LIST: „Mój facet ma 2 partnerki na boku i nie mam nic przeciwko. Jestem dumna, że to ze mną chce być!”

Iwona twierdzi, że nie ma nic lepszego, niż taki otwarty związek.
LIST: „Mój facet ma 2 partnerki na boku i nie mam nic przeciwko. Jestem dumna, że to ze mną chce być!”
Fot. Thinkstock
08.03.2017

Jestem w związku, ale niektórzy twierdzą, że nie można tak tego nazwać. Dla nich to nie jest żadna zdrowa relacja, ale patologiczny układ. Tylko dlatego, że wierność nie jest dla nas jakąś ogromną wartością. Raczej sprawą drugorzędną i pojęciem względnym. Prawda jest taka, że w moim odczuciu przespanie się z byle kim to żadna zdrada. Ta byłaby dopiero wtedy, gdyby w grę wchodziły też uczucia. Mało kto mnie rozumie w tym temacie, ale chyba każdy ma prawo żyć po swojemu?

Niektórzy nazywają to otwartym związkiem, gdzie partnerzy mają pełną swobodę. Żyją razem, ale jak ich najdzie ochota, to mogą sobie skoczyć w bok. U nas działa to trochę inaczej. Ja nie potrzebuję nikogo innego. To mój facet ma ogromne potrzeby i jakoś musi sobie z tym radzić. Wolę sytuację, kiedy robi to oficjalnie. Przynajmniej mnie nie okłamuje i wszystko jest jasne dla obu stron.

Ale to przecież wciąż zdrada i ktoś taki do niczego się nie nadaje… Macie prawo tak myśleć, ale mnie to odpowiada. Nie mówię tak tylko dlatego, że jestem od niego uzależniona i zniosę wszystko, żeby w ogóle wykazywał mną jakiekolwiek zainteresowanie. To zupełnie nie tak!

Zobacz również: Czy zdrada to tylko seks? NIE! Niewierność według kobiet to również...

 

otwarty związek

fot. Thinkstock

Prawda jest taka, że ten „układ”, jak to niektórzy nazywają, jest dla mnie bardzo naturalny i w pewnym sensie wygodny. Ja nie muszę robić nic wbrew sobie, a on jest szczęśliwy. Nie szuka byle kogo, żeby tylko rozładować napięcie. Znam ze słyszenia i widzenia jego dwie inne koleżanki. Sporo mi o nich opowiadał. To nie są jakieś anonimowe kochanki, o których nagle się dowiem i umrę na zawał, bo niczego się nie spodziewałam. Sprawa jest jasna. Uważam nawet, że skoro kocham, to nie powinnam wymagać od niego niemożliwego.

Czyli czego? Doskonale zdaję sobie sprawę, że to facet z ogromnym temperamentem. Gdybym postawiła nagle ultimatum, że albo ja, albo ta czy tamta - pewnie dochowałby wierności przez 2 dni, a potem robił to gdzieś na boku. Taki typ i nawet ja nie jestem w stanie go zmienić. Więc mam jasny wybór - być sama, bez mężczyzny którego bardzo mocno kocham albo zaakceptować ten stan i starać się normalnie funkcjonować.

Przez lata udało nam się wypracować taki model relacji, że naprawdę nie mam się już o co obawiać. On mnie nie zostawi z dnia na dzień, bo znajdzie sobie lepszą. Jestem kobietą jego życia, a to, że bawi się też z innymi nic nie znaczy. Tam chodzi tylko o seks, a między nami jest głębokie uczucie.

Zobacz również: Polska mapa NIEWIERNOŚCI: Gdzie kobiety zdradzają najczęściej?

otwarty związek

fot. Thinkstock

Mogę nawet powiedzieć, że trochę mi to schlebia. To jest facet, za którym oglądają się wszystkie kobiety na ulicy. Widzę, jak rozbierają go wzrokiem. On nie musi się w ogóle starać - wystarczy, że pstryknie palcem i może przebierać: ciebie wezmę teraz, ty przyjdź wieczorem, a tamtą zostawię sobie na później. Nie ma w tym naprawdę żadnej przesady. Każda mu ulegnie, bo to jest chodząca męskość i seksapil. A w tym wszystkim ja - kobieta, z którą jest od kilku lat i nie ma zamiaru tego zmieniać.

Sama czuję, że jestem poza konkurencją. Wiadomo, podobają mu się inne, ale tylko fizycznie. Ja mam to wszystko, dzięki czemu czuje się kochany, potrzebny, bezpieczny. Razem tworzymy dom, a w przyszłości mam nadzieję, że także rodzinę. Czy wtedy się ustatkuje i wreszcie będę tą jedyną? Może tak, a może nie. Jakoś nie zaprzątam sobie tym głowy. Emocjonalnie to jest związek kompletny. Fizyczna wierność jest pewnie jakąś tam wartością, ale nie dla wszystkich.

Ja nawet nie marzę o tym, by kiedyś ta sytuacja się zmieniła. To chyba najlepszy dowód na to, że nie mam z tym żadnego problemu. Jestem dumna, że to ze mną zasypia, budzi się, je obiady, chodzi do kina, to mnie zabiera na wycieczki, razem spędzamy wakacje, a nawet dzielimy wspólny budżet.

Zobacz również: Naukowcy twierdzą, że najczęściej zdradzamy w TYM wieku

otwarty związek

fot. Thinkstock

Możecie tego nie rozumieć. Tak samo jak ja mogę mieć wątpliwości, czy wasze związki oparte na wyłączności to najlepszy możliwy model. Trochę żyję na tym świecie i sporo już widziałam, więc czas najwyższy przestać wierzyć w bajki. Każdy facet bez wyjątku od czasu do czasu chce spróbować czegoś innego. Pewnie 90 procent z nich to robi, ale wy nigdy się o tym nie dowiecie. I kto tu jest w gorszej sytuacji? Ze mną jest przynajmniej szczery, a wy jesteście perfidnie oszukiwane. Ja cenię bardziej prawdę, niż wierność, którą uważam za sprzeczną z naturą.

Zdarzają się oczywiście wyjątki, bo ja nikogo dodatkowego nie potrzebuję. Może kobietom łatwiej to przychodzi. Mężczyźni są genetycznie zaprogramowani do tego, żeby skakać to tu, to tam. Uprzedzam ewentualne pytania - mój ukochany i jego partnerki zawsze się zabezpieczają. On się regularnie bada. Ja podobnie. Przez lata nic złego się nie stało. Na pewno większym ryzykiem jest jednorazowa zdrada gdzieś w klubie, niż taki oficjalny „układ”.

Czuję się wyróżniona, że on może mieć wszystkie, a życie chce spędzić ze mną. Nie mam wątpliwości, że jestem dla niego najpiękniejsza, najmądrzejsza i najseksowniejsza. I niech nikt mi nie wmawia, że gdybym go zadowalała, to nie chodziłby do innych. W tej kwestii też sobie radzę. Taka po prostu jego natura, a ja go kocham, więc rozumiem.

Iwona

Komentarze (37)

Ocena: 4.43 / 5
gość (Ocena: 5) 12.03.2017 22:12
Aha: "Nie mówię tak tylko dlatego, że jestem od niego uzależniona i zniosę wszystko, żeby w ogóle wykazywał mną jakiekolwiek zainteresowanie. To zupełnie nie tak!" oraz "Więc mam jasny wybór - być sama, bez mężczyzny którego bardzo mocno kocham albo zaakceptować ten stan i starać się normalnie funkcjonować." Albo redakcja składa się z samych gimnazjalistek albo ta panna jet nienormalna^^ Załóżmy że to prawda: Normalnie nie funkcjonujesz. To nie jest zdrowy związek. Nie jest też otwarty bo ty nikogo "nie masz" i nawet o tym nie myślisz. Czyli dla faceta (nie mówie że każdego) to raj! Ma kobiete która mu ugotuje, posprząta, zapłaci rachunki (macie wspólny budżet), ma ją pod ręką jak mu się zachce to i owo. A jak stwierdzi że czas na odmiane, tudzież ty nie lubisz np. na pieska to leci do Basi czy Kasi. Z czystym sumieniem bo Ty o wszystkim wiesz! Chcesz posiadać z nim rodzine. Ciekawe czy tak samo będziesz myślała jak będziesz w ciąży. On, zamiast głaskać Cię po brzuszku, lecieć po dżem i kaszanke w środku nocy, będzie bzykał jakąś lale. Odejdą Ci wody: oj nie będe dzwonić bo pewnie Kasią się zajmuje. Urodzisz, sexu przez pewien okres niet, powiedzmy że dziecko marudne, noce nie przespane: a co on będzie się męczył? Do Basi pójdzie! A Ty mu oczywiście pozwolisz :) Nie łudź się że on się zmieni po małżeństwie, dziecku. Skoro sama go tak nauczyłaś, pozwoliłas to będzie chciał tak cały czas. Podejrzewam że albo tylko nowy związek go zmieni gdzie od początku będą ustalone zasady albo tup tup do seksuologa i terapie póki nie jest za późno.
odpowiedz
G (Ocena: 1) 11.03.2017 02:34
Jak mówiła moja przyjaciółka: "tylko bie posraj się z tej wyjątkowości"
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.03.2017 22:27
powiedzcie,ze ten artykul to sciema! przeciez nie ma az tak wielkich idiotek i desperatek jak Iwona,nie nie nie!!!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.03.2017 19:10
desperatka :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.03.2017 18:03
dla mnie cos jest nie halo, kiedy ktos sie zaczyna chwalic swoim zyciem zwiazkowym. nauczcie sie zostawiac takie rzeczy dla siebie, serio.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo