LIST: „Chcę po ślubie przyjąć dwuczłonowe nazwisko, ale podobno strasznie brzmi! Ja nazywam się Słaba, a narzeczony...”

Co sądzisz o takim połączeniu? Przyjaciele Anny jej odradzają.
LIST: „Chcę po ślubie przyjąć dwuczłonowe nazwisko, ale podobno strasznie brzmi! Ja nazywam się Słaba, a narzeczony...”
Fot. iStock
04.01.2017

Pewnie sobie pomyślicie - o, kolejna panna młoda, która nie wie czego chce i nie umie podjąć najprostszej decyzji. Właśnie chodzi o to, że to wcale nie taka łatwa sprawa. Nazwisko niby można potem zmienić, ale ja bym wolała tak nie kombinować i już teraz coś wybrać. Do ślubu jeszcze trochę czasu, bo pobieramy się w okolicach Wielkanocy 2017. Ale co z tego? Myślę nad tym od przynajmniej roku i wcale nie jestem pewniejsza jakiegoś rozwiązania.

Opcje są oczywiście trzy - przyjąć jego nazwisko, co wydaje się najprostsze. Zostać tylko przy swoim, ale jednak jestem tradycjonalistką. Ewentualnie postawić na podwójne, co sugeruje mi rodzina. Jestem jedynaczką, więc rodzicom zależy, żeby ród nie wyginął. Przynajmniej jeden człon nazwiska zostanie. Co za problem? Mój mąż zgadza się na takie rozwiązanie. Inni mi jednak odradzają.

Zobacz również: Już nie chcemy nazwisk naszych mężów! Coraz częściej zachowujemy panieńskie!

 

dwuczłonowe nazwisko

fot. Thinkstock

Moje nazwisko rodowe to Słaba. To znaczy kobiety z mojej rodziny noszą takie nazwisko, faceci oczywiście w wersji męskiej - Słaby. Lubię je, bo jest takie konkretne i zupełnie nie pasuje do mojej osobowości. Ja akurat jestem silna i przebojowa. Znajomi często się śmieją, że niby taka Słaba, a krzepy ma więcej, niż strongman. Pech/szczęście (nie wiem co o tym myśleć) doprowadziły do tego, że związałam się z chłopakiem o nazwisku Wiara.

Teraz już pewnie rozumiecie moje wątpliwości. Jak połączymy nasze dane, to wyjdzie Słaba-Wiara. To też byłoby zaprzeczenie mnie, bo akurat jestem raczej silnej wiary. Brzmi dziwnie, dla niektórych zabawnie, ale w sumie mogłabym się zdecydować. Rodzice są za. Inne osoby, których się radziłam - całkowicie przeciw. Mówią, że tylko bym się ośmieszyła.

 

dwuczłonowe nazwisko

fot. Thinkstock

Z jednej strony rozumiem ich obiekcje, bo takie podwójne nazwisko znaczy o wiele więcej, niż taka przykładowa Nowak-Kowalska. Dwa zupełnie oderwane od siebie słowa brzmią oficjalnie i nikt się nie zastanawia, co oznaczają. Słaba-Wiara to już prawie deklaracja religijna. Ludzie podobno będą gadać i na pewno pojawią się teksty „patrzcie, idzie ta słabej wiary”. Ja bym się nie obraziła, ale z drugiej strony - skoro bliscy przyjaciele tak się o mnie martwią, to pewnie mają swoje racje. Bez sensu by się przecież nie czepiali, bo chcą dla mnie dobrze.

Podają pierwszy lepszy przykład - w kościele może się zrobić niezręcznie, kiedy ksiądz ogłosi nas mężem i żoną, a mnie przedstawi jako Słaba-Wiara. Z ust duchownego to jakiś absurd. W świątyni jeszcze większy. No, ale co ja mam z tym zrobić? Nazwiska sobie nie wybrałam. Mój przyszły mąż też nie. A w nim się zakochałam, jak jeszcze nie wiedziałam jak się nazywa. Widocznie los tak chciał i powinnam wyluzować.

Zobacz również: Czy przyjąć nazwisko męża?

dwuczłonowe nazwisko

fot. Thinkstock

Kolejna sprawa - co potem z naszymi dziećmi, bo przecież ich nie ośmieszę takim nazwiskiem. W końcu brzmi głupio, a na dodatek podwójne w przypadku dziecka szczególnie źle wygląda. Na to akurat jest proste rozwiązanie, bo nikt nie powiedział, że będą musiały się nazywać tak samo jak ja. Przyjmą dane ojca i będą nosiły nazwisko Wiara. To już chyba nie aż taki obciach? Była opcja, że ja też wezmę sobie po nim i będzie spokój, ale rodzice bardzo na mnie naciskają. W sumie im się nie dziwię, bo syna już mieć nie będą, a rodu trzeba bronić.

No i jesteśmy w punkcie wyjścia, bo każde rozwiązanie jest dla kogoś niefajne. Rodzice chcą podwójne, mnie jest wszystko jedno, narzeczony też nie naciska, znajomi są przeciwko podwójnemu. I kogo ja mam w tej sytuacji posłuchać? Powicie pewnie, że najlepiej samej siebie. Problem w tym, że ja mam już mętlik w głowie i nie wiem czego chcę.

 

dwuczłonowe nazwisko

fot. Thinkstock

Najbardziej mi zależy na świętym spokoju. Potrzebuję rozwiązania, które nikogo nie urazi, mnie się spodoba, mąż je zaakceptuje, nikt mnie nie wyśmieje, a znajomym nie będzie mnie żal. Niby nic, bo mało kto ma takie problemy, a u mnie jak zwykle - co nie zrobię, to będzie źle.

Wypadałoby się wreszcie zdecydować i powiedzieć narzeczonemu co wymyśliłam. On nie ma jakiegoś ciśnienia, ale jego też denerwuje, że jestem taka niezdecydowana. Pewnie się boi, że odwołam to wszystko. Aż tak to nie, ale fajnie się nie czuję.

Krótka piłka - Słaba-Wiara może być?

Anna

Zobacz również: Jak brzmią panieńskie nazwiska znanych gwiazd?

Komentarze (38)

Ocena: 4.74 / 5
gość (Ocena: 5) 05.01.2017 23:14
Dla mnie dwuczłonowe nazwiska to w większości czysty snobizm.Rozumiem, jeżeli mąż jest obcokrajowcem albo kobieta pochodząca z jakiegoś rodu arystokratycznego/ zasłużonego dla kraju wychodzi za mężczyznę ze "zwykłej" rodziny. W przeciwnym razie potrafi być to wręcz ośmieszające...
zobacz odpowiedzi (4)
hhhh (Ocena: 5) 05.01.2017 13:47
Ja uważam, że przyjmowanie nazwiska męża to coś obrzydliwego. Jesteś wtedy jak przedmiot, własność jakiegoś faceta. Żaden facet nie jest wart poniżenia i uprzedmiotowiania się. Zostań przy swoim.
zobacz odpowiedzi (2)
baba (Ocena: 5) 04.01.2017 22:11
Wszystkie baby z dwuczłonowym nazwiskiem są kopnięte! egzaltowane i...ki ! gadałam kiedyś z gliniarzem,który przyznał, że jak widzi babe z dwuczłonowym nazwiskiem wie, że będzie problem i po..na gadka.
zobacz odpowiedzi (1)
Giu (Ocena: 5) 04.01.2017 21:52
Znam połączenie Ogórek-Kiszony:), więc Słaba-Wiara może być:)
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 04.01.2017 21:07
Nie rozumiem tej mody na podwójne nazwiska, chyba że ma sie już jakąś pozycje zawodową (np. lekarz) albo nazwisko męża jest mega słabe (wtedy raczej obstawałabym przy swoim). Podoba mi sie przejmowanie nazwiska męża po ślubie, to piękna tradycja, a o ile nie pochodzi się z rodziny królewskiej czy szlacheckiej typu Czartoryscy to nie rozumiem o co Wam chodzi z "dziedzictwem" :P W twojej sprawie- weź nazwisko męża, jest dużo ładniejsze, a to podwójne faktycznie brzmi raczej śmiesznie, nie daj sie sterroryzować rodzicom.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo