LIST: „Zdaję maturę z 6 dodatkowych przedmiotów. Dlaczego inni idą na łatwiznę i wybierają tylko jeden?!”

Klaudia twierdzi, że jej rówieśnicy są leniwi i mało ambitni. Kiedyś to się na nich zemści.
LIST: „Zdaję maturę z 6 dodatkowych przedmiotów. Dlaczego inni idą na łatwiznę i wybierają tylko jeden?!”
Fot. Thinkstock
12.04.2017

Może jestem dziwna, ale jakoś nie boję się matury. Nie mogę być pewna, że wszystko dobrze pójdzie, ale nie ma sensu martwić się na zapas. Uważam, że jestem całkiem nieźle przygotowana. Moi znajomi dostają gęsiej skórki na samą myśl, a ja w sumie nie mogę się doczekać maja. Chcę mieć to już za sobą, żeby sprawdzić czy warto było się tyle uczyć. O studiach tez już myślę, więc tym bardziej czekam na egzaminy. Jestem zdania, że jak ktoś się przykładał do nauki przez 3 lata, to teraz nie powinien mieć problemów.

Nie podoba mi się podejście osób z klasy, które od miesiąca zaczęły się uczyć i myślą, że to wystarczy. Zupełnie tak, jakby matura była zwykłym sprawdzianem. Wystarczy wykuć na chwilę przed i po sprawie. A to przecież egzamin wiedzy nawet nie z całego liceum, ale w ogóle całej edukacji. Ja zawsze się starałam, więc teraz nie mam jakiegoś wielkiego stresu. Bo czym mnie może matura zaskoczyć? To wszystko było w programie nauczania, więc żadna nowość.

Dlatego podeszłam do tematu ambitnie i będę zdawała 6 przedmiotów dodatkowych na poziomie rozszerzonym. Innym wystarcza jeden i w sumie to się dziwię, jak można być tak leniwym

Zobacz również: LIST: „Zaraz matura, ale co potem? Zamiast studiów wolałabym męża i dziecko!”

 

matura 2017

fot. Thinkstock

Zdaję sobie sprawę, że według niektórych przesadziłam. Po co tyle przedmiotów maturalnych, skoro wystarczą 3 obowiązkowe i 1 dodatkowy? Taka już jestem, że lubię wyzwania. Myślę, że dam sobie radę, bo inaczej bym tego nie robiła. Średnią mam wysoką, rzadko omijam lekcje, słucham nauczycieli, czytam książki i to powinno wystarczyć. Jakoś mnie nie przekonują pomysły innych, że warto olewać szkołę, a dopiero na kilka tygodni przed egzaminem wystarczy się pouczyć.

Może wystarczy, żeby w ogóle zdać. Ale jak? Bardzo bym chciała mieć minimum 90 procent z każdego przedmiotu. Oprócz języka polskiego, angielskiego i matematyki zdaję też m.in. biologię, chemię i fizykę. W takiej jestem klasie i czuję się w tym mocna. Trzeba być wszechstronnym człowiekiem, żeby coś osiągnąć. Moim zdaniem każdy humanista powinien zaliczyć historię, wiedzę o społeczeństwie, filozofię i historię sztuki.

Bo jak można się tak nazywać, zdając np. tylko j. polski i WOS? To trochę za mało, żeby się potem odnaleźć na studiach.

Zobacz również: To się przyda przed maturą: Ćwiczenia mózgu, które ułatwią zapamiętywanie i koncentrację

matura 2017

fot. Thinkstock

Wiem, co inni sobie o mnie myślą. Wy pewnie teraz też. Jakaś nieżyciowa dziewczyna, która tylko się uczy. Pewnie rodzice stoją nade mną z batem i wymagają. Prawda jest taka, że nigdy nie musieli mnie do niczego zmuszać. Polubiłam szkołę od samego początku i do dzisiaj mi to nie przeszło. Chcę wiedzieć więcej, żeby udowodnić, że kobieta też potrafi. Boli mnie jak sprowadza się nas tylko do roli matek albo pustych blondynek zainteresowanych wyłącznie malowaniem paznokci. Mam ambicję, żeby dostać się na bardzo dobre studia, skończyć je i zrobić karierę.

Nie wiem jakie plany mają osoby idące na łatwiznę w czasie matury. Wydaje mi się, że ich filozofia to „jakoś to będzie”. Pewnie będzie, ale coś mi się wydaje, że byle jak. Skończą jakieś tam studia, potem nie znajdą pracy w zawodzie, będą się męczyć całe życie. Naprawdę nie rozumiecie, że trzeba o siebie zawalczyć tu i teraz, a nie za 10 lat? Wtedy będzie już za późno. Widzę to po moim bracie, który też sobie odpuścił i teraz żyje jak za karę.

Mnie jakoś nie cieszy takie odpuszczanie sobie. Bo co to za radość? Czułabym się źle wiedząc, że mogłam zrobić więcej, ale wygrało lenistwo. I naprawdę nie jestem przy tym jakąś kosmitką, która nie ma przyjaciół. Mam nawet chłopaka i jego też motywuję.

Zobacz również: Matura na 5!

matura 2017

fot. Thinkstock

Nie mogę być pewna, że nie podwinie mi się noga i któryś egzamin będzie trudniejszy, niż zakładałam. Ale wiecie co? Kto nie ryzykuje, ten nie ma. O zdanie matury się nie martwię, jak niektórzy. Ja walczę o jak najlepszy wynik. Nie dla nauczycieli, chłopaka, rodziców, uczelni czy przyszłego pracodawcy. Tylko dla siebie. Już sobie wyobrażam wakacje, jak siedzę w ciepełku i uśmiecham się pod nosem z myślą, że dałam radę. Wtedy będę miała poczucie, że nie zmarnowałam czasu i szansy.

Dla tegorocznych maturzystów jest już za późno na zmianę, ale chciałam przekonać młodsze roczniki. Naprawdę, nie ma sensu ograniczać się do minimum, bo wszyscy tak robią. Niech sobie gadają, że jesteście kujonami. Ciekawe, kto się potem będzie śmiał… Oni raczej wiele nie osiągną, a ty dzięki ambicji spełnisz każde marzenie. Mnie cieszy to, co dopiero przede mną. A mam nadzieję, że to same dobre rzeczy. Przynajmniej będę miała pewność, że dałam z siebie wszystko.

Nie uważam się za lepszą od tych, którzy idą na łatwiznę. Wydaje mi się tylko, że to ja mam prawo czuć się z siebie dumna, a nie oni. A jak jeszcze raz usłyszę, że matura to jakieś niewyobrażalnie trudne wyzwanie, to chyba wybuchnę śmiechem…

Klaudia

Komentarze (30)

Ocena: 4.47 / 5
gość (Ocena: 5) 01.05.2017 10:57
"Wydaje mi się tylko, że to ja mam prawo czuć się z siebie dumna, a nie oni. " - Nie będziesz decydować o tym, kto ma się czuć dumny. Ja miałam maturę w poważaniu, szłam tam tylko po to, żeby napisać/powiedzieć, co wiem, po czym wracałam do domu i szłam spać :D Okazało się, że wszystko pozdawałam - duma? Nie, bo nie zależało mi na maturze. Wiesz dlaczego? ŻADEN z przedmiotów w szkole mnie w ogóle nie interesował i nie idę na studia. Dlaczego? Nadal nie mam celu. Wyznaję zasadę: Nie idę na studia bez żadnego celu, żeby studiować byle co - TO JEST MARNOWANIE NASZEGO CZASU. Prawda jest taka, że ludźmi i ich życiem powinna kierować pasja, hobby, zainteresowania - nie wszystko da się "wystudiować". I zapamiętaj - każdy może być dumny z tego, z czego chce. Nie ma czegoś takiego "ja mogę być dumna, oni nie" - to tylko Twoja perspektywa życia.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.04.2017 09:49
Redaktorka pojechała ze swoją "weną twórczą". Rozszerzony polski, matematyka, język ok, bo to więcej punktów (chociaż waga też ma znaczenie), ale po co zdawać 3 przedmioty dodatkowe, skoro i tak zazwyczaj liczy się tylko jeden (oprócz paru kierunków, które czasami wymagają 2)? Nie lepiej skupić się na tych najbardziej potrzebnych i zdać je jak najlepiej, niż dzielić siły na inne, które i tak nie będą brane pod uwagę w rekrutacji? Po zakwalifikowaniu się matura i tak odchodzi w zapomnienie, więc nie ma sensu przejmować się nią bardziej, niż to konieczne.
odpowiedz
maturzystka (Ocena: 1) 13.04.2017 18:01
mature mozna zdawać max z 5 dodatkowych przedmiotów tak więc... niezła próba
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.04.2017 17:18
Śmieszą mnie osoby, które wierzą, że matura i oceny to przepustka do życia na poziomie. Mam 26 lat, maturę zdawałam dawno temu i widzę po mnie i moich znajomych jak to wyszło w praniu. Były osoby, które się nie uczyły w ogóle, ledwo zdały maturę i część pozakładała swoje firmy (zazwyczaj budowlanka i kosmetyka) i żyje im się super,a reszta z tych "nieuków" wylądowała kiepsko.Były osoby, które dostawały 3-4, maturę zdały ok (nie jakoś super i z 5 przedmiotów) i widzę,że tym ludziom (i mnie również,bo jestem w tej grupie) wiedzie się najlepiej. Bo w szkole nauczyły się jak kombinować, żeby się nie przemęczać, uczyły się tego co ich interesowało. Jest też trzecia grupa- perfekci, zawsze super oceny, świetnie zdana matura i... niewolnictwo w wielkich firmach do końca życia na czyjś rachunek. Bo oni nie nauczyli się myśleć samodzielnie,tylko powtarzać rozkazy pana (nauczyciela w tym wypadku). Tacy ludzie umieją pracować tylko pod kimś. Przemyślcie to.
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 12.04.2017 22:17
Hahahahahahahhahahahahahahahhahahaha... zdawaj sobie nawet maturę z w-fu... :D kogo to obchodzi :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo