LIST: „Założyłam na wesele tę sukienkę i zostałam zmieszana z błotem! Ubrałam się niestosownie?”

Odeta została uznana za najgorzej ubranego gościa. Słusznie?
LIST: „Założyłam na wesele tę sukienkę i zostałam zmieszana z błotem! Ubrałam się niestosownie?”
źródło: H&M (hm.com)
02.08.2017

Przyznam szczerze, że zawsze śmieszyły mnie podobne dylematy. Niektóre kobiety traktują wesele jako najważniejsze wydarzenie w życiu. Przez długie miesiące szukają odpowiedniej kreacji, radzą się koleżanek albo proszę o opinię w Internecie. To nic, że każda z jest jest jednym ze 100, 200 albo jeszcze więcej gości i mało kogo interesuje, co mamy na sobie.

Przekonałam się na własnej skórze, że chyba jednak interesuje. Sukienkę wybrałam sama, bo jest w moim stylu, nie kosztowała jakoś strasznie dużo, dobrze się w niej czułam i nie przypominała tych wszystkich cukierkowych kiecek, które widuje się na takich imprezach. Zobaczyłam, przymierzyłam i kupiłam. Potem założyłam i miałam zamiar dobrze się bawić.

To niestety nie było do końca możliwe, bo szybko usłyszałam za swoimi plecami szepty. Później moi krytycy nabrali odwagi i mówili wprost, że ubrałam się niestosownie.

Zobacz również: Dylemat Oli: „Proszę o radę. Czy świadkowej wypada założyć taką sukienkę na ślub i wesele?”

 

sukienka na wesele

źródło: H&M (hm.com)

Wybrałam sukienkę z sieciówki. Może niezbyt oczywistą, jeśli chodzi o formę i kolor, ale nie widzę w niej niczego szokującego. Kończy się tuż przed kolanem, nie ma głębokiego dekoltu, ani nie odsłania całych pleców. Nic mi spod niej nie wystawało i przeglądając się w lustrze myślałam, że wyglądam jak najbardziej stosownie do okazji. Wyszło na to, że się pomyliłam.

Kosztowała niewiele ponad 100 zł, a moim zdaniem wygląda na znacznie droższą. Jest stylowa i nie każda kobieta by ją założyła, ale ja czułam się w niej bardzo dobrze. Uważałam, że jest wystarczająco elegancka. I najważniejsze - nie kojarzy mi się z cukierkową suknią balową, bo takiego stylu zwyczajnie nie znoszę.

No, ale co ja tam wiem. Więksi znawcy uznali, że to jednak z mojej strony nietakt. Nie dostrzegli żadnych zalet tej kreacji, a wady wytykali coraz bardziej odważnie.

Zobacz również: Wszyscy zachwycają się tą panną młodą. Wygląda jak milion dolarów, a na suknię wydała tylko...

sukienka na wesele

źródło: H&M (hm.com)

Już pominę szczegóły, kto i w jaki sposób mnie skrytykował. Skupię się raczej na meritum, czyli co niby z tą sukienką jest nie tak:

- nie wygląda wystarczająco elegancko,
- jest za krótka,
- czarny kolor nie pasuje do okazji,
- falbany wokół rękawów wyglądają dziwnie,
- deformuje sylwetkę,
- to sukienka do chodzenia po mieście, a nie na bal,
- można ją założyć raczej na stypę,
- jest za mało kobieca.

I mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Wyszło na to, że popełniłam gigantyczną gafę, powinni mnie wyrzucić z wesela, a najlepiej jeszcze wymazać ze zdjęć i wyciąć z filmu. Naprawdę nie zależało mi na takim skandalu, bo to nie jest w mojej naturze.

Zobacz również: Będziecie pod wrażeniem weselnej kreacji Pauliny Krupińskiej (FOTO)

sukienka na wesele

źródło: H&M (hm.com)

Teraz pytanie do Was - czy tylko ja nie widzę w niej niczego niestosownego? A może te oceny są zbyt krzywdzące? Do głowy by mi nie przyszło, żeby krytykować stroje innych kobiet. Wiadomo, swoje zdanie mam, ale nie wywlekam tego na światło dzienne. Mnie np. przeszkadzają zbyt krótkie sukienki, wystające staniki, fluorescencyjne kolory i zbyt wysokie szpilki. Widziałam kilka dziewczyn ubranych w ten sposób.

Wychodzi na to, że powinnam spalić tę sukienkę, bo to przez nią zaliczyłam najbardziej kompromitującą wpadkę w życiu. Choć sama wcale tak nie uważam. Z ciekawości zapytałam pannę młodą (moją kuzynkę), czy coś jest nie tak z moją stylizacją. Stwierdziła, że jest oryginalna i bardzo do mnie pasuje.

Już nic z tego nie rozumiem…

Odeta

Komentarze (40)

Ocena: 4.4 / 5
paulina (Ocena: 5) 31.08.2017 14:22
na paru weselach byłam ostatnimi laty i na szczęście coraz mniej kobiet wybiera suknie "balowe", tiulowe, satynowe, bardzo zdobne i wieczorowe. Ja widuję głównie proste, eleganckie kreacje i chwała za to. Mnie ta sukienka nie razi. W połączeniu z fajnymi butami i torebką na pewno wyglądała bardzo korzystnie. Ale mnie do głowy by nie przyszło, by krytykować czyjeś ubranie na weselu. No chyba że komuś się biust wylewa albo widać tyłek to można się wtedy pochichrać ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.08.2017 20:04
Raczej trudno jest spodziewać się poklasku dla tej kreacji od jakichś cioci, kuzynek, babć itd., które zazwyczaj bardzo sztampowo podchodzą do takich kwestii. Sukienka jest oryginalna, jeśli odpowiednio dobrałaś do niej dodatki na pewno wyglądałaś bardzo stylowo. My ślę, że to bolączka każdej osoby o oryginalnym stylu - nie każdy ma na tyle otwarty umysł, by go docenić.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 03.08.2017 22:03
Mam w kuchni fartuch w taką samą kratkę, tylko, że granatową...
odpowiedz
Dorota (Ocena: 5) 03.08.2017 20:17
Sukienka jest bardzo fajna, odważna i niebanalna - to same zalety! Ale mimo wszystko uważam, że założenie jej na wesele to pewien nietakt. Oczywiście, gdyby to było wesele w najbliższym gronie, to byłoby to jeszcze ok, ale duża impreza z rozmachem, prawie bal wymaga nieco więcej. I nie mówię tu o poczuciu smaku (bo podkreślam - kieca jest ładna), ale o wykonaniu tej sukienki. Im większa impreza, im bardziej oficjalna (a wesele wbrew pozorom jest bardzo oficjalne), tym lepsza gatunkowo i staranniej wykonana powinna być nasza kreacja. Ta mimo wszystko wydaje się nieco frywolna, a kratka daje wrażenie wyblakłych kolorów, co wygląda mimo wszystko niedbale. Założenie takiej sukienki, to nie koniec świata i nie jakieś ogromne faux pas, ale określiłabym to jako "stąpanie po kruchym lodzie". Uważam po prostu, że można było kupić w tej cenie bardziej elegancką kreację, lub zapłacić więcej i znaleźć podobną sukienkę, ale naprawdę porządnie zrobioną i skrojoną. Pozdrawiam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.08.2017 10:45
Mieli 100 racji
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo