LIST: „Świadkowa przyszła na wesele z 3-miesięcznym dzieckiem. Wszystko zepsuła!”

Roksana żałuje, że powierzyła jej tę rolę. Młoda mama zachowała się skandalicznie.
LIST: „Świadkowa przyszła na wesele z 3-miesięcznym dzieckiem. Wszystko zepsuła!”
Fot. iStock
12.07.2017

Jestem naprawdę wyrozumiała i wszystko potrafię zrozumieć. Bliskim osobom wiele wybaczam. Jednak mam poczucie, że jedna z nich mnie bardzo zawiodła. Doskonale wiedziała, jakie mam oczekiwania, a całkowicie je zignorowała. Zrobiła tak, jak jej pasowało, nie przejmując się moimi potrzebami. Pomimo tego, że przecież miał to być „mój dzień”. Matczyna miłość chyba naprawdę odbiera rozum…

Ślub planowałam przez 1,5 roku i nawet nie musiałam się zastanawiać, kto powinien zostać moim świadkiem. Natalię znam od kilkunastu lat i zawsze byłyśmy nierozłączne. Ja mogłam liczyć na nią, a ona na mnie. Jeszcze nie miałam chłopaka, a już jej mówiłam, że to ją poproszę o zostanie druhną. Mnie przypadła ta rola na jej ślubie 2 lata wcześniej. Myślę, że spisałam się na medal - zorganizowałam niezapomniany wieczór panieński, rozruszałam gości weselnych i byłam na każde zawołanie.

Ona zrobiłaby pewnie to samo, ale zaszła w ciążę. Przez chwilę myślałam, żeby zmienić swoją decyzję, ale doszłam do wniosku, że przecież wcześniej urodzi i nie będzie problemu. Okazało się, że był.

Zobacz również: REPORTAŻ: Moja świadkowa przyćmiła mnie w dniu ślubu

 

świadkowa na ślubie

fot. Thinkstock

3 miesiące temu moja świadkowa została mamą. Wtedy zapytałam ją wprost, czy nie chce się wycofać. Ja ją zrozumiem i jak trzeba będzie, to powierzę tę rolę komuś innemu. Prawie się na mnie obraziła. Stwierdziła, że macierzyństwo to nie choroba i na pewno mnie nie zawiedzie. W porządku, niech tak będzie. Zaufałam, że jej życie nie zaważy na najważniejszym dniu w moim. Wyszło fatalnie i teraz nie mogę pozbyć się żalu.

Wieczór panieński zorganizowała moja siostra i to w ostatnim momencie. Świadkowa nie miała do tego głowy, bo przecież małe dziecko i w ogóle. Tak naprawdę nawet nie była na tej imprezie. Pojawiła się tylko na godzinę i musiała wrócić do domu. Już wtedy mogłam podejrzewać, że w dniu ślubu też wywinie mi jakiś numer. No i tak też było - przyszła do kościoła z niemowlakiem. Miałam nadzieję, że na czas wesela odda dziecko w dobre ręce i zajmie się mną.

Nic z tego… Maluch pojawił się też na weselu, a ja zapomniałam, że mam świadkową. Angażowała się mniej, niż zwykły gość, a nie taka była jej rola.

Zobacz również: LIST: „Zasugerowałam świadkowej, żeby schudła przed ślubem. Obraziła się, a powinna docenić szczerość!”

świadkowa na ślubie

fot. iStock

Wyobrażałam to sobie zupełnie inaczej. Ona ma rodziców, którzy są świetnymi dziadkami i na pewno by pomogli. Wiem, że zdarzało jej się zostawiać malutkie dziecko z nimi i nic złego się nie działo. Nadal karmi piersią, ale co to za problem w dzisiejszych czasach? Wystarczyło odciągnąć pokarm i schować go do lodówki. Jeden dzień mamy poza domem to przecież nie jest wielki dramat. Tak małemu dziecku naprawdę jest wszystko jedno i nawet nie zauważy. Tym bardziej, że ona już kilka razy wyrywała się z domu.

Skończyło się na tym, że moja świadkowa była zupełnie nieobecna. Nawet nie złożyła mi życzeń przed kościołem, bo akurat była pora karmienia. Marzyłam o tym, że będzie wtedy obok mnie. Odbierze prezenty od gości, poinstruuje ich jak dojechać na wesele, zorganizuje transport dla niezmotoryzowanych, sprawdzi stan przygotowania sali i tak dalej. Taka była jej rola.

Zamiast tego sama była najbardziej problematycznym gościem. Ciągle znikała, żeby zająć się maluchem, menu jej nie pasowało, a o godzinie 20 wywinęła mi taki numer, że długo tego nie zapomnę.

Zobacz również: O co powinnaś zadbać, jeśli jesteś świadkową?

świadkowa na ślubie

fot. Thinkstock

Spakowała wózek i powiedziała, że na nią już czas. Rozumiecie? Świadkowa została na weselu najkrócej ze wszystkich. Kolejne osoby wyszły dopiero o 2-3 w nocy, a większość została do rana. Musiałam przejąć jej rolę i sama się o wszystko martwić. Błagałam, żeby inaczej to zorganizowała. Niech jej mąż weźmie dziecko do domu. Nie… Tak się nie da i „zrozumiem, jak sama zostanę matką”. Nie wydaje mi się. Macierzyństwo nie jest powodem, żeby zawieść najlepszą przyjaciółkę w najważniejszym dniu w jej życiu.

Mam nauczkę, że na dzieciatych rzadko kiedy można polegać. Poród naprawdę coś zmienia w mózgu. Rozumiem, że teraz ma inne priorytety, ale wszystko można było zorganizować inaczej. Tak żeby maleństwu było dobrze i mnie przy okazji też. Można powiedzieć, że wzięłam ślub i przeżyłam wesele bez własnego świadka. Za to ten ze strony męża spisał się fantastycznie i mogę mu tylko podziękować.

Nie powtarzajcie mojego błędu. Nawet jak delikwentka zapewnia, że nic się nie zmieniło i da radę…

Roksana

Komentarze (81)
Ocena: 4.75 / 5
gość (Ocena: 1) 01.10.2019 16:23
Nie bierze się na świadka młodej mamy. Proste. Roksana jesteś sama sobie winna
odpowiedz
kasik (Ocena: 5) 07.05.2018 15:41
Ta kobieta zachowywała się jakby dziecko jeszcze nie miało przeciętej pępowiny. Zachowanie wobec panny młodej karygodne.
odpowiedz
OLIVIER Z NK (Ocena: 5) 06.04.2018 08:54
Ta mala wyjaca bestia(bachor) robila wszystko zlosliwie
odpowiedz
anonim (Ocena: 5) 23.08.2017 21:02
Koleżanka mogła zrezygnować z roli świadka jeżeli czuła,że nie temu nie podoła. 3 miesiąca była już matką ,więc chyba była świadoma,że dziecko jest absorbujące.
odpowiedz
no (Ocena: 5) 14.07.2017 23:29
Nie miałam z kim zostawić, bo cała rodzina była na tym ślubie a nie zdążyłam szaleć bo po pierwsze nie lubię wesel, po drugie większość czasu spędziłam na karmieniu, a po trzecie która z was nie poszła by na ślub siostry, kiedy wszyscy naciskają i wmawiają, że na ilu weselach nie były to takie maluchy spały. Posłuchalam, a później słuchałam, że tak szybko uciekalismy, że nawet obiadu nie zjedliśmy. Wiec"mańka" nie obrażaj ludzi, bo nie znasz całej sytuacji, a jak jesteś już taka bezczelna, to ty widocznie nie wydalilaś łożyska tylko je zjadłas.
zobacz odpowiedzi (3)
5 (Ocena: 5) 14.07.2017 18:26
ja bym zerwała kontakt z taką pseudo przyjaciółką
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.07.2017 11:58
nei rozumiem dlaczego swiadkowa nei zostawila dziecka z opeikunka czy kims z rodziny, naprawde okropne z jej strony.. powinna zrezygnowac z funkcji a skoro juz sie jej podjela to zrobic to jak nalezy. zeby nei zdziwila sie ona i te wszystkei matki polki ze nei beda sie mialy do kogo odezwac jak dziecko podrosnie
odpowiedz
no (Ocena: 5) 14.07.2017 09:48
A ja nie rozumiem panny młodej. Musiała przez te 3 miesiące widzieć jak zachowuje się jej przyjaciółka przy dziecku. Nie byłam swiadkowa tylko zwykłym gościem, tego dnia było bardzo gorąco. Mój 2,5 miesięczny synek wytrzymał jakoś pobyt w Kościele, a potem było karmienie, głośna muzyka, która spowodowała jego rozdrażnienie do tego stopnia, że przez moment chciałam wzywać karetkę. Malucha karmiłam piersią, a on nie chciał smoczka czy butelki. Na weselu wytrzymaliśmy może z godzinę. Na panieńskim nie byłam, ale rozumiem każdą matkę. To jest jej wybór jak postępuje z dzieckiem. Po weselu usłyszałam, że mogliśmy zostać w klimatyzowane sali z wrzeszczacym dzieckiem, zgrzanym od upału. Napisze Ci tak: będziesz matka to zrozumiesz co liczy się najbardziej, ja tak powiedziałam szwagier i się zamknęła. Teraz sama jest matką i chroni swoje dziecko jak może.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 13.07.2017 21:27
O nie! Niektore wyrodne matki rodza, a pozniej jeszcze po weselach sie szlajaja! Bestialsko dziecko opuszczajac! Opieka spoleczna sie tym powinna zainteresowac! Kazde rozstanie dluzsze niz 37 minut, z dzieckiem do lat 12 (poza czasem w szkole), powinno byc karane grzywna w wysokosci tylu tysiecy, ile minut sie przekroczylo limit. Za te pieniadze rzad budowalby pomiki matek karmiacych piersia w restauracjach i zmieniajacych pieluszki na stolach. Chwala bohaterkom!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.07.2017 20:09
Z obserwacji i doświadczenia wiem, że tym co najbardziej psioczą na matki i dzieci w momencie kiedy same zostają mamami, najbardziej odbija i zachowują się jak święte krowy do kwadratu... nagle to co im kiedyś tak przeszkadzało staje się ich świętym prawem- dawniej przeszkadzały im nawet grzeczne dzieci w restauracji, a teraz same pakują się z rozkrzyczanym potomkiem do knajpy, dawniej nie potrafiły się posunąć z przejścia do tramwaju żeby mama wóżkiem wjechała, dziś oczekują, że ludzie będą jej wózek wnosić po schodach, dawniej linczowały mamy, które na uboczu w parku karmiły, teraz same z piersią na środku centrum handlowego by stały i to jest ok. Wytłumaczenie takiego zachowania jest proste- skoro jako bezdzietna nie potrafiłaś być empatyczna, bezkonfliktowa i zajmować się własnym tyłkiem zamiast życiem innych ludzi, to jako matka będziesz jeszcze bardziej egoistyczna niż byłaś do tej pory, bo obowiązki, bo niewystapnie, rozdrażnienie itd itp. Takie luźne spostrzeżenie z życia wzięte
odpowiedz
Polecane dla Ciebie