LIST: „Wywoływałam duchy w Halloween. To nie zabawa, bo stało się coś strasznego!”

Patrycja ostrzega, żeby nie igrać ze zmarłymi. Przerażająca historia.
LIST: „Wywoływałam duchy w Halloween. To nie zabawa, bo stało się coś strasznego!”
Fot. iStock
02.11.2016

Ludzie się oburzają, że w niektórych szkołach nie obchodzi się Halloween. Czytam w komentarzach, że Polska to zaścianek i państwo wyznaniowe. Dzieci chcą się bawić, a źli dorośli im zabraniają. Wiecie co? Kiedyś też myślałam, że to tylko rozrywka. Dynie, przebrania, sztuczna krew i bajki o duchach. Rok temu przekonałam się, że nie można igrać ze zmarłymi, bo to się może źle skończyć. Oni potrzebują spokoju. Inaczej się mszczą i robi się bardzo nieprzyjemnie.

Naprawdę nie zwariowałam - wszystko, co tutaj napiszę, to jest sama prawda. Niewiarygodne, ale się zdarzyło. Miałam do tego tematu luźne podejście, jak wszyscy. Zawsze to kolejna okazja do imprezowania i śmiesznych wkrętów. Akurat ja zawsze uwielbiałam bale przebierańców i mroczny klimat. Problem w tym, ze tamta impreza halloweenowa trochę się przeciągnęła. Zaniepokojone dusze zaczęły się na nas mścić!

Zobacz również: Zdjęcia DUCHÓW: Koszmarne zjawy, na widok których będziesz miała dreszcze

 

 

impreza halloween

fot. Thinkstock

Także nie polecam głupich zabaw. Dla nas to fajna rozrywka, ale zmarli traktują to bardzo poważnie. Tak jak nigdy nie wierzyłam w życie pozagrobowe, to teraz nie mam wątpliwości. Nie wiem czy wszyscy się tak błąkają, ale ja akurat wywołałam ducha, który przyszedł. Najgorsze jest to, że potem nie chciał odejść, a ja z koleżankami zaczęłyśmy wariować. Przez kilka miesięcy żyłyśmy w takim strachu, że najgorszemu wrogowi nie życzę. Oczywiście nikt w to nie wierzył. Jak próbowałam o tym opowiedzieć rodzicom, to się zaczęli martwić, że biorę narkotyki.

Przysięgam, że wtedy i później byłam trzeźwa. A nawet jakbym nie była, to to szybko bym wytrzeźwiała. Zaczęło się, jak zwykle, od głupiego pomysłu. Byłam na zabawie halloweenowej w domu koleżanki. Straszne maski, plastikowe zęby wampira, wydrążone dynie i te sprawy. Zwyczajna impreza, gdzie można potańczyć, pośmiać się, napić czegoś mocniejszego. Pełna kultura, bo takich mam znajomych. I wtedy jedna dziewczyna zaproponowała seans spirytystyczny.

 

impreza halloween

fot. Thinkstock

Żadna z niej specjalistka. Naoglądała się filmów i stwierdziła, że potrafi to zrobić. Strasznie śmieszne nam się to wydawało. Nikt w te bzdury tak naprawdę nie wierzył. No więc, impreza trwała w salonie i kuchni, a my w kilka dziewczyn poszłyśmy do mniejszego pokoju. Zgasiłyśmy światło, zapaliłyśmy świecę i usiadłyśmy wokół stołu. Tamta, co to wymyśliła, znalazła jakieś teksty w telefonie i zaczęło się wywoływanie duchów. To stary dom, więc któraś wpadła na pomysł, żeby zaprosić pierwszego właściciela. Musiał umrzeć jeszcze przed wojną.

Powiem szczerze, że w pewnym momencie zrobiło się strasznie. Ciemno, tylko świeczka, za oknem strasznie wył wiatr. Ale nikt nie umiał być do końca poważny, więc więcej było śmiechu. Jak już miałyśmy kończyć, to wtedy za oknem coś uderzyło o balkon. To nie było stuknięcie, ale ogromny huk. Nie wiem skąd takie skojarzenie, ale jakby ktoś się rzucił z dachu i spadł. Musiałyśmy zapytać chłopaków, żeby to sprawdzili.

Zobacz również: Tajemnica Rosalii Lombardo: Dziewczynka zmarła niemal 100 lat temu, ale... nadal żyje?!

impreza halloween

fot. Thinkstock

Rozglądali się przez okno, potem jeden odważny wyszedł na ten balkon z latarką. Nic. A uderzenie było i to głośne, wszystkie słyszałyśmy. Mnie się już odechciało zabawy. I w sumie impreza szybko się skończyła, bo zorientowaliśmy się, że brakuje jednej osoby. Nie wyszłaby przecież bez słowa. Szukaliśmy jej po całym domu i nic. Przeraziłam się już na poważnie. Wyobraziłam sobie, że to ona weszła na strych i skoczyła, a ciało leży gdzieś w krzakach. Potem nagle wyłączyli prąd, więc miałam już stan przedzawałowy. Dzwoniliśmy do tej osoby i nic. Od razu odrzucało połączenie.

Żeby nie przedłużać - ta osoba się znalazła, ale bardzo się zmieniła. Nie wiemy, gdzie i kiedy wyszła. Pewnie głupio to brzmi, ale zaczęłam się jej bać. Wpadła w doła, mówiła dziwne rzeczy i jeszcze ta blizna na czole… Nikomu nie chciała powiedzieć, co się stało. Do dziś nie wiem, czy to nie ona uderzyła o ten balkon. Skończyło się leczeniem psychiatrycznym, bo coś jej się w głowie poprzestawiało.

 

impreza halloween

fot. Thinkstock

Niestety to nie był koniec. W rodzinie dziewczyny, która wywoływała tego ducha, wydarzyła się wielka tragedia. Impreza była tydzień przed Wszystkimi Świętymi, a 1 listopada, jak jechali na cmentarz, to doszło do wypadku. Jej tata z bratem rano mieli sami pojechać na jakiś cmentarz za miastem i zderzyli się czołowo z ciężarówką. Na szczęście przeżyli, ale ten pan nie jest już do końca sprawny i przeszedł na rentę. Bratu musieli wszczepiać jakieś śruby w nogę i do teraz jest rehabilitowany. Nigdy z nią nie rozmawiałam na ten temat, ale ja uważam, że dostała ostrzeżenie od zmarłej osoby, którą niepokoiła. Że następna może być ona.

Nie chcę tego porównywać, ale potem ja nie zaliczyłam sesji w terminie i musiałam prawie wszystko poprawiać. A zawsze bardzo dobrze się uczyłam. W sumie to każdej osobie, która brała udział w tym seansie przydarzyło się coś złego. Najpoważniejszy był ten wypadek, ale trudno nie odnieść wrażenia, że wszystkie z nas dopadł straszny pech. Tylko, że reszta nie wiązała tego z wywoływaniem duchów i zostałam sama z problemem. 3 miesiące później miałam już dość tego napięcia i zrobiłam coś szalonego - poszłam do medium.

 

impreza halloween

fot. Thinkstock

Poprosiłam panią, żeby sprawdziła, czy nie narobiłyśmy sobie kłopotów. A jak tak, to żeby nam pomogła. Nie uwierzycie, ale nie musiałam nic dokładnie opowiadać. Ona wiedziała, że skontaktowałyśmy się ze zmarłym mężczyzną. Podała rok, kiedy zmarł. To się zgadzało z budową tego domu. Dotarłyśmy do jego właściciela. Potem były różne rytuały i udało się go odprowadzić w spokojne miejsce. Od tego momentu nic złego się nie dzieje i naprawdę odetchnęłam z ulgą. Możecie mi wierzyć albo nie. Ja nie polecam takich głupich zabaw, bo zmarli naprawdę gdzieś tu są. Bardzo łatwo ich zdenerwować.

Nigdy więcej nie pójdę na imprezę halloweenową, a jak widzę dynię z lampionem, to aż mnie ciarki przechodzą. Wystarczy mi Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Za zmarłych trzeba się modlić i dobrze wspominać, a nie ściągać ich z powrotem tutaj…

Patrycja

Zobacz również: Zrobili sobie rodzinne selfie, wyszedł na nim... duch małej dziewczynki

Komentarze (26)

Ocena: 4.08 / 5
Lena (Ocena: 4) 04.11.2016 14:50
Duchy istnieją. Ich wyraźne ślady pojawiają się w kulturach prawie wszystkich narodów - nawet tych, które już wyginęły. To niemożliwe wymyślić "coś", co pojawia się w tak wielu krajach. A ponieważ ich zarys sięga czasów, gdy ziemia była płaska i miała swój kraniec, dlatego też nieprawdopodobne byłoby ustalenie "jednej wersji wydarzeń". Poza tym fakt, że świat kina oraz literatury włączył duchy do świata legend, nie znaczy, że zawsze tak było i jest dalej. Mówienie, że ktoś jest głupi, bo wierzy w duchy jest niewłaściwe. To tak jakby komuś w internecie napisać: "Twój pies nie istnieje, bo przecież nigdy go nie widziałem" - a przecież ty wiesz, że się myli... ale on tego faktycznie nie widział i może albo uwierzyć ci na słowo, albo dalej tkwić w przekonaniu, że nie masz psa. To taki prosty przykład. Paradoksem tego świata jest przekonanie o własnej wyjątkowości, przy równoczesnym myśleniu, że wszyscy ludzie są tacy sami - to fałsz. Każdy jest inny. Każdy widzi co innego, ma inne zdolności, czy dary. Może nie widzisz duchów, ponieważ nie jest ci to dane, a może po prostu bardzo nie chcesz zobaczyć...
zobacz odpowiedzi (1)
Madeline (Ocena: 1) 04.11.2016 00:32
Ale ściema ,List przysłała jakaś katolicka -oszołom ,bzdety i brak szczegółów ,wszystko zachodzi pod klimat : "gimbazy" i taniego horroru ,to się aż śmiesznie czyta ,naprawdę ,nie wiem co ktoś chciał tym osiągnąć ale jak słyszę ,że ktoś nakazuje mi się modlić i nie obchodzić halloween ,bo to "złe" to mam ochotę mu wiadro zimnej wody na łeb wylać ,ludzie ! co ma jedno z drugim wspólnego ?! 31 się człowiek bawi ,wypije kilka drinków ,pogada z znajomymi ,ew pozbiera cukierki w masce zombie albo jakiegoś innego trupa ,ew kotka myszki kto chce to nawet konia.....a następne dni jedzie na groby ,ja nie widzę tu problemu ,katole mają super-wkurzający nawyk wmawiania wszystkim dookoła (bo przecież oni są oświeceni i należy się ich słuchać ) ,że kto obchodzi halloween bla bla to jest zły ,bo czary bo szatan bo bla bla czarownice i "wróżbiarstwo " to aż się już śmiać nie chce ,ciemnota jedna. Swoją drogą poziom inteligencji autorki artykułu też pogratulować ,bo jeśli duchu istnieją czego jakoś nie neguje bo i po co? to po kiego licha się pchać gdzie nie trzeba ?i znów tu wychodzi an to ,że wy katoliczki jesteście najzwyczajniej głupie ,nabroicie ,narobicie bałaganu a potem najlepiej zwalić na kogoś w tym przypadku na Amerykańskie święto ,tak tak Amerykanie tacy źli tacy i sracy ,a telefony ,komputery ,kosmetyki ,wzorowanie się i wszystko to tylko od nich ,co za ciemnogród ,jesteście aż tak głupi ?no cóż Głupiemu nie da się wytłumaczyć ,że jest głupi .!
zobacz odpowiedzi (1)
Alexandra (Ocena: 5) 02.11.2016 21:58
Brzmi jak ze słabego horroru.. powkręcały sobie coś
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 02.11.2016 16:48
to dziala negatywnie jak i pozytywnie. Ja kiedys tak bardzo modlilam sie do Ducha Swietego o rade, dostalam ja natychmiast, czegos takiego nigdy nie przezylam. Bardzo goraca, ufna i szczera modlitwa dziala cuda. Trzeba sie tylko skupic , totalnie odciac od swiata i prosic, a to co chcecie bedzie wam dane, ocywiscie cos co jest zgodne z wola boska, a jezeli akurat wam to nie bedzie dane, to tylko dlatego ze przynioslo by to wiecej szkody niz pozytku, i dlatego ze czeka was cos o wiele lepszego niz prosiliscie.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 02.11.2016 16:42
Ja sama jako dziecko widziałam ducha, który stał przy ruinach domu, w którym mieszkali moi dziadkowie. To była kobieta, ubrana jak w dawnych czasach,jak gdyby wyjęta z czarno białej fotografii, gdy się jej przestraszyłam to zniknęła. Ostatnio też patrząc w okno w łazience zobaczyłam twarz mężczyzny o półdługich włosach, długiej, kosmatej brodzie i przenikliwym, jakby gniewnym spojrzeniu. Rozmawiałam ze swoim chłopakiem i przekonal mnie, że to mogło być zwidzenie, ze plamy na oknie dały taki efekt, szczerze mówiąc nie wiem co to było, ale wolę tak myśleć.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo