LIST: „Moja studniówka będzie TRAGICZNA. Kotlet z kurczaka, disco polo i 200 zł za nic! O 23.00 koniec...”

Martyna już wie, jak będzie wyglądała najważniejsza impreza w jej życiu. Jest zrozpaczona.
LIST: „Moja studniówka będzie TRAGICZNA. Kotlet z kurczaka, disco polo i 200 zł za nic! O 23.00 koniec...”
fot. Unsplash
26.11.2017

W przyszłym roku zdaję maturę, ale szczerze mówiąc, to nie jest teraz mój największy problem. Od kiedy pamiętam zazdrościłam mojemu rodzeństwu, kuzynom i starszym znajomym studniówek. Dla mnie to było coś tak odległego i nierealnego, a bardzo chciałem też to przeżyć. Wyobrażałam sobie wiele razy, jak będzie wyglądała moja. Myślałam nawet nad sukienką.

Teraz, kiedy zostały niecałe 2 miesiące, wszystkiego mi się odechciewa. W szkole niedawno było zebranie i rada rodziców z dyrekcją wszystko ustalili nie pytając nas o zdanie. Miała być impreza życia, a zapowiada się jakaś tragedia. I to bardzo droga tragedia. Nie podoba mi się praktycznie nic z tych planów. Nie jestem w tym sama, bo rozmawiałam już z wieloma osobami.

Zastanawiam się nawet, czy w ogóle jest sens tam iść. Nie wiem, czy nie lepiej żyć marzeniami, niż tak bardzo się rozczarować. Wiecie co oni wymyślili?

Zobacz również: Schudła 65 kg w rok, żeby na studniówkę założyć wymarzoną sukienkę. Jej dieta może jednak budzić kontrowersje...

studniówka 2018

fot. Unsplash

Nie pochodzę z dużego miasta, więc u nas do dyspozycji jest praktycznie jeden taki większy lokal, gdzie można by to zorganizować. W poprzednich latach maturzyści bawili się poza naszą gminą. Organizowano autokar, a potem rodzice odbierali wszystkich samochodami. Fajne miejscówki i nikt nie narzekał. Nasz rocznik jest jakiś wyjątkowy, bo tylko dwie klasy, więc wybrali coś na miejscu. To nawet nie jest restauracja, ale ośrodek kultury. Tam nic nie ma poza stołami.

Szkoda, że nie mogę wam tego pokazać, ale naprawdę dramat. Ma być co prawda DJ i catering, ale fajnej restauracji czy hotelu to z tego nie zrobią. To już chyba wolałabym się bawić na sali gimnastycznej. Przynajmniej byłoby taniej i miejsce bardziej przyjazne. Teraz dogrywane są szczegóły i w tym celu przeprowadzono ankietę.

Uczniowie ostatnich klas mieli wskazać, co chcieliby zjeść, jaką muzykę lubią i tak dalej. Mam znajomą w samorządzie i ona zna wstępne wyniki. To jest jakiś DRAMAT.

Zobacz również: Studniówkowe wpadki

studniówka 2018

fot. Unsplash

Ci ludzie są jacyś dziwni. Nie chcą wystawnej imprezy, którą zapamiętają do końca życia. Szykuje się zabawa, jak u cioci na imieninach. Ma być sałatka jarzynowa, rosół, filet z kurczaka i frytki. Mnie się marzyło coś bardziej wyjątkowego. Takie rzeczy wszyscy jedzą na co dzień. Co do muzyki, to oczywiście wygrał polski pop i disco polo. To oznacza, że nic innego nie puszczą. Rozumiem, że każdy ma inny gust i większość rządzi, ale bez przesady.

Z przecieków wiem, że będzie całkowity zakaz picia alkoholu. Zabawa ma się zacząć o 19, a do 23 budynek ma być już pusty. Do pomocy zaangażują kilku nauczycieli i do tego jeszcze rodziców. Także kontrola będzie totalna. Każdy ma się określić czy przyjdzie sam, czy z osobą towarzyszącą i nie będzie można tego zmienić. Inaczej zaliczka przepadnie.

Finansowo też nie wygląda to najlepiej. Wstępnie wyliczyli 200 zł za ucznia i 150 za osobę towarzyszącą. 350 zł za takie atrakcje w takim miejscu? Kpina!

Zobacz również: Tak wyglądała studniówkowa sukienka Gigi Hadid!

studniówka 2018

fot. Unsplash

Ogólnie odechciewa mi się wszystkiego. Mam znajomych w różnych zakątkach Polski i oni imprezują tak, jak należy. Hotele, muzyka na żywo, wystawne menu, toasty, animator organizujący zabawy. Wtedy to wygląda jak prawdziwy bal dla młodych. U nas zapowiada się raczej nasiadówka przy kotlecie i Zenku Martyniuku. Za 350 zł. O 22:30 pewnie nas wygonią.

Jeśli studniówka ma jakiś wpływ na wynik matury, to chyba zacznę się przygotowywać do poprawki. To będzie całkowity niewypał. Niestety, nie wszyscy to rozumieją i znam osoby, które są zachwycone. Im niewiele potrzeba do szczęścia. Myślą już tylko, jak przemycić flaszkę do środka i wypić ją w WC.

Czy to dziwne, że oczekiwałam czegoś więcej?

Martyna

Komentarze (17)

Ocena: 4.76 / 5
gość (Ocena: 5) 27.11.2017 19:17
Najważniejsze jest towarzystwo. Bywałam na wielu imprezach i szczerze mówiąc skromne imprezy nieraz okazywały się być lepsze od tych balów niczym z filmu. Jak znajomi, z którymi miałabyś się tam bawić są fajni, to idź! :D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.11.2017 23:27
"NAJWAŻNIEJSZA IMPREZA W JEJ ŻYCIU"????? Błagam Was! Kto to pisze........ Żałosne
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.11.2017 21:57
Studniówkę miałam 4 lata temu. U mnie był przepych ale to ze względu na realia dużego miasta. Nie kosztowało to fortuny. Myślę że ok 400 za parę max. Zabawa była w 5* hotelu. Królowała głównie muzyka z lat 70, 80, aktualne hity i kilka przebojów disco polo. Ja się bawiłam świetne i nie żałuję
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.11.2017 17:34
moja studniówka była mega. ok 10 lat temu placilismy 150 od osoby stoły się ugina od jedzenia a my prawie nic nie jedliśmy hehe ciągle się bawiliśmy do 4 nad ranem. alkohol był ale wszystko kulturalnie. Fajna impreza dla wszystkich klas maturalnych muzyka na żywo mega wodzirej animacje. I nie było wielce rewii mody limuzyn itd jak to się teraz powalilo we lbach
odpowiedz
licealistka (Ocena: 5) 26.11.2017 14:55
Powiem szczerze nie wierze w to co czytam. Do studniówki mi jeszcze daleko, ale w zeszłym roku miałam bal gimnazjalny i wyglądało to dużo lepiej niż to co ty opisujesz. Wiadomo gimbusy po 15, 16 lat wiec oczywiście byli rodzice, ale na 100 osób było ich może kilka nauczyciele równierz byli ale siedzieli w osobnym koncie albo tańczyli razem z nami. Impreza trawła do północy mimo że nikt z nas nie był pełnoletni. Alkoholu nie było ale dla osób w tym wieku to chyba oczywiste że na oficjalnej imprezie alkoholu nie ma. Był dj i na początku nie puszczał fajnej muzyki, ale podchodziliśmy do niego prosząc o konkretne piosenki które ale nas puszczał, wiec każdy mógł wybrać coś dla siebie. Również nie mieszkam w dużej miejscowości, ale mieliśmy w restauracji dosyć pożądnej na terenie sąsiedniej gminy. Impreza była od 16 i na początku dostaliśmy coś w rodzaju obiadku, ale nie uważam tego za złe bo np. ja jestem wegetarianką i nie było problemu i takim zestawem dla mnie. Nie brakowało też ciasta. Koszt całej imprezy to 150 zł. Szczerze współczuje autorce i mam nadzieje że taka cebula niedługo sie ogarnie, i życze żebyś jeszcze przeżyła impreze swojego życia.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo