LIST: „Siostrzenica napisała list do Mikołaja. Musiałam kupić jej to, czego chce! 230 zł poszło na...”

Ewelina twierdzi, że rodzice dziewczynki wywierają presję na całej rodzinie.
LIST: „Siostrzenica napisała list do Mikołaja. Musiałam kupić jej to, czego chce! 230 zł poszło na...”
Fot. Unsplash
03.12.2017

W mojej rodzinie nigdy nie obchodziło się jakoś hucznie 6 grudnia. Mikołajki to był dzień, jak każdy inny. Czasem dawaliśmy sobie coś słodkiego i tyle. Na konkretne prezenty trzeba było poczekać do Wigilii. To wszystko się zmieniło, kiedy pojawiły się dzieci. Nagle nowe zwyczaje, listy do Mikołaja i coraz większe wydatki. Szczerze? Irytuje mnie to.

Nie widzę powodu, żeby maluchy musiały dostawać tyle upominków w tak krótkim czasie. Ale co ja mogę… Nie mam praktycznie nic do powiedzenia. Zwłaszcza, jeśli chodzi o córkę mojej siostry. Ta ma już 5 lat i coraz większe wymagania, które TRZEBA spełnić. Inaczej rodzicom będzie przykro, a jej jeszcze bardziej.

Są na tyle bezczelni, że podpowiadają dziecku, czego chce, a potem chodzą lub wydzwaniają po rodzinie, żeby każdy coś z tej listy wybrał. Ja dostałam SMS-a i ciśnienie momentalnie mi skoczyło.

Zobacz również: Mikołajki klasowe: Jakich prezentów nie kupować? (Narobisz wstydu sobie i obdarowanemu)

prezent na mikołajki

fot. Unsplash

Wiadomość od siostry wyglądała mniej więcej tak: Marysia (imię zmienione) napisała list do Mikołaja. W tym roku marzy o tym, żeby dostać… I tu 6 różnych rzeczy. Było chyba 10, ale inne zostały już zarezerwowane przez pozostałych członków rodziny. Poniżej prośba, żeby wybrać, które marzenie się spełni i koniecznie jej o tym napisać. Wtedy ona je wykreśli i prezent się nie powtórzy.

Długo nie myślałam, tylko odruchowo odpisałam, że wybieram trójkę. Jakaś lalka. Ale nie za bardzo wiem, jak to dokładnie wygląda i gdzie to kupić. W odpowiedzi dostałam jej zdjęcie i linki do kilku sklepów. Ona wszystko wcześniej sprawdziła i była przygotowana! Poczułam się nie jak ciocia małej dziewczynki, ale jakaś klientka.

Odpuściłam na chwilę temat, bo miałam czas. Teraz sprawdziłam dokładnie, co to i szok: lalka w zestawie kosztuje min. 159 zł, ale w sklepie internetowym i już nie zdąży dojść. W stacjonarnym 230!

Zobacz również: Najbardziej nietrafione prezenty świąteczne. Można dostać coś gorszego?!

 

prezent na mikołajki

fot. Unsplash

Oczywiście nie mam już nic do gadania, bo cała lista została rozdysponowana, a siostrzenica usłyszała od rodziców, że dostanie wszystko, czego chciała. Nie mogę jej zawieść. Nie mogę narobić sobie wstydu w rodzinie, że jako jedyna dałam plamę. No i tak się urządziłam, że kupiłam to badziewie za prawie ćwierć tysiąca złotych. Sprawdziłam też pozostałe rzeczy, które wcześniej mi proponowano. Wszystkie w okolicach 200 zł. Minimum 150.

Ja tak wypasionych prezentów nie dostawałam na Wigilię, ani urodziny, a teraz wręcza się je w mikołajki? Strach pomyśleć, czego zażądają ode mnie 24 grudnia. Jak tak sobie liczę, to te wszystkie zabawki będą w sumie kosztować prawie 2 tysiące. Przesada, jak na okazję i wiek obdarowywanej. Tym bardziej, że ona się tym pobawi kilka dni i rzuci w kąt. Tak jest zawsze.

Poruszyłam ten temat przy mamie, ale ona nie widzi problemu. Przecież to dziecko, należy mu się wszystko, co najlepsze, a rodzina jest od rozpieszczania.

Zobacz również: 4 tanie rzeczy, dzięki którym opakowanie twoich prezentów będzie wyglądało obłędnie

 

prezent na mikołajki

fot. Unsplash

Czy u Was też to tak wygląda? Ja jestem przerażona tym, jak młodzi rodzice podchodzą do tego tematu. Wychowują małych materialistów, a później się dziwią. Na komunię to pewnie zażądają najnowszego macbooka albo wakacji w tropikach. Nie jestem ani jej mamą, ani chrzestną, tylko zwykłą ciocią. Nie mam budżetu z gumy, który można rozciągać w zależności od widzimisię dziecka. I jego rodziców, bo oni w tym liście też maczali palce.

„Marysia napisała list”. To bardzo ciekawe, bo ona pisać jeszcze nie umie. Szach mat! Ale łatwo się mówi. Oczywiście nie pisnęłam słówkiem, tylko spełniam ich oczekiwania. Teraz mam o to do siebie żal. Ale trudno być w takich kwestiach stanowczych. Od razu wyszłabym na awanturnika i oczywiście biedaka. Na zabawkach oszczędza, dziecka nie chce uszczęśliwić.

Ja już poczułam atmosferę świąt. I wcale nie jest mi z tym dobrze.

Ewelina

Komentarze (35)

Ocena: 4.86 / 5
gość (Ocena: 5) 06.12.2017 01:05
Kupiłaś jej fajną lalkę i niech ma - na całe życie :D jak zniszczy to jej problem :P kup jej nie wideo Małą Księżniczkę - dostała lalkę Emilkę od bogatego taty i lalka ta całe życie była z nią. Wg mnie dzieci powinny się uczyć też przywiązania do zabawek a nie tego, że mają ich mnóstwo i rzucają je w kąt - raz, że nie będą niczego szanować, nie będą mieć sentymentu do niczego, no i takie kupowanie plastiku (chyba, że kolekcjonerski - to wtedy ma sens) który najpewniej wyląduje na wysypisku i zaśmieci Ziemię też nie jest mądre.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.12.2017 23:18
Styl takiego wychowania wroci do rodzicow jako karma tak szybko jak szybko wraca bumerang i beda wielce zdziwieni. Ja - rowniez jako ciocia,polecam Ci wylamanie sie z tych panujacuch "zasad" i wydawanie pieniedzy nie w postaci zabawek, ale w postaci przezyc - uwierz mi, nic tak nie zbliza z dzieckiem,a i przy okazji wydasz mniej. Mam na mysli, bajke w kinie, wesole miasteczko, lody i spacer latem, plac zabaw z trampolinami albo po prostu wspolny spacer czy jazda na rowerze. Dzieci nie pragna niczego tak bardzo jak byc kochanym i sie z nimi wspolnie bawic. Pozdrawiam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.12.2017 11:09
to chore, masz jakas nienormalna rodzinke..do glowy by nie przyszlo napisac komus takiego smsa czy wymagac prezentow od kogokolwiek, jak widac rodzicom przestawia sie swiatopoglad jak gowniak wchodzi do rodziny, to jakas masakra...olalabym ssma i tyle, masz co chcialas bo sama sie na to godzisz, po cholere sie teraz zalisz bo nei rozumiem?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 2) 04.12.2017 10:58
Słuchaj to samo miałam ze swoim chrześniakiem. W końcu się postawiłam bratowej i od tej pory ja decyduje czy dam mu prezent na mikołaja czy nie. Ewentualnie kupię mu coś co będzie korzystał tyłu dresy czy jakieś bluzki do przedszkola a od zabawek jest rodzić ewentualnie dziadkowie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.12.2017 00:53
To masz nieźle zj..ebaną rodzinkę, tylko pozazdrościć.... Na szczęście u mnie takich materialistów nie ma, cieszymy się z najdrobniejszych pierdół, bo liczy się tylko symbol a nie cena prezentu, nawet gdy się robi podarki dla dzieci. Dokąd ten świat zmierza, za moich czasów człowiek dostał od rodziców bluzkę , parę rajstop, jakąś lalkę i coś słodkiego i się cieszył, a teraz ? Jak wy wychowujecie te bachory, wiedząc, że same tyle nie dostawałyście od swoich rodziców ?! Ja bym na te urodziny nie poszła, a siostrze bym nagadała ile wlezie. Miałabym wy..bane na to co o mnie reszta rodziny pomyśli.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo