LIST: „Pigułki to wynalazek dla pań lekkich obyczajów. Porządne kobiety ich nie potrzebują!”

Patrycja twierdzi, że antykoncepcja hormonalna sprzyja rozwiązłości.
LIST: „Pigułki to wynalazek dla pań lekkich obyczajów. Porządne kobiety ich nie potrzebują!”
Fot. Thinkstock
16.04.2017

Mam czasami wrażenie, że w Polsce nie ma innych tematów, niż aborcja, in vitro, antykoncepcja i pigułki dzień po. Niektóre kobiety gadają tylko o tym. Naprawdę chodzi wam tylko o to, żeby usunąć ciążę albo uniknąć zapłodnienia? Seks to nie jest zabawa dla osób, które obawiają się konsekwencji swoich działań. Ja bym się nie potrafiła kochać z chłopakiem, gdybym cały czas myślała o najgorszym. Nie da się żyć w takim ciągłym stresie.

Pewnie sobie pomyślicie, że jestem jakaś nawiedzona i ktoś wyprał mi mózg. Nie potrafię logicznie myśleć, marzę o wielkiej rodzinie i jestem jakaś staroświecka. Wcale nie. Do religii mam stosunek raczej luźny, nie jestem żadnym moherem, a do rodzenia dzieci wcale mi się nie spieszy. To, że nie zabezpieczam się pigułkami to moja racjonalna decyzja. Po prostu wiem, że faszerowanie się hormonami niczego dobrego nie przyniesie.

Dziwię się matkom, które zabierają swoje nastoletnie córki do ginekologa, żeby ten im wypisał receptę. To jest jawne przyzwolenie na seks nieletnich. Dzieci trzeba wychowywać, a nie namawiać do złego. Jak kobieta jest porządna i odpowiedzialna, to nie potrzebuje takich metod.

Zobacz również: LIST: „Mam chłopaka i ochotę na seks, ale jestem katoliczką. Jak to pogodzić?!”

 

antykoncepcja hormonalna

fot. Thinkstock

Nie chciałabym nikogo obrazić, ale mam takie poglądy, a nie inne. Moim zdaniem antykoncepcja hormonalna to pójście na łatwiznę. Kobiety czują się wtedy całkowicie bezkarne, dlatego tak często zmieniają partnerów. Wydaje mi się, że mój związek trwa już tyle lat właśnie z tego powodu, że bierzemy za siebie odpowiedzialność. Gdzieś z tyłu głowy mamy cały czas, że ciąża może się przydarzyć. I wiecie co? Nie będzie wtedy dramatu. Przecież na tym polega miłość.

Z pigułkami jest inaczej. Łykacie je jak cukierki i wydaje wam się, że na pewno nic się nie stanie. No i dlatego nie macie problemu z tym, żeby zmieniać często partnerów. Seks staje się chwilą przyjemności, a nie dopełnieniem prawdziwego uczucia. Jesteście przekonane, że wpadka wam nie grozi, więc można szaleć. W takim razie, po co męczyć się z jednym, jak można mieć co weekend innego?

Współczuję wszystkim kobietom, które twierdzą, że są w szczęśliwych związkach i nie widzą świata poza swoim partnerem, a muszą się tak zbroić. Pigułki, spirale, on zakłada prezerwatywę. Chwila zbliżenia przypomina pójście na wojnę. Nie daj Boże plemnik dotrze do komórki jajowej.

Zobacz również: Przestała brać pigułki i oto efekt! (Nigdy wcześniej nie miała pryszczy)

antykoncepcja hormonalna

fot. Thinkstock

Myślę, że możecie mi zazdrościć spokoju ducha. Ja nie muszę pamiętać o żadnych pigułkach. Wystarczy, że mój facet się zabezpiecza. Czy jest ryzyko? Oczywiście, ale powtarzam - my się kochamy. W tej relacji chodzi o coś więcej, niż tylko rozładowanie napięcia seksualnego. Tego chyba nie można powiedzieć o sytuacji, kiedy czujesz się zmuszona do uniknięcia ciąży za wszelką cenę. Jeśli nie wyobrażasz sobie, że partner mógłby być ojcem twojego dziecka, to znaczy, że chyba nie za dobrze się dobraliście.

Ja też chcę najpierw zrobić karierę i pocieszyć się wolnością, ale nie mam nocnych koszmarów, że dziecko to wszystko zrujnuje. To jest naturalna konsekwencja sypiania ze sobą. Ludzie w stałych związkach powinni to rozumieć. Reszta z was niech lepiej łyka dalej te pigułki, bo może się zdarzyć, że po kilku randkach nie będziecie wiedziały, kto jest tatusiem… Taka jest moim zdaniem prawda. Antykoncepcja jest dla łatwiejszych kobiet.

Po co ją wymyślono? No, raczej nie dlatego, że kochająca żona obawia się nasienia swojego męża. To jest wynalazek dla pań luźniejszych obyczajów. Przepraszam z góry, jeśli kogoś tym uraziłam. Nie chcę oceniać, ale takie są moje obserwacje.

Zobacz również: Cała prawda o ryzyku związanym z przyjmowaniem tabletek antykoncepcyjnych

antykoncepcja hormonalna

fot. Thinkstock

Tym bardziej wnerwiają mnie postulaty feministek. One by chciały, żeby antykoncepcja była dostępna na każdym rogu i to dla każdego. Najlepiej, gdyby dziewczynki w podstawówce już się faszerowały hormonami. To jest podobno przejaw rozsądku i odpowiedzialności. Czy tylko mnie się wydaje, że jest wręcz na odwrót? Uważam, że to objaw lekkomyślności i traktowania seksu jedynie jako fizycznego aktu. Zrób to z byle kim, jeśli tylko masz ochotę. Nic ci nie grozi. On zrobi ci dobrze, a ty nie będziesz musiała wychowywać żadnego bachora.

Przepraszam bardzo, ale tak to właśnie wygląda. Hulaj dusza, piekła nie ma. I tak z pokolenia na pokolenie. Matki łykały, zachęcają do tego córki i interes się kręci. Koncernom farmaceutycznym i niektórym złym ludziom właśnie o to chodzi. Wszystkie bądźmy bezpłodne.

Dobrze, że jest coraz więcej świadomych kobiet, które nie chcą brać w tym udziału. Ja dzięki swojej decyzji jestem naprawdę zdrowsza i szczęśliwsza. Wbrew pozorom, także bardziej spokojna od tych wszystkich histeryczek, które zastanawiają się, czy połknęły wczoraj pigułkę. Szanujesz się - nie potrzebujesz takich sztucznych metod. Taka prawda.

Patrycja

Komentarze (49)

Ocena: 3.71 / 5
gość (Ocena: 1) 25.04.2017 20:07
A ty niby jesteś taka super mądra i trudna do zdobycia? Pigułki nie świadczą o łatwości kobiet tylko o ich świadomym planowaniu rodziny to po pierwsze. Po drugie nie dziw się że nastolatki też chodzą po pigułki zamiast chodzić z wózeczkami po chodniku ;p
odpowiedz
Paulina (Ocena: 5) 24.04.2017 22:09
Co do zasady, w większości zgadzam się z opinią na temat pigułek. Ale nie ośmieliłabym nigdy pomyśleć czy nazwać kobiet, które je stosują łatwymi, itp. Tp niedopuszczalne. Mój pogląd jest taki, że gotowość na seks = potencjalna ciąża i to ryzyko trzeba akceptować. Pigułki są dla mnie czymś koszmarnym i nie rozumiem, jak z własnej woli można chcieć je brać i tak zatruwać swój organizm - sama brałam 3 lata i mega żałuję. Dla mnie gumki to jedyna fajna metoda antykoncepcji. Mój partner troszczy się o mnie, widział jak hormony na mnie wpływały, więc oboje uznaliśmy, że prezerwatywa, chociaż zabiera obojgu odrobinę przyjemności, jest nieinwazyjna i nie robi nikomu krzywdy, a jak dni niepłodne sprzyjają to i można poszaleć bez. ;) Ale my nie mamy takich rozbuchanych temperamentów, by "brak spontaniczności" nam przeszkadzał. Po prostu zawsze są pod ręką - w mojej torebce, u niego w portfelu i w naszych mieszkaniach każdy ma zapas. Ja również je kupuje, bo to nasza jedyna forma antykoncepcji, oboje jesteśmy za nią odpowiedzialni. Jeżeli kobieta się truje, a jej partner nie chce gumek, bo mu zabierają przyjemność, to w mojej opinii jest to właśnie brak szacunku do samej siebie i w sumie z jego strony też, bo przedkłada swoją przyjemność ponad zdrowie partnerki. Ale ilu ludzi, tyle opinii.
odpowiedz
we (Ocena: 5) 20.04.2017 12:15
Oczywiście, ze potrzebują. bo nie chcą być skazane na metody naturalne które są czasochłonne i często zawodne. seks to spontaniczność a nie planowanie kiedy mogę a kiedy nie. To indywidualny wybór, ale nie żyjemy w średniowieczu...
odpowiedz
mama85 (Ocena: 5) 19.04.2017 22:22
Bzdury!!!Jestem żoną od 10lat ,nie zdradzam go.Mam już dwóch synów i nie chce mieć już wiecej dzieci.Tak i dlatego biore tabletki.Dla mnie to jest świadome planowanie rodziny i odpowiedzialność.Nie sztuka "zrobić"dziecko,sztuką jest je wychować.Tabletki pomagają mi także ze wzgledu zdrowotnych.Wiec droga autorko ,widze że nie znasz dorosłego życia.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.04.2017 13:03
mam poważną wadę kręgosłupa. Pierwsza ciąża skończyła się tym, że ze średnio sprawnej i samodzielnej osoby przesiadłam się na wózek inwalidzki. Jeszcze mam czucie w nogach... I nazwano mnie rozwiązłą, bo kolejną ciążę mogę przepłacić życiem i osierocić dzieci. A to, że od 18-tu lat mam jednego jedynego partnera seksualnego nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że biorę tabletki antykoncepcyjne Czuję sie urażona, upokorzona i zmieszana z błotem
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo