LIST: „Jestem w 8. miesiącu ciąży i nikt nie ustąpił mi miejsca w autobusie! Katolicyzm na pokaz...”

Natalia jest rozczarowana brakiem reakcji innych pasażerów. Ma powody?
LIST: „Jestem w 8. miesiącu ciąży i nikt nie ustąpił mi miejsca w autobusie! Katolicyzm na pokaz...”
Fot. iStock
12.02.2017

W naszym kraju dużo się mówi o szacunku do kobiet. Faceci przepuszczają nas w drzwiach, odsuwają krzesło przy stole, całują po rękach. Mówi się nawet, żeby traktować nas tak, jak chcielibyśmy, by była traktowana nasza matka. Zawsze z szacunkiem. A już szczególnie, jak pani jest w ciąży, bo wiadomo - Matka Polka i te sprawy. Wiecie co? Sama spodziewam się dziecka i coraz mniej tego doświadczam.

Nie bardzo tylko wiem, do kogo powinnam mieć pretensje. Może to kwestia kiepskiego wychowania, a może same sobie zaszkodziłyśmy. Tak się upierałyśmy, że brzuch to nie choroba i potrafimy wszystko, że inni wreszcie w to uwierzyli. Może nawet boją się okazać jakiś gest i pomóc, żeby jakaś ciężarna feministka nie wyskoczyła na nich z twarzą?

Tak czy owak, mnie jest przykro. Byłam zmuszona ostatnio skorzystać z komunikacji miejskiej i chociaż ledwo stałam, to nikt mi nie zaoferował miejsca.

Zobacz również: EXCLUSIVE: Panicznie boję się ciężarnych

 

ustępowanie miejsca kobietom w ciąży

fot. Thinkstock

Tylko proszę mi nie mówić, że w takim stanie nie można wychodzić z domu i powinnam leżeć. Ja też uważam, że ciąża to nie choroba. Ale to nie oznacza, że kobiecie przy nadziei nie można jakoś pomóc i ulżyć. Wystarczy prosty gest - tu jest dla pani miejsce, proszę usiąść i tyle. Nie dlatego, że pani jest teraz niepełnosprawna i leniwa, ale jeden nieostrożny ruch kierowcy i coś może stać się dziecku. To rozumiem i tego oczekuję. Nie współczucia i poklepywania po plecach, ale minimalnej troski.

Może się wytłumaczę i zdradzę, dlaczego dopuściłam się takiej „nieodpowiedzialności” wsiadając do autobusu tuż przed rozwiązaniem. To proste - wcześniej sama dawałam sobie radę i jeździłam samochodem. Teraz stwierdziłam, że to jednak za duże ryzyko, bo zawsze może pojawić się jakiś skurcz i stracę kontrolę nad kierownicą. Nie mówiąc o tym, że już prawie nie mieściłam się między fotelem i kierownicą. Moja mama miała mieć ważne badanie w szpitalu i musiałam tam z nią być.

Przecież mogłaś wezwać taksówkę! No, mogłam, ale chciałam też wyjść do ludzi. Nie spodziewałam się, że tak mnie potraktują.

ustępowanie miejsca kobietom w ciąży

fot. Thinkstock

Pech chciał, że było to rano, popularna linia autobusowa, godziny szczytu. Tłok jak zawsze, pamiętam go jeszcze z czasów, jak nie byłam zmotoryzowana. Ale wiecie co? Tak sobie bezczelnie pomyślałam, że jak wejdę do środka, to zaraz będę mogła przebierać w miejscach. Wstaną młodzi i starsi, zaraz się usadowię gdzieś blisko drzwi. Podziękuję, może ktoś mnie zagada kiedy rozwiązanie i ogólnie będzie przyjemnie. Trochę się przeliczyłam.

Jestem już w środku, drzwi się zatrzasnęły, a tłum udaje, że mnie nie widzi. Nawet nie było poręczy, żeby się chwycić. Jedyna możliwość - rurka pod sufitem, do której ledwo sięgnęłam. Niepewnie stałam, a ludzi wokół było tyle, że w każdej chwili mogli mnie zmiażdżyć. Wtedy odważyłam się poprosić o miejsce przy barierce obok okna. Jakoś się udało.

Wtedy stałam już na widoku, więc nie przekonuje mnie tłumaczenie, że nikt mi nie ustąpił miejsca, bo byłam gdzieś schowana. Kto chciał, ten by zauważył ciężarną z ogromnym brzuchem.

Zobacz również: Urodziła dziecko z rozszczepem twarzy i bez oczu. Na ulicy usłyszała, że lepszym rozwiązaniem byłaby aborcja!

ustępowanie miejsca kobietom w ciąży

fot. Thinkstock

Stoję. Rozglądam się. Potem jest mi już tak głupio, że gapię się bez sensu przez okno. Jedną ręką dotykam dwóch foteli, które są obok. Na nich kobieta gdzieś około trzydziestki i student. Naprzeciwko nich starsze małżeństwo. Oni wszyscy patrzą w sufit albo bawią się telefonami. Dosłownie cały przekrój społeczny, ale każdy znajduje sposób, żeby mnie zignorować. Jest mi bardzo niewygodnie, cierpnie mi ręka, ciężar robi swoje.

Oddałabym wszystko, żeby wtedy usiąść, ale wiecie. Może to głupota, może duma, ale ja nie umiem prosić obcych ludzi o przysługę. Zrobiłaby się afera na cały autobus. Zaraz by się okazało, jaka jestem okropna. Przyszła z brzuchem i wydziwia. Dla świętego spokoju wolałam udawać, że nic mi się nie dzieje i jakoś dojechałam do celu.

Ale ledwo wysiadłam, bo znowu musiałam się przepychać. Tylko jedna dziewczyna na sam koniec podróży poprosiła kilka osób o przesunięcie się, bo chcę wyjść. Bardzo jej za to dziękuję.

 

ustępowanie miejsca kobietom w ciąży

fot. Thinkstock

Reszta moim zdaniem nie zdała egzaminu ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Gdzie ta kobieca solidarność? Gdzie męskie maniery? Gdzie mądrość starych i sympatia młodych? W zasięgu wzroku przynajmniej 20 siedzących osób i ani jednego ludzkiego odruchu. Nie licząc tej dziewczyny torującej mi drogę, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę.

Czy uważam, że miejsce siedzące mi się należało? Jak widzicie, nie wykłócałam się z nikim, nie walczyłam, ani nikogo nie upominałam. Stałam spokojnie i czekałam na jakiś przebłysk normalności. Nie doczekałam się, więc wytrwałam i wyszłam. Ale gdybym sama spotkała w komunikacji miejskiej kobietę w 8. miesiącu ciąży (a brzuch wygląda, jak śmieją się moi znajomi, na 10 lub 11 miesiąc), to chciałabym jej jakoś ułatwić sprawę.

Nie wiem co się z nami Polakami porobiło, że panuje taka znieczulica.

 

ustępowanie miejsca kobietom w ciąży

fot. Thinkstock

Nie jestem starą kobietą, która wspomina czasy przedwojenne, ale doskonale pamiętam, jak było jeszcze 10 czy kilkanaście lat temu. Panowie stali, panie siedziały. A jak mężczyzna już zajął miejsce i dostrzegł starszą albo ciężarną kobietę, to odruchowo ustępował. Teraz - zapomnij. To szczególnie dziwne, bo podobno jesteśmy takim katolickim narodem. Szkoda tylko, że zapominamy o najprostszych sprawach. Okazać dobre serce w sytuacjach codziennych. Nikt ci nie każe człowieku iść na wojnę i przelewać krew za ojczyznę. W czasach pokoju wystarczyłoby zachowywać się po prostu przyzwoicie.

Bardzo się rozczarowałam. Nie powiem, że nie zakładałam wcześniej najgorszego, ale jednak wierzyłam w dobre serce rodaków. Ze szpitala wróciłam już oczywiście taksówką, bo nie chciałam ryzykować kolejnego upokorzenia. Albo że się przewrócę na ostrzejszym zakręcie.

Mam rozumieć, że ciężarne już w żadnej sytuacji nie mogą liczyć na taryfę ulgową? No to fajnie się porobiło w tej naszej Polsce.

Natalia

Zobacz również: Oto 9 rzeczy, które z pewnością usłyszysz będąc w ciąży

Polecane wideo

Komentarze (52)

Ocena: 4.81 / 5
London (Ocena: 5) 21.02.2017 13:23
co maja powiedziec ciezarne w Londynie gdzie 90 ludzi w komunikacji miejskiej to ciemnoskorzy i tak kobiety sa zmuszone pracowac przynajmniej do 7-8 miesiaca i lekarza nie interesuje ze kaza jej w pracy dzwigac ciezkie baskety. Takie tam maja prawo dzungli - tylko najsilniejsi przetrwaja. A wracajac do domu poltora godziny metrem ciezarna musi prawie cala droge stac bo kazdy ciapaty udaje ze spi - u nich kobieta stoi w hierarchii jeszcze za psem, wiec nie ma opcji na miejsca siedzace. Za zaswiadczenie od lekarza (ciapatego) o stanie zdrowia trzeba zaplacic 20£ po to zeby pracodawca (ciapaty) mogl to w zgodzie z prawem olac. Naprawde ciezko jest wytrzymac spedzajac dziennie conajmniej 3 godziny w komunikacji miejskiej zwlaszcza jesli mdli od cebuli a oni wszyscy nia cuchna i co chwile mdlejesz. Z doswiadczenia wiem ze bialym ludziom w wiekszosci nie ma czego zarzucic zwlaszcza ze pierwsi zawsze pytaja czy pomoc z wozkiem w metrze, ale osoby z innych kultur powinny miec odgorny nakaz przystosowania sie do naszych zwyczajow. Jednak nauczyli mnie ze bez bezczelnosci z nimi nie przetrwam, dlatego juz dzisiaj glosno mowie ze zle sie czuje i chcialabym usiasc, bo tylko wtedy ktos w koncu pod presja innych pasazerow ustapi ci miejsca, a po co ryzykowac zdrowie dla czyjejs (siatek z zakupami) wygody. Czasy szarmancji juz dawno minely, dlatego walczcie o swoje i dla przyszlosci swoich ciezarnych corek robiac problem z problemu w przeciwienstwie do meczennic takich jak autorka listu.
odpowiedz
Alekak (Ocena: 5) 19.02.2017 11:45
Takie żale w człowieku to moim zdaniem swoja własna frusttacja a nie nieuprzejmość innych, może w ciąży hormony do tego dają jeszcze swoje. W każdym razie "nie poprosze obcych o przysługę" n, jak się nie umie walczyć o swoje, jak sie nawet nie próbuje, to nie można narzekać na wszystko dookoła. Zrozumiałabym taki artykuł, gdyby nikt poproszony o ustapienie miejsca nie zrobił tego, ale nie można obwiniać ludzi za własną roszczeniową postawę do świata, wymagać od innych że pomyślą za nas. Niejednokrotnie właśnie zdarza się taka sytuacja że chcemy ustąpić komuś miejsca i w zamian otrzymujemy aferę, więc zamiast wtrącać się w nieswoje sprawy, oceniać każdego wiek i stopieńzaawansowania ciąży i czy jego wzrok mówi że chciałby usiąść lub że mnie ochrzani kiedy zaproponuje mu usiaść, wolę siedzieć spokojnie i nie narażając siebie na dodatkowe nerwy czekać aż będę mogła swoją uprzejmość zapferować osobie, która umie uprzejmie poinformować, że takiej potrzeby potrzebuje. I nie chodzi mi ze ktos ma mnie prosic o cos, tylko powiedziec czego potrzebuje, bo domyslac sie nie bede. Rożni są ludzie przecież, jak taka kobieta w ciąży po wejsciu do autobusu staje gdziez z boki i patrzy przez okno, to daje znac innym pasazerom ze nie jest zainteresowana miejscem siedzacym..
odpowiedz
iwa (Ocena: 5) 18.02.2017 16:35
Sama jestem w ciązy i widzę dwie niepokojące rzeczy (najwazniejsze): faktycznie, nie chodzi o to, zeby ktos się litował i "glaskal" cięzarne, ale nie ukrywajmy, że 8 msc brzuch jest spory i chcąc nie chcąc trudno, zeby taka duża grupa osob nawet tak zajetych nie zauwazyla... Poprosic mozna, ale nie kazda chce prosic, czeka do ostatecznosci, no i ludzie niechetnie ustapiliby poproszeni. Niektore ciezarne/matkiz dziecmi/starsi faktyznie wykorzystuja sytuację i sa do tego denerwujący i chamscy, stad moze niechec? Ale najlepsze, na co nikt nie zwrocil uwagi: slyszalam i slyszę i będę slyszec stereotyp: że cięzarne mają dobrze, bo wszędzie ludzie im ustępują, pomagają, nie czekają w kolejkach, siedzą w komunikacji, dostają przywileje za "nic", a prawda jest zupelnie inna. Wkurzajace, ale juz zdazylam uslyszec taki komentarz, ze jestem inaczej traktowana i mam dobrze, bo ejstem w ciązy.... Nie każda cięzarna czuje się źle, tak jak nie kazdy staruszek etc., ale akurat miejsce w autobusie cięzarnej w zaawansowanej ciązy to powinno sie nalezec, bo raz: moze popuscic, dwa ryzyko nawet utraty ciąży! Albo litość albo ślepota i wcale nie jesr tak dobrze!!!! I nie mam zamiaru siedziec w domu zamknięta przez chociaz ostatnie 2 msc, bo komuś przeszkadza moj brzuch, ale to nie znaczy, że nie będę szukala autobusu z wolnymi siedzeniami dla mnie i to nie znaczy, ze jestem pazerna, leniwa, glupia.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.02.2017 13:02
Prawda jest też taka, że osoby starsze, ciężarne czy inwalidzi powinni wchodzić pierwszymi drzwiami zaraz obok kierowcy, tam najczęściej znajdują się miejsca dla nich przeznaczone. Wtedy osoby siedzące na tych oznaczonym miejscach są zobowiązane natychmiast je zwolnić. Niestety często jest tak, że osoby starsze, ciężarne i inwalidzi wchodzą drzwiami środkowymi lub tylnymi, gdzie takich miejsc z etykietkami brak. Nikt na nich uwagi nie zwraca i takie osoby oczekują od innych, że ci będą zwalniać miejsca, do których w tym momencie ma każdy pierwszeństwo i wymaganie wtedy kultury od ludzi jest no cóż, po prostu bez sensu. No tak, ale nie chce się iść na przód autobusu, tramwaju itd. tylko wychodzić byle gdzie i oczekiwać od ludzi kulturalnych zachowań... najprościej i najłatwiej.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.02.2017 21:54
Ja miałam tak, że w zaawansowanej ciąży jak stałam dłużej niż 5 minut to po prostu mdlałam, po prostu kręciło mi się w głowie, robiło czarno przed oczami i leciałam na pysk i wówczas nikt nie był kasowany, bo wszystkie kasjerki się zbiegały żeby mi pomóc, a kierowca autobusu czekał ze mną na przyjazd karetki.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie