LIST: „Dostaliśmy mieszkanie w prezencie ślubnym. Tylko 2 pokoje, więc nie wiem, jak mamy tam żyć!”

Iza chciałaby mieć oddzielną sypialnię, garderobę, pokój dla dziecka. Brakuje miejsca.
LIST: „Dostaliśmy mieszkanie w prezencie ślubnym. Tylko 2 pokoje, więc nie wiem, jak mamy tam żyć!”
Fot. iStock
14.06.2017

Nie wiem czy ktoś mnie zrozumie. Wyjdę pewnie na niewdzięczną i oczekującą za dużo, ale mimo wszystko chcę opisać, co mnie spotkało. Czasami, chcąc dobrze, możemy sprawić innym kłopot. To właśnie mnie spotkało i nie za bardzo wiem, jak mam wyjść z tej sytuacji. Ktoś powie, że przewróciło mi się w głowie i jestem zachłanna, a ja po prostu myślę przyszłościowo. To, co jest dobre teraz, za chwilę może okazać się niewystarczające.

Tak jest właśnie z mieszkaniem, które razem z mężem otrzymaliśmy w prezencie ślubnym od naszych rodziców. Trzeba przyznać, że mieli gest i mało które młode małżeństwo ma taki fajny start. Doceniam to bardzo i jestem im ogromnie wdzięczna. Co nie zmienia faktu, że nie do końca wiem, jak mam się teraz zachować. Nasz nowy dom, w którym mieliśmy założyć rodzinę, jest dla nas po prostu za mały. A przecież nie możemy wybrzydzać, bo oni chcieli dobrze…

Chodzi o to, że dostaliśmy 2 pokoje, razem ok. 40 metrów. Dla mnie to niewystarczająco miejsca, żeby móc tam normalnie żyć. Już tłumaczę, o co dokładnie mi chodzi.

Zobacz również: 19 lat - pierwszy etat, 24 lata - własne mieszkanie, 29 lat - kupno domu. Tak się żyje na Zachodzie! A u nas?

 

mieszkanie w prezencie ślubnym

fot. Thinkstock

Mieszkanie zostało kupione przez rodziców za gotówkę. To były oszczędności ich życia. Cudowny gest, który doceniam i będę doceniała do końca życia. Mało kogo na to stać, a nawet jak stać, to młodzi nie dostają takich prezentów. Większość osób w mojej sytuacji musi się samodzielnie dorobić, a potem przez całe życie spłacają kredyty. Z tego względu jestem najszczęśliwsza na świecie. Podpisaliśmy już akt notarialny i to jest nasze.

To przyjemne uczucie, kiedy jednym podpisem zyskujesz coś tak wartościowego. Mieszkanie jest prawie w centrum miasta i w nowym budownictwie, więc jest bardzo dużo warte. Ale aż chciałoby się zapytać - i co z tego? Miejsce mi odpowiada, wszystko urządzimy po swojemu i ogólnie super, ale metraż mnie nie zadowala. Dla małżeństwa jest super i teraz go na pewno docenimy, ale co później? Przecież chcemy mieć dzieci. Pewnie nie jedno.

Aktualnie plan jest taki, że będzie to podzielone na salon, a w mniejszym pokoju urządzimy sobie sypialnię. Gdzie miejsce na dodatkowego członka rodziny?

Zobacz również: LIST: „Siostra odziedziczyła mieszkanie po babci. Jest urządzona do końca życia, a ja zostałam z niczym!”

mieszkanie w prezencie ślubnym

fot. Thinkstock

Wiem, że ludzie żyją w gorszych warunkach i większej ciasnocie, ale chyba nie o to chodzi, kiedy daje się komuś nowe mieszkanie. To miał być dobry start dla naszej rodziny, a na razie więcej z tym problemów, niż pożytku. We wrześniu się wprowadzamy i co dalej? Jako bezdzietne małżeństwo świetnie się tam odnajdziemy, ale aż strach myśleć o przyszłości. Jak zajdę w ciążę, to nie wiem co zrobimy.

Przydałyby się jeszcze ze 2 pomieszczenia, jak nie więcej. Wcześniej miałam garderobę i nie wyobrażam sobie inaczej. Wszystko się tam mieści i salon albo sypialnia nie są wtedy zagracone. Teraz nie ma miejsca. Nie wspominając o pokoju dla dziecka. Aktualnie mieszkamy z moimi rodzicami i mogę powiedzieć, że tu pod tym względem jest lepiej. Mamy całe piętro do dyspozycji i sporo przestrzeni.

Ktoś powie - no to sprzedajcie to mieszkanie i będziecie mieli na wkład własny potrzebny do kupna większego. Myślałam o tym, ale czujemy się zobowiązani i głupio byłoby to teraz zrobić. Może za kilka lat będzie wypadało, ale ja tyle nie wytrzymam…

Zobacz również: 5 zalet mieszkania w bloku

mieszkanie w prezencie ślubnym

fot. Thinkstock

Może się skończyć na tym, że wreszcie zajdę w ciążę i urodzę, a wtedy jeden pokój zajmę z mężem, a drugi przypadnie dziecku. Wtedy w salonie musielibyśmy spać, jeść, odpoczywać, składować wszystkie rzeczy i tak dalej. Nie tak wyobrażałam sobie dorosłe życie. Czułabym się jak w jakimś ciasnym akademiku, gdzie wszystko robi się w jednym pomieszczeniu. Także ten prezent okazał się błogosławieństwem i równocześnie przekleństwem. Oficjalnie się cieszymy, a tak naprawdę nie wiemy co robić.

Nie wspominając o tym, że rodzice bez naszej wiedzy załatwili wykończenie kuchni i łazienki. Widziałam jakieś próbki materiałów i projekt. Zupełnie nie nasz styl. Znowu chcieli dobrze, a wyszło nie za fajnie. I pewnie usłyszę: dziewczyno, ciesz się, bo dostajesz wszystko na tacy. Chciałabym, ale niestety nie potrafię.

Naprawdę wolałabym, gdyby dali nam te pieniądze do ręki i już jakoś inaczej byśmy to sobie zorganizowali. Nie tak miało to wszystko wyglądać i jestem zwyczajnie wściekła.

Iza

Komentarze (49)

Ocena: 4.76 / 5
gość (Ocena: 5) 21.06.2017 16:32
20 lat mieszkałam w 36 m2 z matką. To była udręka, zero prywatności bo był to pokój z kuchnią i łazienką. Teraz mieszkam w mieszkaniu 80m2 po dziadkach, i powiem że rozumiem autorkę. Sama mam dziecko w drodze i nie widzę innej opcji. Salon, sypialnia i pokój dziecka osobno. Nie mogłabym spać w salonie, jeść... a jak będą goście to co? Wygonię ich bo się źle czuję? Nie, przeproszę i idę do sypialni, a mąż zostaje z gośćmi. Ale przyznam szczerze, że teściowie i rodzina ma takie samo podejście. Po co więcej niż 2 pokoje. Póki dziecko jest małe nie ma tych 2-3 lat to ok. Ale kiedy dorasta to i rodzice i dziecko chcą mieć swoją prywatną przestrzeń.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.06.2017 10:09
Ja tam rozumiem autorkę. Całe życie mieszkaliśmy na 40m w 2 pokojach i to jest porażka. To jest dobre dla 2 osób ale jak autorka planuje dzieci to powinna robić wszystko żeby to mieszkanie zmienic na wieksze lub wybudowac dom. Macie dobry start to mieszkanie można wynająć lub sprzedać. Tylko teraz pytanie co rodzice na to. I tak autorka ma rację - to jest problem...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.06.2017 13:04
Ja zrobiłabym wszystko, żeby mieć chociaż własne 15m, a tutaj taka katastrofa... Nie wiecie, ludzie, jakie macie szczęście, kiedy ktoś Wam coś, po prostu, DAJE.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.06.2017 18:30
Jak tak bardzo jesteś zawiedziona prezentem, to sprzedaj, rodzice na pewno, się nie obraza, ponieważ kupisz większe z którego będziesz bardziej zadowolona i powinni być dumni, ze myślisz o przyszłości, oczywiście będziesz musiala do niego dolozyc spora sumke .
odpowiedz
ami (Ocena: 5) 15.06.2017 16:47
Podejzewam czemu autorka tak wybrzydza. Napisala ze teraz mieszkaja u jej rodzicow i maja cale pietro dla siebie, tzn: pasozytuja na jej rodzicach, pewnie nie placa wnajmu, mamusia gotuje, sprzata, pierze i wyrecza corcie ze wszystkiego. No i jak smie kazac sie wyprowadzic i samej wszysko robic do okola swojej dupy. SKANDAL!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo