LIST: „Czy muszę gnić w domu z chłopakiem, który się rozchorował i nie może pójść na Sylwestra?”

Anka nie chce rezygnować z planów. Ma zamiar zostawić go samego.
LIST: „Czy muszę gnić w domu z chłopakiem, który się rozchorował i nie może pójść na Sylwestra?”
Fot. iStock
28.12.2016

Dziewczyny,

bardzo potrzebuję rady, bo może naprawdę coś jest ze mną nie tak… Nie wydaje mi się. Przynajmniej nie w tym temacie. Chodzi o Sylwestra, który już za kilka dni. Przyznam szczerze, że przez wiele lat miałam taki sam problem jak wiele z Was - nie miałam gdzie, a jak już, to z kim iść na imprezę. Wiele razy się zdarzyło, że siedziałam wtedy w domu z rodzicami.

Dopiero od niedawna jakoś inaczej to wszystko wygląda. W tym roku też miało być fajnie. Już chyba od 3 miesięcy wiedziałam, gdzie spędzę tę noc. A przynajmniej, gdzie bym mogła, ale w tej chwili wszystko wisi na włosku. Nie mam żalu do chłopaka, że się rozchorował. Tylko o to, że teraz chce ze mnie zrobić Matkę Teresę.

Zobacz również: Waszym zdaniem: Sylwester w domu - powód do wstydu?

 

Sylwester bez chłopaka

fot. Thinkstock

Jego zdaniem powinnam się poświęcić i zostać z nim. Bardzo mi się nie podoba takie stawianie sprawy. Skoro on nie może imprezować, to ja mam się wykazać współczuciem i zamulać przed telewizorem. Jeszcze wyjeżdża z tekstami, że skoro go kocham i kiedyś mielibyśmy zostać małżeństwem, to przecież w przysiędze jest: „w zdrowiu i chorobie”. Wypominanie tego to już bezczelność. Przecież w tych słowach nie chodzi o wyjście na kilka godzin z domu, ale trwanie w związku w trudnych okolicznościach!

Nie mam zamiaru go zostawiać, bo wiem, że zaraz z tego wyjdzie i to nic poważnego. Nawet gdyby (odpukać), działo się coś gorszego, to też byłabym przy nim. Ale on teraz próbuje to kwestionować. Skoro nie chcę spełnić jego głupiej zachcianki, to znaczy, że coś mi się odwidziało. W życiu bym nie pomyślała, że faceci są tak przewrażliwieni na swoim punkcie. Nigdy go nie zawiodłam, więc mógłby raz zaufać.

 

Sylwester bez chłopaka

fot. Thinkstock

Mówię o głupiej zachciance, bo jak mam to nazwać? On nie jest obłożnie chory, ale lekarz mu kazał siedzieć w domu 2-3 tygodnie. Nawet nie chodzi o niego, bo jest w dobrej formie. Bardziej o to, żeby nie pozarażał przy okazji wszystkich wokół. Nawet w Wigilię robił mi wyrzuty, że poszłam na 2,5 godziny do rodziców, zamiast cały czas przy nim dyżurować. Tak, jego zdaniem powinnam też zrezygnować ze świąt, bo on nie chce sam siedzieć w domu. Co będzie potem? Mam wszystko rzucić i opiekować się nim przez kolejne tygodnie? Zwłaszcza, że on żadnej opieki nie potrzebuje.

Czuje się coraz lepiej, w ogóle nie widać po nim tej choroby. Energia go roznosi i po prostu wykorzystuje sam fakt L4. No i żeby tego było mało, to teraz mam zrezygnować z Sylwestra, na którego przygotowuję się od dawna. Nastawiłam się i trudno to tak zmienić z dnia na dzień. Gdyby działo się coś poważnego, to oczywiście bym została. Ale nie dzieje się nic. Poza tym, że ma nie wychodzić. Obłożnie chory człowiek nie grałby na konsoli przez cały dzień. Nawet by nie zauważył, gdybym wyszła.

Zobacz również: „Sylwester z Andrzejem Dudą” wymknął się spod kontroli? (Masa obrazoburczych postów)

 

Sylwester bez chłopaka

fot. Thinkstock

Nie wiem skąd u niego taka obsesja. Od teraz mogę wychodzić tylko z nim? On doskonale wie, gdzie jest ta zabawa, kto ją organizuje, a nawet z kim chcę się zabrać. Poszłabym z koleżanką i jej chłopakiem oraz drugą przyjaciółką. To nie żadna biba w klubie, gdzie mogłabym go zdradzić przy pierwszej lepszej okazji. W żadnych warunkach bym tego nie mogła zrobić, bo go kocham. Nawet wydaje mi się, że nie chodzi o zazdrość. Raczej o zrobienie mi na złość - ja nie mogę tam pójść, to ty też gnij w domu. I co nam z tego? On z głową przyklejoną do ekranu i taki z niego towarzysz. Nie mogę się doczekać, aż wreszcie będzie po staremu.

O taką radę Was proszę. Czy mam się przejmować tym jego gadaniem, zrezygnować z planów i zostać z nim? Według niego to jedyne możliwe rozwiązanie. Jesteśmy parą i mamy się trzymać razem. Na jego miejscu w życiu bym o coś takiego nie poprosiła. Wolałabym przespać sama tę noc i wiedzieć, że chociaż mój chłopak się fajnie bawi. Ja jemu ufam, ale może on mnie nie…

 

Sylwester bez chłopaka

fot. Thinkstock

Próbowałam już różnych sposobów, żeby on zmądrzał. Podpuściłam nawet moją mamę, żeby go zagadała, jak przyszła mu złożyć życzenia. Nic. Wspólni znajomi też do niego wydzwaniają. Nawet chcą zrobić tak, żebyśmy się zebrali przed imprezą i chwilę z nim posiedzieli. On mówi, że nie jest w nastroju, kiepsko się czuje i ogólnie obraz nędzy i rozpaczy. Na ich współczuciu mu nie zależy. Chodzi o to, żebym ja zmiękła. Dla mnie to czysta złośliwość z jego strony. On nic nie traci, a ja mogłabym zyskać fajne wspomnienia. Ale jakże to tak?

Chyba męska duma mu na to nie pozwala. Bo kto to widział, żeby facet siedział w osamotnieniu, a jego dziewczyna się bawiła gdzieś indziej… Zamiast pocałować w czoło i powiedzieć: idź, powodzenia, nie mam żalu. Właśnie on ten żal ma i aż go zżera. Tym bardziej nie wiem, co mam teraz zrobić, bo nie chcę żeby związek się rozleciał przez coś takiego. Nie warto. Teraz pewnie usłyszę, że skoro tak, to mam zostać i się nie upierać.

 

Sylwester bez chłopaka

fot. Thinkstock

W jakimś sensie go rozumiem, ale myślę, że sama zachowałabym się inaczej w tej sytuacji. Pozwoliłabym mu pójść ze znajomymi. Ufam jemu i wiem, że oni by go mieli na oku. Tak samo będzie ze mną, jak jednak się wybiorę. O ile wcześniej się nie rozstaniemy i w ogóle będzie po temacie… Nawet nie chcę tak mówić, ale to naprawdę największy kryzys w naszym związku. A jesteśmy razem od ponad 2 lat.

Wiem, że się uparłam, ale myślę, że mam powód. Po prostu wiem, że on mnie wcale tej nocy nie będzie potrzebował. Pogra na konsoli, walnie się do łóżka i tyle. Ja bym rano wróciła. Zadowolona. Opowiedziałabym, jak było i życie toczyłoby się dalej. Potem mu to jakoś wynagrodzę, bo myślałam już o jakimś weekendowym wyjeździe. Zrobić po swojemu?

Anka

Zobacz również: Sylwester w pojedynkę

Komentarze (28)

Ocena: 4.21 / 5
gość (Ocena: 5) 31.12.2016 00:22
idź. bez przesady, jesteście parą czy bliźniakami syjamskimi? nie musicie spędzać każdej chwili razem. nie rozumiem czemu chłopak chce cię na siłę zatrzymać w domu, przecież jedną noc chyba możecie spędzić osobno, noc się nie stanie
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.12.2016 22:18
Ja jestem chora i wg mnie to naturalne, że spędzamy go razem. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że by mnie olał i poszedł w tany.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.12.2016 12:48
Idź ale wróć wcześniej np. po 12 albo ok 1 żeby jeszcze kawałek nocy z nim spędzić jak tak bardzo chce, jeśli faktycznie czuje się dobrze i nie musisz go pilnować to nie rozumiem dlaczego on tak się uparł, pewnie jakbyś została to scenariusz byłby podobny do tego jak w wersji w której byłabyś na imprezie czyli pogra na konsoli, poogląda film i pójdzie spać. Pies ogrodnika, sam nie może wyjść na sylwestra to i Tobie nie pozwoli ...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.12.2016 11:40
Bardzo się rozpisałaś, powinnaś pisać książki :) a tak na serio, to nie możesz go zabrać na tą imprezę? Możecie przyjść trochę później/wyjść wcześniej, ale R A Z E M. Wytłumacz swojemu chłopakowi, że Sylwester, to ważny dla Ciebie dzień (noc :)), dla mnie też, nie wyobrażam sobie siedzieć w domu, gdy miałam plany przez chorobę, jeśli rzeczywiście nie jest obłożnie chory, niech wyjdzie. Zastanów się, bo może szukał wymówki, żeby nie iść? Może nie lubi tych znajomych? Pisałaś, że Twój chłopak ma gdzieś współczucie innych... może coś w tym jest. Musisz szczerze, spokojnie pogadać, skoro on wymaga od Ciebie zrozumienia, to czemu on nie stara się choć trochę zrozumieć Ciebie? Dziwny facet, powinien się zastanowić i pójść z Tobą albo pozwolić Ci iść samej. Skoro przesiadujesz u niego w domu od świąt, to bez przesady, 1 dzień go nie zbawi, a raczej już znudził się Twoim towarzystwem. To tyle, daj znać co zrobiłaś :)
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 29.12.2016 10:18
tak, każdy z nas jest oddzielną jednostką, ale skoro się wiążemy z kimś, to mamy wtedy jakieś zobowiązania wobec tej 2 osoby. I trzeba pamiętać, ze zazwyczaj w związku jest mechanizm: co z siebie dasz, to potem do ciebie wraca. Jak człowiek chce być wielce niezależny, to nie ma co się bawić w związki i wtedy nie ma takich problemów. Najlepsza opcja to umówić się z nim, że jak zostaniesz to obejrzycie film, wypijecie szampana, spędzicie romantyczny wieczór czy co tam lubisz robić TY, jednym słowem żeby to on ci zorganizował fajnego sylwka w domu. A jak nie będzie chciał to idź i się baw, ale wróć o 24, żeby jednak sam nie witał Nowego Roku.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo