człowiek z zewnątrz zmusi nas do rozmowy o przyszłości. Efektami tej wymiany zdań jestem załamana, ale przynajmniej wiem na czym stoję.

Skoro on nie chce, żebym była jego żoną i matką naszych dzieci, to kim dla niego jestem? Zabawką?

Justyna

Komentarze (65)

Ocena: 4.48 / 5
M (Ocena: 5) 08.01.2018 12:01
Jestem po stronie Justyny!!!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.01.2018 11:13
Mi niestety nikt oczu nie otworzył zyłam za długo z kims kto wmawiał mi iz slub jest nie potrzebny nikomu itp.sama sie obudziłam za pózno niestety rostałam sie z nim aaa on sam pobrał sie z inna po roku znajomosci!
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 07.01.2018 22:42
Po cholere mąciciela wpuszczacie za próg
odpowiedz
Tomasz (Ocena: 5) 07.01.2018 22:26
Co to ma być. Oby facet do was wchodzi wpierdziela się w nieswoje sprawy. Zadaje pytania kłopotliwe bo nierozmawialiście na ten temat jak wnioskuje. A ty odrazu bierzesz stronę księdza. On mógł się zawieźć bo jesteście trzy lata a stawiasz go w takiej sytuacji i pokazujesz jakbyś nie była po jego stronie bo masz inne potrzeby i nawet nie poinformowałaś go o nich. Chłopak powinien powiedzieć że na razie nie myśleliście o tym i odbędziecie rozmowę na ten temat jak was opuści skoro jego dziewczyna już się spodziewa. Dziecko to bardzo dużo obowiązków trzeba się przed tym przygotować porozmawiać zaplanować. To nie jest taka decyzja jak kupienie nowego telewizora. Powinnaś mu powiedzieć że jesteście już jakiś czas i czujesz potrzebe czegoś więcej z jego strony. Skoro jesteście trzy lata to wątpie żeby nie miał w planach oświadczyn. Może Powinnaś go zapytać. Może on pragnie jeszcze trochę pokorzystać z życia. Pozwiedzać świat, spełnić się żeby mieć co wspominać i dopiero powrócić do domu szczęśliwym że dany etap zakończony i pora na następny. A po waszej wypowiedzi mam wrażenie że byliście razem było dobrze. A wszedł ksiądz zadał kilka pytań i tobie się przypomniało że masz takie wymagania i odrazu na niego najazd. Tak się nie robi.
odpowiedz
itakpowiem (Ocena: 5) 07.01.2018 20:38
osoby w związkach nieformalnych nie powinny ich wpuszczać jeżeli chcą mieć spokój
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo